Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że strajk nauczycieli służy oświacie, czy też szkodzi uczniom?

Wynik głosowania:

44%
31%
25%
 
Nie wierzę, że chodzi im o dobro szkoły. Tylko o kasę!
 
Oświata wymaga reformy, ale się jej boję, bo co jedna, to gorsza
 
Jak nie chcą uczyć dzieci, niech się zwolnią!!

W naszej kuchni

Jarmuż - doskonały wybór

Mody na zdrowe jedzenie i diety zmieniają się jak w kalejdoskopie. Absurdów nie brakuje: powinniśmy jeść tylko zielone warzywa, tylko tłuszcze, może tym razem same owoce? Albo nie, nie jedzmy nic – będziemy jak młodzi bogowie - chudzi, zgrabni i powabni. Aha, no i odkwaszeni (cokolwiek to znaczy, bo na ten temat spotkałam się już z wieloma, niezwykłymi historiami rodem z science fiction). 

ilustracja

Każdy kolejny pomysł jest coraz bardziej radykalny i w wielu przypadkach – niebezpieczny, jeśli zabieramy się za to na własną rękę. A jednak są takie produkty – zupełnie naturalne, które, niezależnie od mody, zawsze same się wybronią i co ważniejsze – nie narobią szkód. I tak właśnie jest z jarmużem. Nie musimy nic zmieniać – po prostu wprowadźmy go do naszej diety. I już.
Niezwykłe odkrycie
Mimo, że jarmuż w jadłospisie to historia sprzed 4 000 lat, co jakiś czas jest zapominany i odkrywany na nowo. O jego wartości bardzo dobrze wiedzieli starożytni Grecy i Rzymianie. My trochę musieliśmy na niego poczekać – do Polski zawitał dopiero pod koniec XVI wieku. Jednak najciekawsza historia z jego udziałem to zeszłe stulecie, a konkretnie okres II wojny światowej. W Japonii, jak w wielu krajach w tamtym czasie, szukano sposobów na walkę z niedożywieniem. Pewien lekarz wojskowy – Niro Endo – urozmaicał ubogą dietę swoich najbliższych sokami własnej produkcji. Jako składników używał tego, co miał pod ręką – uznawanych za odpadki zielonymi liśćmi różnych warzyw, takich jak rzodkiew, czy jarmuż właśnie. W ten sposób narodził się aojiru – japoński napój roślinny pity po dziś.
Doktor Endo szybko zauważył pozytywny wpływ swojej mikstury na samopoczucie i zdrowie rodziny, co skłoniło go do rozpoczęcia wnikliwych badań. W ten sposób dowiódł, że najbardziej wartościową rośliną w zielonej miksturze jest właśnie jarmuż! Po tym odkryciu przez całe swoje życie opublikował masę książek i artykułów na temat korzyści, jakie płyną ze spożywania tego niezwykłego warzywa. Co ciekawe, lekarz umarł w wieku 92 lat, a jego badania kontynuuje Jiro – jego syn.
Co to za roślina?
Z botanicznego punktu widzenia to po prostu odmiana kapusty. Jest to roślina dwuletnia – jedna z najstarszych odmian tego gatunku. Jarmuż charakteryzują duże, kędzierzawe, i twarde liście. Jego uprawa nie jest trudna – nie ma dużych wymagań, można je uprawiać na większości rodzajów gleby (z wyłączeniem podmokłych, piaszczystych i kwaśnych). Dużą zaletą jarmużu w ogrodzie jest jego mrozoodporność. Co ciekawe, po przemarznięciu liście stają się delikatniejsze i mają lepszy posmak – zawierają wtedy więcej cukrów i tracą goryczkę.
I właśnie z tego powodu należy go zbierać po przymrozkach.
Tytuł najzdrowszego warzywa świata zobowiązuje
To nie są żarty – jarmuż to prawdziwy, zdrowotny Ninja. Jest bogaty w białko, beta – karoten i błonnik. Zawiera witaminy: A, C i K, do tego szereg minerałów, w tym: potas, żelazo, magnez, fosfor, cynk i wapń, oraz kwas tłuszczowy omega – 3. Dzięki temu korzystnie wpływa na układ krwionośny, reguluje ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko zawału serca. Hamuje utlenianie złego cholesterolu i chroni przed anemią. Dzięki zawartości przeciwutleniaczy ma działanie antynowotworowe. Dodatkowo ma pozytywny wpływ na układ pokarmowy - zapobiega powstawaniu wrzodów. Znajdujące się w jarmużu luteina i zeaksantyna (rodzaje antyoksydantów) chronią nasze oczy przed wolnymi rodnikami. Jarmuż wykazuje działanie przeciwalergiczne i przeciwzapalne. Jakby tego było mało jest niskokaloryczny – 100 g warzywa to tylko 47 kcal. Unikać go powinny tylko osoby zmagające się z chorobami tarczycy i kamicą szczawianową. Wszyscy inni – nie ma na co czekać. Do boju!
Modny, ale...co z niego przyrządzić?
Młode listki to oczywiście świetna, surowa przekąska, natomiast z całą resztą zwykle bywa problem – bo prawdą jest, że jarmuż sam w sobie jest po prostu twardawy. W tym przypadku powinniśmy wyciąć żyłki, a same liście podgotować (zblanszować), poddusić, upiec, lub podsmażyć. Przechowywać go oczywiście można, ale nie za długo – najlepiej w lodówce, w foliowym woreczku - góra trzy dni. Alternatywą jest mrożenie, chociaż przed najlepiej będzie zblanszować liście w gorącej kąpieli.
A teraz do sedna - z czym go łączyć na talerzu? Jarmuż bardzo dobrze integruje się z rybami, małżami, stekami, białymi kiełbaskami, kaczką, czy chorizo. Rozstrzał jest imponujący, nie trzeba się więc ograniczać. Pasują do niego wszelkie orzechy, cieciorka, grzyby – np. boczniaki i warzywa - pomidory, czy dynia. Świetnie sprawdzi się jako dodatek do zup, zapiekanek, makaronów, farszu (nawet pierogowego!), czy po prostu – jako dodatek do dań głównych, albo samodzielnie – jako zdrowa przekąska. Najwięcej witamin i minerałów zagwarantujemy sobie jednak wyciskając z niego sok.
Który wybrać?
Kupując jarmuż w sklepie (pomijam sprawdzone, zaprzyjaźnione warzywniaki - tam nigdy nie wciskają kitu) należy zwrócić uwagę na jego świeżość, wybierając tylko zdrowe, jędrne, twarde liście bez żółto-brązowego nalotu. Najgorszy, przejrzały jarmuż można rozpoznać po drewniejących łodyżkach i grubych żyłkach w liściach - to znak, że warzywo będzie prawdopodobnie gorzkawe.
Lubiana przez nas brukselka jest zaś krzyżówką jarmużu z zwykłą, klasyczną kapustą. I też świetne są nie tylko maleńkie kapustki, ale i liście. Bo każdy taki liść to krzyżówka jarmużu i  kapusty!•

Ewa DYRDA

Wywiad

ilustracja

Rowery nie zastąpią samochodów, ale ….

Rozmowa z Wiesławem Bełzem, prezesem stowarzyszenia Rowerowe Katowice

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Odchodzący świat waserturmów

Od  dziesięcioleci stanowią nieodłączny  element naszego krajobrazu, a  nierzadko też punkt  orientacyjny, bo widać je  z daleka. Teraz jednak odchodzą, podobnie jak wiele innych obiektów  wczesnej epoki industrialnej. Trudno ratować każdą starą fabryczkę, ale waserturmów szkoda, bo mają szczególne piękno. Są jakieś takie dostojne. Zaś te w naszej  najbliższej okolicy najwyraźniej nie mają szczęścia do właścicieli.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rosole mio!

Dużo jest smaków bez których nie wyobrażamy sobie kuchni. I co ciekawe, najczęściej są to proste potrawy - jedzenie, które od zawsze nam towarzyszy i do którego najczęściej wracamy. Pamiętam jak wyjechałam z domu do akademika, myśląc, że teraz w końcu będę mogła jeść tylko to, na co będę miała ochotę. Rebelia, prawdziwa wolność, słowem: czyste szaleństwo. Pizza, zupki chińskie, hamburgery i tony słodyczy na okrągło. Nawet nie wiem jak to się stało, że pewnego dnia, po zaledwie kilku miesiącach sielanki, wykonałam ten jeden, przełomowy w życiu prawie każdego, młodego człowieka telefon - „Babciu...to jak się robi ten cały rosół”? 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ziobro szuka mafii górniczej

Minister wie lepiej od sądu?

więcej

Partnerzy