Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że Dzień Górnośląskiej Flagi to dobra inicjatywa?

W numerze

Wydanie
Numer 28/2019

HAJMAT

Wyjaśnić Polakowi, czym jest Hajmat, to jak wyjaśnić Papuasowi, czym jest bigos. Można próbować, ale po co? I tak nie zrozumie. Bo żeby zrozumieć, smak trzeba poczuć; opowiedzieć się nie da ani Papuasowi smaku bigosu, ani Polakowi istoty Hajmatu. Tak jak Papuasowi nic nie powie, że bigos to z grubsza rzecz biorąc uduszona razem kapusta i mięso – plus przyprawy – tak Polak nie pojmie, że Hajmat to ojczyzna ważniejsza od Ojczyzny.

ilustracja

Odcinek XXVIII

Mazury, Preußen. To dziwne, bo choć kraina ta nie jest kolebką narodu niemieckiego, Niemcy stali się jej właścicielami dopiero pod koniec średniowiecza, a nawet nie Niemcy, tylko Krzyżacy, bo Niemcy jeszcze później, to przecież wielu Niemców właśnie Preußen uważało za swoją ojczyznę, wielu sądziło, że właśnie Prusy to kwintesencja niemieckości. Inna sprawa, że potem terytorium Prus bardzo się rozrosło, i nawet mój dziadek, z Kobiera koło Pszczyny twierdził, że my som Prusoki. Tam samo zresztą uważał pszczyński książę, tylko on był Prusok i Niemiec, a mój dziadek Prusok i Ślonzok, do niemieckości wcale się nie poczuwając.
Bo przecież nie byliśmy Niemcami i nawet ci Ślązacy, którzy byli prawdziwymi pruskimi patriotami, a znałem takich w dzieciństwie wielu, podkreślali, że są obywatelami Prus, a nie Niemiec. Królestwa Prus, bo choć w międzyczasie pruski król koronował się cesarzem Niemiec, ale przecież zarazem nadal był królem pruskim, tak jak
w jego cesarstwie był też król choćby bawarski. I myśmy w cesarstwie niemieckim byli, ale przecież bardziej w królestwie pruskim. Potem, zaraz po wielkiej wojnie, jeszcze przez trzy lata w nim byliśmy, aż w 1922, niedługo przed moim urodzeniem, trafiliśmy do Polski. I tak, inaczej niż dziadek i ojciec, nigdy obywatelem pruskim nie zostałem, a potem, jak już byłem dorosły, to byłem obywatelem niemieckim, bo pruskiego obywatelstwa nie było, choć Prusy nadal pozostawały
w Rzeszy krajem związkowym. Ale w Rzeszy nasz Śląsk już do Prus nie należał, chyba, bo w sumie to nie wiem.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z 10 lipca 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Chcę pokazać kłamstwa i hejt!

 W ciągu zaledwie kilku dni, od 8 czerwca, tyski lekarz Dawid Ciemięga zebrał w internetowej zbiórce niemal 50 000 złotych na film o antyszczepionkowcach, który zamierza nakręcić. Zbiórka wciąż trwa a Ciemięga jest zachwycony odzewem. Nie tylko z powodu wysokości kwoty – raczej dlatego, iż odzew ten jest dowodem, że według wielu z nas taki film jest potrzebny.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bóbr i żubr – dwa bratanki

Zanim komuś strzeli pomysł, żeby wybrać się na polowanie, proponuję sprawę wrzucenia żubra czy bobra na talerz zgłębić nieco bardziej. Miało być sezonowo – to będzie, powiem więcej – będzie i sezonowo i modnie. Otwartą głowę warto mieć zawsze – trzeba tylko pamiętać, żeby przy okazji nie wpadało do niej co bądź. Dlatego też to, co wpadło ostatnio niektórym smakoszom narodowym spróbuję przeanalizować i...przetrawić, wbrew zaleceniom - na chłodno.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy