Echo historii

Zbyt bogaci na niepodległość

Grudzień 1918 roku – czas gdy Ślązacy marzyli o własnym państwie

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

ilustracja

Gdy w styczniu 1918 prezydent USA Woodrow Wilson ogłosił swoje 14 punktów, w których było prawo (europejskich) narodów do samostanowienia, tendencje niepodległościowe wybuchły w całej Europie. A w ciągu kolejnych miesięcy, gdy wojnę przegrywały Niemcy i Austro-Węgry, a Rosja w wewnętrznej wojnie się rozpadała, eksplozja niepodległościowa wybuchła w narodach, leżących na terenach tych trzech państw. Przede wszystkim właśnie w Polsce, bo ona jedyna leżała na terenie Austro-Węgier, Prus i Rosji. Więc to była szansa na zjednoczenie polskich ziem. Ale taka sama eksplozja niepodległościowa wybuchła w Finlandii, Estonii, Litwie, Łotwie, Gruzji, Azerbejdżanie, Armenii (wszystkie leżące w imperium rosyjskim), w Czechach, na Słowacji i całych Bałkanach (w Austro-Węgrzech) - a nie wybuchły na Korsyce, w Kraju Basków, Katalonii, Szkocji – bo te leżały na terenie państw, które wojnę wygrały (Francja i Anglia) lub w niej nie uczestniczyły (Hiszpania), więc te ruchy wyzwoleńcze zostałyby, być może krwawo, stłumione.

Idea samodzielnego państwa

Jednak był jeszcze jeden region, gdzie od przełomu XIX i XX wieku tendencje niepodległościowe istniały. Również leżący na terenie dwóch pokonanych imperiów, Prus i Austro-Węgier. Górny Śląsk. Jeden z najbogatszych regionów Europy. Na którym jeszcze przed I wojną światową Józef Kożdoń, polityk a z austriackiej części regionu, zakłada w 1909 roku Śląską Partię Ludową i na łamach swojego organu prasowego „Ślązak” zaczyna głosić, że Ślązacy są odrębnym narodem. Popularność partii i gazety błyskawicznie rośnie, a Kożdoń w wyborach na tym terenie gromi rywali polskich i czeskich. Pod koniec I wojny światowej miał Kożdoń nadzieję, że Śląsk znajdzie się na równych prawach w federacji państw austriackich, ale gdy stało się jasne, że państwo Habsburgów wali się jak domek z kart, ogłosił potrzebę powołania niepodległego Górnego Śląska, z jego części austriackiej i pruskiej.

Z drugiej strony granicy odpowiedź przychodzi natychmiast. 27 listopada 1918 w Rybniku, utworzony został tajny Komitet Górnośląski, który wysunął żądania samodzielności politycznej oraz neutralności Górnego Śląska. 9 grudnia 1918 roku Rada Robotniczo-Żołnierska w Tarnowskich Górach żąda wolnego państwa górnośląskiego. Tego samego dnia – co ważniejsze - na zjeździe w Kędzierzynie zjawiają się przedstawiciele niemal wszystkich najważniejszych ugrupowań politycznych na pruskim Śląsku. Byli przedstawiciele potężnych niemieckich partii Centrum i niemieckich konserwatystów (DNVP), socjaldemokratów (SPD), liberałów (DDP), katolickich centrowców oraz polskich „katolikowców” Napieralskiego. Nie przybyli komuniści i socjaldemokraci (USPD), czekający na światową rewolucję oraz przedstawiciele polskiego obozu Korfantego. Efektem konferencji była ogłoszono oficjalna rezolucja o potrzebie utworzenia „niepodległej i neutralnej Republiki Górnośląskiej”. Na razie wszystko dzieje się tak jak w Polsce, Czechach, Łotwie – państwach, które niepodległość uzyskały.

Górnośląscy politycy niemal natychmiast potem rozpoczęli zabiegi dyplomatyczne o poparcie dla swych planów. Jednak wśród sąsiadów roszczących sobie pretensje do śląskich ziem tylko Czesi zaakceptowali koncepcję informując, że w razie powstania takiego państwa rozważą rezygnację z roszczeń terytorialnych wobec tzw. czeskiego Śląska i przekażą te tereny państwu górnośląskiemu. Gorzej było w Berlinie, gdzie jedynie dwóch wpływowych polityków poparło ideę utworzenia suwerennej górnośląskiej republiki. Nie udało się też przekonać polityków Ententy. Tylko zainteresowani udziałami w śląskim przemyśle, niektórzy politycy amerykańscy, odnieśli się pozytywnie do pomysłu utworzenia górnośląskiego państwa. Co ciekawe, propaganda niemiecka przedstawiała te dążenia jako „zakamuflowaną opcję polską”, a Polacy – jako „zakamuflowaną opcję niemiecką”. Oba państwa chciały rozegrać teren między sobą, a nie dopuszczać jakiś trzeci wariant. Śląsk był zbyt bogaty, by z niego rezygnować. Śląsk był zbyt bogaty, by kilka państw nie chciało położyć ręki na jego przemyśle. Zbyt bogaty na niepodległość.

Śląsk dla Polski? Zabawne…

Niemcom zresztą początkowo polskie żądania Śląska wydawały się… zabawne. Wiedzieli wprawdzie, że przegrali wojnę, i że to zwycięzcy będą ustalać granice, ale wiedzieli też, że Wojciech Korfanty w słynnym przemówieniu w Reichstagu żądał dla Polski od zaborców ziem przedrozbiorowych. A to znaczyło, że w żadnym razie nie Śląska, bo rozbiory Polski miały miejsce pod koniec XVIII wieku, a Śląsk przestał być częścią polskiego organizmu państwowego ponad 500 lat wcześniej, w wieku XIII. Tak więc na gruncie historycznym i na gruncie prawa międzynarodowego roszczenia Polski wobec Śląska były zupełnie bezzasadne.

I Polacy o tym wiedzieli. Dlatego – w odróżnieniu od wszystkich innych roszczeń - zażądali Śląska nie jako terenów przedrozbiorowych, lecz powołując się na niemiecki spis powszechny z 1910 roku, w oparciu o który twierdzili, że region w 60% zamieszkały jest przez Polaków. W tym spisie zresztą pytanie i narodowość nie padało. A jedynie o język, zaś niemieccy rachmistrze każdy język słowiański na tym terenie kwalifikowali jako polski. W efekcie rzeczywiście setki tysięcy ludzi, których mowy Polacy by nie zrozumieli – zakwalifikowano jako polskojęzycznych.

Polska w starciu o Śląsk nie miałaby nawet najmniejszych szans, gdyby nie potężny sojusznik, Francja, coraz bardziej rozgrywający po swojemu Konferencję Wersalską. To ona postawiła na polski Śląsk. Dlaczego? Bo wcale nie z miłości do Polski, tylko do pieniędzy. O tym w osobnej ramce.

Poparcie szybko rośnie

Niemniej zwolennicy państwa śląskiego początkowo zyskiwali na znaczeniu - i na miejscu i na arenie międzynarodowej. Na miejscu organizacje domagające się niepodległości liczyły pół miliona członków, znacznie więcej niż zsumowane razem te chcące do Polski, do Niemiec i (na dawnym Śląsku austriackim) do Czech. Byli wśród nich potężni magnaci przemysłowi – między innymi książę pszczyński, kapłani wszystkich wyznań (początkowo koncepcję tę popierał choćby tyski prałat i poseł do pruskiego Landtagu Jan Kapica, zresztą związany ze wspomnianą niemiecką partią Centrum) i wielu, wielu innych. Stworzyli oni koncepcję narodu śląskiego na wzór szwajcarskiego, który choć mówi różnymi językami, to stanowi tożsamościową wspólnotę. Wyrażał to Kżdoń, który na pytanie po polsku, czy jest Polakiem odpowiadał: - Ślązak jestem, po polsku mówiący. Zresztą równie dobrze mówił po niemiecku i czesku i jeszcze przed I wojną światową domagał się, by w szkołach uczono wszystkich tych języków, bo w tak wielonarodowościowym regionie ktoś znający tylko jeden będzie zawsze społecznie upośledzony.

Na arenie międzynarodowej koncepcja „śląskiego państwa węgla i stali” spodobała się prezydentowi USA, przez pewien czas popierali ją Brytyjczycy, byli gotowi zaakceptować Włosi, a więc aż trzy spośród czterech państw Wielkiej Czwórki, decydującej o powojennych europejskich granicach były za. Jednak to czwarte – Francja - nawet o tym słyszeć nie chciało. Francja była gotowa rozmawiać dowolnie o granicy niemiecko-polskiej i polsko-czeskiej, ale opcji państwa śląskiego nie dopuszczała ani przez chwilę. Miała inne plany.

Walka dwóch imperializmów

Zresztą o ile USA przyjęło w Europie wizję nieco idealistyczne, a Włochów w sumie ani to ziębiło, ani grzało – o tyle Brytyjczycy, podobnie jak Francuzi, mieli wobec Śląska własne plany. Oba te państwa prowadziły przecież od stuleci politykę imperialistyczną, a tu trafiała się okazja do przejęcia kontroli nad potężnym przemysłowym zagłębiem. Dla imperiów – łakomy kąsek. Chcieli przejąć kontrolę nad tym potężnym przemysłem Europy, nad tą Europy fabryką.

Zresztą przecież o to samo chodziło Polsce, która zresztą trzysta lat wcześniej też z powodzeniem na wschodzie prowadziła politykę imperialistyczną, podporządkowując sobie dzisiejsze Ukrainę, Białoruś, Litwę, Łotwę. Każde z trzech państw miało jednak własną, inną metodę. Brytyjczycy liczyli, ze uda im się przeforsować koncepcję państwa śląskiego o ograniczonej suwerenności, pod protektoratem Ligi Narodów. A ten protektorat w imieniu Ligi będą stanowić oni. Tak właśnie tuż po I wojnie światowej przejęli władzę nad sporą częścią Bliskiego Wschodu i ten sam wariant chcieli zastosować na Śląsku. Brytyjczycy próbowali do ogłoszenia niepodległości Śląska namówić Korfantego, jako lidera jedynej na Śląsku w tym momencie liczącej się formacji politycznej, która tej koncepcji nie popierała. Bo drugi z polskich liderów, zapomniany dziś Adam Napieralski, był za. Korfanty jednak umówiony był już chyba z Francuzami, propozycję angielską – po konsultacjach z Warszawą - odrzucił.

Francuzom zdawało się, że święcą triumfy. Że teraz wystarczy zażądać od Niemiec dla Polski całego Górnego Śląska. Najwyraźniej obiecywali to już Polsce, jeśli Jan Nowak, polski działacz narodowy przydzielony do Tarnowskich Gór wspominał: “Przyłączenie całego Górnego Śląska do Polski było nam zapewnione (,,,) po miastach zaczęły się organizować komitety przygotowawcze do objęcia władzy”. Nowak przyznaje zarazem, że usposobienie ludności wobec tych polskich komitetów było wrogie. Jednak Brytyjczycy, rozsierdzeni, że ich plan się nie powiódł, że republika górnośląska (pod ich kontrolą) nie powstanie, zdołali dla odmiany storpedować koncepcję francuską. Argumentując, że przedwojenny pruski spis powszechny jest przesłanką zbyt słabą, zażądali referendum państwowym na spornym terenie. Wiedząc jednak, ze na wariant „państwo śląskie” się nie zgodzą Francuzi, w plebiscycie pojawiły się tylko dwa warianty, Polska lub Niemcy. I chociaż ostatni zwolennicy państwa śląskiego działali do 1920 roku, to jednak dotychczasowy obóz niepodległego Śląska się rozpadł. Jedni opowiedzieli się za Polską, inni za Niemcami.

Hojna polska propozycja

Jednak być może najliczniejsi byli ci, którzy czekali, które z dwóch państw zagwarantuje Śląskowi szerszą autonomię. Polska ofertę niemiecką przebiła zdecydowanie, ustanawiając 20 lipca 1920 roku Śląskowi autonomię naprawdę szeroką. Na tyle szeroką, że ustawa autonomiczna (nosząca nazwę Statut Organiczny) miała rangę nawet wyższą niż konstytucja RP, bo jakiekolwiek w niej zmiany wymagały nie tylko zgody parlamentu polskiego ale też Sejmu Śląskiego. Dlatego niektórzy konstytucjonaliści twierdzą, że zniesienie autonomii przez komunistów w 1945 roku było nielegalne – bo Sejm Śląski, który po II wojnie światowej już się nie zebrał, nigdy nie wyraził na to zgody.

Nadanie autonomii, plebiscyt (60% ze Niemcami, 40% za Polską) i dwa zrywy powstańcze (1920 i 1921) miały wpływ na ostateczny kształt polsko-niemieckiej granicy w latach 1922-1939. Po roku 1919 tak naprawdę nigdy już poważnie idei państwa górnośląskiego nie rozpatrywano i pozostała ona chyba tylko historyczną ciekawostką. Ci, którzy twierdzą, że dziś na Śląsku są jakieś poważniejsze tendencje separatystyczne, żyją urojeniami i niewiedzą.

Dariusz Dyrda

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Uczeń z depresją

Rozmowa z Elizą Cieślikowską, psychologiem ze szpitala Megrez

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zbyt bogaci na niepodległość

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Cynamon!

Pamiętam prześmieszną rozmowę między moim ojcem a jego łódzkim przyjacielem. Ojciec zawsze przekonywał go, że oryginalna mowa śląska, a nie jej kabaretowe podróbki, bardziej podobna jest do języka czeskiego niż polskiego. Tamten kiedyś wracając z Czech, zagadnął: jeśli tak, to powiedz, jak po czesku będzie cynamon. Ojciec: skurzica? Adriana zamurowało: rzeczywiście, skurice… Mnie nie, bo w domu mojej babci i ojca zawsze mówiono skurzica. Nie bez sensu, bo to przecież skóra drzewa. Idą święta, więc czas na skurzicę!

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy