Sondaż publiczny

Czy miałbyś coś przeciwko lokalizacji spalarni śmieci w twojej okolicy?

Wywiad

Ludzie z kamykiem w bucie

Echo” rozmawia z Anetą Hawryluk, psychologiem biznesu, akredytowanym coachem, członkinią Stowarzyszenia Business Coaching Polska, założycielką Klubu Kobiecych Inspiracji.

ilustracja
www.anetahawryluk.pl

fot.www.anetahawryluk.pl

 

Rozmawia: Agnieszka ŁYKO

– Pojęcia coach, coaching stały się ostatnio bardzo modne. Co oznaczają?

– Rzeczywiście coaching stał się w ostatnim czasie modnym narzędziem wspierającym rozwój zarówno pojedynczego człowieka, jak i całych organizacji. Definicji coachingu, zarówno w internecie, jak i w literaturze, jest mnóstwo. Dla jednych to trening kształtowania nowych nawyków, niektórzy traktują coaching jako podróż w głąb siebie, podczas której zaczynają akceptować własne wybory i lepiej rozumieć siebie. Dla pozostałych to sposób uruchamiania indywidualnych zasobów i realizowania zamierzonych celów. Mnogość definicji wynika jednak z faktu, iż każdy, kto doświadczył coachingu, odkrywa go w swój własny, niepowtarzalny sposób. Myślę jednak, że w skrócie można powiedzieć, że coaching to towarzyszenie człowiekowi w lepszym dogadywaniu się z sobą samym. Coach to osoba, która mówi to, czego klient nie chce słyszeć, widzi to, czego on nie chce widzieć – po to, żeby mu pomóc. Coaching przypomina trochę pracę dawnego latarnika, który oświetlał drogę statkom.

– Dlaczego coaching stał się taki „trendy”?

– Środowisko biznesowe traktuje coaching jako narzędzie wspierające realizację celów biznesowych, które przekładają się bezpośrednio na finanse firmy. Coaching jest wówczas metodą budowania przywództwa czy odkrywania talentów w zespołach. W życiu osobistym natomiast coaching może nam pomóc lepiej uświadomić sobie to, co dla nas naprawdę ważne. Myślę, że moda na coaching wynika z faktu, iż jest to metoda, która czerpie z różnych źródeł i dyscyplin życia. Korzenie coachingu sięgają aż starożytności, w której stosowano tzw. metodę sokratyczną, polegającą na zadawaniu odpowiednio dobranych pytań pobudzających ucznia do samodzielnego myślenia i formułowania wniosków dotyczących poszukiwania źródeł szczęścia. Współcześnie coaching czerpie z takich dziedzin jak: sport, socjologia, psychoterapia, poradnictwo psychologiczne i filozofia, tak by móc zaproponować klientowi całkowite spojrzenie na jego potrzeby i dopasować jak najlepszą metodę pozwalającą polepszyć efektywność działania.

– Jaka jest różnica między coachingiem a psychoterapią?

– Jest ich wiele. Najważniejsza to ta, że w terapii uwaga koncentruje się na przeszłości i neutralizowaniu negatywnych wydarzeń, które pochodzą z wcześniejszych doświadczeń. W coachingu natomiast skupiamy się na teraźniejszości i przyszłości. Podczas sesji coachingowej skupiamy się na tym, co dzieje się „tu i teraz” oraz na marzeniach i planach klienta na przyszłość. Możemy momentami wracać do przeszłości, ale tylko po to, by odkryć, jakie zasoby mamy dzięki temu, co przeżyliśmy wcześniej. W terapii często pochylamy się nad różnymi problemami, skupiamy się na eliminacji niewłaściwych zachowań, również tych patologicznych. Natomiast zadaniem coachingu jest pomoc klientowi w osiąganiu pozytywnych dla niego celów i polepszanie jakości jego życia. W odróżnieniu od większości podejść terapeutycznych w coachingu zakładamy, że mamy do czynienia nie z pacjentem – człowiekiem z deficytem osobowościowym, ale z klientem, który ma wszystkie niezbędne zasoby, by świadomie budować swoje szczęście w życiu. W gabinecie terapeuty często próbujemy zaleczyć emocjonalne rany z przeszłości. Najczęściej zadaje on pytania, próbując zrozumieć, dlaczego coś się stało i jakie przyniosło to konsekwencje dla pacjenta. Coach natomiast kieruje myślenie klienta w stronę tego co, jak i po co chce osiągnąć. Ja osobiście bardzo lubię porównanie, że terapia – naprawia, a coaching – poprawia życie klienta.

– W jaki sposób poprawia?

– Poprzez sesje coachingowe możemy znaleźć balans między życiem osobistym a zawodowym, wytyczyć drogę do osobistej zmiany w wybranym przez nas obszarze życia. Coaching może nam pomóc odkryć nasze talenty i mocne strony, poukładać natłok myśli, uświadomić sobie nasze wartości, podjąć ważne decyzje, przezwyciężyć trudności czy wytyczyć nową ścieżkę zawodową. Coach nie powie nam, co mamy zrobić ze swoim życiem, ale pomoże ułożyć nasze „puzzle” w całość. Coaching może pobudzić naszą kreatywność i zwiększyć siłę motywacji do osiągania tego, co ma dla nas dużą wartość, a o czym często zapominamy w gonitwie codziennego życia. Bardzo lubię metaforę, która wskazuje, że coaching jest dla ludzi z tzw. kamykiem w bucie. Zarówno dla tych, których ten kamyk uwiera w drodze i nie pozwala iść tak szybko, jak by chcieli, jak i tych, którzy czują się niekomfortowo z kamykiem i boją się ruszyć. Jednych i drugich jednak nie do końca satysfakcjonuje stan obecny i chcą coś z kamykiem zrobić. Podstawą współpracy z coachem jest więc gotowość do zmiany.

– Jak wygląda sesja coachingowa?

– Z pewnością należy wyróżnić pierwsze spotkanie z coachem od pozostałych. Podczas pierwszej sesji coach i klient poznają się wzajemnie i uzgadniają ewentualne zasady współpracy. Wielu coachów traktuje więc to spotkanie jako bezpłatną „sesję wstępną”. Coach przybliża wówczas wszelkie kwestie formalne, opowiada o swoich metodach pracy, odpowiada na nurtujące pytania i wyjaśnia, czy temat, z którym przychodzi klient, leży w obszarze pracy coachingowej, czy są może efektywniejsze metody pracy z tym zagadnieniem, np. szkolenie, doradztwo, psychoterapia czy mentoring. Obie strony muszą czuć, że przeprowadzanie tego procesu ma sens i wtedy podejmują decyzję o rozpoczęciu współpracy. Po wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości jest miejsce na podpisanie tzw. kontraktu coachingowego, który zawiera ustalone zasady współpracy.

Kolejne sesje odbywają się zwykle z częstotliwością raz na tydzień lub dwa tygodnie i trwają średnio 60 90 minut. Priorytetem jest ustalenie celu na cały proces coachingowy, a następnie praca na mniejszych celach na kolejnych sesjach. Sam przebieg sesji można porównać do rozmowy z przyjacielem. Różnica dotyka jednak proporcji mówienia i słuchania. Idealny rozkład mówienia w relacji coachingowej to 80 proc. – klient, 20 proc. – coach. W trakcie sesji cała uwaga coacha skupia się na kliencie. Rolą coacha jest uważne słuchanie klienta i zadawanie mu inspirujących do refleksji pytań w taki sposób, aby klient właściwie czuł, że rozmawia sam ze sobą. Coach ma być jedynie narzędziem w tej rozmowie. W trakcie sesji coach może także zaproponować ćwiczenia coachingowe, które mają na celu pobudzić kreatywność klienta i pozwolić mu na głębszy wgląd w siebie. W celu szybszego osiągania zamierzonych celów coach proponuje też często wykonanie zadań domowych między sesjami. Ja osobiście lubię nazywać tę pracę ćwiczeniami rozwojowymi, gdyż ich istotą jest gotowość i dobrowolność klienta do aktywności.

– Jakimi cechami powinien wyróżniać się dobry coach?

– Jak już wcześniej wspomniałam, coach to osoba, która dwa razy więcej słucha, niż mówi. Jednak sama umiejętność aktywnego słuchania to zdecydowanie za mało. Potrzebne jest też profesjonalne przygotowanie, które potwierdzi, że posiada się także niezbędną wiedzę dotyczącą psychologicznego funkcjonowania człowieka. Nieodzownymi cechami dobrego coacha jest też: otwartość i ciekawość na drugiego człowieka, umiejętność budowania relacji i zaufania, empatia, pozytywne nastawienie i wiara w drugiego człowieka, a także jego osobisty potencjał. Coach powinien być osobą autentyczną i szczerą, która potrafi z wrażliwością i intuicją dotknąć miejsc, które często są skrycie ukrywane, ale ich odkrycie może przynieść wiele dobrego. Potrzebna jest też duża dawka pokory, aby nie udzielać rad i wierzyć, że klient jest mądry i wie, co dla niego dobre, nawet jeżeli obecnie postępuje niezbyt rozsądnie.

– Jakie narzędzie w pracy coacha jest najskuteczniejsze?

– Nie ma jednego narzędzia, które zawsze się sprawdza. Największym narzędziem w ręku coacha są pytania, które zadaje podczas sesji. Im bardziej doświadczony i profesjonalny coach, tym pytania są bardziej trafne. Oczywiście jest wiele ćwiczeń coachingowych, które pomagają klientowi lepiej zrozumieć siebie, jednak zazwyczaj są one początkiem dalszej rozmowy. Jeśli miałabym jednak wskazać narzędzie, które najczęściej stosuję, to jest to „tabela wartości”. Pomaga ona odkryć” jakie wartości w danym momencie życia klienta mają dla niego największe znaczenie. Jest to fundament naszej dalszej pracy, który wskazuje kierunek dążeń i pragnień klienta. Często sprawdzają się też wszelkie ćwiczenia, które prowokują do rysowania i zastępowania słów elementami graficznymi.

– Jak zaczęła się twoja przygoda z coachingiem?

– Rozpoczęło się od osobistych sesji coachingowych. Jako psycholog zawsze byłam zainteresowana rozwojem osobistym. Czytałam książki na ten temat, uczestniczyłam w wielu szkoleniach, warsztatach i treningach rozwijających umiejętności miękkie. Korzystałam z sesji terapeutycznych, ale dopiero coaching pomógł mi lepiej zrozumieć siebie i wytyczyć drogę zmian. Cenię coaching zarówno za jego głębię, jak i praktyczność oraz nastawienie na działanie. Tu nie ma miejsca na oszukiwanie samego siebie. Jeśli ma się w sobie choć odrobinę chęci do zmiany, to przez otwarcie na różne narzędzia coachingowe można doświadczyć rzeczywistej przemiany i obudzenia w sobie nowej energii do życia. Ja tego doświadczyłam i dlatego mocno wierzę w twórczą siłę coachingu. Bycie coachem jest dla mnie zarówno pracą, jak i wewnętrzną misją, aby umożliwić innym spojrzenie na świat z innej perspektywy.

– Z jakimi ludźmi najczęściej pracujesz?

– Przychodzą do mnie różni ludzie. Mam przyjemność pracować z przedsiębiorcami, którzy chcą polepszyć efektywność działań i rozwijać swoje biznesy. Współpracuję z managerami, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje i lepiej zarządzać swoim zespołem. Pomagam także ludziom, którzy chcą wytyczyć dla siebie nową ścieżkę zawodową oraz pragną zdobyć odwagę i motywację, by stać się bardziej niezależnym, np. poprzez zmianę pracy. Osobiście bardzo lubię pracować z mężczyznami, którzy mają odwagę zmierzyć się ze swoimi słabościami i chcą odkryć na nowo w sobie sens życia. Najczęściej pojawiającymi się tematami w trakcie coachingu są: poszukiwanie balansu w życiu, praca nad poczuciem wartości, odkrywanie swoich talentów i mocnych stron, poszukiwanie motywacji do działania, praca nad asertywnością i życie w zgodzie z samym sobą.

– Co jest największą wartością w pracy coacha?

– Największą wartością w mojej pracy jest przede wszystkim kontakt z drugim człowiekiem. Jest to dla mnie bardzo wyjątkowa relacja, w której mogę poznać prawdę o człowieku i postarać się mu pomóc, by mógł żyć bardziej świadomie i szczęśliwie. Traktuję wówczas takie spotkanie jako zaproszenie do wejścia do „świątyni klienta”, gdzie przed wejściem trzeba „zdjąć buty”, by uszanować zaufanie, którym klient nas obdarza. Ogromną radość daje mi możliwość obserwowania, jak klient zmaga się ze sobą w pocie czoła, a pod koniec treningu odkrywa rozwiązanie, które dodaje mu nową energię. Ta sama energia udziela się także mnie i to cieszy podwójnie. Przyjemnym „skutkiem ubocznym” coachingu jest też poprawa nastroju klienta, widok tego, jak „rosną mu skrzydła” i znikają lęki, gdy dostrzeże swoje zalety i mocne strony, których wcześniej nie widział.

Jak wiedza, którą posiadasz jako coach, pomaga ci w życiu osobistym?

– Czuję, że jestem dzięki temu bardziej odporna na różne upadki i niepowodzenia. Po prostu daję sobie więcej prawa do popełniania błędów, bo nie traktuję ich jako porażki, ale cenne doświadczenie, z którego mogę czerpać, by iść dalej, i to samo prawo stosuję wobec innych. Jest też we mnie dużo więcej optymizmu i bardziej cieszę się chwilą. Czuję, że rzeczywiście świat sprzyja tym, którzy wiedzą, czego pragną. Teraz wiem, że naprawdę „wszystko jest sztuką możliwego”, a jedyne, co nas ogranicza, to wiara w to, że ograniczenia istnieją. Coaching uczy mnie też życia w zgodzie ze sobą i sięgania po ukryte w głębi marzenia.

– Co jest dla ciebie źródłem inspiracji w twojej pracy?

– Jako coach powinnam mieć w jednym paluszku i stosować jak najwięcej zasad, które sprzyjają motywowaniu. W rzeczywistości jednak zauważyłam, że w moim przypadku najlepiej sprawdza się jedna prosta zasada: „Najlepszym sposobem, aby coś zrobić, to po prostu zacząć to robić”. Metoda małych kroków, czyli tzw. filozofia Kaizen, która oznacza ciągłe doskonalenie poprzez wprowadzanie drobnych zmian, jest tym, czym staram się żyć na co dzień. Inspiruje mnie wszystko, co dodaje mi energii i pokazuje mi, że niemożliwe staje się możliwe. Najwięcej energii daje mi muzyka, taniec oraz rozmaite pasje i uzdolnienia innych ludzi, takich jak np. Nick Vujicic, który nie mając rąk i nóg, poprzez swoje wystąpienia inspiruje do działania miliony ludzi na całym świecie.

– Jakie masz plany na przyszłość?

– Zawodowo moje plany dotyczą założenia własnej firmy i rozpoczęcia projektu, który poprzez coaching pomoże odkrywać kobietom ich wewnętrzne piękno. Pragnę inspirować innych do sięgania po realizację swoich ukrytych marzeń. Wierzę, że „jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz tego dokonać”! Moim osobistym celem jest też więcej tańczyć i biegać, cały czas rozwijać się, podejmować nowe wyzwania i spełniać życiowe powołanie, jakim jest poszukiwanie algorytmu na własne szczęście.

Aneta HAWRYLUK,

mężatka, absolwentka psychologii na Uniwersytecie Śląskim; doświadczenie zawodowe zdobywała w firmach i instytucjach: Laboratorium Arkanów Biznesu, L. Grant, Telewizja TVS, Vatennfall Business Services Poland, Fiat Partner, Śląska Izba Lekarska, Centrum Integracji Społecznej w Katowicach.

Jest członkiem Stowarzyszenia Business Coaching Polska i Stowarzyszenia Dress for Success. Organizatorka projektu propagującego przedsiębiorczość „Spotkanie z Sukcesem”, finalistka psychologicznego konkursu zorganizowanego przez miesięcznik psychologiczny „Charaktery”, pasjonuje się tańcem latynoamerykańskim i orientalnym.

Wywiad

ilustracja

Uśmiech ładuje nasze akumulatory

Rozmowa z Katarzyną Polok- Marcol, Prezesem Fundacji Bajtel- Mysłowice Pomagają

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Trójwieś nad Przemszą

Przyjęło się mówić, że granica pomiędzy Śląskiem a Małopolską była najtrwalszą granicą państwową środkowej Europy, która niezmieniona przetrwała niemal 500 lat, najpierw pomiędzy koroną czeską a Polską, potem między Austrią a Polską, następnie miedzy Prusami a Polską a na koniec między Prusami (Niemcami), a Rosją. To prawda, ale niezupełnie – bo nie dotyczy trzech wsi. Które przez długi czas… nie należały do żadnego państwa.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Romanesco - dzieło sztuki na talerzu

Są rzeczy obok których nie da się przejść obojętnie. Niedawno odkryłam jedną z nich w warzywniaku i na fali zachwytu od razu postanowiłam się nią podzielić. Dzieło sztuki na talerzu, kulinarne cudo, kolejny dowód na istnienie boskiej proporcji - a to wszystko w jednej, zielonej główce… kalafiora! Brzmi jak zwiastun kinowy nowego filmu science fiction, a mowa o warzywie, które coraz częściej zaczyna się pojawiać na naszych sklepowych półkach. Wszystkim tym, którzy jeszcze nie znają tego fascynującego, zielonego objawienia - pragnę go dzisiaj przedstawić. Drodzy Państwo - kalafior romanesco!

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Młodzi na zakręcie śmierci

Gdy widzimy na ulicy kilkoro uczniów, to możemy być niemal pewni, że jeden z nich ma za sobą samookalecznie, lub nawet próbę samobójczą. Statystyki nie kłamią, polska młodzież, nie nauczona rodzić sobie ze stresem, często postanawia zlikwidować go w właśnie tak drastyczny sposób.

więcej

Partnerzy