W numerze

Wydanie
Numer 51/2019

Morderstwo z mowy nienawiści

Zastrzelenie pierwszego prezydenta RP poprzedziła potężna rasistowska nagonka

Było to 19 grudnia. Przez Warszawę szedł kondukt żałobny, za trumną prezydenta RP. Polska była podzielona na pół, na dwa nienawidzące się plemiona. Jak dziś. Wtedy nienawiść poszła tak daleko, że owładnięty nią prawicowy antysemita dokonał mordu na Pierwszym Obywatelu Rzeczypospolitej.

ilustracja

Julian Tuwim napisał przejmujący wiersz "Pogrzeb prezydenta Narutowicza". Oto jego początek:
Krzyż mieliście na piersi,
a brauning w kieszeni.
Z Bogiem byli w sojuszu,
a z mordercą w pakcie,
Wy, w chichocie zastygli, bladzi,
przestraszeni,
Chodźcie, głupcy, do okien -
i patrzcie! i patrzcie!
10 dni wcześniej Sejm RP dokonywał pierwszego w historii wyboru prezydenta Polski. Podział społeczeństwa - widoczny także w Sejmie - był już wtedy wyraźnie zarysowany. Z jednej strony nacjonalistyczne, antysemickie ugrupowania, które chciały wystawić kandydaturę Romana Dmowskiego. Sam Dmowski był jednak realistą, wiedział, że dla zbyt wielu posłów jego radykalny antysemityzm jest nie do przyjęcia, więc ostatecznie nacjonalistyczna prawica postawiła na Maurycego hrabiego Zamoyskiego, równie fanatycznego, ale mniej z tym fanatyzmem kojarzonego. Coś jak start w 2015 roku nie Jarosława Kaczyńskiego lecz Andrzeja Dudy.
Po drugiej – dziś powiedzielibyśmy – demokratycznej stronie też było podobnie jak obecnie. Kandydatów nadmiar, przez co żaden wyrazisty, żaden cieszący się poparciem wszystkich reformatorskich stronnictw. Lewica na przykład wysunęła słynącego z demokratycznych poglądów, uważanego do dziś za jednego z najwybitniejszych w historii językoznawców, Jana Niecisława Baudouina de Courtenay – i niech francuskie nazwisko nie myli, rodzina od początku XVIII wieku mieszkała w Polsce. Poza nim lewica stawiała na Ignacego Daszyńskiego, ludowcy na Stanisława Wojciechowskiego. Kolejne próby wyboru prezydenta nie udawały się, najlepszy wynik, choć daleki od połowy głosów dostawał Zamoyski, a drugi za nim, ludowiec Wojciechowski nie umiał przekonać do siebie lewicy. W tej sytuacji część lewicowych posłów zgłosiła nowego kandydata: Gabriela Narutowicza.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z 18 grudnia 2019 r.

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Uczeń z depresją

Rozmowa z Elizą Cieślikowską, psychologiem ze szpitala Megrez

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zbyt bogaci na niepodległość

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Cynamon!

Pamiętam prześmieszną rozmowę między moim ojcem a jego łódzkim przyjacielem. Ojciec zawsze przekonywał go, że oryginalna mowa śląska, a nie jej kabaretowe podróbki, bardziej podobna jest do języka czeskiego niż polskiego. Tamten kiedyś wracając z Czech, zagadnął: jeśli tak, to powiedz, jak po czesku będzie cynamon. Ojciec: skurzica? Adriana zamurowało: rzeczywiście, skurice… Mnie nie, bo w domu mojej babci i ojca zawsze mówiono skurzica. Nie bez sensu, bo to przecież skóra drzewa. Idą święta, więc czas na skurzicę!

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy