Sondaż publiczny

Wybory samorządowe już niebawem. W naszej okolicy najważniejszym samorzowcem jest prezydent Tychów. Obecny – Andrzej Dziuba – pełni tę funkcję już od 18 lat.

W numerze

Wydanie
Numer 41/2017

Janina Sobol: - Bo życie jest piękne…

Cyklicznie na łamach Echa publikujemy relacje seniorek i seniorów z cyklu "Babciu, Dziadku opowiedz swoim wnuczętom"; w myśl idei Papieża Franciszka, który w lipcu 2016 roku, w trakcie ŚDM w Krakowie zaapelował do młodych ludzi, aby odwiedzali swoich dziadków i babcie i poświęcili im swój czas. Nie wystarczy zadzwonić do nich od czasu od czasu, pytając zdawkowo o zdrowie i jak leci, aby dowiedzieć się, jak ciekawe historie mają do opowiedzenia. Dzisiaj z tego cyklu przedstawiamy rozmowę z 99 letnią Janiną Sobol.

 

ilustracja

 Echo: - Przyszła pani na świat, gdy kończyła się pierwsza wojna światowa, przeżyła drugą, lata socjalizmu. To ogromny bagaż doświadczeń. Pamięta pani swoje dzieciństwo?
Janina Sobol: - Urodziłam się w małej wiosce Bolechów pomiędzy Lwowem a Stanisławowem. Mama Anna zajmowała się domem i polem, pomagał jej tato Michał, który pracował na kolei wąskotorowej. Byłam najmłodsza z siedmiorga rodzeństwa: Tadek, Janek, Rudek, Linka, Cześka, Mania i ja. Mieszkaliśmy w małym drewnianym domku krytym papą z ogródkiem, w którym stała studnia z żurawiem.
Do tej pory pamiętam smak krystalicznej wody z tej studni. W kuchni stał duży piec chlebowy, gdzie piekło się chleb i bułki oraz ciasto, jak było, z czego, a także gotowało wodę nie tylko do picia, ale i do kąpieli w dużej bali. W zimie dzieci spały na zapiecku, bo tam było najcieplej.
Była wielka bieda. Żeby czasem zjeść mięso, hodowaliśmy króliki. Dzieci od najmłodszych lat pomagały w pracach polnych przy sianiu i koszeniu, sadzeniu i zbieraniu ziemniaków. Tam spędzaliśmy letnie dni, zabierając ze sobą chleb lub jakąś zupę. Uprawialiśmy też fasolę, kukurydzę i bób, który bardzo lubiłam. Wymienialiśmy się z sąsiadami na jajka i na co się dało, aby jakoś przeżyć. Nie było piwnicy, ani lodówki. Ziemniaki, buraki, marchew, pietruszkę, nasiona przechowywało się w kopcach. Było biednie, ale fajnie.

Więcej w papierowym lub e-wydaniu „Echa” z 11 października 2017r

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Mordowali polskich patriotów

Rozmowa z Damianem Fierlą, tyskim historykiem i wielokrotnym weteranem bitwy wyrskiej.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Bieruński geszeft po warszawsku

Nowak – cudotwórca. I nie chodzi wcale o Zbigniewa Nowaka

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy