Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że Dzień Górnośląskiej Flagi to dobra inicjatywa?

Wywiad

Warto żyć dla ludzi i im służyć!

„Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci” - powiedział papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016 roku. W myśl tych słów na łamach Echa cyklicznie publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom". Nie wystarczy bowiem zadzwonić tylko do nich od czasu do czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z Józefem Twardzikiem, który co prawda nie ma własnych dzieci, ani wnucząt, ale jest „dobrym” dziadkiem dla wielu młodych tyszan, z którymi się spotyka i wyjeżdża na wycieczki.

ilustracja

 Echo: - Urodził się pan tuż przed wojną. Jak pan wspomina swoje dzieciństwo?
Józef Twardzik
: - Urodziłem się w Mysłowicach. Ojciec Alojzy był emerytowanym komisarzem policji, komendantem szwadronu zabrskiego w czasie plebiscytu
w 1921 roku. Mama Maria pochodziła z rodziny rolniczej. Byłem jedynakiem. Mieszkaliśmy w kamienicy z dużym podwórkiem, na którym grałem z kolegami w piłkę. Stąd moje zamiłowanie do sportu. Zimą koledzy wylewali na podwórku wodę i mieliśmy pod nosem lodowisko, na którym stawiałem pierwsze kroki na łyżwach przykręcanych do butów. Później byłem nawet czynnym hokeistą i dostałem prawdziwe hokejówki. W sąsiedztwie mieliśmy duży ogród działkowy. Ojciec wpajał mi zamiłowanie do kwiatów i drzew owocowych, które trwa do dziś. Pomagałem rodzicom w uprawie warzyw na działce. Do przedszkola zacząłem chodzić tuż po wojnie.
Echo: - Chyba bardzo krótko, bo musiał pan iść do szkoły.
Józef Twardzik
: - Tak, rozpocząłem naukę w szkole 7-latce im. Tadeusza Kościuszki. Bardzo lubiłem się uczyć przedmiotów ścisłych. Do matematyki i fizyki zmotywowali mnie rodzice i nauczyciele. Ojciec za swoją działalność został po wojnie pozbawiony emerytury i aby utrzymać rodzinę, otworzył mały sklepik ogólnospożywczy. Pomagałem mu, więc musiałem dobrze liczyć. Ojciec zmarł, gdy miałem 12 lat. Musiałem więc szybko stać się samodzielny
i pomagać mamie na działce. Byłem prymusem w sporcie. Wystawiano mnie do reprezentowania szkoły
w różnych zawodach i spartakiadach sportowych. Raz zdarzył mi się wypadek. Ćwicząc na drążku, który nie był odpowiednio zabezpieczony, upadłem głową na posadzkę. Wylądowałem w szpitalu ze wstrząsem mózgu. Potem powracały zawroty głowy.
Echo: - Później była szkoła średnia. Liceum?
Józef Twardzik
: - Tak, mieściło się w tym samym budynku, co podstawówka. Uczęszczałem do niego do 1958 roku. Dalej bardzo lubiłem matematykę i fizykę, z których miałem bardzo dobre oceny, ale sport przedkładałem nad wszystko. Będąc w klasie maturalnej, grałem
w hokeja, gdzie mogłem się prawdziwie wyżyć. Maturę zdałem bez problemu.
Echo: - Nie miał pan problemu z dostaniem się na studia?
Józef Twardzik
: - Tak, tyle, że musiały być związane z przedmiotami ścisłymi. Zdałem egzaminy na Wydział Górniczy na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, ponieważ wtedy stawiano na górnictwo. Poza tym po skończeniu studiów zapewniano pracę, co także miało znaczenie. Kopalnie fundowały stypendia. Byłem stypendystą kopalni „Piast” w Lędzinach. Na studiach kontynuowałem grę w hokeja. Byłem jednym
z wybijających się zawodników, ale było to duże obciążenie, gdyż wyjeżdżaliśmy na mecze do Nowego Targu, Krynicy, Opola, Krakowa. Trzeba było to jakoś godzić.
