Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że strajk nauczycieli służy oświacie, czy też szkodzi uczniom?

Wynik głosowania:

44%
31%
25%
 
Nie wierzę, że chodzi im o dobro szkoły. Tylko o kasę!
 
Oświata wymaga reformy, ale się jej boję, bo co jedna, to gorsza
 
Jak nie chcą uczyć dzieci, niech się zwolnią!!

W numerze

Wydanie
Numer 28/2018

Maria Ziegert: W życiu ważna jest uczciwość i lojalność, o które coraz trudniej...

„Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci” - powiedział papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016 roku. W myśl tych słów na łamach Echa cyklicznie publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom". Nie wystarczy bowiem zadzwonić tylko do nich od czasu do czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z Marią Ziegert, zapaloną działaczką społeczną, od wielu lat pełniące różne funkcje w NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania.

ilustracja

Echo: - Mile wspomina pani dzieciństwo?
Maria Ziegert:
- Urodziłam się we wsi Podolszu koło Zatora.
W czasie wojny ojciec był więźniem w obozie niemieckim
w Łodzi i na robotach w poznańskim a moja mama, wraz bratem starszym i młodszym była na robotach w Bieruniu Starym, w rodzinie Jagodnów.  Mama Anna zajmowała się domem, tata Władysław był żołnierzem. Po przeprowadzeniu do Oświęcimia w 1952 r.  pracował w Straży Pożarnej, był współkonstruktorem samochodu strażackiego, a potem pracował jako urzędnik w Zakładach Chemicznych w Oświęcimiu.
Mama również pracowała w ZCH Oświęcim. Miałam starszą o trzy lata siostrę. Zabawek nie miałyśmy zbyt wiele, dlatego każdą bardzo szanowałyśmy. Miałam lalkę, dla której szyłam pod okiem ukochanej mamy ubranka. Pamiętam też dmuchaną piłkę, kolorową jak tęcza. Bawiłam się na podwórku z koleżankami i kolegami w chowanego, graliśmy w klasy i skakaliśmy na skakance. Lubiłam też grać w karty w Piotrusia.
Obserwowałam budowę całego Oświęcimia, aż przyszedł czas na przedszkole, którego bardzo nie lubiłam, przede wszystkim dlatego, że codziennie musiałam pić łyżkę tranu, który miał okropny smak.
Do zabawy w przedszkolu dzieci miały zabawki z drewna. Obowiązkowe było leżakowanie po obiedzie. Miło wspominam zabawy i uroczystości w przedszkolu, chociażby „Dziadka Mroza”, który przynosił prezenty. Cóż – nie było w przedszkolu Św. Mikołaja. To był rok 1954. Rodzice byli bardzo religijni i uczyli nas żyć zgodnie z nauką kościoła. Zwracali uwagę na wartości patriotyczne. W domu zawsze było dużo książek historycznych, bajek dla dzieci - które czytaliśmy – czasem wspólnie.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Rowery nie zastąpią samochodów, ale ….

Rozmowa z Wiesławem Bełzem, prezesem stowarzyszenia Rowerowe Katowice

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Odchodzący świat waserturmów

Od  dziesięcioleci stanowią nieodłączny  element naszego krajobrazu, a  nierzadko też punkt  orientacyjny, bo widać je  z daleka. Teraz jednak odchodzą, podobnie jak wiele innych obiektów  wczesnej epoki industrialnej. Trudno ratować każdą starą fabryczkę, ale waserturmów szkoda, bo mają szczególne piękno. Są jakieś takie dostojne. Zaś te w naszej  najbliższej okolicy najwyraźniej nie mają szczęścia do właścicieli.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rosole mio!

Dużo jest smaków bez których nie wyobrażamy sobie kuchni. I co ciekawe, najczęściej są to proste potrawy - jedzenie, które od zawsze nam towarzyszy i do którego najczęściej wracamy. Pamiętam jak wyjechałam z domu do akademika, myśląc, że teraz w końcu będę mogła jeść tylko to, na co będę miała ochotę. Rebelia, prawdziwa wolność, słowem: czyste szaleństwo. Pizza, zupki chińskie, hamburgery i tony słodyczy na okrągło. Nawet nie wiem jak to się stało, że pewnego dnia, po zaledwie kilku miesiącach sielanki, wykonałam ten jeden, przełomowy w życiu prawie każdego, młodego człowieka telefon - „Babciu...to jak się robi ten cały rosół”? 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ziobro szuka mafii górniczej

Minister wie lepiej od sądu?

więcej

Partnerzy