Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że dzieci nieszczepione nie powinny być przyjmowane do szkół i przedszkoli?

W naszej kuchni

Niezłe jaja

„Ale teraz to się staje, że od kury mądrzejsze jaje”

Aleksander Fredro

ilustracja

Jaka w tym małym jajku drzemie siła, że z czegoś nie do końca określonego powstaje nowe życie? A skoro tak – ile musi mieć to to składników odżywczych, witamin i minerałów... Czy na pewno powinniśmy się ograniczać i wrzucić ukochane jajko do jednego, zakazanego worka z tłustymi mięsami i fast-foodami? Bo przecież nie ma prawdziwych świąt Wielkanocnych bez jajek, ba – jak dla mnie nie ma w takiej sytuacji większości śniadań w roku... bo osobiście uwielbiam je w każdej postaci – na twardo, na miękko, sadzone, w koszulce, faszerowane, omlety i jajecznice. I z pełnym przekonaniem twierdzę, że w najsłynniejszym sporze filozoficznym - było pierwsze. Sprawę trzeba rozstrzygnąć jak najszybciej – żeby w Wielkanoc mieć już komplet: czyste sumienie, spokój święty i jajko na talerzu.

Co z tym jajem?

Kura – najpopularniejszy hodowlany ptak świata udomowiony był dość wcześnie, bo już
w starożytnych Indiach. Z czasem kurczak opanował Europę, a w konsekwencji resztę kontynentów... Mało kto wie natomiast, że przez długi czas jajka, które dzisiaj stanowią praktycznie podstawę żywienia, uznawane były za niezdatne, albo niezbyt atrakcyjne pożywienie. Najprawdopodobniej wychodzono z założenia, że więcej pożytku kulinarnego dawała dorosła kura, niż jedno, małe jajko.
Do wnętrza skorupki z pełnym przekonaniem dobrali się Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. Starożytni mieli na nie różne sposoby. Grecy lubili robić farsz z żółtek – tzw. thagomatę, a Rzymianie dodawali je do ciast i deserów. Apicjusz (autor antycznej księgi kucharskiej) polecał crem renversee – gotowany na małym ogniu krem z mleka, miodu i ubitych jajek. Te ostatnie wykorzystywano również do zagęszczania sosów, dodawania do różnych potraw, a nawet przyrządzania pierwszych, starożytnych omletów.

Szowinista Horacy

Jeden z najsłynniejszych poetów starożytnego Rzymu – Horacy w „Pochwale życia wiejskiego” stwierdził beztrosko: "Jaja wydłużone mają lepszy smak i białko bielsze od okrągłych. Pamiętaj, każ podawać jajka podłużne, ich skorupa zawiera męskie żółtko". Miałby dzisiaj szanowny wieszcz niemałe kłopoty i parę manifestacji pod płotem. Uczniowie Hipokratesa w temat podłużnych kształtów się nie zagłębiali, natomiast zdecydowanie twierdzili, że jaja są pożywne, choć tylko te świeże – już wtedy znano metodę sprawdzania zdatności jajek do spożycia wkładając je do wody, lub zerkając pod słońce. A Egipcjanie? Szli tropem nieco bardziej symbolicznym – jajka dają życie, więc traktowano je jako symbole płodności, wieszano w świątyniach i wróżono z pęknięć na skorupkach, które powstawały podczas gotowania.

Kryzys jajeczny

Miał miejsce w 837 r. i dotyczył zakazu spożywania jajek w czasie postu. Ograniczenia bardzo restrykcyjnie pilnował Karol Wielki – motywacja była niczego sobie, bo w tamtym czasie za złamanie zasad groziła nawet kara śmierci! Sprawa zrobiła się więc bardzo poważna. Według ustalonych zasad jaja miały być przechowywane, a na Wielkanoc wysiadywane przez kury. Pomysł od czapy, przecież przechowywanie świeżych jaj przez ponad miesiąc nawet teraz – w czasach w których mamy lodówki – jest niemożliwe... Termin przydatności próbowano przedłużyć zanurzając je w łoju baranim, albo w wosku (przy okazji pojawiły się pierwsze pisanki). Postne zalecenia zniesiono prawie tysiąc lat później, dzięki Ludwikowi XVI w 1784 roku. Od tego momentu stały się one właściwie podstawą postnego pożywienia i dzięki temu szybko wymyślono na nie masę różnych przepisów i wariantów ich przyrządzania. Były więc gotowane, smażone, gubione (smażone bezpośrednio na rozgrzanym węglu), albo...przeciągane w popiele (trochę jak nasze ulubione ziemniaki
z ogniska). Do dzisiaj zdążyliśmy opanować sztukę jajcarską iście po mistrzowsku i podawać je na setki, różnych sposobów.

To ile możemy ich jeść?

Sprawa jajek jest niejasna i rozstrzygana okresowo. Sądzono już, że nie powinniśmy ich jeść, sądzono też, że wręcz przeciwnie – ile wlezie, bo są pożywne i mają niezwykle pozytywny wpływ na zdrowie.
W latach 70 XX wieku wznoszono alarmy, że jajko zawiera za dużo cholesterolu i trzeba ograniczyć jego spożycie do 1 tygodniowo - w innym przypadku pracujemy na rzekomą miażdżycę. A teraz? Obecnie zawyrokowano równie na serio
i ostatecznie jak w poprzednich przypadkach – można, ale z limitami. Jakimi? Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) bez wyrzutów sumienia możemy wsuwać 10 jajek tygodniowo, ale – uwzględniając te, które zawarte są w ciastach, czy makaronach. Dodatkowe kilka sztuk w okresie świątecznym nie powinny więc zagrozić naszemu zdrowiu.

Jajko wzorcowe

Jajka – szczególnie żółtko są przede wszystkim źródłem pełnowartościowego i łatwo przyswajalnego białka. Co ciekawe jest to białko wzorcowe (zawiera wszystkie aminokwasy, w tym takie, które są dla nas niezbędne, a których nasz organizm nie potrafi samodzielnie wyprodukować – i to w odpowiednich ilościach). I dlatego właśnie WHO w 1965 roku uznała je za wzór według którego mierzy się proporcje aminokwasów
w innych produktach! Jajka to również bogactwo witaminy A,E,D i K, witamin z grupy B
i składników mineralnych takich jak: fosfor, potas, sód, wapń, żelazo, magnez, miedź, cynk
i selen. W żółtku znajdziemy beta – karoten i luteinę (które chronią oczy przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB). Dodatkowo jajka mają korzystny skład tłuszczów – na 5g zawartego w jednym żółtku tylko 0,1g stanowią „złe” nasycone kwasy tłuszczowe. Cala reszta to nienasycone kwasy tłuszczowe,
w tym kwasy omega-3 i omega-6. Dla zainteresowanych dietami – jedno jajko zawiera ok. 80 kalorii. W przypadku zbliżających się świąt warto więc będzie zamienić majonezowe dodatki na coś lżejszego – jak jogurt, albo awokado.•

Ewa DYRDA

Wywiad

ilustracja

Pojazd uprzywilejowany to mit

Rozmowa ze starszym brygadierem Piotrem Szojdą, komendantem Państwowej Straży Pożarnej w Tychach

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Konstytucja nie dumy lecz wstydu

Druga na świecie, wyprzedzająca swoją epokę, pionierska, postępowa – za kilka dni znów uraczą nas opowieściami o Konstytucji 3 Maja. I wszystko to będzie prawdą. Tylko… uchwalenie tej konstytucji było jedną z największych głupot, jakie w swojej historii zrobili Polacy.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bażant dla każdego

Kiedyś podawany jako rarytas przeszedł długą i trudną drogę kulinarną, żeby po wielu latach znów wrócić do naszego menu. Znów jako rarytas. Zdaję sobie sprawę z tego, że bażant traktowany jest jako zbyt wyrafinowany, trudno dostępny i drogi przysmak – usłyszałam nawet, że wręcz „pretensjonalny”. To nie jest do końca prawda, choć znając jego losy (ostatnie sto lat omal nie skończyło się dla niego tragicznie) podejrzewam, dlaczego myślimy o bażancie jakby dalej chadzał wyłącznie po sarmackich stołach. Skoro mamy dostęp do kawioru, możemy w każdej chwili skoczyć na sushi lub ramen, albo w formie ciekawostki spróbować strusiny w praktycznie każdym większym mieście, to uwierzcie – bażant nie będzie już takim wyzwaniem.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Każdy obcy to wróg - niebezpieczne dzielnice

W każdym mieście mieszkaniec może wskazać miejsce grozy, gdzie strach spacerować gdy zgasną ostatnie promienie słońca. Nie inaczej jest na Śląsku. Powodów z których do niektórych miejsc śląskich miast przylgnęła łatka dzielnic grozy jest wiele, począwszy od biedy, częstych libacji alkoholowych, a na wysokim odsetku przestępstw kończąc. W niektórych miastach przyczyniły się do tego makabryczne wydarzenia, które po czasie urosły do wielkości legend miejskich, skutecznie odstraszających mieszkańców. Czasem by zebrać baty wystarczy być „obcym” na dzielnicy, wiec jak się nikogo tam nie zna, lub nie idzie się w konkretnym zamiarem odwiedzanie kogoś, lepiej się tam nie zapuszczać. A jak wygląda dziś sytuacja w miejscach grozy oraz gdzie się znajdują? Czy miasta starają się zmienić wizerunek tych miejsc?

więcej

Partnerzy