Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że Dzień Górnośląskiej Flagi to dobra inicjatywa?

W numerze

Wydanie
Numer 28/2018

„Kasia Skiba i Ja” - energia i kontakt z drugim człowiekiem

Tychy • Nowa fala tyskich brzmień

ilustracja

Podczas tegorocznej edycji Święta Miasta Tychy, podbili serca publiczności niezwykle energetycznym występem, dziś w nieco wolniejszym tempie rozmawiamy z Kasią Skibą i Wojciechem Bajerem (Boogie) o tym, czym właściwie jest formacja “Kasia Skiba i Ja”. Zespół tyszanie co prawda mogli już usłyszeć wielokrotnie, jednak po raz pierwszy zaistnieli na dużej scenie. Stało się to dzięki konkursowi “Dla Tych zagrają - nowa fala tyskich brzmień”.

Echo: - Jak odnaleźliście się na przeglądzie?
Boogie: - Bardzo się cieszę, że mogliśmy się tam znaleźć i poznać inne tyskie zespoły. Większość z nich ma mocniejsze brzmienia i było to wyczuwalne. W wielu momentach byłem pod dużym wrażeniem.
Kasia: - Tychy mają po prostu bardzo silny pazur! (śmiech). Dla mnie było to bardzo pozytywnym przeżyciem. Cieszę się, że mogliśmy się wspólnie pobawić i zobaczyć wiele ciekawych projektów.
Echo: - Jednym z warunków konkursu była muzyczna interpretacja utworów autorstwa Wojciecha Młynarskiego. Jak spodobał wam się ten pomysł?
Boogie: - W moim odczuciu Młynarski ma utwory aktorskie, w których głównie chodzi o tekst. Melodia jest jakby kwestią poboczną. Dlatego właśnie było to tak ciężkim zadaniem, aby w prawdziwy sposób stworzyć swój własny aranż. Przesłuchałem kilku płyt i ostatecznie zdecydowałem się na kawałek, który chodził mi właściwie po głowie od dzieciństwa. Mamy nadzieję, że słuchaczom się to spodobało, bo nam praca nad piosenką “Jesteśmy na wczasach” bardzo.

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Chcę pokazać kłamstwa i hejt!

 W ciągu zaledwie kilku dni, od 8 czerwca, tyski lekarz Dawid Ciemięga zebrał w internetowej zbiórce niemal 50 000 złotych na film o antyszczepionkowcach, który zamierza nakręcić. Zbiórka wciąż trwa a Ciemięga jest zachwycony odzewem. Nie tylko z powodu wysokości kwoty – raczej dlatego, iż odzew ten jest dowodem, że według wielu z nas taki film jest potrzebny.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bóbr i żubr – dwa bratanki

Zanim komuś strzeli pomysł, żeby wybrać się na polowanie, proponuję sprawę wrzucenia żubra czy bobra na talerz zgłębić nieco bardziej. Miało być sezonowo – to będzie, powiem więcej – będzie i sezonowo i modnie. Otwartą głowę warto mieć zawsze – trzeba tylko pamiętać, żeby przy okazji nie wpadało do niej co bądź. Dlatego też to, co wpadło ostatnio niektórym smakoszom narodowym spróbuję przeanalizować i...przetrawić, wbrew zaleceniom - na chłodno.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy