Sondaż publiczny

Mamy zimę bez śniegu. Czy uważasz, że to:

Echo historii

Różne oblicza Jorga

Minęła rocznica śmierci Jerzego Ziętka – kontrowersyjnej ikony Górnego Śląska

20 listopada (1985 roku) zmarł Jerzy Ziętek, jedna z dwóch, obok Wojciecha Korfantego, kontrowersyjnych śląskich postaci XX wieku. Zresztą w plebiscytach na Ślązaka XX wieku też lokuje się tuż za nim, na drugim miejscu. I pewnie już na zawsze dla jednych pozostanie ikoną, a dla innych symbolem komunistycznego ucisku.

ilustracja

„Korfanciorzem” zresztą w młodości był, potem – po przewrocie majowym - zbliżył się do zwycięskich piłsudczyków, sanacji, sprawując w okresie międzywojennym funkcję naczelnika Radzionkowa czy posła na Sejm (z listy piłsudczyków). Najwyraźniej „kałużyzm” nie pojawił się w Katowicach dopiero w 2018 roku. Jednak to nie okres międzywojenny wywołuje kontrowersje wokół tej postaci, która już wtedy spokojnie zasługiwała na miano koniunkturalisty. Kontrowersyjny Jerzy Ziętek to lata 1945-85.

Zaraz po wojnie lubił bywać w Tychach. Otaczać się tu nimbem powstańca śląskiego. Choć tak po prawdzie, wbrew jego własnym opowieściom, w powstaniach wiele się nie nawojował, a nawet nie nawojował się wcale, pełniąc jedynie funkcję pracownika komisariatu plebiscytowego a potem – w samym III powstaniu – łącznika. Ale kto by tam panu wojewodzie w mundurze pułkownika, potem zaś nawet generała, wypominał takie drobiazgi. Zwłaszcza, że całkiem sporo tyskich i pszczyńskich powstańców było z nim na ty (mówiąc po ślasku: godali se za jedno), a sam Ziętek zaraz po wojnie nie krył, że wojewódzkie kadry administracyjne na tych powstańcach zamierza budować. Starzejącym się powstańcom, których II RP nie rozpieszczała, się to nie podobało.

Zjawia się nagle pułkownik

Natomiast ci, dla których postać Ziętka jest mroczna pytają, za jakie zasługi ten cywil bez wojskowego przygotowania zjawił się na początku 1945 roku w stopniu podpułkownika ludowego wojska polskiego. Wiadomo, że we wrześniu 1945 roku ewakuował się na wschód, wiadomo, że w niemal niewolniczej pracy budował linie elektryczne za Kaukazem, wiadomo że był w sowieckim łagrze, wiadomo, że w 1941 roku – na mocy układu polsko-sowieckiego Sikorski - Majski został z niego zwolniony, ale do armii gen. Andersa nie dołączył. Dlaczego – nie wiadomo. I wiadomo, że w 1943 roku wstąpił do szkoły oficerów politycznych. Jako politruk został zastępcą III dywizji piechoty Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR.

Gdy zjawił się w dopiero co wyzwolonych Katowicach, od razu został wojewodą, choć funkcję tę pełnił raptem półtora miesiąca, by ustąpić bardziej zaufanemu komuniście Aleksandrowi Zawadzkiemu, zostając jego zastępcą. Bez wątpienia jednak obecność Ziętka, który świetnie znał i rozumiał śląskie stosunki narodowe powodowała, że wiele napięć rozładowywano łatwiej. Klasyczny jest tu przykład wywiezionych na wschód śląskich górników, których sowieci wzięli za Niemców. Pod jego kierownictwem sporządzono listę niemal dziesięciu tysięcy nazwisk, które przekazano sowietom – i ludzie ci w zdecydowanej większości wrócili do domu.

Komunista w komunistycznej niełasce

Ziętek niemal natychmiast po przybyciu do Polski wstąpił do PPR, a w 1948 stał się członkiem PZPR. Typowy działacz komunistyczny. Z tym, że nie do końca pasował widać wizji partii Bieruta, bo dość szybko został z niej usunięty, po części za tę sanacyjną przeszłość a po części właśnie za budowanie struktur województwa na powstańcach śląskich, którzy dla partii byli niewiarygodni, bo po pierwsze niemal wszyscy mieli synów w Wehrmachcie, po drugie masowo chodzili do kościoła. Mimo usunięcia z partii Ziętek jednak, w odróżnieniu od choćby Gomułki, do więzienia nie trafił, choć aż do upadku stalinizmu w 1956 roku był inwigilowany przez bezpiekę.

Po październikowej odwilży nowy szef katowickiego MO, Franciszek Szlachcic przekazał ubecką teczkę Ziętka Edwardowi Gierkowi, a ten ją publicznie, bez zaglądania do środka, spalił. Od tego momentu staje się praktycznie drugą po Gierku osobą w województwie. Gierek jest od polityki, od administrowania i infrastruktury – Ziętek. Nie jest jednak wojewodą, bo taka funkcja… nie istnieje. Sprawuje władzę jako przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej. Wojewodą zostaje jeszcze raz na krótko, w latach 1973-75. Ale to już dla niego trudny okres, na miejscu nie ma Gierka, jest nienawidzący go nowy I sekretarz komitetu wojewódzkiego PZPR Zdzisław Grudzień. Który krok po kroku ogranicza władzę Ziętka, by się go ostatecznie w 1975 roku pozbyć. Pełni potem funkcje fasadowe, choć wysokie, bo przecież za taką trzeba uznać wiceprzewodniczącego Rady Państwa, którą sprawował aż do śmierci w 1965 roku. Tyle, że ta Rada nie miała nic do gadania.

Bo był dobrym gospodarzem. I godoł.

Gdy zmarł w jego pogrzebie tłumnie – i spontanicznie – uczestniczyli mieszkańcy regionu, co się jednak komunistycznym dygnitarzom nieczęsto zdarzało. Może dlatego, że słynne jest jego powiedzenie, iż „w każdym systemie można zrobić coś dobrego dla ludzi”. A może dlatego, że przez te kilkanaście lat, gdy województwem rządził, zrobił jednak dla niego bardzo dużo. Pamięta mu się, że był dobrym gospodarzem. Przede wszystkim to jego staraniem postał Uniwersytet Śląski, bo wcześniej najbardziej uprzemysłowiony region Polski takiej uczelni nie posiadał. To on stworzył Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, jego staraniami rozpoczęto budowę Spodka, jego decyzją powstał kompleks sanatoryjny w Ustroniu czy centrum rehabilitacyjne w Reptach.

Gdy Grudzień chciał unicestwić unikatowe w skali świata osiedle robotnicze Giszowiec, by w to miejsce postawić blokowisko, wojewódzki konserwator zabytków Adam Kudla ryzykując karierę (a nawet pracę) przeciwstawia się woli „cysorza” i zyskuje poparcie Ziętka, a dzięki niemu także Gierka. Część Giszowca udaje się uratować, ale to już jedno z ostatnich zwycięstw Ziętka.

Inna sprawa, że za zniszczenie wielu elementów śląskiej architektury odpowiada on sam. Był Ziętek owładnięty antygermańską fobią, i z zapałem niszczył każdy „germański ślad”. A że na Śląsku do 1945 roku niemal wszystko zbudowali Niemcy, to…

Ślązacy cieszyli się, że „Stary Jorg” godo do nich po ślůnsku – nie zauważając jakby, że w tym samym czasie za takie samo mówienie ich dzieci są w podległych wojewodzie szkołach bite. Bo po śląsku może mówić on, ale innym nie wolno. Przeciwnicy Ziętka podnoszą także, że swoje cele realizował nie patrząc na obowiązujące prawo. Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku tak naprawdę wybudowano nie za pieniądze publiczne, lecz z zysków specjalnie w tym celu wymyślonej gry liczbowej (coś w rodzaju Lotto) Karolinka. Ludzie trochę za późno się połapali, że w Karolince jakoś nikt nie wygrywał. Gdy i tych pieniędzy było mało, wiele prac mieszkańcy musieli wykonywać w „czynie społecznym”. Podobnie przy budowie „Spodka”. Trzymał więc Jorg województwo ręką mocną, ale też widać było, że ono się rozwija. Gdy Ziętka brakło, i rozwój się skończył. Inna sprawa, że mniej więcej w tym samym czasie kończył się „cud gospodarczy” epoki Gierka.

Zasługi? Brak!

Przeciwnicy Ziętka podnoszą, że tak naprawdę, kto by województwem przez dwa dziesięciolecia nie rządził – też by sporo zbudował, bo to był okres budowlanej prosperity. Zwolennicy narodowości śląskiej i języka śląskiego mają mu za złe „miękką polonizację” czyli pod pozorem dbania o nie – rugowanie śląskiej tożsamości i godki. A jednak rdzenni Ślązacy także dziś bardziej Ziętka kochają niż nie cierpią, bo był lekiem na wiele utrapień i kompleksów. Ślązaków wkurzało, że wszędzie na Śląsku panoszą się „gorole” – więc jednak fakt, że ci „gorole” muszą słuchać autochtona Ziętka stanowił jakieś antidotum na te bolączki. Dlatego, mimo różnych zastrzeżeń, Stary Jorg postrzegany był – i chyba jest nadal – jako postać pozytywna.

Mimo tego dwa lata temu w ramach ustawy dekomunizacyjnej pojawił się obowiązek likwidacji wszystkich miejsc upamiętniających go w przestrzeni publicznej, gdyż według IPN „gen. Jerzy Ziętek, jako wicewojewoda śląski w latach 1945-1950, był odpowiedzialny za formowanie i utrwalanie władzy ludowej na obszarze Górnego Śląska.” Znikły więc jego ulice i place. Tylko pomnik w Katowicach został, bo zastosowano chytry manewr: prezydent Katowic przekazał go wraz z działką na własność Muzeum Historii Katowic w celach edukacyjnych, a w myśl tej ustawy w takim przypadku dekomunizacja nie jest konieczna. Tak więc dziś Ziętek pozostaje już tylko elementem… edukacyjnym.

Adam Moćko

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Wojenna historia dziadka jest w archiwum

Rozmowa z Kamilem Kartasińskim, historykiem, autorem książki „Odszukaj dziadka w…”

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Różne oblicza Jorga

20 listopada (1985 roku) zmarł Jerzy Ziętek, jedna z dwóch, obok Wojciecha Korfantego, kontrowersyjnych śląskich postaci XX wieku. Zresztą w plebiscytach na Ślązaka XX wieku też lokuje się tuż za nim, na drugim miejscu. I pewnie już na zawsze dla jednych pozostanie ikoną, a dla innych symbolem komunistycznego ucisku.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląskie na Barbórkę!

Obchody Barbórki – święta patronki górników św. Barbary, zmieniała się przez lata – kiedyś było to święto stricte rodzinno–religijne, a od lat 80 XX wieku, za sprawą zmian politycznych, przekształciło się w imprezę, która bardziej niż z obrzędem religijnym zaczęła mieć związek po prostu z zabawą - zresztą od tamtego czasu zaczęła się nazywać… karczmą piwną. A dzisiaj? Niestety, Barbórka coraz częściej ogranicza się do symboliki.

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy