W numerze

Wydanie
Numer 51/2019

Handel - największy przywilej

To jeszcze targi czy już wyroby marketopodobne

Zanim nastała era centrów handlowych i hipermarketów, w miastach i miasteczkach i na wsiach królowały małe prywatne sklepiki - wielu z nas bywało na targu, gdzie podobnie jak na przykład w M1, można było znaleźć wszystko czego się potrzebowało: słodycze, choinkowe lampki, świeże owoce, kwiaty, elektronikę od „ruska”, egzotyczne ciuchy od „turka”. Teraz, wraz z wszechobecnością sklepów wielkopowierzchniowych, miejskie targowiska zaczynają powoli znikać, bo po co marznąć na zimnie, przechodząc przez kolejne alejki, jeśli można pójść do hipermarketu i kupić wszystko to, czego się potrzebuje, w ciepełku.

ilustracja

Targowisko kiedyś nie było tym, czym dzisiaj jest. Posiadanie takiego wydzielonego miejsca, gdzie w określone przez władcę dni odbywa si ę targ, było największym przywilejem w średniowieczu, zwanym „przywilejem targowym”. To właśnie dzięki temu osada targowa mogła się stać miasteczkiem, a następnie miastem, co nie dziwi, bo taki zabieg wzbogacał włodarzy miasteczka, którzy mogli ściągać opłaty targowego od kupców. Ponadto taki kupiec musiał zostać tyle czasu w mieście, aż się nie wyprzeda, co sprawiało że gdzieś musiał się zatrzymać, coś zjeść, więc napełniał kapsę miejscowej ludności. Wszyscy byli zadowoleni.
Gdy jeszcze mieszkałam w Krakowie, bardzo lubiłam chodzić na targ, najbliżej znajdował się Stary Kleparz, ale najbardziej urzekł mnie ten przy rondzie Grzegórzeckim, gdzie życie codzienne szło normalnym rytmem, ale w dni targowe, kiedy zjeżdżała się tam połowa miasta, to było coś niesamowitego! Gwar, handel taki z płatnego abonamentowego stanowiska, ale również ludzie którzy dosłownie rozkładali prześcieradła, ceraty, by później na nie wykładać to, co mieli do sprzedania.
I właśnie tam na tej trochę dzikszej połowie, czasem można było kupić, uwierzcie lub nie, prawdziwe cuda za niewielką cenę - niektórzy chyba nie byli świadomi co mają. Stara lampa, zabawki, biżuteria z bakelitu i można by wymieniać
w nieskończoność. Jak ktoś się zna, to mógłby nawet znaleźć cenne starocie, ale trzeba mieć wprawne oko i być szybkim, bo inni też szukają! Stare przeplata się z nowym. Niektóre rzeczy wyglądają jakby były przed chwilą wyciągnięte ze śmietnika, a niektóre jak zdjęte ze sklepowej półki.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z 18 grudnia 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Uczeń z depresją

Rozmowa z Elizą Cieślikowską, psychologiem ze szpitala Megrez

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zbyt bogaci na niepodległość

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Cynamon!

Pamiętam prześmieszną rozmowę między moim ojcem a jego łódzkim przyjacielem. Ojciec zawsze przekonywał go, że oryginalna mowa śląska, a nie jej kabaretowe podróbki, bardziej podobna jest do języka czeskiego niż polskiego. Tamten kiedyś wracając z Czech, zagadnął: jeśli tak, to powiedz, jak po czesku będzie cynamon. Ojciec: skurzica? Adriana zamurowało: rzeczywiście, skurice… Mnie nie, bo w domu mojej babci i ojca zawsze mówiono skurzica. Nie bez sensu, bo to przecież skóra drzewa. Idą święta, więc czas na skurzicę!

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy