Sondaż publiczny

Czy uważasz, że coroczna celebra 11 listopada ma sens?

W naszej kuchni

Zielony, czy cukrowy?

Gotowany groch podawany z rozgotowaną marchewką i zagęszczony mąką. Kto nie pamięta takiego rarytasu z przedszkola, niech koniecznie się do mnie zgłosi (można pisać do redakcji). Niestety, taki sposób podawania...umówmy się - czegokolwiek - jest w stanie skutecznie odstraszyć młodego smakosza na parę (jak nie paręnaście) lat. Ja do tej grupy należałam, długo na groch nie mogłam patrzeć, a jednak... zmieniłam zdanie. Oświecenie nadeszło późną wiosną, w trakcie pobytu na wsi, bo świeży, zielony albo cukrowy to historia z innej bajki. Kto nie próbował niech koniecznie zaryzykuje! Mamy dobry czas na takie podchody - zaczynamy sezon na świeży groszek!

 

ilustracja

Historia uprawy zielonego groszku sięga aż 10 000 lat. Na początku uprawiali go głównie mieszkańcy terenów Chin i Indii i sytuacja nie zmieniała się aż do czasów średniowiecza – dopiero wtedy groszek dosłownie "rozsypał" się po mapie Europy. Początkowo podchodziliśmy do niego z rezerwą, karmiąc nim hodowlane zwierzęta i bacznie przyglądając się rezultatom podawania im zielonej paszy... ale szybko okazało się, że groszek można, a nawet powinno się wprowadzić do swojej diety. Początkowo wykorzystywano dojrzałe ziarna, jednak prawdziwą popularność zdobył młody – zielony, a później cukrowy.
 
Prosto z krzaka!
Pachnący, bladozielony – można zaryzykować, że wręcz niedojrzały groszek trafił na stoły zamożnych Francuzów jako ciekawostka i forma ekstrawagancji na przełomie XVI i XVII wieku. Modę na groszek w nowej odsłonie propagował, znany ze swojego niezwykle wysublimowanego gustu kulinarnego, Ludwik XIV – Król Słońce (ten sam, któremu zawdzięczamy truskawki). A potem wzięli się za niego Anglicy, szczególnie za odmianę cukrową - do teraz można się spotkać z francuską nazwą "mange tout", czyli "zjedz wszystko". Wszystko, bo tę odmianę możemy śmiało wsuwać w całości – ze strąkami, a nawet młodymi pędami.
 
Czym się różnią?
Uporządkujmy sprawę grochu. Najstarszy i najwcześniej uprawiany to groch zwyczajny – niezwykle bogaty w białko, często traktowany był jako zamiennik mięsa (oczywiście w sytuacjach gdy nie było do niego dostępu). Dojrzałe ziarna mają dość mączną fakturę, dlatego po wysuszeniu i zmieleniu można z niego wypiekać chleb. Swoją drogą tylko wysuszony nadawał się świetnie do przechowywania – i tą funkcją rozbił bank - zapewniał łatwo przyswajalne źródło białka niezależnie od pory roku.
A teraz? Coraz rzadziej gotujemy grochówkę, a chętniej sięgamy po delikatniejsze odmiany. Pierwsza z nich to groszek zielony (łuskowy). W tym przypadku jemy jedynie nasiona – w zależności od odmiany mogą być okrągłe i gładkie, lub pomarszczone i nieco bardziej spłaszczone. Nadają się do zup, potraw rybnych, jako puree, do sałatek, surówek – świeże, lub w wersji konserwowej. Strąki nie nadają się do jedzenia ze względu na to, że ich wnętrze pokryte jest grubą wyściółką. Trochę inaczej sprawa ma się w przypadku groszku cukrowego (jest jedną z odmian groszku zielonego). Najsmaczniejszy jest świeży, najlepiej zerwany prosto z krzaka. Tutaj sprawa jest prostsza w przygotowaniu – nie musimy go nawet obierać, czyli jeść tak, jak kilka wieków temu polecali Francuzi i Anglicy.
 
Co ma groszek z genetyką wspólnego?
Wbrew pozorom wcale nie mało. Mało kto wie, że zielony groszek nie tylko w kuchni zrobił zawieruchę. Ze względu na swoją podatność na krzyżowanie i produkcję dużej ilości nasion w tym samym czasie, znany z ogródka czy sklepu, najzwyklejszy zielony groszek stał się warzywem, bez którego współczesna genetyka mogła wyglądać zupełnie inaczej. Jak to się stało? Otóż niemiecko–czeski zakonnik Grzegorz Mendel w 1865 roku opublikował wyniki pierwszych eksperymentów dotyczących prawideł rządzących dziedziczeniem cech. Jak się można domyślić badania przeprowadzał na tym, co najprawdopodobniej nakładał na talerz przy każdym, letnim obiedzie. Mało kto wie, że Mendel urodził się w chłopskiej rodzinie na Górnym Śląsku, we wsi Hyncice (niem. Heinzendorf), więc śmiało można go uważać za Ślązaka.
 
Co z groszku mamy?
Samo zdrowie! W zaledwie 100 gramach groszku zielonego i cukrowego znajdziemy witaminę A, B1, B2, B3, B5, B9, C (uwaga, taka porcja to aż połowa dziennego zapotrzebowania!), E, K, a oprócz tego żelazo, magnez, mangan i fosfor. Jego pozytywny wpływ na zdrowie przejawia się zmniejszeniem ryzyka zachorowania na nowotwory (dzięki dużej zawartości antyoksydantów i błonnika), zapobieganiu anemii, ma dobroczynny wpływ na kład krwionośny (wspiera serce i cały układ krążenia, obniża poziom cholesterolu), dba o nasze oczy chroniąc przed zmęczeniem i niektórymi chorobami, a także zmniejsza ryzyko zachorowań na choroby wirusowe. To dobry budulec dla naszych mięśni, dlatego poleca się go wszystkim sportowcom i jaroszom (o weganach już nie wspomnę). Groszek cukrowy to świetna przekąska dla odchudzających się śmiałków i wszystkich tych, którzy ze względów zdrowotnych muszą pilnować poziomu cukru w swoim organizmie. To dlatego, że mimo mylącej nazwy, groszek cukrowy mogą spożywać chorzy na cukrzycę – ma niski indeks glikemiczny (45).

Ewa DYRDA

 

Wywiad

ilustracja

Efekt Wertera

Rozmowa z dr hab. n. med. prof. nadzw. Agnieszką Gmitrowicz - Wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego i kierownikiem kliniki psychiatrii młodzieżowej w szpitalu uniwersyteckim w Łodzi.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Karol – u nas Zapomniany

Dawno temu w tyskim liceum Norwida uczono mnie, że ten hiszpański król miał powiedzieć „W moim państwie słońce nie zachodzi nigdy”. Tylko nie powiedziano mi wtedy, że jego państwo to nie tylko Hiszpania, ale też… Tychy, Mikołów, Pszczyna, w zasadzie cały Śląsk. I znacznie więcej, bo Karol V władał w Europie tak rozległymi terytoriami, jak nikt przed nim i nikt po nim. Mija właśnie 500 lat od jego koronacji.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Figa z makiem!

Z figą wiążą się legendy. Jedna głosi, że figowiec sam sobie wybiera miejsce i sąsiadów. Jeżeli w pobliżu domu wyrośnie drzewo figowe, to możemy mieć pewność, że mieszkają w nim dobrzy ludzie, skłonni do pomocy (naprawdę nie wiem, czemu w Polsce nie rosną przy każdej posesji…). Figa to także symbol skromności – prawdopodobnie inspirowany historią o utraconym raju przez pierwszych ludzi. Adam i Ewa zaraz po tym jak zlekceważyli jedyny zakaz, jaki dostali od Boga zostali właśnie z nim – z listkiem figowym, mającym zakryć cały ich wstyd. To oczywiście tylko przykłady, bo drzewa figowe będące jednymi z najstarszych drzew owocowych uprawianych przez człowieka (kto wie, kto uprawiał je przed ludźmi) miały mnóstwo czasu, żeby trafić do kanonu symboli i motywów literackich. A przy okazji… do gustów kulinarnych wielu smakoszy.

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Tabletka dobra na wszystko?

25 września był Światowy Dzień Farmaceuty. Dobra chyba okazja, by zadać sobie tytułowe pytanie: Tabletka dobra na wszystko? Polacy chyba uważają, że tak, bo jak wynika z raportu CBOS-u sprzed trzech lat, Polska znajduje się na drugim miejscu wśród krajów europejskich z największym spożyciem leków.

więcej

Partnerzy