Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że mnóstwo świąt w rodzaju Międzynarodowego Dnia Kota, Dnia Języka Ojczystego i tym podobne są potrzebne?

Reportaż

Japonia - kraj pracoholików

Reportaż z kraju kwitnącej wiśni 

ilustracja
foto. Adam Łyko

Tokio - bezkresne miasto, największa metropolia całego świata. Dla wielu jedno z najbardziej intrygujących miejsc na ziemi, które koniecznie chcieliby kiedyś odwiedzić. Nie sposób objąć je wzrokiem nawet z najwyższych pięter wieżowców biznesowej części dzielnicy Shinjuku. Migoczące nocą  miasto wydaje się nie mieć końca, a obserwowane z góry ulice i budynki tworzą bezkresne, rozświetlone morze.

                Stojąc na skrzyżowaniu ulic handlowej części miasta, oszałamia nieprzemierzona masa ludzi zmierzająca we wszystkie strony. Przy każdej zmianie świateł, wielkie skrzyżowanie w dzielnicy Shibuya przekracza kilka tysięcy osób. O zawrót głowy przyprawiają dochodzące zewsząd dźwięki. Ogromne wyświetlacze bez znudzenia pokazują reklamy, prezentują najnowsze piosenki i zachęcają do odwiedzenia danego sklepu. Całość doprawiają pękające w szwach salony Pachinko, gry automatowej będącej w Japonii substytutem nielegalnego tutaj hazardu. Niesamowicie głośne sale wypełnione są po brzegi automatami z grami. Abstrakcyjnymi i zupełnie niezrozumiałymi z punktu widzenia Europejczyka.

                Praca w Japonii jest otoczona pewnego rodzaju aurą sacrum. W Polsce, Japończycy powszechnie utożsamiani są z narodem pracoholików, całkowicie oddanych swojej firmie, pracujących w biurze jednego przeszklonych wieżowców. Taki stereotyp wydaje się jednak w przynajmniej znacznym stopniu odzwierciedlać sytuację rzeczywistą.

                Swoją pracę zaczynam jednak jak na lokalne standardy dosyć późno, dopiero około 10 rano. Pozwala to ominąć godziny szczytu tokijskiego metra, przypadające między 8 a 9. Perfekcyjnie funkcjonujący system podmiejskich kolejek oraz metra poddawany jest wtedy ciężkiej próbie. Nawet kursujące co 3 minuty długie pociągi nie są w stanie przyjąć wszystkich pasażerów, dopychanych często przez pracowników stacji. Nikt jednak nie denerwuje się i wszyscy pokornie czekają w wyznaczonych na peronie kolejkach do wejścia do określonych wagonów. Nawet przepełniona, jest to niezwykle sprawnie działająca machina, z której codziennie korzysta ponad 8 milionów pasażerów. Gęsta sieć metra sprawia, że dotarcie z jednego końca miasta na drugi staje się dosyć łatwe i relatywnie szybkie. Dzięki temu już po 25 minutach i dwóch przesiadkach docieram do biura architektonicznego przy stacji Higashi Matsubara. Po drodze zjadam sycące, trójkątne onigiri i popijam napojem zakupionym we wszechobecnych automatach. Automatów z napojami jest mnóstwo (ponad 5,5 mln w całej Japonii), właściwie przy każdym nawet drobnym skrzyżowaniu czy budynku można znaleźć przynajmniej kilka.

                W biurze zaskakują niezwykle długie godziny pracy. Rozpoczynając o 10 rano, zwykle kończę  po 22. Ponadto wracając do domu zostawiam biuro architektoniczne prawie pełne a mój przełożony zdaje się nie myśleć jeszcze nawet o powrocie. Wprost przeciwnie, właśnie zasiada ponownie do komputera z zakupionym przed chwilą w supermarkecie gotowym daniem pełniącym rolę naprędce zjadanej kolacji.

                Pracę cechuje silnie hierarchiczny układ i ogromna uległość wobec przełożonych. Nikt nie kwestionuje zdania szefa czy propozycji by przyjść popracować w weekend. Zresztą sobota i tak nie jest już z zasady dniem wolnym. Mimo to pracownicy wydają się być zadowoleni z istniejącego układu a praca z interesującymi ludźmi i niezwykłymi projektami rekompensuje zmęczenie. Cóż, w końcu to Japonia, tu wszystko musi być odmienne i zaskakujące a pewnie właśnie przez to, dla wielu tak pociągające.

Adam Łyko

Wywiad

ilustracja

Zbiorowe wyparcie

Z Markiem Łuszczyną, autorem „Polskich Obozów Koncentracyjnych” rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Z Korony Czeskiej do Prus

25 grudnia na dobrych 200 lat zdecydowano o losach Śląska

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Po prostu…czosnek!

Odwraca fazę księżyca, dlatego boją się go wampiry, strzygi i inne żądne krwi potworności - dlatego właśnie należy się wystrzegać ludzi, którzy go unikają. Wydłuża życie o setki lat, włożony
w pępek działa antykoncepcyjnie, odstrasza żmije, krokodyle i niechcianych adoratorów.  Mój ojciec żartuje, że jak się chce na satelitę odbierać telewizję Izrael, to trzeba jej talerz posmarować czosnkiem. To wszystko oczywiście bzdury (może poza tym przedostatnim), natomiast faktem jest, że czosnek obrósł w masę legend nie dlatego, że przywieźli go do nas kosmici.
W każdej bajce jest trochę prawdy, a w tym przypadku śmiało można powiedzieć, że czosnek to trochę „nadwarzywo”, można znaleźć
w jego bogactwie trochę…magii.

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Smartfon - mój przyjaciel, mój wróg

Smartfon to zdecydowanie symbol naszych czasów. Pytanie czy jest to nasz sprzymierzeniec czy przeciwnik. Telefon typu smartfon na pewno ułatwia życie i pracę, ale czy nie jest tak, że smartfon zaczął przejmować kontrolę nad naszym życiem? Na pewno każdy kierowca zna przypadek, gdy wpatrzony w telefon, przechodzień wtargnął na ulice, nie patrząc się na boki. Tak samo jak rozmawiający przez telefon kierowca, lub - co gorsze - piszący e-meile albo sms-y. Co ciekawe, za rozmowę przez telefon za kierownicą można dostać mandat, ale za wpatrywanie się w ekran zamiast przed siebie – nie! Często widzę grupkę znajomych przy stole w restauracji. Nie rozmawiają ze sobą, każdy z telefonem w ręce, niby przy stoliku, ale tak naprawdę w innym świecie. Czy nie jest tak, że smartfon przestał być dla nas, a my staliśmy się dodatkiem do wirtualnego świata, z którym nas łączy? Czy to za jego sprawą pełno wokół nieskojarzonych dzieci, z głową jak sito, w której nie zatrzymuje się żadna użyteczna informacja?

więcej

Partnerzy