Po studiach, w roku 1963 rozpocząłem pracę na kopalni „Piast”, a w 1969 roku zostałem przeniesiony awansem przez naczelnego dyrektora Jaworznicko-Mikołowskiego Zjednoczenia na stanowisko kierownika Robót Górniczych na kopalnię „Ziemowit” w Lędzinach. Nowe obowiązki zmusiły mnie do zakończenia gry w hokeja. Musiałem też zamieszkać w pobliżu kopalni. Takie były dyrektywy ówczesnych władz w górnictwie. Dostałem mieszkanie służbowe z ogródkiem i garażem. Po pół roku zawarłem związek małżeński z dziewczyną, z którą chodziłem przez 4 lata i do dziś jest moją żoną. Mieszkaliśmy tam przez 11 lat. W 1975 roku decyzją naczelnego dyrektora Jaworznicko – Mikołowskiego Zjednoczenia Węglowego przeniesiony zostałem na stanowisko głównego inżyniera górniczego, zastępcy kierownika ruchu Zakładu Górniczego na kopalni „Murcki - Boże Dary”. Musieliśmy się przeprowadzić do Kostuchny i tam mieszkaliśmy do 1990 r., w którym to roku przeszedłem na emeryturę.
Echo: - Czyli takie życie, trochę na walizkach. Jak znalazł się pan w Tychach?
Józef Twardzik
: - Nie chcieliśmy się ciągle przeprowadzać i resort górnictwa dał nam na wieczne użytkowanie działkę na Czułowie, na której postanowiliśmy wybudować dom. Były to ciężkie czasy. Okres strajków, stanu wojennego i braku wszystkiego. Wtedy pracowałem po 12 godzin dziennie. Były dni, że nie opuszczałem zakładu, pełniąc całodobowe dyżury. Żona donosiła mi jedzenie. Budowa domu trwała 8 lat. Z domu korzystaliśmy tylko w niedzielę i tylko wtedy, kiedy nie pełniłem dyżuru. Kiedy przeszedłem na emeryturę, była możliwość zamieszkania na „własnym” w Tychach przy ulicy Tulipanów.
Echo: - Był pan dość młodym emerytem, ale chyba nie siedział pan przed telewizorem?
Józef Twardzik
: - Podjąłem się działalności społecznej. Zostałem wybrany na przewodniczącego Rady Osiedla Czułów i reprezentowałem mieszkańców w Radzie Miasta. Gdy dostrzegli moją dla nich i Czułowa pracę, wystartowałem
w wyborach na radnego i w I kadencji w 2002 roku wybrany zostałem na przewodniczącego Klubu Wyborców Prezydenta Andrzeja Dziuby. Równocześnie Rada Miasta powierzyła mi funkcję przewodniczącego Komisji Inicjatyw Lokalnych i Ładu Przestrzennego. W październiku 2008 roku wniosłem pod obrady projekt uchwały o wzniesienie pomnika (replika) ku czci poległych Powstańców Śląskich.
Odsłonięcie pomnika i jego poświęcenie miało miejsce 3 Maja 2010 r. Odsłonięcia dokonał prezydent miasta Andrzej Dziuba, a jego poświęcenia dokonał arcybiskup archidiecezji katowickiej Gerard Bernacki. Od tej pory corocznie odbywają się tam uroczystości
z okazji świąt 3 Maja, 17 sierpnia (kolejna rocznica wybuchu I powstania śląskiego) i 11 listopada.
W uroczystościach 17 sierpnia uczestniczą parlamentarzyści, senatorzy, przedstawiciele służb mundurowych, delegacje pozarządowe oraz młodzież.
Echo: - Budowa pomnika to nie jedyna pana inicjatywa…
Józef Twardzik
: - Jest ich wiele. W czasie kadencji radnego złożyłem 7 projektów uchwał podjętych przez Radę Miasta. Wśród nich była uchwała dotycząca niskiej emisji. Od momentu, gdy zostałem radnym, corocznie organizuję pielgrzymki emerytów i rencistów oraz Koła Gospodyń w Czułowie do różnych sanktuariów w Polsce. 4 maja br. wróciliśmy właśnie z sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin. Wcześniej byliśmy w Kalwarii Zebrzydowskiej, na górze Św. Anny, w Rudach Raciborskich, Opactwie Benedyktynów w Tyńcu, w sanktuarium błogosławionej Anieli Salawy w Sieprawiu, w Sanktuarium Św. Jana Pawła II w Łagiewnikach, a w roku 2017 w Sanktuarium Św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Organizowałem również wyjazdy młodzieży byłego Gimnazjum AK wraz z uczniami Szkoły Podstawowej nr 6 im. ks. K. Palicy
w Tychach-Czułowie do miejscowości pokrywających się z wyjazdami emerytów i rencistów, uzupełnionych wyjazdami do Kopalni Soli w Wieliczce, byłej Kopalni Węgla Guido w Zabrzu, Zamku Prezydenta Mościckiego w Wiśle-Czarnym, Sanktuarium Fatimskiego
w Zakopanem, rezerwatu żubrów w Pszczynie, Sanktuarium Św. Jana Pawła II w Łagiewnikach.
Organizuję także wyjazdy dzieci z rodzicami z przedszkola im. Karlika i Karolinki do Podlesic na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Dużo czasu poświęcam wizerunkowi ogrodu przydomowego,
w którym rosną tulipany, szachownice (cesarskie korony), krokusy, narcyzy, magnolie, rododendrony. W domu hoduję storczyki. Gołębi nie mam, ale w związku z moją współpracą z hodowcami gołębi pocztowych jestem od 2005 roku honorowym członkiem ZHGP, sekcja Czułów nadanym przez Zarząd Wojewódzki PZHGP.
Echo: - Ma pan w swojej kolekcji wiele medali i odznaczeń.
Józef Twardzik
: - W czasie pracy zawodowej otrzymałem brązowy
i złoty krzyż zasługi oraz dwa najwyższe odznaczenia państwowe: sztandar pracy I i II klasy. Resort górnictwa nadał mi tytuł zasłużonego pracownika resortu górnictwa oraz zasłużonego ratownika górniczego. Ratownikiem górniczym byłem 17 lat. Na emeryturze wicepremier RP w 2013 roku na wniosek Katowickiego Holdingu Węglowego nadał mi tytuł generalnego honorowego dyrektora górniczego.  W 2016 roku Kapituła Sejmiku Śląskiego nadała mi złotą odznakę zasłużonego dla rozwoju województwa śląskiego. W tym samym roku Komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Tychach nadał mi odznakę BENE MERITUS za współpracę z Wojskową Komendą Uzupełnień w czasie uroczystości kolejnej rocznicy wybuchu I. Powstania Śląskiego
z udziałem Asysty Honorowej Wojska Polskiego. Dyrekcja i Rada Rodziców Gimnazjum im. Armii Krajowej za wieloletnią współpracę oraz inicjatywę wykonania płaskorzeźby AK na budynku szkoły nadała mi tytuł przyjaciela szkoły.
Echo: - Cały czas pan działa, udziela się dla dobra innych. Co w życiu jest najważniejsze?
Józef Twardzik: - Miłość do najbliższej osoby, którą dla mnie jest żona. Wiele jej zawdzięczam. Jest moim największym oparciem
i przyjacielem, bo przyjaźń też jest bardzo ważna. Gdy zostałem radnym złożyłem ślubowanie: wierny konstytucji i prawu RP obowiązki radnego wykonywać będę rzetelnie i uczciwie dla dobra miasta i jego mieszkańców. To jest moja dewiza życiowa. Warto żyć dla ludzi i im służyć!

Rozmawiała    Danuta WENCEL

 

Wywiad

ilustracja

Chcę pokazać kłamstwa i hejt!

 W ciągu zaledwie kilku dni, od 8 czerwca, tyski lekarz Dawid Ciemięga zebrał w internetowej zbiórce niemal 50 000 złotych na film o antyszczepionkowcach, który zamierza nakręcić. Zbiórka wciąż trwa a Ciemięga jest zachwycony odzewem. Nie tylko z powodu wysokości kwoty – raczej dlatego, iż odzew ten jest dowodem, że według wielu z nas taki film jest potrzebny.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bóbr i żubr – dwa bratanki

Zanim komuś strzeli pomysł, żeby wybrać się na polowanie, proponuję sprawę wrzucenia żubra czy bobra na talerz zgłębić nieco bardziej. Miało być sezonowo – to będzie, powiem więcej – będzie i sezonowo i modnie. Otwartą głowę warto mieć zawsze – trzeba tylko pamiętać, żeby przy okazji nie wpadało do niej co bądź. Dlatego też to, co wpadło ostatnio niektórym smakoszom narodowym spróbuję przeanalizować i...przetrawić, wbrew zaleceniom - na chłodno.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy