Sondaż publiczny

W Dzień Matki:

Echo historii

Z Korony Czeskiej do Prus

25 grudnia na dobrych 200 lat zdecydowano o losach Śląska

ilustracja

W numerze świątecznym nie było miejsca, by o tym napisać, ale w święto Bożego Narodzenia podpisano dokument, który na dokładnie 200 lat przesądził o losach Śląska. A w niewielkim stopniu decyduje o nim nawet dziś. 25 grudnia 1745 podpisano Pokój Drezdeński, kończący II Wojnę Śląską.

Tytułem krótkiego wprowadzenia: niemal cały Śląsk – poza krótkim okresem niepodległości i nieco dłuższymi przynależności  do Polski, oraz incydentalnym do Węgier - od X do XVIII wieku należał do korony czeskiej, federacji państewek pod berłem czeskiego króla. Dodatkowo korona czeska stanowiła cześć cesarstwa rzymskiego (niemieckiego), a Praga przez dość długi czas była tego cesarstwa stolicą. Potem został nią Wiedeń, w którym niemieccy cesarze rezydowali do 1806 roku. Jednak niektórzy z potężnych niemieckich feudałów (w szczytowym momencie w Niemczech istniało … 600 państewek) zwierzchność cesarza traktowali wyłącznie formalnie.

Złożoność niemieckiego państwa

Cesarz nie był godnością dziedziczną! Każdorazowo wybierano go w elekcji, ale nie powszechnej, jak w Polsce. Dokonywało jej – większością głosów - kilku najpotężniejszych niemieckich feudałów, w tym kilku biskupów oraz np. książęta Brandenburgii, Bawarii, Saksonii, Hannoveru. Przez ponad 300 lat cesarzem wybierano austriackich Habsburgów, ale musieli oni o te elekcje zabiegać, nie był to automat.
Sytuacja skomplikowała się bardzo na początku XVIII wieku, gdy trzech elektorów zostało zarazem królami państw leżących poza cesarstwem: elektor hanowerski Jerzy został królem angielskim, elektor saski August królem Polski, a elektor brandenburski Fryderyk koronował się królem Prus. Od tego momentu będąc niemieckimi elektorami, stali się zarazem monarchami  od cesarza niezależnymi. Co ciekawe, Niemcy owego okresu rozbicia dzielnicowego nie uznają, jak Polacy swojego, za zły, lecz za jeden z najpiękniejszych
w historii ich ojczyzny.

Pruska okazja

W 1740 roku elektor brandenburski, a zarazem król Prus Fryderyk (później nazwany Wielkim) wykorzystuje wewnętrzne problemy Austrii, związane z zamiarem osadzenia na tronie Marii Teresy. Elektorowie są zobowiązani do respektowania niepodzielności ziem Habsburgów, ale Fryderyk twierdzi, że nie dotyczy to kobiet i zgłasza pretensje do sporych części Śląska. Powołuje się przy tym na dawne testamenty śląskich Piastów, którzy umierając bezpotomnie zapisywali swoje księstwa, blisko spokrewnionymi z nimi, brandenburskim Hohenzollernom, czyli rodowi króla Prus-elektora brandenburskiego. Fryderyk – pewny poparcia sporej protestanckiej części mieszkańców Śląska -zawiera sojusz z elektorem saskim (zarazem królem Polski Augustem III) i uderzają na Austrię. Zaczyna się I Wojna Śląska.
Pruskie wojska zajmują Śląsk błyskawicznie, a zagrożona zdobyciem Wiednia Maria Teresa w 1742 roku podpisuje Pokój we Wrocławiu, na mocy którego Prusom przypada niemal cały Śląsk (poza cieszyńskim, karniowskim
i opawskim  - obecnie w większości w Republice Czeskiej) oraz Ziemię Kłodzką (tak, tak, Kłodzko czy Duszniki, Kudowa – to nie Śląsk, lecz odrębna historyczna kraina). Fryderyk w zamian uznał prawa do cesarskiego tronu Marii Teresy.


Druga wojna

Ale wszyscy wiedzą, że to pokój tymczasowy. Że Austria tak łatwo nie zrezygnuje z bogatej prowincji. A przede wszystkim musi walczyć o swoją nadwyrężoną reputację. Od dobrych 100 lat w Europie były dwa mocarstwa, Austria
i Francja, na początku XVIII wieku dołączyło trzecie: Rosja.
A teraz ta mocarstwowa Austria została pobita przez mało jeszcze znaczące Prusy. Tę zniewagę należało pomścić, pokazać, że to tylko przypadek. Maria Teresa, pewna już tronu, zwróciła uwagę Augustowi III Sasowi, że wyszedł na frajera, bo walczył w sojuszu z Prusami, a w odróżnieniu od Prus nic na tej  wonie nie zyskał. Ale zyskać może  teraz. Sasowie zmienili więc front, a ponieważ Austria zbliżyła się też z Rosją, Fryderyk wiedział, że śląska zdobycz jest zagrożona. Postanowił uderzyć pierwszy.
I wojska pruskie w 1744 roku wkroczyły do Czech,16 września zajęły Pragę. Austria rozpoczęła jednak kontrofensywę, a jej oddziały mijając Czechy od zachodu, weszły na Śląsk, zbliżając się do Wrocławia, a także do Berlina.

Bitwa, która wszystko zmieniła

W tej sytuacji doszło do bitwy pod Hohenfriedburgiem, w Polsce od 1948 roku zwanej Bitwą pod Dobromierzem. Bitwa to dla polskiej kawaleryjskiej legendy dość przykra, bo to, czego dokonała tam 6 czerwca 1745 roku niemiecka kawaleria, przyćmiewa wszystkie szarże polskiej  husarii czy Samosierrę. Pułk pruskiej jazdy pod dowództwem Otto von Schwerina rozbił 20 batalionów piechoty i zdobył 67 chorągwi. Przypieczętował tym ogromne zwycięstwo swojej armii.
Potem Prusacy odnieśli jeszcze  dwa zwycięstwa – pod Soor nad Austriakami i pod Kasselsdorf (obecnie Kotliska, obok Lwówka Śląskiego) nad Sasami – zmuszając tym samym Austrię i Saksonię do podpisania pokoju w Dreźnie, właśnie 25 grudnia1745 roku. Prusy wprawdzie uznały w nim męża Marii Teresy, Franciszka I Lotaryńskiego za cesarza, ale za to traktat potwierdził ich zdobycze terytorialne na Śląsku, a Saksonia musiała wypłacić Prusom duże kontrybucje wojenne.

Naprawdę pierwsza światowa

Kilka lat później doszło wprawdzie do trzeciej wojny śląskiej (1756-1763), ale była ona jedynie środkowoeuropejskim epizodem Wojny Siedmioletniej, która tak naprawdę powinna nazywać się I Wojną Światową, bo toczyła się na kilku kontynentach, zaangażowane w nią były wszystkie znaczniejsze państwa Europy (oraz kilka mniej znacznych), a o losach wojny na Śląsku potrafiły decydować wyniki bitew w…Kanadzie, gdzie sojusznik Austrii  - Francja zmagała się z sojusznikiem Prus – Anglią.
Podczas wojny tej wydarzyło się coś, co nazywane bywa Cudem Domu Brandenburskiego. Pierwszy terminu tego użył sam Fryderyk Wielki. Prusy wojnę przegrywały, bite przede wszystkim przez wojska rosyjskie. Zdobycie Berlina było kwestią dni, i Prusy w zasadzie mogły żegnać się z wszystkimi terytorialnymi nabytkami XVIII wieku, głównie Śląskiem. Nagle jednak w 1762 roku umiera caryca Elżbieta, córka cara Piotra I, która, bezdzietna, na następcę wybrała swojego siostrzeńca, księcia Karla Petera Ulricha von Holstein-Gottorp, władcę niewielkiego księstwa Holsztyn w północnych Niemczech, zależnego od Prus. Nowy car, który stał się teraz Piotrem III Romanowem, czuł się, jako władca Holszyna… poddanym króla Prus. I natychmiast zmienił koalicję.

Brandenburski cud

Wojska rosyjskie, z armii idącej zdobyć Berlin z dnia na dzień, bez żadnych warunków, stały się Prusaków sojusznikiem. Wprawdzie Piotr III został kilka miesięcy później przez żonę Katarzynę (w historii znaną jako Katarzyna Wielka) obalony i nieco później zamordowany, ale wdowa nie zamierzała ani Prus wspierać ani zwalczać i wycofała Rosję z wojny.
Rok później pokój, kończący Wojnę Siedmioletnią, na Śląsku potwierdził status quo. Niewielka część na południu pozostała przy Austrii, tworząc na 150 lat tzw. Śląsk Austriacki, reszta, wraz z całymi naszymi ziemiami, Śląsk Pruski. Granica między nimi pokrywa się z południową granicą zasięgu Echa, tzn. Czechowice-Dziedzice, Bielsko-Biała czy Skoczów były już Śląskiem Austriackim.
Śląska przynależność do Prus przetrwała dokładnie 200 lat (1745-1945), poza niewielkim kawałkiem Śląska Pruskiego (w tym naszych terenów), który do Polski trafił w roku 1922, oraz mniej więcej 1/3 Śląska Austriackiego, który przypadł Polsce w roku 1920. Po 1945 roku w Czechach pozostała ta część Śląska, która  należała do nich także w okresie międzywojennym, poza tym praktycznie cały w 1945 roku, decyzją Józefa Stalina, stał się częścią Polski. Tak więc podział Śląska, zapoczątkowany w XVIII wieku, trwa częściowo do dziś.

Pruska polityka

Prusy w pierwszym okresie władania Śląskiem starały się przede wszystkim zerwać jego emocjonalne związki z Koroną Czeską, wciąż należącą do Austrii. Ponieważ Polska była już państwem niewładnym, a kilkadziesiąt lat później zupełnie zniknęła, Prusy postanowiły słowiańską ludność Śląska zbliżyć do polskości, by oderwać od czeskości. Czeskich nauczycieli i duchownych  zastąpiono polskimi, zamiast języka konfesyjnego (kościelnego) i szkolnego czeskiego – wprowadziły polski. Tak to Prusy rozpoczęły „polonizację” swojej części Górnego Śląska – ani się spodziewając, czym się to w XX wieku dla nich  skończy. Z polityką tą zerwały dopiero po roku1866, gdy zagrożenie austriackie (a więc i czeskie) przestało istnieć.
Bo wówczas doszło do niemieckiego przesilenia. Do tej pory dwa najpotężniejsze państwa niemieckie, Austria i Prusy, rywalizowały o dominację w Niemczech. W 1866 roku doszło do wojny między nimi, podczas których część pozostałych niemieckich państw opowiedziała się po stronie Austrii (m.in. Bawaria, Saksonia, Hannover), a inne (mniej znaczne) po stronie Prus. Prusy, nowoczesne już państwo przemysłowe (głównie dzięki przemysłowi Górnego Śląska) z łatwością pokonały wciąż feudalną  Austrię, nie wystosowały jednak wobec niej żadnych żądań terytorialnych, choć włączyło do swoich granic niektórych jej sojuszników (królestwo Hannoveru, księstwo Nassau i inne). Co jednak ważniejsze, Austria musiała się wycofać z rywalizacji o hegemonii w Niemczech. To dlatego cesarz Austrii nie protestował, gdy pięć lat później król pruski Wilhelm I koronował się cesarzem Niemiec,  usuwając niejako Austrię, dawne niemieckie centrum, spoza nowych niemieckich granic. Był to pierwszy krok na drodze Austriaków do stania się odrębnym  od Niemców narodem, choć stało się to ostatecznie dopiero po II Wojnie Światowej. No i teraz, ale dopiero teraz, Prusacy przystępują do germanizacji Śląska. Gdzie jednak polskie wpływy, które sami zbudowali, są już mocne.

 Skutki Siedmioletniej do dziś

Do Wojny Siedmioletniej warto jeszcze na chwilę wrócić, bo na kolejne 250 lat, w zasadzie do dziś, ukształtowała ona światową geopolitykę. To w jej wyniku rolę mocarstw kolonialnych straciła Francja i Hiszpania, a jedynym naprawdę światowym imperium kolonialnym stała się Anglia, zaś cywilizacja anglosaska, stała się wiodąca w świecie. Bez tej wojny nigdy nie powstałyby anglosaskie USA.
A w Europie Środkowej wojna ta ugruntowała pozycję Prus, jako mocarstwa. Gdyby skończyła się inaczej, Prusy z Rosją pewnie nie dokonałyby rozbiorów Polski (zapewne stałaby się po prostu w całości rosyjskim protektoratem). W zasadzie nawet wojny napoleońskie nic w tej materii nie zmieniły, stosunki sił po  Wojnie Siedmioletniej zmieniły na  trwałe dopiero I i II Wojna Światowa, po których i Anglia i Prusy przestały być światowymi mocarstwami.
A Prusy (Niemcy) po 200 latach utraciły na rzecz Polski między innymi Śląsk, który definitywnie uzyskały na mocy traktatu drezdeńskiego z 25 grudnia  1745 roku. Czyż to nie niezwykłe, że dziś na Śląsku o wydarzeniach tych wie się mniej, niż o jakiejś Bitwie pod Kircholmem (obecna Łotwa) czy licznych polskich wojnach na dzisiejszej Ukrainie? Że 95% mieszkańców nie ma pojęcia o historii Ziemi, na której żyje?

Dariusz DYRDA 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Niech żyje teatr

Z Dorotą Pociask-Frącek, dyrektorem Teatru Małego w Tychach rozmawia Dariusz Dyrda.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bardzo zacięte bitwy

Na Górnym Śląsku II wojna światowa  trwała do 8 maja!

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rzodkiewka – królowa nowalijek

W końcu na poważnie zaświeciło słońce. I to nie jest już pogodowy kaprys, anomalia na kilka dni i powrót na stare, jesienno - zimowe śmieci. Przyroda wystartowała i teraz już nie ma wątpliwości – nic jej nie zatrzyma przez następne pół roku, nawet te chwilowe „zera” w nocy. Poza tym, że wszędzie robi się malowniczo zielono i słonecznie, dzień jest długi, to wchodzimy znowu w dobry czas dla sezonowego jedzenia.
I świetnie, o to przecież chodzi – żeby jeść to, co chwilowo rośnie dookoła, naturalnie. Długo na nią czekałam i jak tylko zaczęła się pojawiać musiałam poszperać i dowiedzieć się co w niej drzemie. Według mnie to najsmaczniejszy symbol wiosny – rzodkiewka!

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Nadchodzi czas inwazji kleszcza, komary też już latają

Na zewnątrz coraz cieplej wiec kleszczy i komarów będzie coraz więcej. Mylnie uważa się, że atak kleszcza grozi nam tylko w lecie. Tychy już przygotowują się do oprysków przeciw nim, Katowice z nich zrezygnowały. Kto ma rację?

więcej

Partnerzy