Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy wierzysz, że wpadka polityków PiS-u z materiałami wyborczymi opatrzonymi numerami listy przed ich losowaniem?

Echo historii

Optyka bez demonów

 Witelo – naukowiec nr 2. średniowiecza był Ślązakiem

ilustracja

Fizyka, optyka, przyroda, filozofia. Oświecony pakiet wykształcenia w ciemnych, średniowiecznych czasach sprawia, że cały świat uważa tego Ślązaka za jednego z najwybitniejszych myślicieli i naukowców tamtej epoki. Katedra w Padwie,  poselstwo na Soborze w Lyonie oraz wiele innych tytułów i osiągnięć sprawiają, że wart jest poznania. Ale trzeba powiedzieć więcej: Ślązacy mają czołowego uczonego z czasów, gdy nauka jeszcze w zasadzie nie istniała. Bo on jako jeden z pierwszych ludzi na świecie, zaczął tłumaczyć swoje obserwacje nie za pomocą Biblii, lecz za pomocą umysłu, zjawisk przyrodniczych. W tym co go otacza nie szukał działalności demonów, lecz praw fizyki. W XIII wieku to zupełnie niezwykłe.  Poznajmy więc Witelona.

Występuje w piśmiennictwie pod wieloma imionami: Witelo, Vitello, Vitellio, Vitello Thuringopolonis, a także Erazm Ciołek. Jest postacią bez dokładnej daty urodzenia i zgonu, bez dokładnego, uporządkowanego życiorysu i jak to często bywa – postacią z zagubioną teką dzieł. Do dziś zachowały się:  list - "O najgłębszej przyczynie żalu za grzechy i o naturze szatanów" oraz wykład optyki "Perspektywy" (szesnaście odpisów, żadnego nie ma  na terenie Śląska, a nawet Polski). Mimo  wszystko wiemy o nim sporo.
Urodził się ok.1230 r., na pewno na Śląsku, a najprawdopodobniej w Legnicy, w plebejskiej rodzinie. Zapewne jako chłopak przeżył słynną bitwę pod Legnicą. Tam również skończył szkołę. Następnie udał się na studia do centrum ówczesnej nauki – do Paryża.
 Czym skorupka za młodu nasiąknie
To właśnie w Paryżu Witelo zapoznał się z nowatorskimi teoriami, jakoby świat nie wyglądał tak, jak stworzył go bóg, lecz rozwijał się i zmieniał, a samo  jego poznanie powinno odbywać się za pomocą rozumu. Dziś to dla nas oczywistość – wówczas kamień obrazy dla Kościoła czyli władzy w Europie najwyższej. Uczestniczył również w wykładach Rogera Bacona, którego do dzisiaj uważamy za pierwszego po starożytności empirystę, badacza świata za pomocą nauki. Kiedy więc przyjrzymy się dziełom  naukowym i twierdzeniom Witelona, rzuciwszy okiem na jego uniwersyteckie wykształcenie, bez trudu dostrzeżemy, iż Witelo wzorował się na Baconie, co przybliża go do późniejszego o dwa wieku renesansu.
 Demony? Zjawiska przyrodyi złudzenia wzroku
Wizerunek szatana w średniowieczu, jest równie ważny (jeżeli nie ważniejszy) niż Boga. Demonologia (średniowieczna naukao złych duchach) nakręcana była głównie przez Kościół, który w ten sposób kontrolował życie. Manipulowanie ludzkimi słabościami, wykorzystywanie emocji, w tym głównie strachu, było głównym zadaniem księży. Każda mgła, tęcza, błyskawica była dowodem walki demonów i aniołów.
Nie do pomyślenia były więc teorie Witelona zaprezentowane w kontrowersyjnym traktacie. Nawiasem mówiąc, ów traktat był listem do prorektora i przyjaciela, magistra Ludwika z Lwówka Śląskiego; Witelo udzielił odpowiedzi na pytania o „naturę demonów” i takim tytułem posługujemy się do dzisiaj.
W traktacie „O naturze demonów” śląski uczony postawił twierdzenia zupełnie odmienne od średniowiecznych poglądów. Przecież jeszcze prawie 300 lat później niejaki Peter Biesfield, demonolog i jezuita, stworzył klasyfikację demonów, na czelez Asmodeuszem i Belzebubem. Jak odnosił się do tego Witelo? Jego zdaniem zjawiska atmosferyczne nie są efektem działania demonów lecz praw natury oraz - po części - złudzenia wzroku. Co do tych ostatnich, warto przypomnieć, iż Witelo zajmował się również psychologią i ludzkim umysłem i pewnie wiedział, iż stan emocjonalny człowieka, szczególnie skrajny stan (np. lęku) jest w stanie wywołać pewne wizje. Cała reszta „demonicznej” działalności to po prostu mgły i błyskawice. Dziś to dla nas oczywiste, wtedy wcale nie.
 Wielka optyka Witelona
Witelo kształcił się przez całe życie. W Padwie zaznajomił się z prawem, matematyką, fizyką, przyrodą, filozofią i teologią. Tam również udzielał lekcji, jakiś czas po to, by zarobić na życie, gdyż wstrzymano mu dochody ze śląskiego skarbca. To w Padwie najbardziej umiłował sobie meteorologię i optykę, poczynił pierwsze badania nad zjawiskami atmosferycznymi i załamywaniem się światła.
W 1268 roku Witelo udał się do Rzymu, na dwór papieski. Kontynuował swe badania i tak powstały „Perspektywy ksiąg dziesięcioro” napisane w Rzymie, ok. 1270 roku.
Dzieło to było wielkie nie tylko ze względu na merytoryczną zawartość, ale i na pokaźne, encyklopedyczne rozmiary. Zawierało twierdzenia Platona,  Arystotelesa, Euklidesa, Avicenny i innych uczonych starożytnych, a także prace najwybitniejszego optyka arabskiego Alhazena, uważnie studiowane przez uczonych - aż do XVI wieku stanowiło podstawę optyki.
Inne dzieła Witelo, nie mógł długo zabawić na dworze papieża Grzegorza X, gdyż ten był zagorzałym przeciwnikiem nauki. To w Rzymie napisał dzieło, które być może już wtedy tam zaginęło, czyli „Wnioski z elementów Euklidesa” . Nie wiadomo do końca, jak potoczyły się jego losy bezpośrednio po pobycie w Rzymie, najprawdopodobniej udał się na dwór Ottokara II, króla Czech, a opiekuna Henryka IV, księcia wrocławskiego.
Nie do końca ceniony jako teolog, uczony na wieki został zapamiętany jako przyrodnik i filozof.
 Z niego czerpali da Vinci i Kopernik
Witelo zajął się na ówczesne czasy najważniejszą gałęzią fizyki - optyką. Pierwsza księga to ponad sto dowodów matematycznych oraz twierdzeń w większości należących do Witelona. „Perspektywy” były absolutnie najważniejszą publikacją o optyce (ukazywała się przez lataw wielu kopiach, aż w 1535r.  zostały wydrukowane w Norymberdze).
Kto studiował Witelona? Wszyscy uczeni do XVII wieku, którzy zapisali się w kartach historii, na tyle, by współczesne dzieci mogły o nich przeczytać w podręcznikach, a więc i Leonardo da Vinci i Kopernik, a także Newton czy Kepler. Ten ostatni zresztą swoje epokowe dzieło o optyce zatytułował skromnie „Dopełnienie do Witelona”.
 Ślązak czy Polak?
Witelo urodził się na ziemi śląskiej, ale pisał o sobie „syn Turyngów i Polaków”. W dziesiątej księdze „Optyki” stwierdza: „  W naszej ziemi, a mianowicie w Polsce, tej która jest zamieszkana pod 50 stopniem szerokości”. Kim zatem był? Kim się czuł? Wtedy nie istniało poczucie odrębności narodowej i dlatego naukowiec mawiał o sobie, że jest Polakiem urodzonym w Polsce. Nie zmienia to faktu, że z dzisiejszego punktu widzenia był Ślązakiem, czego koronnym dowodem jest jego prawdziwe imię. Według profesora A. Birkenmajera imię Witelo jest zdrobnieniem od śląskiego imienia Wito, czyli od niemieckiego Guido.  Przede wszystkim jednak rozmawianie o narodowości ludzi żyjących do XVII-XVIII wieku, to bezsens. Narodowość związana była wówczas z  państwem,
w którym człowiek się urodził. Śląsk XIII-wieczny, podobnie jak dzisiejszy, utożsamiany był z Polską, więc
i Witelo tak się utożsamiał. Zresztą podobnie jak Kopernik, którego rodzice pochodzili dokładnie z tych stron, co Witelo.
Mimo to, pamiętajmy, że jeden z najpotężniejszych umysłów Średniowiecza, autorytet Kopernika i Keplera pochodził ze Śląska. Szczyciłby się nim każdy europejski region, każde państwo. Pewnie postawiliby mu pomnik. A u nas o nim nawet wzmianki w podręcznikach, jedyny niewielki obelisk znajduje się w Żurawinie (powiat wrocławski). A wyższa szkoła w Legnicy nosi jego imię. Ale jak na najwybitniejszy po Baconie umysł średniowiecza – to trochę mało.
 Wpływ na Śląsk
Ostatnie lata swojego życia Witelo spędził w Legnicy, gdzie był nauczycielem. Według profesora Aleksandra Birkenmajera, przebudzenie umysłowe na Śląsku w XIV w. jest wynikiem działalności Witelona. To dzięki uczonemu została założona szkoła w Legnicy, w 1309r.
Jak żyło się Witelonowi w czasach inkwizycji ? Jak to się stało, że nie został spalony na stosie lub poddany torturom, tak jak wszyscy ludzie nauki ? Po prostu miał sporo szczęścia, bo procesy i tortury naukowców, zielarek (złych czarownic paktujących z diabłem), miały przeżyć swój rozkwit nieco później.
Niewątpliwie trzeba było sporo odwagi, aby w średniowieczu być światłym naukowcem, natomiast aby podważać teorie księży na temat demonów, cóż… To już chyba trzeba było być szaleńcem. •
 
 Joanna NORAS

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Wierzę w ten Teatr

Rozmowa ze Sławkiem Żukowskim, reżyserem, aktorem, rysownikiem, malarzem, a nawet muzykiem!

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wio koniku

Przełom XIX i XX wieku to czas, kiedy rozwój cywilizacji bardzo przyspieszył. Mówimy  o nim w kontekście elektryczności, hut, samochodów, samolotów, chirurgii nawet. Tymczasem dla naszych górnośląskich przodków najważniejsze były być może zmiany, które zachodziły w transporcie… konnym. Ponieważ jednak najlepiej znam temat z okolic Mysłowic, będę operował przede wszystkim tutejszymi przykładami.

 

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląska oberiba!

Alka, Delikates Biała, Gabi czy Wiedeńska Biała - coś wam to mówi? No tak. A może po prostu…oberiba? Pewnie części nie trzeba już bardziej tłumaczyć. Tak proszę Państwa - dzisiaj biorę na warsztat kalarepę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

W Kamionce nie chcą szerokiej drogi

Plan zagospodarowania przestrzennego, który burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula pokazał mieszkańcom dzielnicy Kamionka – bardzo się im nie spodobał. Mało powiedziane, na spotkaniu 25 lipca było bardzo gorąco. Padały pod adresem burmistrza i planu gorące słowa. Najwięcej kontrowersji wzbudza szeroka ulica, prowadząca przez środek dzielnicy. Mieszkańcy nie wiedzą, czemu ma ona służyć, ale obawiają się, że stanie się drogą praktycznie tranzytową, a ich spokojna, cicha, wiejska w zasadzie dzielnica zmieni się nie do poznania.

więcej

Partnerzy