Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że dzieci nieszczepione nie powinny być przyjmowane do szkół i przedszkoli?

W numerze

Wydanie
Numer 2/2019

Witamy w turystycznym raju!

Między śmieciami, skażeniami i zatruciem czyli:

ilustracja

W ostatnim miesiącu grudnia 2018 cały świat żył szczytem klimatycznym który odbył się w Katowicach. Mówiono dużo o zmniejszaniu emisji dwutlenku węgla, o zmniejszeniu udziału węgla w procesie wytwarzania energii, o zmianach klimatycznych które postępują. Polski rząd składał jakby deklaracje wbrew tym trendom, ale mniejsza z tym. Ciężko przeoczyć że nasz klimat się zmienia, gdy w kwietniu zaczyna się już temperatura 22 stopnie na plusie i taką samą sytuacje mamy w ostatnim tygodniu listopada. Choć z drugiej strony piszę ten tekst, gdy za oknem wszędzie biało, a temperatura oscyluje wokół minus 10, w górach warunki dla narciarzy doskonałe, w Tatrach idą lawiny, więc o jakimś ociepleniu z początkiem stycznia 2019 w naszej okolicy mówić trudno.

Biologowie natomiast biją na alarm, że znacznie większym zagrożeniem dla planety, niż wzrost temperatury są… śmieci. Które masowo zalegają i piętrzą się niczym nowe K2, w różnych częściach świata. Tylko głos biologów jakoś się nie przebija. Może brakuje finansowego lobby, które na walce ze śmieciami potrafi zarobić podobnie, jak na walce z emisją gazów?

To, co nam już niepotrzebne

Biura turystyczne zachwalają nam Wyspy Kanaryjskie, piękno Tajlandii, Sumatry i tak dalej. Kto jednak choć trochę oddali się od przetartych szlaków, natychmiast trafia na ogromne śmietniska. Trafi na nie także każdy, kto zbyt wcześnie, zanim służby ich nie sprzątną, wybierze się na plaże. Bo ocean każdego dnia wyrzuca na brzeg… Dawniej wyrzucał zdechłe ryby. Dziś też, ale leżą między plastikowymi butelkami i kubkami oraz setkami innych wytworów człowieka. A raczej tego, co człowiekowi przestało być potrzebne.
Przeciętny Kowalski produkuje około 250 do 300 kilogramów śmieci rocznie. Jest to przybliżona średnia europejska, co nie jest wcale powodem do żadnej dumy. Dla porównania i może trochę dla pociechy, że nie jesteśmy największymi producentami śmieci, dodam że przeciętny John Smith z USA produkuje rocznie aż 864 kilogramy odpadów, a statystyczny mieszkaniec Tokio produkuje aż jedną tonę śmieci rocznie - to jednak tyle co cała tyska rodzina Kowalskiego!
Utylizacja… Mówi się o niej sporo. Ale w zasadzie tylko w Europie. My staramy się jakoś tam śmieci segregować, tyska firma Master buduje coraz nowsze instalacje, by – na ile się da – przerabiać je na substancje nieszkodliwe, a czego się przerobić nie da, ulokować bezpiecznie na wciąż rosnącym w górę, wysypisku. Na naszym Śląsku kopalniane hałdy praktycznie już nie rosną, za to rosną hałdy wysypisk. Jeszcze większą od tyskiej widać choćby z autostrady A-4, gdy mija się Gliwice.
Ale to Europa. Tymczasem ponad 95% śmieci, które trafiają do środowiska, pochodzi z Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Zwłaszcza z Azji.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  9 stycznia 2019 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Pojazd uprzywilejowany to mit

Rozmowa ze starszym brygadierem Piotrem Szojdą, komendantem Państwowej Straży Pożarnej w Tychach

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Konstytucja nie dumy lecz wstydu

Druga na świecie, wyprzedzająca swoją epokę, pionierska, postępowa – za kilka dni znów uraczą nas opowieściami o Konstytucji 3 Maja. I wszystko to będzie prawdą. Tylko… uchwalenie tej konstytucji było jedną z największych głupot, jakie w swojej historii zrobili Polacy.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bażant dla każdego

Kiedyś podawany jako rarytas przeszedł długą i trudną drogę kulinarną, żeby po wielu latach znów wrócić do naszego menu. Znów jako rarytas. Zdaję sobie sprawę z tego, że bażant traktowany jest jako zbyt wyrafinowany, trudno dostępny i drogi przysmak – usłyszałam nawet, że wręcz „pretensjonalny”. To nie jest do końca prawda, choć znając jego losy (ostatnie sto lat omal nie skończyło się dla niego tragicznie) podejrzewam, dlaczego myślimy o bażancie jakby dalej chadzał wyłącznie po sarmackich stołach. Skoro mamy dostęp do kawioru, możemy w każdej chwili skoczyć na sushi lub ramen, albo w formie ciekawostki spróbować strusiny w praktycznie każdym większym mieście, to uwierzcie – bażant nie będzie już takim wyzwaniem.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Każdy obcy to wróg - niebezpieczne dzielnice

W każdym mieście mieszkaniec może wskazać miejsce grozy, gdzie strach spacerować gdy zgasną ostatnie promienie słońca. Nie inaczej jest na Śląsku. Powodów z których do niektórych miejsc śląskich miast przylgnęła łatka dzielnic grozy jest wiele, począwszy od biedy, częstych libacji alkoholowych, a na wysokim odsetku przestępstw kończąc. W niektórych miastach przyczyniły się do tego makabryczne wydarzenia, które po czasie urosły do wielkości legend miejskich, skutecznie odstraszających mieszkańców. Czasem by zebrać baty wystarczy być „obcym” na dzielnicy, wiec jak się nikogo tam nie zna, lub nie idzie się w konkretnym zamiarem odwiedzanie kogoś, lepiej się tam nie zapuszczać. A jak wygląda dziś sytuacja w miejscach grozy oraz gdzie się znajdują? Czy miasta starają się zmienić wizerunek tych miejsc?

więcej

Partnerzy