Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że mnóstwo świąt w rodzaju Międzynarodowego Dnia Kota, Dnia Języka Ojczystego i tym podobne są potrzebne?

Echo historii

O księciu Janie II Żelaznym słów parę...

Ten, który spowodował, że Imielin, Chełm i Kosztowy na kilkaset lat przestały być Śląskiem, a stały się Polską

ilustracja

Każdy przeciętny dzisiejszy mieszkaniec Ziemi Pszczyńskiej zapytany o to, w jakimś księstwie kiedyś była miejscowość, w której mieszka, bez wahania odpowie, że w księstwie pszczyńskim. Pięknie, ale prawda jest taka, że takie księstwo powstało dopiero
w 1825 roku, a wcześniej był ledwie baronat. Niestety nasza edukacja historyczna spowodowała, że łatwiej radzimy sobie z historią odległego od nas Mazowsza, niż naszej rodzinnej Ziemi Pszczyńskiej, naszej Plessiny, jak to żartobliwie nazywam.
A zatem, od 1138 roku (początku rozbicia dzielnicowego Polski) nasza ziemia była częścią księstwa śląskiego, a po powrocie synów Władysława Wygnańca w 1163 roku, stała się częścią księstwa opolsko-raciborskiego. Z biegiem czasu i to księstwo się podzieliło, a tereny wokół Pszczyny stały się składową raciborskiego. Co ciekawe, ostatni piastowski książę raciborski, Leszek, złożył hołd lenny czeskiemu królowi Janowi Luksemburskiemu w 1227 roku. Tak naprawdę od tego momentu, przez ponad 500 lat, Śląsk był bez przerwy w czeskiej koronie.
A i wcześniej bywał w niej często.

Przemyślidzi śląscy

10 lat później książę zmarł. Ponieważ był bezpotomny, król czeski, Jan przekazał osierocone księstwo Mikołajowi II Przemyślidzie, który w tamtym czasie zarządzał księstwem opawskim. Wywołał przy tym wielką awanturę, ale to inna historia.
Ktoś zorientowany w historii Polski i okolic powie zaraz, wolnego chłopie! Jak to Przemyślida? Przecież oni wymarli w 1306 roku, więc co jest grane? Poza tym Śląsk był zawsze piastowski, więc jakim cudem czeska wymarła dynastia znalazła się w naszym regionie? No właśnie, warto zagłębić się w dzieje naszej ziemi, bo są niesamowicie ciekawe. To, że królewska linia Przemyslidów wymarła w 1306 roku, nie oznacza, że wymarli wszyscy. Najpotężniejszy czeski Przemyślida, król Przemysł Ottokar II, miał nieślubnego syna Mikołaja. Naturalizował go, czyli uznał za swojego syna, jednak bez praw do dziedziczenia tronu. Królewskiego tronu!
Ostatecznie król posadził Mikołaja na tronie książęcym w Opawie. Po jego śmierci, na tron opawski wstąpił jego syn Mikołaj II. Ożenił się on z siostrą księcia raciborskiego Leszka, księżną Anną, i dlatego, po bezpotomnej śmierci księcia Leszka w 1336 roku, Mikołaj II zasiadł na raciborskim stolcu, łącząc oba księstwa. Odtąd mamy księstwo opawsko-raciborskie, a Opawa zaczęła być traktowana jako część Śląska, co zresztą uznawane jest do dziś. Przemyślidzi rządzili Raciborzem przez kilka stuleci,
a ostatni ich przedstawiciel Walentyn Garbaty zmarł w 1521 roku.
Z małżeństwa Mikołaja II i księżnej Anny głogowskiej narodził się syn Jan I, nazywany także Hanuszem. Po jego śmierci w 1380 lub 1382 roku, księstwem opawsko-raciborskim zaczął rządzić najstarszy jego syn Jan II. To bardzo ciekawy książę, tym bardziej, że dostał przydomki Żelazny lub Mistrz Kat. A to mówi o nim wiele.

