Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że susza spowoduje duży wzrost cen żywności?

W numerze

Wydanie
Numer 12/2019

Jarmuż - doskonały wybór

Mody na zdrowe jedzenie i diety zmieniają się jak w kalejdoskopie. Absurdów nie brakuje: powinniśmy jeść tylko zielone warzywa, tylko tłuszcze, może tym razem same owoce? Albo nie, nie jedzmy nic – będziemy jak młodzi bogowie - chudzi, zgrabni i powabni. Aha, no i odkwaszeni (cokolwiek to znaczy, bo na ten temat spotkałam się już z wieloma, niezwykłymi historiami rodem z science fiction).

ilustracja

Każdy kolejny pomysł jest coraz bardziej radykalny i w wielu przypadkach – niebezpieczny, jeśli zabieramy się za to na własną rękę. A jednak są takie produkty – zupełnie naturalne, które, niezależnie od mody, zawsze same się wybronią i co ważniejsze – nie narobią szkód. I tak właśnie jest z jarmużem. Nie musimy nic zmieniać – po prostu wprowadźmy go do naszej diety. I już.
Niezwykłe odkrycie
Mimo, że jarmuż w jadłospisie to historia sprzed 4 000 lat, co jakiś czas jest zapominany i odkrywany na nowo. O jego wartości bardzo dobrze wiedzieli starożytni Grecy i Rzymianie. My trochę musieliśmy na niego poczekać – do Polski zawitał dopiero pod koniec XVI wieku. Jednak najciekawsza historia z jego udziałem to zeszłe stulecie, a konkretnie okres II wojny światowej. W Japonii, jak w wielu krajach w tamtym czasie, szukano sposobów na walkę z niedożywieniem. Pewien lekarz wojskowy – Niro Endo – urozmaicał ubogą dietę swoich najbliższych sokami własnej produkcji. Jako składników używał tego, co miał pod ręką – uznawanych za odpadki zielonymi liśćmi różnych warzyw, takich jak rzodkiew, czy jarmuż właśnie. W ten sposób narodził się aojiru – japoński napój roślinny pity po dziś.
Doktor Endo szybko zauważył pozytywny wpływ swojej mikstury na samopoczucie i zdrowie rodziny, co skłoniło go do rozpoczęcia wnikliwych badań. W ten sposób dowiódł, że najbardziej wartościową rośliną w zielonej miksturze jest właśnie jarmuż! Po tym odkryciu przez całe swoje życie opublikował masę książek i artykułów na temat korzyści, jakie płyną ze spożywania tego niezwykłego warzywa. Co ciekawe, lekarz umarł w wieku 92 lat, a jego badania kontynuuje Jiro – jego syn.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  20 marca 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Z dr hab. Małgorzatą Myśliwiec, tyszanką, profesorem Uniwersytetu Śląskiego rozmawia Dariusz Dyrda

W czerwcu przez Polskę przetoczyła się dyskusja o decentralizacji, w tym samym miesiącu Sejm RP po raz piąty odrzucił projekt ustawy o śląskim języku regionalnym. O obu tych sprawach rozmawiamy z najbardziej znanym na Górnym  Śląsku komentatorem politycznym, prof. Małgorzatą Myśliwiec, politologiem z Tychów.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Morwa - repertuar do nadrobienia

Mało się o niej mówi mimo, że morwa to roślina znana od tysiącleci. Jej owoce, które przypominają śląskie ostrenżyny czyli polskie jeżyny, albo dzikie maliny sugerują, że morwa to po prostu krzak. Nic bardziej mylnego – to drzewo, które potrafi osiągnąć nawet do 10 metrów wysokości i przetrwać nawet 250 lat. W Polsce nie wzięła się przez przypadek, a na jej historię i właściwości warto zwrócić uwagę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy