W naszej kuchni

Brzoskwinia - ciekawsze jabłko

Ulubione smaki lata przemijają z wiatrem, jakby początek tej urokliwej pory roku był dwa tygodnie, a nie miesiące temu. Wielki wachlarz możliwości: aromatów i kolorów to niepodważalne atrybuty minionego czasu, cieszmy się nimi póki trwają i nie bójmy próbować nowych konfiguracji na naszych talerzach. Skoro mówi się, że najprostsza droga do serca wiedzie przez żołądek, to po zjedzeniu tego owocu można prawdziwie stracić głowę. Z wielu powodów uważam brzoskwinię za wyjątkowo smaczną, a od pewnego czasu również za wyjątkowo ciekawą propozycję… Dlaczego? Przekonajcie się sami.

ilustracja

Chińscy naukowcy z Xishuangbanna Tropical Botanical Garden od 2010 roku prowadzili badania, które zapoczątkowało dość osobliwe, niespodziewane odkrycie. Podczas prac budowlanych w chińskim mieście Kunming, znaleziono bowiem najstarsze, zarejestrowane przez człowieka ślady brzoskwiń. Długo szukano odpowiednich metod, dzięki którym możliwe było precyzyjne określenie wieku odkrycia - popularne przez naukowców datowanie izotopem C14 szybko okazało się nieskuteczne, ponieważ można je było stosować jedynie do szczątków, które miały nie więcej niż 50 tysięcy lat! Wtedy już nikt nie miał wątpliwości, że to sprawa dużego kalibru. Odpowiedź na intrygującą zagadkę przyniosła jednak inna dziedzina nauki - geologia. Dzięki datowaniu warstw, w których znaleziono skamieniały owoc, w końcu, po kilku latach określono wiek wykopanej pestki. Odkrycie zaparło Chińczykom dech w piersiach, ponieważ okazało się, że pochodzi ono z czasów pliocenu i liczy co najmniej 2,5 miliona lat! A to oznacza, że wywodzi się z czasów, gdy na ziemi sytuacje, w których tygrys szablastozębny gonił owłosionego pra-człowieka (z gatunku Australopithecus) należały do codzienności.

Jak wyglądały?

Znalezione i opisane przez naukowców najstarsze pestki brzoskwini wskazują na to, że ówczesne owoce były niewielkie - do 5 cm średnicy i były… pomarszczone. Czyli, delikatnie mówiąc, nie odpowiadały naszym dzisiejszym wyżyłowanym, unijnym standardom. To, co widzimy teraz w sklepach, a co więksi szczęściarze - na drzewach w swoich ogrodach, to efekt tysiącleci zarówno naturalnych, jak i planowanych przez człowieka mutacji i genetycznych modyfikacji.

Perskie jabłka

Wykopanie skamieniałych brzoskwiń na terenie Chin poza samym datowaniem, nie powinno nas w zasadzie dziwić, ponieważ jej pochodzenie kojarzone jest właśnie z tamtą częścią świata. Uważa się, że pierwotne drzewa brzoskwiniowe rosły właśnie na terenie północno-zachodnich Chin. To właśnie tam zostały udomowione, a pierwsze uprawy pochodzą sprzed ponad 4 tysięcy lat. Zwykle to robiło wrażenie, ale w tym przypadku i ostatnich odkryciach… umówmy się, pierwsza myśl to oczywiście - dlaczego tak późno?!

Do Europy brzoskwinie dotarły natomiast za czasów Aleksandra Wielkiego, czyli w drugiej połowie IV wieku p.n.e., przywiezione zapewne przez jego podwładnych na tereny Persji, skąd dość szybko dostały się do starożytnej Grecji, co okazało się strzałem w dziesiątkę - drzewa brzoskwini uwielbiają tamtejszy ciepły i słoneczny klimat. Cenili je sobie również Rzymianie - do tego stopnia, że brzoskwinie pojawiają się tam na różnego rodzaju malowidłach. Najbardziej popularnym regionem w którym je uprawiano była niezwykle malownicza Emilia-Romagna, położona w Apeninach Północnych i nad Adriatykiem. Swoją drogą, popularność brzoskwini na terenie Cesarstwa Rzymskiego była ogromna, o czym świadczy fakt, że owoce te nazywane były perskimi jabłkami i traktowane jako symbol piękna i płodności.

Królewski owoc

Mimo, że nasz klimat nie jest najbardziej przyjaznym dla ciepłolubnej brzoskwini, to pierwsze uprawy pojawiły się u nas już w X wieku. Sadzenie ich na większą skalę wiązało się ściśle ze sprowadzeniem do nas z Francji benedyktynów i cystersów (XI-XII w.), którzy chętnie zajmowali się rolą i ogrodnictwem. Drzewa te nie rosły jednak tylko w sadach przyklasztornych - licznie pojawiały się również przy pałacach magnackich, gdzie nie tylko dostarczały soczystych, pachnących owoców, ale również cieszyły oko - średniowieczne ogrody prowadzone i kształtowane były według wyobrażeń… rajskiego ogrodu, a brzoskwinia jako roślina traktowana była jak wprost wyciągnięta z biblijnego Edenu.

Rola tego fascynującego owocu nie zmieniała się przez następne wieki - Joannes Hortulanus Italicus, Włoch, który od 1546 r. pracował jako ogrodnik na dworze króla Zygmunta Augusta w Wilnie, własnoręcznie szczepił brzoskwinie, uważając je za jedyny owoc godny królewskich ust! Na ich punkcie szaleli dosłownie wszyscy. Bartolomeo Ridolfi - ogrodnik Wawrzyńca Spytka (małopolskiego magnata), też zajmował się uprawą rośliny, a każdą z brzoskwiń, która nie przetrwała nagłych mrozów podobno… opłakiwał. Z biegiem lat brzoskwinia stała się u nas popularnym drzewem i choć przez Polskę przebiega północna granica zasięgu jej występowania, to jest ona dość często uprawiana, zwłaszcza na obszarach południowych i zachodnich.

Odmiany

Jak już wcześniej wspominałam, brzoskwinie mają dość wysokie wymagania temperaturowe, więc Polska nie należy do najbardziej sprzyjających regionów jej upraw na świecie. Mimo tego, nasi rodacy od przeszło tysiąca lat nie odpuszczają i robią wszystko, żeby każdego lata soczystymi owocami można się było zajadać do woli. Najpopularniejsze u nas odmiany to najsmaczniejsze, osiągalne u nas brzoskwinie o oryginalnych nazwach: Harnaś, Inka, Rakoniewicka, Redheaven, Velvet, Reliance, Suncrist, czy Medison, a także te, które swoją popularność zdobywają od niedawna: czyli Ufo i Saturn. Kosmiczne nazwy, dla kosmicznych, spłaszczonych odmian wyglądających zupełnie jak niezidentyfikowany obiekt latający.

W kuchni

Zapewne najchętniej jedzone są prosto z drzewa, jednak ze względu na sezonowość nauczyliśmy się zostawiać trochę przetworzonych zbiorów na surowsze pory roku. Brzoskwiniowe dżemy, przeciery, nalewki, kompoty, ciasta, czy po prostu - wersje z puszki w słodkich sokach to oczywiście klasyki. Ale brzoskwinie to tak naprawdę o wiele więcej możliwości - coraz częściej jesteśmy w stanie dodać je do mięs, wytrawnych sałatek, jako przełamanie smaku, czy nawet (wiem, Włosi dostają zawału serca) - kładziemy je na pizzy w towarzystwie słonych, lub pleśniowych serów. Wszystkie chwyty dozwolone, bo poza tym, że to niezwykle smaczne owoce, to jeszcze każda zjadana sztuka jest w zasadzie małą inwestycją w nasze zdrowie i dobre samopoczucie.

 Bogactwo witamin i minerałów

Obok moreli i nektarynek, brzoskwinie posiadają najwięcej witamin i minerałów spośród wszystkich sezonowych owoców! Znajdziemy w nich cały wachlarz cennych składników odżywczych, w tym witamin: A, C, PP oraz witamin z grupy B, a także minerałów: wapnia, żelaza, fosforu, boru, potasu, kwasu foliowego, niacyny i magnezu. Dzięki takiemu bogactwu naturalnych mikroelementów jedzenie brzoskwiń działa leczniczo na wiele schorzeń. Powinni je jeść anemicy i osoby z problemami trawiennymi oraz wszyscy ci, którzy cierpią na niestrawność. Spożywanie dużych ilości brzoskwiń zaleca się również wegetarianom, którzy muszą szczególnie dbać o dostarczanie odpowiedniej ilości witamin i minerałów do swojego organizmu. Myślę, że to oczywiste - warto jeść je cały rok: latem na surowo, a zimą w przetworach.

 Ewa Dyrda

Wywiad

ilustracja

Uczeń z depresją

Rozmowa z Elizą Cieślikowską, psychologiem ze szpitala Megrez

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zbyt bogaci na niepodległość

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Cynamon!

Pamiętam prześmieszną rozmowę między moim ojcem a jego łódzkim przyjacielem. Ojciec zawsze przekonywał go, że oryginalna mowa śląska, a nie jej kabaretowe podróbki, bardziej podobna jest do języka czeskiego niż polskiego. Tamten kiedyś wracając z Czech, zagadnął: jeśli tak, to powiedz, jak po czesku będzie cynamon. Ojciec: skurzica? Adriana zamurowało: rzeczywiście, skurice… Mnie nie, bo w domu mojej babci i ojca zawsze mówiono skurzica. Nie bez sensu, bo to przecież skóra drzewa. Idą święta, więc czas na skurzicę!

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy