W numerze

Wydanie
Numer 15/2018

Wszyscy w rodzinie czuli się Ślązakami

„Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci” - powiedział papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016 roku. W myśl tych słów na łamach Echa cyklicznie publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom. Nie wystarczy bowiem zadzwonić tylko do nich od czasu do czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z Reginą Sierak, emerytowaną nauczycielką, która opowiada o zawiłych śląskich losach.

ilustracja

Echo: Dożyła pani pięknego wieku na „chodzie”. Czy dzieciństwo też było piękne?
Regina Sierak
: Mieszkaliśmy przez rok u babci w Lisowie. Tata pracował w Policji Śląskiej, a ponieważ perfekcyjnie znał niemiecki, otrzymał stanowisko kontrolera paszportów w Zebrzydowicach na granicy z Czechami. Nie chodziłam do przedszkola, bawiłam się w domu. Cieszyłam się z narodzin braciszka. Tak go ściskałam, że
o mało nie zadusiłam. Tadeusz był zakochany w przyrodzie. Chodziliśmy nad tzw. „Morskie oko”, stawek, który powstał jako lej, gdy budowano nasyp kolejowy. Lej zalali wodą i od czasu do czasu wypuszczali ją. Z Morskiego Oka wypływał mały strumyczek, mogliśmy z niego wyławiać i gromadzić kolorowe szkiełka, nasze skarby. Sąsiedzi mieli kobyłę
o imieniu Bronka. Brat uwielbiał ją. Gdy rano zobaczył ją na polu, to wyskakiwał z domu w piżamie, aby ją nakarmić. Ja miałam wózek z lalką i koleżanki, z którymi chodziłam do tzw. „Jamy smoczej”
(okratowanej) przy Morskim Oku. Grałyśmy w wyliczanki, odbijałyśmy piłkę o stodołę gospodarza. To był ciekawy sąsiad. Zbierał czasopisma, m.in. Przewodnik katolicki, który lubiłyśmy przeglądać.
Echo: Aż nadszedł czas na szkołę?
Regina Sierak
: Naukę rozpoczęłam w nowo wybudowanej szkole w 1935 roku w Zebrzydowicach. Długą drogę torem kolejowym pokonywałam sama albo razem z koleżankami. W zimie
z nasypu torów zjeżdżałyśmy na tornistrach. W szkole podobało mi się mimo dużej dyscypliny, np. na przerwach spacerowałyśmy dwójkami po korytarzu. Była też szatnia, w której zostawiałyśmy buty i płaszcze. Bardzo lubiłam prace ręczne, bo wcześniej mama Wiktoria nauczyła mnie „sztrykować”(robić na drutach), „heklować” (na szydełku), a haftowania nauczył mnie tata Jan. Mieliśmy w domu takie tradycyjne komplety samodzielnie wyhaftowane
z przysłowiami. Wisiały w oknach i kuchni. W szkole zapisałam się do zuchów. Malowaliśmy obrazki i robiliśmy na nie ramki z mchu. Tata bardzo ładnie rysował zwierzęta, ptaki i kwiaty, grał na skrzypcach. To po nim odziedziczyłam talent plastyczny. Na wakacje jeździliśmy do babci do Lisowa. Gdy Polska odzyskała Zaolzie, trzeba było stworzyć na tych ziemiach administrację polską. Tata został przeniesiony do pracy na nowej granicy, a my dostaliśmy mieszkanie w Szonowie koło Szumbarku.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z  11 kwietnia 2018 r.

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Warto żyć dla ludzi i im służyć!

„Jeśli chcesz być nadzieją przyszłości, musisz przejąć pochodnię od swojego dziadka i babci” - powiedział papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016 roku. W myśl tych słów na łamach Echa cyklicznie publikujemy relacje seniorek, seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom". Nie wystarczy bowiem zadzwonić tylko do nich od czasu do czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę Danuty Wencel z Józefem Twardzikiem, który co prawda nie ma własnych dzieci, ani wnucząt, ale jest „dobrym” dziadkiem dla wielu młodych tyszan, z którymi się spotyka i wyjeżdża na wycieczki.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Przeznaczona na deweloperkę?

Co dalej z budynkiem po SP 21?

Zamknięta od trzech lat szkoła przy ulicy Młodzieżowej 7 w Tychach wciąż stoi bezczynnie. Choć w budynku tkwi ogromny potencjał, nikt dotąd nie podjął jakichkolwiek kroków, by go wykorzystać.

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy