Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy takie zdarzenia, jak ostatnia wichura, bardzo ci się dają we znaki?

Wynik głosowania:

75%
0%
25%
 
Tak! Wtedy uświadamiam sobie, jak bardzo uzależnieni jesteśmy od elektryczności
 
Nie, bo jak powiedziała pewna blondynka: sorry, taki mamy klimat
 
Ja tam wiem że była wichura tylko z internetu.

W numerze

Wydanie
Numer 49/2018

Karczma stanu wojennego

Dawną górniczą tradycję wymyślono niedawno, w … komitecie wojewódzkim PZPR

ilustracja

Od początku grudnia do połowy stycznia wszystkie firmy i instytucje, mające cokolwiek wspólnego z górnictwem, organizują w Polsce „Karczmy piwne”, na które kobietom wstęp wzbroniony, za to piwo leje się strumieniami, a impreza odbywa się zgodnie z identycznym na każdej kopalni, dość zresztą grubiańskim, rytuałem. Górnicy bajdurzą, że to ich odwieczna tradycja, przekazywana z pokolenie na pokolenie. Prawda jest inna – ową odwieczną tradycję wprowadzono w stanie wojennym, a decyzję o tym podjęto zapewne w wydziale propagandy komitetu wojewódzkiego PZPR w Katowicach.

Przełom listopada i grudnia to istny wysyp górniczych imprez zwanych "gwarkami" lub "karczmami piwnymi". Oczywiście w mediach usłyszymy, że są to "tradycyjne" spotkania.  Tradycyjne, to znaczy od kiedy?
  Zacząłem szukać rodowodu także po to, by sprawdzić, jak zwane gwarki czy karczmy piwne - w dzisiejszych czasach raczej festiwal pijaństwa i chamstwa, niż sympatyczna zabawa – mają się do swoich dawnych odpowiedników. Wszak wiele osób z obsługi (kelnerzy, akustycy, artyści) mogą przytaczać setki opowieści, jak to w kopalnianej sali bankietowej pod obrazem św. Barbary i napisem Szczęść Boże, pijani górnicy wykrzykują słowa co najmniej wulgarne i wylewają (dosłownie!) piwo na górniczy mundur, wycierając sobie przy okazji usta frazesami
o szacunku do tegoż munduru. "Ludożerka" - tak osoby obsługujące karczmy nazywają zgromadzonych tam górników.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  5 grudnia 2018 r.

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Gra każdy, wygrywają najlepsi

Rozmowa z Krzysztofem Kołodziejczykiem, wiceprezesem Polskiego Związku Skata i prezesem okręgu tyskiego

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

1945 na Śląsku

Zbrodnia, która zaczęła się 27 stycznia

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Pieprzne tematy

Stoi na stole w specjalnym, dedykowanym przyprawniku - zawsze na straży, zawsze pod ręką. Tak się do niego przyzwyczailiśmy, że przy gotowaniu nawet nie wymieniamy go jako składnika – przecież to jasne jak słońce, że do każdego mięsa, zupy, pierogów, czy choćby jajecznicy koniecznie trzeba dodać pieprz i sól. Chociaż... od tego drugiego staramy się odchodzić, nie przesalać, bo to niezdrowe. A pieprz? Zmieniają się mody na diety i alergie, ale to jedno póki co zostaje niezmienione: pieprzą weganie, wegetarianie, bezglutenowcy i mięsożercy. Bo przepieprzenie grozi co najwyżej kichaniem, więc... czemu nie?

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Kolejowe obiecanki - cacanki

Od kilku lat PKP opowiadała nam, jak to będzie rewitalizować zlikwidowane przed laty połączenia kolejowe. Na przykład z Orzesza przez Tychy do Bierunia i Oświęcimia. Teraz okazuje się, że obiecanki cacanki a głupiemu radość.

więcej

Partnerzy