Brutalny książę

Jan II urodzony ok. 1365 roku miał dosyć porywczy charakter, choć w sprawach rodzinnych zachowywał przyzwoitość. Na przykład pomimo, że pierwotnie rządził w całym księstwie odziedziczonym po ojcu, to jednak w czasie, gdy jego brat Mikołaj stał się pełnoletni, wydzielił mu część księstwa z miastem Bruntal (obecnie Republika Czeska). Zresztą po śmierci brata ziemia ta wróciła pod jego władztwo.
W polityce bardzo zdecydowany, był zwolennikiem twardej linii, często stosując zasadę faktów dokonanych. Dla przykładu w 1390 roku kazał utopić dwóch proboszczów (z Żor i Krzyżowic), a kronikarze ówcześni wskazują, że to był czyn mało sprawiedliwy. W tym czasie najechał zbrojnie i splądrował dobra biskupów krakowskich w Małopolsce, co kosztowało go odszkodowanie w postaci trzech wsi ze swojego księstwa: Imielina, Chełmu  i Kosztów. Te wsie (dziś jedna wieś, jedno miasteczko i jedna dzielnica Mysłowic) jak najbardziej na terenie Echa,  od  tego czasu bliżej miały w sumie  do Polski do Śląska. Kiedyś do tematu wrócę, tym bardziej, że w jednej z nich mieszkam.
By zmniejszyć szybko rosnącą rolę książąt cieszyńskich, którzy m.in. opanowali Oświęcim i Zator, dążąc do stworzenia księstwa oświęcimskiego, Jan II zorganizował zamach na syna księcia cieszyńskiego Przemysława Noszaka, także Przemysława. W tym przypadku zamach nie przyniósł oczekiwanych korzyści, a zwaśnił bardzo mocno obu władców śląskich.

Wierny, więc nagradzany

Bardzo zdecydowanie Jan Żelazny wspierał królów czeskich z dynastii Luksemburskiej. To następna dynastia, rządząca tym państwem po wymarciu królewskiej linii Przemyślidów. Luksemburgowie nie tylko byli wspierani politycznie przez tego księcia. Także realizował dla tej dynastii zadania, które daleko wykraczały poza dzisiaj rozumianą przyzwoitość. Na przykład na zlecenie króla Czech Wacława IV dokonał mordu politycznego na czeskich dostojnikach w Karlsztejnie koło Pragi. Co ciekawe, kronikarze mocno się gorszyli czynem księcia, ale wskazują także mocodawcę działań Jana II. Za ten czyn książę był często nazywany Katem lub Oprawcą.
Za swoją wierną służbę książę raciborski był przez królów czeskich hojnie wynagradzany. W 1397 roku został mianowany pierwszym komornikiem Królestwa Czeskiego, a niedługo później także starostą niemodlińskim
i kłodzkim. Do dziś w pracach historycznych o ziemi kłodzkiej wspomina się pozytywne działania Jana Żelaznego.
Warto też dodać, że książę raciborski był wiernym współpracownikiem królów czeskich zarówno w doli, jak i niedoli. Gdy doszło w Czechach do buntu Husytów, książę opowiedział się przeciw nim, a pozostał w obozie królewskim. Wyrazem tego było zatrzymanie w Raciborzu delegacji husyckiej, która zmierzała do Krakowa, z propozycją korony czeskiej dla króla Polski Władysława Jagiełły lub człowieka mu bliskiego, którego król wskaże. W efekcie w kolejnych latach (już po śmierci Jana II) doszło do najazdów husytów na Opawę  i okolice Raciborza. Ale wtedy, w 1421 roku nikt się nie spodziewał takich działań husyckich.

Raz Polskę poprzeć, innym razem rozebrać

Za to strona polska zareagowała nerwowo. Z listów z Krakowa można było wnioskować, że może nastąpić interwencja...  polska. To bardziej związało Jana II z następnym królem czeskim i węgierskim Zygmuntem Luksemburgiem (także królem Niemiec i cesarzem rzymskim). Ten w porozumieniu z Janem II Żelaznym i wielkim mistrzem Zakonu Krzyżackiego (właściwie Zakonu Szpitala NMP Domu Niemieckiego) zawarli  w 1423 roku sojusz przeciwko Polsce, planując nawet jej rozbiór. Księciu Janowi nie przeszkadzał fakt, że kilka lat wcześniej w 1414 roku, uczestniczył w wyprawie króla Polski Władysława przeciw Zakonowi, a żoną była krewna Jagiełły...  
    W pierwszych latach XV wieku bowiem książę Jan ożenił się z krewną Władysława Jagiełły, Heleną. Była ona bratanicą wielkiego księcia Witolda. Zatem córką kuzyna króla Polski. Z małżeństwa urodzili się dwaj synowie, którzy zostali następcami księcia Jana. I córka. Co ciekawe, księżna Helena otrzymała w 1423 roku jako dożywocie władzę w Ziemi Pszczyńskiej, co należy rozumieć jako swoiste preludium późniejszego państwa pszczyńskiego w postaci baronatu i księstwa.
Sam książę Jan II Żelazny zmarł w 1424 roku. Kronikarze odnotowali, że przed śmiercią popadł w obłęd. Ale obserwując jego życie, trzeba się zastanowić, czy ten obłęd nie nastąpił po urodzeniu,
a nie przed śmiercią. Ja bym się jednak po głębszym zastanowieniu z tą tezą nie zgodził. Książę żył
w trudnych czasach, gdzie toczono ciągle wojny. Musiał zapewnić bezpieczeństwo swojemu księstwu, ale też chciał odgrywać jakąś rolę w większej skali, niż tylko w perspektywie raciborskiej.
Dzięki swej aktywności, bezwzględności i pomysłowości, umiał grać ważniejsze skrzypce w polityce Czech i nie tylko. Trzeba go zatem widzieć jako polityka bardzo skutecznego, choć pod względem moralnym niekoniecznie czystego. Była to niewątpliwie barwna postać i warto o nim pamiętać, jako o naszym władcy. Chociaż nie ustrzegł się błędów, gdyż zadarcie z potężnymi biskupami krakowskimi, zaowocowało zamieszaniem wokół wschodniej części jego księstwa, które będzie się ciągnęło aż do 1818 roku, czyli wiele stuleci po śmierci księcia
i nawet wymarciu jego dynastii...•

Tomasz WRONA

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Zbiorowe wyparcie

Z Markiem Łuszczyną, autorem „Polskich Obozów Koncentracyjnych” rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Z Korony Czeskiej do Prus

25 grudnia na dobrych 200 lat zdecydowano o losach Śląska

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Po prostu…czosnek!

Odwraca fazę księżyca, dlatego boją się go wampiry, strzygi i inne żądne krwi potworności - dlatego właśnie należy się wystrzegać ludzi, którzy go unikają. Wydłuża życie o setki lat, włożony
w pępek działa antykoncepcyjnie, odstrasza żmije, krokodyle i niechcianych adoratorów.  Mój ojciec żartuje, że jak się chce na satelitę odbierać telewizję Izrael, to trzeba jej talerz posmarować czosnkiem. To wszystko oczywiście bzdury (może poza tym przedostatnim), natomiast faktem jest, że czosnek obrósł w masę legend nie dlatego, że przywieźli go do nas kosmici.
W każdej bajce jest trochę prawdy, a w tym przypadku śmiało można powiedzieć, że czosnek to trochę „nadwarzywo”, można znaleźć
w jego bogactwie trochę…magii.

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Smartfon - mój przyjaciel, mój wróg

Smartfon to zdecydowanie symbol naszych czasów. Pytanie czy jest to nasz sprzymierzeniec czy przeciwnik. Telefon typu smartfon na pewno ułatwia życie i pracę, ale czy nie jest tak, że smartfon zaczął przejmować kontrolę nad naszym życiem? Na pewno każdy kierowca zna przypadek, gdy wpatrzony w telefon, przechodzień wtargnął na ulice, nie patrząc się na boki. Tak samo jak rozmawiający przez telefon kierowca, lub - co gorsze - piszący e-meile albo sms-y. Co ciekawe, za rozmowę przez telefon za kierownicą można dostać mandat, ale za wpatrywanie się w ekran zamiast przed siebie – nie! Często widzę grupkę znajomych przy stole w restauracji. Nie rozmawiają ze sobą, każdy z telefonem w ręce, niby przy stoliku, ale tak naprawdę w innym świecie. Czy nie jest tak, że smartfon przestał być dla nas, a my staliśmy się dodatkiem do wirtualnego świata, z którym nas łączy? Czy to za jego sprawą pełno wokół nieskojarzonych dzieci, z głową jak sito, w której nie zatrzymuje się żadna użyteczna informacja?

więcej

Partnerzy