Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że susza spowoduje duży wzrost cen żywności?

W numerze

Wydanie
Numer 28/2019

Utracona większość

Burmistrz chce sprzedać najlepsze działki w mieście za wszelką cenę

Lędzińska burmistrz Krystyna Wróbel kpi sobie z prawa samorządowego. Jesienią ubiegłego roku radni zabronili jej – uchwałą Rady Miast – sprzedać działki pod przyszłe centrum. A jednak okazało się, że pani burmistrz, przygotowując budżet miasta na rok 2019, przewidziała wpływy 6 milionów złotych za sprzedaż właśnie tych działek. Pod sam koniec czerwca na sesji zrobiła się z tego ogromna awantura.

ilustracja

- Musimy się zastanowić, czy nie oddać tego do prokuratury. To świadome i celowe naruszenie prawa – mówi radna Elżbieta Ostrowska (PiS), przewodnicząca rady poprzedniej kadencji. Jednak nie tylko jej klub stanowczo sprzeciwia się takim działaniom burmistrz. Jeszcze kilka tygodni wcześniej Krystyna Wróbel miała niewielką, acz stabilną większość w radzie miasta. Teraz, gdy na sesję przyniosła projekt uchwały
o sprzedaży tych działek, Ostrowska zgłosiła wniosek, by punkt ten po prostu usunąć z porządku obrad. Uzasadniając, że najpierw trzeba w planie zagospodarowania przestrzennego doprecyzować, co może tu powstać. Za wnioskiem zagłosowało 14 radnych, 1 się wstrzymał, nikt (!) nie był za tym, by projektem pani burmistrz się zajmować. To nie tylko załatwiło sprawę działek, to także wizerunkowy cios dla Krystyny Wróbel. Ani jeden z 15 lędzińskich radnych nie poparł jej pomysłu. Pomysłu, który zresztą zapewne niebawem wróci.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z 10 lipca 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Z dr hab. Małgorzatą Myśliwiec, tyszanką, profesorem Uniwersytetu Śląskiego rozmawia Dariusz Dyrda

W czerwcu przez Polskę przetoczyła się dyskusja o decentralizacji, w tym samym miesiącu Sejm RP po raz piąty odrzucił projekt ustawy o śląskim języku regionalnym. O obu tych sprawach rozmawiamy z najbardziej znanym na Górnym  Śląsku komentatorem politycznym, prof. Małgorzatą Myśliwiec, politologiem z Tychów.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Morwa - repertuar do nadrobienia

Mało się o niej mówi mimo, że morwa to roślina znana od tysiącleci. Jej owoce, które przypominają śląskie ostrenżyny czyli polskie jeżyny, albo dzikie maliny sugerują, że morwa to po prostu krzak. Nic bardziej mylnego – to drzewo, które potrafi osiągnąć nawet do 10 metrów wysokości i przetrwać nawet 250 lat. W Polsce nie wzięła się przez przypadek, a na jej historię i właściwości warto zwrócić uwagę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy