Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy takie zdarzenia, jak ostatnia wichura, bardzo ci się dają we znaki?

Wynik głosowania:

75%
0%
25%
 
Tak! Wtedy uświadamiam sobie, jak bardzo uzależnieni jesteśmy od elektryczności
 
Nie, bo jak powiedziała pewna blondynka: sorry, taki mamy klimat
 
Ja tam wiem że była wichura tylko z internetu.

W numerze

Wydanie
Numer 11/2019

Słoneczny topinambur

Przedwiośnie atakuje nie tylko za oknem. Powoli przerzucamy się na lżejsze dania - obserwując ludzi w sklepach widać to bardzo wyraźnie: szczególnie te żurawie zapuszczane za świeżymi, wiosennymi warzywami. Niestety, na aromatyczne, pachnące rzodkiewki i pomidory musimy jeszcze chwilę poczekać. A tymczasem, zanim "wiosna wybuchnie nam w twarz" – przyjrzyjmy się temu, co marzec może nam zaproponować sezonowo – np. topinamburowi. Tak, wiem...  ja też myślałam, że to nazwa na afrykański instrument perkusyjny.

ilustracja

Dziś uznajemy go za ekstrawagancję, modne jedzenie. A mało kto wie, że przyjechał do Europy w podobnym czasie, co ziemniak. I żeby było zabawniej, to właśnie on – topinambur - jako pierwszy znalazł swoje zastosowanie
w kuchni (pragnę przypomnieć, że nasz kartofel długo miał opinię truciciela). Pomysł na uprawę topinamburu ukradliśmy Indianom północnoamerykańskim, a koloniści szybko się w nim rozsmakowali i w ten sposób egzotyczne do tej pory warzywo rozpowszechniło się na terenie praktycznie całej Europy i Azji. Królował aż do XVIII wieku – dopóki nie zdetronizował go odkryty na nowo ziemniak.
Po tej zmianie bulwa uprawiana była głównie jako roślina pastewna, choć okresowo zyskiwała na kulinarnym znaczeniu – przed wojną chętnie przyrządzali (i uprawiali) ją Ślązacy, a podczas II Wojny Światowej – Francuzi. Smutne to, ale dziś nawet najstarsze Ślązaczki nie pamiętają, jak go” w samkejszyj godce mianowali”. Dzisiaj traktujemy to warzywo jakbyśmy odkrywali Amerykę, a powodów do tego nie ma żadnych, bo topinambur, to stara historia.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  13 marca 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Gra każdy, wygrywają najlepsi

Rozmowa z Krzysztofem Kołodziejczykiem, wiceprezesem Polskiego Związku Skata i prezesem okręgu tyskiego

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

1945 na Śląsku

Zbrodnia, która zaczęła się 27 stycznia

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Pieprzne tematy

Stoi na stole w specjalnym, dedykowanym przyprawniku - zawsze na straży, zawsze pod ręką. Tak się do niego przyzwyczailiśmy, że przy gotowaniu nawet nie wymieniamy go jako składnika – przecież to jasne jak słońce, że do każdego mięsa, zupy, pierogów, czy choćby jajecznicy koniecznie trzeba dodać pieprz i sól. Chociaż... od tego drugiego staramy się odchodzić, nie przesalać, bo to niezdrowe. A pieprz? Zmieniają się mody na diety i alergie, ale to jedno póki co zostaje niezmienione: pieprzą weganie, wegetarianie, bezglutenowcy i mięsożercy. Bo przepieprzenie grozi co najwyżej kichaniem, więc... czemu nie?

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Kolejowe obiecanki - cacanki

Od kilku lat PKP opowiadała nam, jak to będzie rewitalizować zlikwidowane przed laty połączenia kolejowe. Na przykład z Orzesza przez Tychy do Bierunia i Oświęcimia. Teraz okazuje się, że obiecanki cacanki a głupiemu radość.

więcej

Partnerzy