Sondaż publiczny

W Dzień Matki:

Wywiad

Co by pedzioł Szekspir po naszymu?

Za kilka dni ukaże się w księgarniach niezwykła książka tyskiego nauczyciela języka angielskiego, Marcina Melona. Ponieważ jednak niedawno udzielał nam on wywiadu, tym razem rozmowa z rysownikiem, który książkę ilustrował.

ilustracja

Rozmowa z rysownikiem Jackiem Zygmuntem, współautorem książki „Co by pedzioł Szekspir?”

- Przyjeżdża taki, dajmy na to, Amerykanin na Śląsk i… No właśnie, co dalej?

- Jeśli wcześniej nasz Amerykanin pilnie studiował język polski, mowę Mickiewicza i Słowackiego, a teraz zetknął się ze śląską godką, to może mieć spory problem. Wtedy jedyne, co mu pozostaje to wyjąć ze swojego backpacka, opcjonalnie pukeltaszy albo rukzaka, nową książkę „Co by pedzioł Szekspir?”

- I dzięki temu dogada się ze Ślązakami?

- Oczywiście, bo w „Co by pedzioł Szekspir?” znajdzie tłumaczenie najważniejszych zwrotów ze śląskiego na angielski. Począwszy od tych najprostszych, typu „I love you – Jo ci przaja”, skończywszy na bardziej skomplikowanych wywodach natury socjologicznej, dotyczących zamykania kopalń.

- Dlaczego w tytule pojawia się akurat Szekspir?

- Jeśli według de Gaulle’a Zabrze było najbardziej polskim ze śląskich miast, to my stawiamy tezę, że Szekspir to najbardziej śląski z angielskich pisarzy. Jesteś Ślązakiem, miałeś kiedyś libstę z Sosnowca?

- ...?

- Bo tylko jeśli miałeś, jesteś w stanie w pełni zrozumieć dramat Romea i Julii!

- No tak… Znakomite rysunki są twoje, a kto wymyślał te wszystkie rozmówki polsko-śląskie?

- Marcin Melon, ten sam, który napisał po śląsku cztery książki o przygodach komisorza Hanusika i dwukrotnie wygrywał konkursy na jednoaktówki w śląskiej godce. Marcin z zawodu jest nauczycielem języka angielskiego i, jak sam twierdzi, miał przy tworzeniu dialogów sporo frajdy. Współpracujemy już od kilku lat, a owocem naszej kooperacji są między innymi komiksy o „Superhanysie” publikowane na łamach miesięcznika „Twój Chorzów”. Tworzone oczywiście po śląsku!

- Zaczęło się od profilu na facebooku?

- Regularnie dwa razy w tygodniu wrzucaliśmy po jednym obrazku. Ani się obejrzeliśmy, a profil miał już trzy tysiące wiernych fanów. W końcu zrozumieliśmy, że warto dla nich zrobić tę książkę. Dla nich oraz nowych, z których spora część może nie korzysta z facebooka.

- Przewodnikami po „Co by pedzioł Szekspir?” są Richard (czyli Richat) i Paul (czyli Paulek). Różni ich od siebie między innymi kolor skóry…

- Tak, Richat to Afro-Ślązak.

- …Jednak w książce można spotkać też licznych innych znanych ludzi.

- To prawda, udzielamy prawa do godki przeróżnym ikonom popkultury. Dowiadujemy się zatem, że Freddie Mercury, śpiewając „You don’t fool me”, chciał tak naprawdę powiedzieć: „Niy rób mie za bozna”. No, a James Bond preferował martini wyłącznie w wersji poszelontanej, a nie pofyrlanej.

- „Co by pedzioł Szekspir?” lada dzień trafi do księgarń. Jako autorzy macie spore ambicje, prawda?

- No pewnie! Liczymy, że książka stanie się bestsellerem na światowych rynkach, rozejdzie się w setkach tysięcy egzemplarzy, a wyposażeni w nią turyści zaleją nasz region. Będziemy jednak szczęśliwi, jeśli kupią ją Ślązacy – dla siebie lub jako idealny prezent dla swoich znajomych z Polski i z innych krajów – i wywoła u nich uśmiech.

 

rozmawiał Dariusz Dyrda

Wywiad

ilustracja

Niech żyje teatr

Z Dorotą Pociask-Frącek, dyrektorem Teatru Małego w Tychach rozmawia Dariusz Dyrda.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bardzo zacięte bitwy

Na Górnym Śląsku II wojna światowa  trwała do 8 maja!

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rzodkiewka – królowa nowalijek

W końcu na poważnie zaświeciło słońce. I to nie jest już pogodowy kaprys, anomalia na kilka dni i powrót na stare, jesienno - zimowe śmieci. Przyroda wystartowała i teraz już nie ma wątpliwości – nic jej nie zatrzyma przez następne pół roku, nawet te chwilowe „zera” w nocy. Poza tym, że wszędzie robi się malowniczo zielono i słonecznie, dzień jest długi, to wchodzimy znowu w dobry czas dla sezonowego jedzenia.
I świetnie, o to przecież chodzi – żeby jeść to, co chwilowo rośnie dookoła, naturalnie. Długo na nią czekałam i jak tylko zaczęła się pojawiać musiałam poszperać i dowiedzieć się co w niej drzemie. Według mnie to najsmaczniejszy symbol wiosny – rzodkiewka!

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Nadchodzi czas inwazji kleszcza, komary też już latają

Na zewnątrz coraz cieplej wiec kleszczy i komarów będzie coraz więcej. Mylnie uważa się, że atak kleszcza grozi nam tylko w lecie. Tychy już przygotowują się do oprysków przeciw nim, Katowice z nich zrezygnowały. Kto ma rację?

więcej

Partnerzy