Sondaż publiczny

Czy uważasz, że ze smogiem, który znów się zaczyna, uporamy się:

Echo historii

Papież śląski ale niewygodny

Pius X prawie na pewno był Ślązakiem. Ale cicho-sza

ilustracja

Zapowiedzieliśmy opowieść o papieżu, który był ze Śląska. O papieżu wybitnym, bo poza Janem Pawłem II tylko on spośród papieży XX wieku został kanonizowany. Opowieść to niezwykła, bo ten kardynał o śląskim rodowodzie został papieżem dlatego, że inny polski kardynał zastosował prawo veta, wobec innego kandydata na stolec św. Piotra.  

Pius X, a raczej Giuseppe Sarto nigdy chyba w Polsce nie był. Ale prawie na pewno był stąd. Był Józkiem Krawcem, którego ojciec Jan przeniósł się do Włoch z okolic Tarnowskich Gór.
 Historia ta zaczyna się podczas wojen napoleońskich, kiedy to pruski żołnierz  Johannes Krawietz, zapewne zdezerterował we Włoszech i zdecydował się tam zostać. Nazwisko Krawietz (czy Krawiec) brzmiałoby tam obco, więc postanowił je uczynić włoskim. Krawiec to po włosku sarto, więc  tak zmienił swoje nazwisko, dodatkowo przerabiając germańskiego Johannesa (choć pewnie
w dom był Janem) na równie włoskiego Giovanni. I tak zniknął ze świata Johann Krawietz, pojawił się na nim Giovanni Sarto.
Niemłody już był, gdy w 1835 roku urodził im się syn – Giuseppe. Ksiądz Józef Umiński, który zaraz po II wojnie światowej badał rodowód papieża, rozmawiał z ludźmi, którzy kilkadziesiąt lat wcześniej utrzymywali kontakty
z krewnym - papieżem, pisał:
„We wsi Boguszyce było niegdyś małżeństwo Krawiec. Tablica (rodowa – przyp. DD) wymienia pięcioro ich dzieci. Z tych pierwszy syn, Antoni, ożenił się w Jemielnicy (pow. strzelecki, woj. opolskie). Drugi syn zbiegł w czasie wojny 1812/13 r. do Ameryki. Trzeci syn zbiegł w czasie tejże wojny do Riese w północnych Włoszech, tam ożenił się, był urzędnikiem pocztowym i miał ośmioro dzieci”. Autor watykańskich bestsellerów, ks. Malachi Martin także twierdzi, że Watykan ukrywa słowiańskie pochodzenie tego papieża. Zaraz po II wojnie światowej tematem tym gorąco interesował się biskup polowy (przedwojenny i emigracyjny) wojska polskiego Józef Gawlina, też Ślązak, o którym Jan Paweł II mówił „Biskup-tułacz”,
a na początku swej kapłańskiej drogi był krótko wikarym w Tychach. Tenże biskup Gawlina narzekał, że dostęp do biografii Piusa X jest w Watykanie bardzo utrudniany.

Ten Włoch nie pasuje

Obowiązująca watykańska wersja pochodzenia tego papieża jest zupełnie inna.  Wedle tej wersji papież pochodził ze starej szlacheckiej włoskiej rodziny Sarto.  Rzeczywiście, ród taki istniał, tyle że w tej wersji jest sporo dziur i nielogiczności. Choćby rodzice papieża, rzekomo szlachta. We Włoszech jednak szlachcianki w połowie XIX wieku analfabetkami nie bywały –
a matka papieża nie umiała czytać i pisać ponad wszelką wątpliwość. Na życie zarabiała jako praczka,
a przyszły papież rósł w biedzie aż piszczącej. I, co jeszcze ciekawsze, nie został żaden ślad o kontaktach księdza, biskupa, kardynała a wreszcie papieża,
z jakimikolwiek włoskimi krewnymi poza rodzeństwem.
Jest za to pełno świadectw jego ożywionych kontaktów ze śląskimi rodzinami żyjącymi pomiędzy Toszkiem a Tarnowskimi Górami.
Alojzy Krawietz, chłop z Boguszyc koło Toszka, w 1914 roku – tuż po śmierci papieża -  dostaje od kancelarii watykańskiej  pismo dotyczące spraw majątkowych, spadkowych. Dokument zaginął podczas II wojny światowej, ale jeszcze 30 lat temu żyło wielu ludzi, którzy widzieli
i samo pismo, i kopertę.
Natomiast w klasztorze w Porębie (też na Opolszczyźnie) jeszcze niedawno żyły dwie siostry-zakonnice, doskonale pamiętające, że ich ciotka, Marynia, też śląska chłopka, osoba niezbyt zamożna, w pierwszych latach XX wieku kilkakrotnie pielgrzymowała do Rzymu.
A papież  Pius X aż trzykrotnie podjął ją na osobistych audiencjach. Jakim cudem chłopka z Górnego Śląska miała przed
I wojną światową pieniądze na częste podróże do Rzymu?
I o czym z obcą chłopką z dalekiego kraju miałby kilka razy rozmawiać papież? Jeśli jednak przyjmiemy, że odwiedzała go nie żadna obca chłopka, tylko najbliższa kuzynka – sprawa staje się dość oczywista.

Krewniak Moczygęby

Na Śląsku dość znane jest też nazwisko XIX-wiecznego księdza, Leopolda Moczygęby. To ten, który przewodził emigracji śląskich chłopów do Teksasu, gdzie założyli osady Panna Maria i Cestohowa. Do dziś usłyszeć w nich można archaiczną śląską mowę. Zostawmy jednak na razie śląskie osady w Teksasie, a pozostańmy przy samym księdzu Leopoldzie, który pochodził z tych samych stron obok Toszka i Tarnowskich Gór. W jego pamiętnikach znajdujemy zapisy, że podczas swoich podróży do Włoch, zamieszkiwał u swojego krewniaka, kanonika, a później biskupa Mantui. Nazwisko nie pada, ale kanonikiem, a później biskupem w Mantui był nie kto inny, niż Giuseppe Sarto. Biskupem został w rok 1884, a Moczygęba w tych mniej więcej latach Włochy odwiedzał.  
Wreszcie do czasów Jana Pawła II nie było drugiego papieża, który sprawami Polski i Śląska interesowałby się tak, jak Pius X. Jak mawiał pewien pan Antoni: „Przypadek? Nie sądzę”.
Wreszcie są liczne portrety Piusa X. jasne włosy, piwne, a nie czarne oczy, jasna karnacja, lekko zadarty nos. To nijak nie jest uroda włoska. To niemal modelowy Słowianin. Tak naprawdę przy odrobinie wysiłku nie byłoby żadnym problemem ustalić rzeczywiste pochodzenie papieża.
Przy dzisiejszym rozwoju badań genetycznych wystarczyłoby pobrać próbkę z jego ciała, spoczywającego w Kaplicy Sykstyńskiej i porównać z genami mieszkających na Górnym Śląsku ludzi, którzy twierdzą, że są krewnymi tego wielkiego papieża. Jednak jakoś nikt
w samym Watykanie nie jest tym zainteresowany.


W niczyim interesie

 Wprost przeciwnie, nietrudno odnieść wrażenie, że Stolica Apostolska – albo ktoś inny – od dawna czyni starania, aby ukryć rzeczywiste pochodzenie Piusa X. Choćby kroniki parafialne, które powinny dać odpowiedź, skąd rzeczywiście jego ród. Giuseppe Sarto/Johannes Krawietz – ociec papieża - urodził wedle wersji śląskiej w Boguszycach, według wersji włoskiej – w Treviso. W roku 1792 lub 1793.
W obu parafiach – śląskich Boguszycach i włoskim Treviso – księgi parafialne z tego okres istnieją. Tylko akurat z obu ktoś dawno temu wyrwał kartki z tymi dwoma latami. Poza tym innych ubytków w księgach nie ma!
Tylko po co ktoś miałby tuszować papieskie pochodzenie? Pozornie bez sensu, ale tylko pozornie. Giuseppe Sarto został papieżem w roku 1903. Polski wtedy na mapach świata nie było i w interesie nikogo z wielkich światowej polityki nie leżało, by fakt jej istnienia nagłaśniać. A kto pamięta euforię w Polsce 1978 roku, gdy papieżem został Karol Wojtyła, ten doskonale zrozumie, że tak samo byłoby, gdyby w 1903 roku ogłoszono, że tak naprawdę Pius X to nie żaden Giuseppe Sarto, tylko Józef Krawiec. Taka informacja nie leżała w interesie zaborców. A tak się składa, że jeden z nich miał wówczas prawo zablokowania wyboru niewygodnego kandydata na papieża.

Ekskluzywa – cesarski przywilej

Mianowicie cesarz Franciszek Józef. Był jednym z trzech monarchów, filarów katolicyzmu (pozostali to król francuski
i król hiszpański), którym przysługiwało „prawo ekskluzywy”. Monarcha z prawa tego korzystał nie osobiście, lecz poprzez kardynała ze swojego państwa. Kardynałowie z Hiszpanii, Francji i Austro-Węgier mieli prawo veta, wobec nie pasującej im kandydatury na papieża. Z prawa tego w historii papiestwa skorzystano siedmiokrotnie, ostatni raz zrobił to właśnie w 1903 roku kardynał Jan Puzyna z Krakowa.
Po śmierci Leona XIII niemal pewnym następcą był kardynał Mariano Rampolla del Tindaro, najbliższy współpracownik zmarłego papieża. Wydawało się, że to formalność, ale nagle kardynał Puzyna zgłasza ekskluzywę…
A  jego mocodawcy, kajzerowi Francowi |ózefowi kardynał Rampolla mógł się nie podobać, bo sympatyzował z Rosją, z którą cesarz miał na pieńku. No i kombinował, jak przyłączyć do Włoch tę część Italii, która pozostawała w państwie austriackim.
 Konsternacja, ale prawo jest prawem – w ówczesnym Watykanie nikt nie miał takiego talentu jego interpretowania go na swoją korzyść, jak prezydent Andrzej Duda i minister Zbigniew Ziobro -  więc kandydatura Rampolii odpada. Zaczynają padać inne nazwiska, wśród nich patriarchy Wenecji, Giseppe Sarto. No i w siódmym głosowani zostaje on papieżem. Niemal też natychmiast znosi ekskluzywę, ba w encyklice ogłasza, że każdy świecki władca, który spróbuje wpływać na wybór papieża, zostanie obłożony ekskomuniką.

Zmowa milczenia

Pius X był papieżem wybitnym, ale to już zupełnie osobny temat. Dla nas ciekawsze jest, dlaczego także po odrodzeni Polski sto lat temu, aż do dziś jest, o nim cicho, Ba, kilka lat temu pod Opolem była nawet konferencja, gdzie dochodzono, jakiej był narodowości. Ustalono, że włoskiej, ale nijak nie odniesiono się do Cioci Maryni i jej audiencji  u papieża, korespondencji Alojzego Krawca i wielu innych dowodów, że Pius nie był ich, lecz nasz. Ba, nawet gdyby nie zbadać zwłok samego papieża, we Włoszech żyje liczne potomstwo jego rodzeństwa, na Śląsku są liczni potomkowie Krawietzów. Ich badania genetyczne też dałyby odpowiedź, czy są w miarę bliskimi krewnymi. I byłyby niepodważalne, oraz o wiele tańsze, niż opolska konferencja niby-naukowa. Dlatego decyzja tej konferencji to raczej wygodny, konformistyczny akt wiary, niż wynik badań naukowych.
Ale dlaczego nadal wygodnie udawać, że Pis X był czystej krwi Włochem? Bo to także w Polsce było wszystkim wygodniejsze. Po odrodzeniu niepodległości ani kardynał August Hlond ani inni polscy hierarchowie nie byli fanami tego papieża. Papieża, który był przeciwnikiem angażowania się duchownych w politykę, zwolennikiem ograniczania kościelne administracji.
 Ponadto  do 1945 roku jego rodzinne strony leżały w Niemczech. Ślązacy coraz głośniej podkreślali, że są narodem odrębnym od Czechów, Polaków, Niemców - więc taki rodak mógłby te tendencje narodowotwórcze wzmocnić.  Po wojnie komunistom taki Polak na pewno też nie był do niczego potrzebny.
No a po 1978 rok inny, niż Jan Paweł II, papież Polak byłby po prostu szkodliwy. Bo ten był  polski na wskroś, a Sarto/Krawietz w najlepszym razie polski w połowie, więc po co mieszać nim ludziom w głowach .  
A w ostatnich latach znów zagrożeniem stał się  wątek śląski. Bo a nuż media zainteresują się jego krewnymi? Krewnymi, którzy – jak to Ślązacy - albo powołując się na niemieckie pochodzenie wyemigrowali do Niemiec, albo należą – jak to na Opolszczyźnie – do mniejszości niemieckiej, albo deklarują narodowość śląską.  Lepiej wbrew faktom ogłosić, że Pius X był Włochem i zamieść jego słowiańskie, śląskie korzenie pod dywan. •

Dariusz DYRDA

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Czasem włącza mi się „śląski tryb”

Rozmowa z Waldemarem Cichoniem, tyskim pisarzem, autorem książek dla dzieci

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Polska nie wtedy się odrodziła!

Mało kto wie, co 11 listopada świętujemy

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Nie taki zwykły ten ziemniak

Wartość odżywcza kartofli jest tak duża, że mogą one – oczywiście przez jakiś czas – stanowić jedyny składnik pożywienia człowieka bez uszczerbku na zdrowiu. Odmian tego niezwykłego warzywa jest około 4000, choć nie wszystkie są jadalne (większość zjadaczy ziemniaków pewnie będzie zdziwiona – jak to, jest więcej rodzajów niż młode i stare?!). Możemy spotkać odmiany białe, żółte, różowe, czerwone, fioletowe a nawet niebieskie (popularne w Irlandii). I właśnie od koloru ziemniaka zależy ilość mikroelementów
i przeciwutleniaczy. Wspólna dla wszystkich rodzajów jest niska zawartość tłuszczów i niezwykłe bogactwo węglowodanów o średnim indeksie glikemicznym. Gotowane bulwy mają więcej białka niż kukurydza i prawie dwa razy więcej wapnia. Oprócz tego maja w sobie błonnik i składniki mineralne takie jak: potas, fosfor, kwas foliowy i witaminy - szczególnie C.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ograna przez radnych

Rzutem na taśmę, przed wyborami, lędzińska burmistrz próbowała tereny pod centrum sprzedać pod… Lidla

więcej

Partnerzy