W numerze

Wydanie
Numer 45/2018

Był człowiekiem niezwykłym

Klemens Ścierski – odszedł od nas Ktoś!

ilustracja

1 listopada, gdy odwiedzaliśmy groby bliskich, na wieczny odpoczynek udał się też Klemens Ścierski. Jedna z najwybitniejszych osobowości i osobistości naszej Ziemi. Nie dlatego, że tylko dwóch ludzi stąd – on i obecny minister sportu Witold Bańka – zostało polskimi ministrami.  Ministrowie bywają bowiem różni, większość po latach odchodzi w zapomnienie. Klemens Ścierski natomiast przez 40 lat w ogromnym stopniu wpływał na losy całej historycznej Ziemi Pszczyńskiej.

Ja najlepiej zapamiętałem go z rozmowy, która miała miejsce jakieś dwa lata przedtem, zanim został ministrem. Wyjaśniał mi wówczas, przy piwie, w jednym z tyskich lokali, że wszystkie okoliczne miejskie, dzielnicowe, zakładowe ciepłownie i kotłownie - to tylko zbędne zanieczyszczanie środowiska. Bo, jak tłumaczył, w elektrowni Łaziska, odpadem technologicznym są tak ogromne ilości gorącej wody, że wystarczą do ogrzania Tychów, Mikołowa i sąsiednich miejscowości. Woda jest schładzana w tych ogromnych, szerokich kominach, stojących w każdej elektrowni, nad którymi unoszą się białe kłęby. To nie dym, lecz para wodna, bo w tych zbiornikach schładza się miliony kubików wody, która przeszła przez turbiny elektrowni.
- Gdyby – wyjaśniał mi Ścierski – zamiast ją zimą schładzać, wybudować rurociągi, którymi popłynie do miast, ogrzewałaby je i zimna wracała do elektrowni.
A ilość gorącej wody wytwarzanej w elektrowniach Łaziska, Jaworzno, Łagisza, byłaby w stanie ogrzać większość aglomeracji katowickiej.
Dla poparcia swoich słów na kawiarnianej serwetce pisał jakieś wzory i wyliczenia, których oczywiście nie pamiętam. Tym bardziej nie mam pojęcia, dlaczego tego, genialnego w swej prostocie, pomysłu  nigdy nie zrealizowano. Nigdy go już jakoś o to nie spytałem, choć widywałem go często. Ostatni raz latem tego roku. Wyglądał jak zawsze, elegancki, zadbany i uśmiechnięty , więc chociaż zbliżał się do osiemdziesiątki, ani by mi do głowy nie przyszło, że to nasze ostatnie spotkanie.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  7 listopada 2018 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Poparcie dla aspiracji Ślązaków

Z Łukaszem Kohutem, liderem partii Wiosna na nasze województwo rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Optyka bez demonów

 Witelo – naukowiec nr 2. średniowiecza był Ślązakiem

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Niedoceniany długouch

Królik europejski pojawił się na Półwyspie Iberyjskim około pół miliona lat temu. Stamtąd, dzięki Fenicjanom rozprzestrzenił się po całej Europie i w rezultacie od trzech tysięcy lat gości na naszych stołach jako tradycyjne mięso - najczęściej podawane podczas świąt. Dość kontrowersyjne, bo przez wieki królik przeszedł w naszych oczach niemałą metamorfozę – od zwierzyny łownej, która zapewniała pożywny posiłek i futro pomagające przetrwać mroźne zimy, przez uciążliwego szkodnika aż po...domowego pupila.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Psia kość czyli o psach sprzed wieku

Mówi się że pies jest największym przyjacielem człowieka. Szczęśliwy czworonóg obdarzy swojego pana miłością bezwarunkowo. Na pewno każdy słyszał kiedyś w swoim życiu historie o psie, który czekał na swojego pana na jego grobie. Pies jest przyjacielem, przewodnikiem, opiekunem,’ obrońcą; jest tym wszystkim dla człowieka, w zależności czego potrzebuje. Mówi się, że pies upodabnia się do swojego ludzkiego towarzysza, ale warto pomyśleć, jak my zmieniliśmy psa, tylko po to by sprostał naszym - czasem dziwnym - wymaganiom.

więcej

Partnerzy