Reportaż

Portugalia - tam, gdzie kończyła się Ziemia

13 maja papież Franciszek dokonał w Fatimie kanonizacji pastuszków Franciszka i Hiacynty, którym 100 lat temu objawiła się w tym miejscu Matka Boża. Na beatyfikację czeka siostra Łucja, która zmarła 13. grudnia 2005 w klasztorze w Coimbrze. Ja długi majowy weekend, niezbadanymi wyrokami Opatrzności Bożej, spędziłam na wycieczce w Portugalii. Mało wiedziałam o tym kraju, który jest ponad trzy razy mniejszy pod względem powierzchni i ludności od Polski, ale bardzo podobny jeśli chodzi o tradycje patriotyczne i religijne.

ilustracja

Znane mi było fado, które oznacza los, przeznaczenie. Ten gatunek muzyczny powstał w XIX w. w biednych dzielnicach portowych miast Portugalii, głównie w lizbońskich kwartałach Alfama i Mouraria. Fado to melancholijna pieśń, wykonywana przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar. Nazywane jest czasami portugalskim bluesem. Istnieją dwa podstawowe rodzaje klasycznego fado: fado z Lizbony(śpiewane zarówno przez mężczyzn jak i kobiety) i śpiewane wyłącznie przez mężczyzn fado z Coimbry. Pierwszą udokumentowaną pieśniarką fado była Maria Severa, ale za największą pieśniarkę fado, uznawaną za królową, międzynarodowy symbol i wzorzec artysty tego gatunku, uważa się Amálię Rodrigues.

Na końcu zachodniej Europy

Polacy podróżują najczęściej do portugalskiej Fatimy, najbardziej znanego sanktuarium w Europie. Ja oprócz złożenia hołdu Pani fatimskiej chciałam dotrzeć na koniec Europy na Zachodzie, który był kiedyś końcem ludzkiej wyobraźni („tam gdzie się Ziemia kończy, a morze zaczyna”- pisał XVI. wieczny poeta Luis Vaz de Camoes). Trzy pozostałe: Nordkynn, Marroqui i Ural „zaliczyłam” wcześniej. W dobie wielkich odkryć wyruszały stąd karawele , aby odkrywać świat. Pod wodzą Portugalczyka Henryka, żeglarza, po raz pierwszy dotarto do dzikich afrykańskich wybrzeży. Stąd na ulicach dużych miast można spotkać dużo Afrykańczyków, którzy zintegrowali się ze swoimi byłymi „ kolonizatorami”. Wyznawców islamu, a szczególnie kobiety w burkach przemykały po hotelu w Lizbonie i od czasu do czasu po ulicach.

Portugalia, podobnie jak Polska, nie jest bogatym krajem, więc imigranci polityczni nie są nią zainteresowani. Kobiety w „burkach” spotkałam tylko w hotelu w Lizbonie. W stolicy na punkcie widokowym podszedł też do mnie młody ciemnoskóry mężczyzna i próbował mi wcisnąć mały „ prezencik” bransoletkę z okiem Fatimy. Trochę pogadaliśmy. Pytał czy w Polsce są „black people”. Gdy odpowiedziałam, że tak bardzo się ucieszył. Wędrówkę po zielonym kraju rozpoczęliśmy od „złotego trójkąta” w pobliżu Lizbony. Spacerowaliśmy wzdłuż dzikich plaż docierając do Boca do Inferno-Gardzieli Diabła lub Ust Piekieł, wąskiej szczeliny skrywającej skalne łuki i jaskinie i do Cabo da Roca, końca Europy, gdzie stoi tzw. krzyż portugalski. Zjedliśmy grillowane sardynki, które wielkością przypominają pstrągi i lody w Cascais. Następnego dnia spacerowaliśmy wąskimi, uroczymi uliczkami Sintry, zwiedzając bajecznie kolorowy pałac królewski Paco Reali i Pena oraz romantyczną willę Monserrate w parku z egzotyczną roślinnością, m. in. dębem korkowym, z którego wyrabia się galanterię i korki do butelek.

„Każde miasteczko ma swoje ciasteczko”. Stosując to powiedzenie spróbowaliśmy miejscowych specjałów w lokalnej ciastkarni, aby później udać się do trzeciego miasta w „złotym trójkącie” - Estoril. Znane jest z leczniczych źródeł, ale także kasyna, w którym podczas II wojny światowej ukrywali się międzynarodowi szpiedzy. Tutaj przebywał Ian Fleming. Osobiste doświadczenie z pracy w wywiadzie wojskowym stało się kanwą wielu powieści szpiegowskich tego brytyjskiego pisarza. Pierwsza powieść z udziałem Jamesa Bonda, to Casino Royal.

Dzień czwarty rozpoczęliśmy od spaceru wśród średniowiecznych murów otaczających miasteczko Obidos, które kryje budynki malowane w kolorach żółtym, niebieskim i białym. Tutaj odbywa się też festiwal czekolady. Potem były klasztory wpisane na światowe dziedzictwo UNESCO: opactwo cysterskie w Alcobaca - z grobowcami bohaterów romantycznej legendy - króla Pedro Okrutnego i jego potajemnie poślubionej małżonki Ines de Castro oraz klasztor Matki Bożej Zwycięskiej w Batalha. W kapitularzu jest Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie oficjalne delegacje składają kwiaty. Znajdują się tutaj dwa akcenty polskie: szarfa z 1918 r. i pamiątka pozostawiona przez prezydenta Lecha Wałęsę.

Urzekło mnie Nazare - miasto położone na wysokim klifie, gdzie odbywa się targ warzywno-owocowy (także z licznymi pamiątkami) oraz skąd rozpościera się niesamowity widok na Dolne Miasto i Atlantyk. W centrum Sitio jest plac, gdzie żony rybaków pod szerokimi, czarnymi lub kolorowymi spódnicami wciąż noszą sześć wielobarwnych halek, a na głowach zawiązują czarne chusty. Sprzedają lokalne ciasteczka. W mieście jest kapliczka, upamiętniająca cud z 1182 r. Maryja miała uratować życie miejscowego szlachcica, zatrzymując jego rozpędzonego konia tuż przed krawędzią urwiska. Nazare było przed Fatimą miejscem pielgrzymek, a nazwa pochodzi od wizerunku Maryi Dziewicy, który pewien mnich przywiózł w IV wieku z Nazaretu.

Tajemnice fatimskie

Jadąc do sanktuarium w Fatimie trafiliśmy do jednej z fabryk produkującej dewocjonalia, których podobno jest w okolicy więcej. Może jednak zacznę od krótkiego przypomnienia historii objawień, które większości Polaków są dobrze znane. Na terenie wioski o nazwie Cova da Iria, obok Fatimy, trojgu dzieci: Łucji dos Santos oraz Franciszkowi i Hiacyncie Marto w dniu 13 maja 1917 r. objawiła się według relacji dzieci „Pani jaśniejsza niż słońce” zapowiedziana rok wcześniej przez Anioła. Prosiła ona pastuszków, aby przez pięć kolejnych miesięcy każdego 13 dnia miesiąca byli tu o tej samej porze. Franciszek nie słyszał, dziewczynki tak. Matka Boża prosiła, aby modlić się za świat, który grzeszy i przyjmować cierpienie.

Z objawieniami wiążą się tajemnice, co budziło sensację. Dzieci widziały świat, tak jak były uczone - były anioły i diabły. Sensacji dodawały znaki, które miały się ukazać. W październiku na oczach zebranych tłumów słońce tańczyło. Zaczęły przeciekać informacje, że Matka Boża przekazała dzieciom sekrety, zwane tajemnicami fatimskimi.

Objawienia miały miejsce w czasie trudnym dla Europy i Portugalii. Kończyła się I wojna światowa, w kraju trwały akcje antykatolickie , zamykano świątynie i szkoły religijne, więziono księży. Ostatnie objawienie miało miejsce tuż przed rewolucją w Rosji. W latach 20. ubiegłego wieku Łucja miała jeszcze jedno objawienie skierowane do papieży, aby oddać Rosję Niepokalanemu sercu Maryi. Uczynił to Jan Paweł II w 1984 r. Siostra Łucja, która spisała te relacje w 1941 r. wiedziała dużo więcej niż w 1917 r.

Ci, którzy wierzą w objawienia, zadają sobie pytanie, czy się już wypełniły. W miejscu objawień wybudowano kaplicę, w której odprawiono pierwszą mszę św. 13 października 1919 r. Obecnie kaplica, obok której rośnie krzewi zwany ilex, będący karłowatą odmianą dębu, na którym ukazywała się Matka Boża, przykryta jest dachem, pod którym ustawiono ławeczki. Bez przeszkód mogą być tam odprawiane msze św. pod przewodnictwem lokalnego biskupa.

Za kaplicą objawień znajduje się miejsce, gdzie można zapalić świeczkę w dowolnej intencji. Są tradycyjne o różnych rozmiarach, ale można też zakupić w kształcie części ciała czy postaci ludzkiej. Ja wybrałam tradycyjne.

Na środku placu znajduje się pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa z uniesionymi dłoniami, który został on odsłonięty w 1932 r. Obok niego źródełko z wodą, którą można nalać do butelki.

Uczestniczyłam we mszy św. w bazylice, gdzie znajdują się groby błogosławionych dzieci Hiacynty i Franciszka. Brązową koronę wieńczącą 65. metrową wieżę wykonał Polak mieszkający w Nowym Jorku. Naprzeciw sanktuarium zbudowano kościół Trójcy Przenajświętszej, który mieści ponad sześć tysięcy wiernych. Przed nim znajdują się pomniki papieży Pawła VI i św. Jana Pawła II. Papież Jan Paweł II zawierzył swoje życie Matce Bożej Różańcowej. Fatima nie ma w sobie nic pociągającego> Przeciętna zabudowa, krasowe wrzosowiska, wilgotny wiatr znad Atlantyku i małe hoteliki. Ale przybywają do niej co roku miliony pielgrzymów, aby zobaczyć miejsce, gdzie 100 lat temu trojgu pastuszkom objawiła się ”przepiękna Pani”. Fatima to imię kobiety. Wioska nosiła kiedyś inną nazwę. W czasie rekonkwisty ( odbijanie Portugalii z rąk muzułmańskich najeźdźców) ostatni z dowódców miał córkę o imieniu Fatima, która zakochała się w katolickim chłopaku i przyjęła chrzest. On w dowód miłości zmienił nazwę wioski na Fatima. W ten sposób upamiętnił ukochaną, ale także noszącą to imię córkę Mahometa.

Coimbra, Lizbona i kogut

Z Fatimy udaliśmy się do pierwszej stolicy Portugalii, Coimbry nad rzeką Mondego, gdzie mieści się najstarszy uniwersytet. Tu w klasztorze zmarła 13.lutego 2005 r. siostra Łucja. Czy chodziła wśród studentów z tajemnicą, a może słuchała fado, wykonywanego tutaj przez mężczyzn?

Fado śpiewają też w Porto, mieście wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO ze starą romańską katedrą i księgarnią Lullo, uznawaną za jedną z najpiękniejszych na świecie. Tutaj produkuje się słynny portugalski trunek. Odwiedziliśmy jedną ze słynnych piwnic, gdzie w drewnianych beczkach dojrzewa wino, a na drugi dzień płynęliśmy w górę rzeki Douro obserwując niekończące się rzędy winorośli. Odwiedziliśmy też tradycyjną quintę (farmę), gdzie delektowaliśmy się smakiem porto. W drodze do Lizbony zwiedziliśmy żydowską dzielnicę w Viseu. W Aveiro (portugalskiej Wenecji) odbyliśmy rejs gondolą, a na plaży Praia da Barra niektórzy zażyli kąpieli w Atlantyku.

Do Lizbony wjechaliśmy mostem przypominającym ten z San Francisko, w którego pobliżu znajduje się ogromna figura Chrystusa Króla, podobnego do tego w Rio de Janeiro. Lizbona położona na siedmiu wyspach nad rzeką Tag ma wiele do zaoferowania turystom. W dzielnicy Belem jest najbardziej znany zabytek stolicy- klasztor Hieronimitów, zbudowany w 1948 r. dla uczczenia Vasco da Gamy, który jest w nim pochowany i w którym 13 grudnia 2007 r. podpisano traktat lizboński (regulacje dotyczące działalności Unii Eurpejskiej – DW).

W dzielnicy Baixa Teatr Królowej Marii II i piękny dworzec kolejowy. Spacerowaliśmy uliczkami Alfamy, gdzie znajduje się kościół zbudowany w miejscu, gdzie rzekomo przyszedł na świat św. Antoni i gdzie został ochrzczony. Przejechaliśmy się słynnym tramwajem lizbońskim nr 28 i wjechaliśmy zabytkową windą Santa Justa na taras widokowy.

Pamiątki z Portugalii to nie tylko dewocjonalia z Fatimy, to także azulejos, wzorowane na mauretańskich, malowane ceramiczne płytki w kolorach niebieskim, żółtym, zielonym i białym oraz koguty z Barcelos, które zostały wyniesione do nieoficjalnego symbolu narodowego Portugalii. Legenda głosi, że pewien galisyjski pielgrzym został posądzony o zbrodnię. Mimo, że nie przyznał się do winy został skazany na śmierć. Sędzia spełnił jego ostatnie życzenie i zgodził się go wysłuchać przy kolacji z gośćmi. „Jeżeli jestem niewinny, ten kogut ożyje”- powiedział wskazując na półmisek. Wtedy stał się cud, kogut zapiał. Sędzia stracił danie główne, a pielgrzym uratował życie.

Galo (kogut) ozdabia wszystko - od koszulek po serwetki. Ceramiczne figurki spotyka się w całej Portugalii. Są symbolem pokoju i sprawiedliwości

Portugalczycy są bardzo mili, kurtuazyjni i niezwykle tolerancyjni, wykorzystują każdą okazję do świętowania. „Porto pracuje, Coimbra się uczy, Braga się modli, a Lizbona się bawi”. Kraj ciężko radzi sobie z kryzysem. Wysoki stopień bezrobocia sprawia, że na ulicach widzi się bezdomnych i żebrzących. Portugalczycy wierzą, że o wszystkim decyduje przeznaczenie. Dom i rodzina tworzą trwałe ramy portugalskiego społeczeństwa. Kuchnia Portugalii to przede wszystkim świeże ryby, soczysta wieprzowina i treściwe zupy z dużą ilością czosnku. Polska i Portugalia mają dużo wspólnego.

Tekst  Danuta Wencel

Zdjęcia Danuta Wencel i Piotr Łyko

 

Wywiad

ilustracja

Maszeruje już od 30 lat

Yochanan Fried dla „Echa”

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

W krainie baobabów i spacerujących lwów

Od pięciu lat Gambia, a od dwóch Senegal zniosły obowiązek wizowy dla obywateli Polski. Biura podróży wykorzystały ten fakt i zaczęły organizować egzotyczne wycieczki do dzikiej Afryki, oferując różne atrakcje, m.in. spacer z lwami, na który przymierzałam się w czasie ferii zimowych od trzech lat. W tym roku udało się!

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Przeznaczona na deweloperkę?

Co dalej z budynkiem po SP 21?

Zamknięta od trzech lat szkoła przy ulicy Młodzieżowej 7 w Tychach wciąż stoi bezczynnie. Choć w budynku tkwi ogromny potencjał, nikt dotąd nie podjął jakichkolwiek kroków, by go wykorzystać.

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy