Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że Dzień Górnośląskiej Flagi to dobra inicjatywa?

Wywiad

Gra każdy, wygrywają najlepsi

Rozmowa z Krzysztofem Kołodziejczykiem, wiceprezesem Polskiego Związku Skata i prezesem okręgu tyskiego

ilustracja

- Niebawem jedziesz na kolejne mistrzostwa Europy. Umiesz policzyć które?
- Trwałoby to. Regularnie jeżdżę na mistrzostwa świata i Europy od dobrych 20 lat. Niektóre bywały poza naszym kontynentem, na przykład w Kapsztadzie, czyli na samym południu Afryki.
- No właśnie, i to mnie zdumiewa. Bo o ile szachiści, brydżyści jeżdżą na koszt federacji, to wy na własny. To spory wydatek. Czy więc nie jest tak, że nie jadą najlepsi, tylko ci, których stać?
- Po części tak, ale na przykład na Champions League związek wyjazd dofinansowuje. Tam jadą ci najlepsi. A w otwartych mistrzostwach Europy czy świata może wziąć udział każdy, kto opłaci wpisowe. Z jednej strony niby drogo, bo tegoroczne mistrzostwa Europy to 1100 euro. Z drugiej strony mamy je na ekskluzywnym statku pasażerskim, który z prawie 4000 skatowych pasażerów przez 11 dni kursuje między Hiszpanią a Włochami, zawijając do kilku portów, między innymi Rzymu. Dwie osoby mogą zabrać ze sobą za darmo dwoje dzieci do lat 17. I ta druga dorosła też wcale nie musi być zawodnikiem. Ba, znam przypadek, gdy jeden zawodnik jedzie z kilkoma swoimi kibicami, a tak naprawdę rodziną. Więc jeśli dwoje dorosłych i dwoje dzieci może jechać na piękne 11-dniowe wakacje na statku ze niespełna 9000 złotych, to mamy ofertę korzystniejszą, niż większość tego, co proponują biura podróży.
- Ale czy to trochę nie wypacza sensu sportowej rywalizacji?
- Chyba nie. Po pierwsze jest to świetna promocja i popularyzacja naszej gry, po drugie realizacja marzeń. Mam zamożnego znajomego, który graczem jest przeciętnym, ale z jaką dumą opowiada, że grał na mistrzostwach świata i Europy. Tacy jak ja, a tym bardziej mój brat, walczymy o jak najwyższe miejsce, o medale, dla niego frajdą jest sam udział. A na koniec na podium, a nawet w pierwszej setce są tylko ci, którzy naprawdę grają na wysokim wyczynowym poziomie.
- Zmieńmy nieco temat. Czy poza Śląskiem, Wielkopolską, Pomorzem, ktoś w Polsce w skata grywa?
- „Ktoś" to właściwe słowo. Ale to najczęściej ci, którzy w naszym regionie mieszkali przynajmniej kilka lat. Pracowali u nas, choćby na kopalniach. Potem wrócili w rodzinne strony i jeśli znaleźli tam kilku podobnych, to między sobą grywają. Znam kółko towarzyskie w Warszawie, które grywa. Wywołując zresztą zdumienie znajomych takie, jakby na przykład uprawiali praktyki voodoo.
- A u nas. Młodzi się garną?
- Jeśli się ich umie zachęcić, to tak. Mój klub nazywa się OSP Lędziny, bo naszą siedzibą jest strażacka remiza. I ci młodzi, a jest ich sporo, którzy wstępują do OSP, często załapują też skatowego bakcyla. Dla odmiany
w Tychach kilka klubów ma swoje siedziby w piwiarniach, i tam im młody narybek znaleźć trudno. Ale prawda jest też taka, że w klubach i na turniejach zjawia się mnóstwo ludzi, którzy zasady gry znają od dziesięcioleci, ale mieli pracę, rodzinę i czasu na grę brakowało. Teraz, gdy dzieci są na swoim, a oni albo już na emeryturze, albo pod koniec zawodowej kariery, wracają do tej pasji. Nie każdy, komu trochę nudzi się w domu, musi od razu wędkować. Niektórzy wybierają rozrywkę intelektualną z nutką hazardu, którą jest skat.
- No to miłej rozrywki.•   

 Rozmawiał  Dariusz DYRDA

 

Wywiad

ilustracja

Chcę pokazać kłamstwa i hejt!

 W ciągu zaledwie kilku dni, od 8 czerwca, tyski lekarz Dawid Ciemięga zebrał w internetowej zbiórce niemal 50 000 złotych na film o antyszczepionkowcach, który zamierza nakręcić. Zbiórka wciąż trwa a Ciemięga jest zachwycony odzewem. Nie tylko z powodu wysokości kwoty – raczej dlatego, iż odzew ten jest dowodem, że według wielu z nas taki film jest potrzebny.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bóbr i żubr – dwa bratanki

Zanim komuś strzeli pomysł, żeby wybrać się na polowanie, proponuję sprawę wrzucenia żubra czy bobra na talerz zgłębić nieco bardziej. Miało być sezonowo – to będzie, powiem więcej – będzie i sezonowo i modnie. Otwartą głowę warto mieć zawsze – trzeba tylko pamiętać, żeby przy okazji nie wpadało do niej co bądź. Dlatego też to, co wpadło ostatnio niektórym smakoszom narodowym spróbuję przeanalizować i...przetrawić, wbrew zaleceniom - na chłodno.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy