Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy wierzysz, że wpadka polityków PiS-u z materiałami wyborczymi opatrzonymi numerami listy przed ich losowaniem?

Wywiad

Okiem weterynarza

Rozmowa z Agnieszką Karcz, lekarzem weterynarii, współwłaściciel gabinetu „AGA-VET” w Lędzinach

ilustracja

- Co jest powodem powstania tylu ras psów? na dzień dzisiejszy jest ich chyba około 350.
- Moda i chęć wyróżnienia się z tłumu, każdy z nas chce mieć nietuzinkowego rasowego psa. A wiadomo jak jest popyt i jest i podaż. Niestety często pseudohodowcy krzyżują ze sobą wszystko - nie ważne czy pies, suka nie jest w jakiś sposób obciążany chorobami genetycznymi. Ważny jest przede wszystkim zysk, bo na rasowych szczeniakach można zarobić. Wzrost ilości ras spowodowany jest zazwyczaj modą. Im dziwniejszy pies tym lepiej.
W przypadku ras dużych często im większy, tym lepiej, więc te duże stały się ogromne. W tym całym pędzie ku oryginalności zagalopowaliśmy się i gdzieś zagubiliśmy.
- To skąd wziąć takiego psa, który by nie był w jakiś sposób obciążony  chorobami genetycznymi i miał dobry charakter?
- I to jest pytanie! Nie każdy zastanawia się przed zakupem psa z hodowli czy też pseudo hodowli, jakie ten pies może mieć problemy zdrowotne, Oczywiście  czasem uda się kupić fajnego psa bez żadnych obciążeń genetycznych, ale to jest  jeden psiak na dziesięć. W naszym kraju ludzie cały czas mówią, że nie mają pieniędzy, ale gdy chodzi o prestiż, który może nam dać rasowiec, to człowiek potrafi się zadłużyć, by kupić szczeniaczka za cztery tysiące. Zawsze lepiej jest kupić szczeniaka z zaufanego źródła, od kogoś zrzeszonego w związku kynologicznym, bo wtedy mamy niemal pewność że psiakowi zostały przekazane cechy i geny psa dobrze ułożonego, który nie jest agresywny, a jego zdrowie poparte jest wynikami badań, a często, jeśli to rasa użyteczna, przechodzi też próbę pracy.  Gdy chce się kupić psa, to nie można wszystkiego robić na tak zwane łapu capu. Słyszałam o takim przypadku że ktoś chciał kupić psa rasowego i złożył ofertę hodowcy. Sytuacja dosyć normalna do czasu, aż sprzedający zaproponował że szczeniaka może przywieźć, odległość była porównywalna jak z Lędzin do Krakowa, mimo to „hodowca” przywiózł psa i do transakcji doszło na stacji benzynowej.  Myślę że problem nie leży tylko po stronie hodowców czy też pseudohodowców ale też ludzi którzy kupują takie psy, bo przecież jak można kupić psa, nie będąc zorientowanym co do rodziców, rodowodu. Bywają też przypadki, że człowiek chcący kupić szczeniaka nie wie nawet jak on powinien wyglądać, bo przecież dwumiesięczny piesek różni się wyglądem od dorosłego.
- A tak, okiem weterynarza, czym różni się pies osoby zrzeszonej w związku kynologicznym, a taki od osoby która ma psa rasowego, ale nie należy do związku?
- W moim gabinecie widziałam wiele przypadków psów rasowych z hodowli, a raczej pseudo hodowli – fajne rasowe szczeniaki, tylko obciążone różnymi przypadłościami. Żartuję, że to nie jest labrador, tylko lablador, nie rottweiler tylko rotwajrel. Bo niby wszystko w porządku, ale nie do końca.
Pamiętam dwanaście, trzynaście lat temu była szalona wręcz moda na „bigle”, dosłownie każdy chciał mieć psa tej rasy i też trafił do mnie taki piesek z pseudo hodowli, który miał małoocze, co wiązało się z tym że piesek non stop miał infekcje spojówek, a wada z czasem stała się przyczyną przedwczesnej ślepoty. I to jest tylko przypadek jeden z wielu. I może z innej beczki, bo kociej. Ostatnio w gabinecie zjawił się piękny biały kot majkun o niebieskich oczach. Wszyscy, którzy się trochę znają, wiedzą że białe koty o niebieskich oczach są zazwyczaj głuche, ale nikt nie uświadomił właścicielki, gdy nabywała (i drogo zapłaciła) zwierzę. Tak właśnie mniej więcej działają ci z pseudo hodowli.
- Wzorce ras psów ulegają zmianom. Nie jest tak, że to one kształtują psy, bo każdy właściciel dąży do „doskonałości” u swojego pupila?
- Na szczęście teraz zaczyna się powoli odchodzić od wzorców niektórych ras psów. Takim przykładem może być buldog. Wzorzec buldoga to pies o wąskich biodrach i mocno rozbudowanych barkach z muskularną głową. Takie psy z powodu zbyt wąskiej miednicy mogły się rodzić tylko przez cesarki. I teraz wszystkie ważniejsze organizacje kynologiczne są za tym, by zmienić budowę buldoga tak, by mogły wrócić do normalnych porodów.
Drugi przykład to owczarek niemiecki. W czasach mojego dzieciństwa ta rasa kojarzyła się z odwagą i waleczności, niczym znany
z filmu Szarik czy też pies Cywil. Obecnie pies wygląda jak złamany, jakby chciał usiąść albo dopiero co z siadu wstawał. Wręcz powłóczy tylnymi nogami, taka sylwetka czy też ukątowanie tylnych łap, miało z założenia sprawić, że zaganianie stada owiec było bardziej efektywne. Patrząc dziś na owczarki niemieckie widzę, że do pasa to przepiękny pies, a od pasa w dół kaleka.
Jednak na jednej z wystaw w Anglii stwierdzono niedawno, że trzeba odejść od tego wzorca, bo tak naprawdę żaden owczarek już takiej pracy nie wykonuje,
a takie załamanie tułowia może być źródłem wielu problemów zdrowotnych u psa. To, że wzorce się zmieniają jest to wyrazem próżności ludzi, to ludzie chcą mieć coraz to większe psy. Myślę że w miarę zmian wprowadzanych przez związki kynologiczne zmian wzorców ras, zmieni się też podejście właścicieli. Bo każdy chce mieć psa wyjątkowego, pięknego, ale chce też, by jego pupil wyglądał tak jak champion, złoty medalista. To zdjęcia tych „czempionów” oglądane w internecie kształtują nasz obraz danej rasy. Jak championy są dziwaczne, to i my dziwadła szukamy. Dlatego takie ruchy, jak na wystawie w Anglii są bardzo ważne. 

  
Rozmawiała  Karolina GĄSIOR

Wywiad

ilustracja

Wierzę w ten Teatr

Rozmowa ze Sławkiem Żukowskim, reżyserem, aktorem, rysownikiem, malarzem, a nawet muzykiem!

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wio koniku

Przełom XIX i XX wieku to czas, kiedy rozwój cywilizacji bardzo przyspieszył. Mówimy  o nim w kontekście elektryczności, hut, samochodów, samolotów, chirurgii nawet. Tymczasem dla naszych górnośląskich przodków najważniejsze były być może zmiany, które zachodziły w transporcie… konnym. Ponieważ jednak najlepiej znam temat z okolic Mysłowic, będę operował przede wszystkim tutejszymi przykładami.

 

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląska oberiba!

Alka, Delikates Biała, Gabi czy Wiedeńska Biała - coś wam to mówi? No tak. A może po prostu…oberiba? Pewnie części nie trzeba już bardziej tłumaczyć. Tak proszę Państwa - dzisiaj biorę na warsztat kalarepę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

W Kamionce nie chcą szerokiej drogi

Plan zagospodarowania przestrzennego, który burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula pokazał mieszkańcom dzielnicy Kamionka – bardzo się im nie spodobał. Mało powiedziane, na spotkaniu 25 lipca było bardzo gorąco. Padały pod adresem burmistrza i planu gorące słowa. Najwięcej kontrowersji wzbudza szeroka ulica, prowadząca przez środek dzielnicy. Mieszkańcy nie wiedzą, czemu ma ona służyć, ale obawiają się, że stanie się drogą praktycznie tranzytową, a ich spokojna, cicha, wiejska w zasadzie dzielnica zmieni się nie do poznania.

więcej

Partnerzy