Sondaż publiczny

Wybory samorządowe już niebawem. W naszej okolicy najważniejszym samorzowcem jest prezydent Tychów. Obecny – Andrzej Dziuba – pełni tę funkcję już od 18 lat.

W numerze

Wydanie
Numer 20/2018

Najważniejsza jest pasja

„Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci” - powiedział papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016 roku. W myśl tych słów na łamach Echa cyklicznie publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom". Nie wystarczy bowiem zadzwonić tylko do nich od czasu do czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z Wojciechem Wikarkiem, którego życiową pasją jest robienie filmów.

ilustracja

Echo: - Pana dzieciństwo było w jakiś sposób filmowe?
Wojciech Wikarek
: - Urodziłem się w Katowicach w rodzinie muzyków. Tata Ireneusz ukończył studia na dwóch wydziałach w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Stalinogrodzie
i Katowicach. Często żartował, że skończył dwie uczelnie. Przez długie lata był dyrektorem Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach. Mama Krystyna, też muzyk, całe swoje zawodowe życie spędziła w Telewizji Katowice. Była ilustratorem muzycznym programów i filmów telewizyjnych, czyli tzw. „oprawcą” muzycznym. Byłem jedynakiem
i podobno dzieckiem telewizji, bo jako mały chłopak często tam przebywałem. Moi dziadkowie byli fotografami. Mieli zakład fotograficzny w Czeladzi. W ich atelier często bawiliśmy się z kuzynem w teatr. Od małego dziadek wprowadzał mnie w tajniki fotografii. Nauczył mnie, jak się pracuje w ciemni i wywołuje fotografie. Żałuję, że dziadkowie nie dożyli czasu, gdy zostałem prawdziwym fotografem. Do przedszkola chodziłem, ale prawie nic z tego okresu nie pamiętam…
Echo: - I przyszedł czas na szkołę? Lubił pan się uczyć?
Wojciech Wikarek
: - Rozpocząłem 8-latkę na Koszutce. Od V klasy, w związku z przeprowadzką, uczęszczałem do szkoły podstawowej im. W. I. Lenina. Była to pierwsza w województwie placówka oświatowa z basenem. Tam nauczyłem się pływać. Na lodowisko w „Spodku” miałem 30 metrów i koledzy z podwórka namówili mnie, abym wstąpił do sekcji hokeja Klubu Sportowego „Baildon”. Ta dziedzina sportu pochłonęła mnie całkowicie. Mama chciała zrobić ze mnie muzyka, ale po 3 lekcjach nauki gry na pianinie u cioci uciekłem. Jak większość chłopaków lubiłem lekcje w-f. Innymi przedmiotami musiałem wykazywać zainteresowanie na tyle… żeby zdać egzaminy.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  16 maja 2018 r.

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Mordowali polskich patriotów

Rozmowa z Damianem Fierlą, tyskim historykiem i wielokrotnym weteranem bitwy wyrskiej.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wrzesień '39 w naszej okolicy

Autentyczne wspomnienia Ślązaków z września 1939 roku, a nie opracowania historyków. Prawdę powiedziawszy, znacznie się od tych opracowań różnią. I chyba warto spojrzeć na wrzesień 1939 roku ich oczami. Wtedy łatwiej zrozumieć, że dla mieszkańców województwa śląskiego wkroczenie Niemców było czymś zupełnie innym, niż dla reszty mieszkańców Polski. Warto ją przeczytać, by zrozumieć, jak złożona jest śląska historia. I jak inna od choćby warszawskiej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Żurawina – mały owoc o dużym potencjale

O zaletach owoców żurawiny wielkoowocowej wieki temu bardzo dobrze wiedzieli rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej. Cenili zarówno jej smak jak i właściwości, dlatego poza włączeniem jej do codziennej diety, zaczęli ją wykorzystywać w medycynie i jako naturalny barwnik do farbowania tkanin.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Bieruński geszeft po warszawsku

Nowak – cudotwórca. I nie chodzi wcale o Zbigniewa Nowaka

więcej

Partnerzy