Sondaż publiczny

Czy robisz zakupy na jarmarkach świątecznych

W numerze

Wydanie
Numer 33/2019

HAJMAT

Wyjaśnić Polakowi, czym jest Hajmat, to jak wyjaśnić Papuasowi, czym jest bigos. Można próbować, ale po co? I tak nie zrozumie. Bo żeby zrozumieć, smak trzeba poczuć; opowiedzieć się nie da ani Papuasowi smaku bigosu, ani Polakowi istoty Hajmatu. Tak jak Papuasowi nic nie powie, że bigos to z grubsza rzecz biorąc uduszona razem kapusta i mięso – plus przyprawy – tak Polak nie pojmie, że Hajmat to ojczyzna ważniejsza od Ojczyzny,

ilustracja

Odcinek XXXIII

Z Bernadką można było porozmawiać o wszystkim. Ale nie o wszystkim z nią rozmawiałem, pewne rzeczy, pewne wspomnienia wolałem zostawić dla siebie. Ludzie nie powinni takich rzeczy robić, takich rzeczy widzieć, takich rzeczy słyszeć. To, co mi się zdarzyło, co przeżyłem, w czym uczestniczyłem, powinno zostać zapomniane. Nikt się o tym dowiedzieć nie powinien, bo po co? Tak przynajmniej myślałem wtedy, gdy Bernadka jeszcze żyła. Teraz, gdy jej nie ma, myślę inaczej. Wszystko, co pamiętam, a co wydaje mi się godne zapamiętania i zapisania, choćby to i pamięć bolesna była – zapisuję. Może ktoś to kiedyś przeczyta, może pomyśli. A może nikt nie przeczyta? Może też łatwiej mi o tym pisać teraz, niż wtedy opowiadać Bernadce, bo jednak nie chciałem, by wiedziała, jakich rzeczy dopuszczało się SS. Ja sam nie chciałbym tego wiedzieć. Ale wiem.
Choćby tacy Żydzi. Pamiętałem ich, sprzed wojny, bo paru bogatszych Żydów miało wtedy sklepy w Pszczynie, a paru biedniejszych było rzemieślnikami. Na przykład taki Rozenblum, krawiec, co mężczyźni z Kobióra ancugi u niego na wesela szyli. Szyli, bo był tańszy od krawców chrześcijańskich, choć sam nigdy w garniturze nie chodził, zawsze w chałacie. I pejsy miał prawdziwie żydowskie, a sprowadził się do Pszczyny z Sosnowca, już po tym jak Pszczynę do Polski przyłączyli. Inaczej Cukierman, pszczyński od pokoleń, tego jedynie żydowskość można było poznać po nazwisku, no i po imieniu, Mordechaj. Dzieci, chrześcijańskie, za nim wołały: Mordechaj mordy daj! A on im czasem pięścią pogroził, ale zasadniczo niewiele sobie z nich robił, a sklep miał kolonialny. Słynna była sprawa, gdy nasza kobiórska sąsiadka, Loszczyno, znaczy Loskowa, kupiła u niego, w roku chyba 1938, na borg, czyli na kredyt, zastawę stołową dla córki. Przyszło do płacenia, a Loszczyno odmawia. Poszedł Cukierman do sądu, ale w sądzie Loszczyno się zaklina, że na kwicie nie jej podpis, że ona może na pismo święte przysiąc, że nie jej. No to sędzia pyta Mordechaja, czy on też może. Ale jak starozakonny Żyd ma przysięgać na Nowy Testament? Grzech by straszny popełnił, więc Cukierman odmówił i Loszczyno sprawę w sądzie wygrała. A ten sędzia, nazwiska nie pamiętam, ale wiem, że był strasznym antysemitą, aż się śmiał, gdy wyrok ogłaszał. Potem zresztą razem z Żydami skończył w Auschwitz. Bo tylko tam Żydzi i antysemici byli równi.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z 14 sierpnia 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Uśmiech ładuje nasze akumulatory

Rozmowa z Katarzyną Polok- Marcol, Prezesem Fundacji Bajtel- Mysłowice Pomagają

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Czterej Jeźdźcy Apokalipsy

Według jednej z legend, interpretacji (nieco inaczej niż w biblii) czterej jeźdźcy Apokalipsy to wojna, zaraza, głód i śmierć - i chyba właśnie ci przybysze zawitali w XIX wieku na teren Górnego Śląska, gdy w tle sączącej się wojny ludzie, zwłaszcza ci mniej zamożni, cierpieli głód, za którym krok dalej przyszła zaraza, by potem śmierć zakończyła los chorych ludzi, zostawionych samych sobie. Tak naprawdę choroba przychodziła i zabierała tych z którymi było już naprawdę źle - przychodziła na gotowe, a by ją zaprosić wystarczył łyk wody ze strumienia lub też najzwyklejszy oddech… z morowej chmury, która na zmianę z tyfusem dziesiątkowała ludność Śląska.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Niech żyją szampinioki!

Tak grzyb ten nazywa się po śląsku, i każdy poliglota domyśli się od razu o co chodzi, bo niemal identycznie nazwa pieczarki brzmi po angielsku, francusku, niemiecku, hiszpańsku, włosku czy rosyjsku. Baszą nazwę pieczarka zrozumie chyba tylko Czech czy Chorwat, od biedy Ukrainiec. Tak jednak czy inaczej, niech żyje szampiniok, niech żyje pieczarka!

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Elektrownia atomowa tuż za Wisłą?

Kilka kilometrów od Bierunia, trzy kilometry od Bojszów, mniej niż 30 kilometrów od Tychów może powstać elektrownia atomowa! Planuje ją wybudować najbogatszy Polak Michał Sołowow wraz z japońskim koncernem Hitachi Nuclear Energy.

więcej

Partnerzy