Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy wierzysz, że wpadka polityków PiS-u z materiałami wyborczymi opatrzonymi numerami listy przed ich losowaniem?

W naszej kuchni

Taki właśnie z niego burak

Niezwykle fascynujący okazuje się ten nasz zwykły, z pozoru nudny burak. Nic bardziej mylnego, wiąże się z nim ładny kawałek historii świata i - co zabawniejsze – mody, bo przecież dzisiaj burak przechodzi drugą młodość. Kiedyś kojarzony był wyłącznie z barszczem i tanim, łatwo dostępnym pożywieniem; a dzisiaj – proszę bardzo - intryguje różnorodnością sposobów przyrządzania.

ilustracja

Kawa kupiona na wynos w modnej sieciówce, podpisana imieniem właściciela na jednorazowym kubku, to już nie jest szpan i lans. Dzisiaj cool jest ekologiczny shaker, z fikuśną słomką wielokrotnego użytku zatopioną w buraczanym smoothie. Nie żartuję, tak się właśnie sprawy mają. I właściwie dobrze, że burak został doceniony – powodów jest wystarczająco dużo, żeby przyjąć to ze stoickim spokojem.
Odegrał swoją rolę w historii świata
Znany był już w starożytności, ale jak się już wielokrotnie przekonałam to nic dziwnego, bo nasi pra pra pra (…) pra dziadowie
o jedzeniu wiedzieli wyjątkowo dużo. I chwała im za to! Niemniej, na początku buraki uprawiane były tylko jako warzywa ogrodowe, ewentualnie - jako pasza dla zwierząt. Długo utrzymywał się taki stan – bo pierwsze eksperymenty związane z pozyskiwaniem z nich cukru to dopiero 1747 rok! Za odkryciem stał niemiecki chemik Andreas Marggraf i to jemu zawdzięczamy popularyzację jednej z głównych przypraw świata. Pierwsza fabryka przetwarzająca buraki na cukier ruszyła dużo później – w 1799 roku. oczywiście jak wiele nowatorskich fabryk, na Śląsku. Tyle, że Dolnym, w Kowarach.
I tak, krok po kroku, państwo po państwie, nowymi możliwościami buraka zainteresował się niemal cały świat. Historia popularnego warzywa miała jeszcze jeden, duży przełom, za którym stał.. sam Napoleon. Do sprawy buraka podszedł bardzo serio, zaraz po tym jak Anglicy na początku XIX wieku zablokowali Francuzom dostawę cukru trzcinowego z Indii. Bonaparte odwdzięczył się wtedy blokadą kontynentalną, osłabiającą brytyjski handel i gospodarkę, a temat cukru załatwił dekretem o rozpoczęciu masowej uprawy buraka. W konsekwencji, w roku 1880 po raz pierwszy w historii, cukier z buraka przegonił znany do tej pory – trzcinowy. I tak,
z pozoru zwykłe warzywo doczekało się w XX wieku Europejskiego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego i co zabawniejsze – Międzynarodowego Instytutu Buraka Cukrowego w Brukseli (1932!) – sprawa zrobiła się niezwykle poważna...
I mimo, że modne jest znajdowanie zamienników i zdrowszych substancji słodzących, to jednak burak – nadal – stanowi główny surowiec, z którego pozyskujemy uzależniający cukier.
Co w buraku drzemie
Zostawiając temat słodyczy, przyjrzyjmy się głównemu bohaterowi. Nie od dziś wiadomo, że burak to prawdziwe zbawienie dla naszego organizmu. Wiem, że kalendarzowa zima kończy się już niebawem, ale nie oszukujmy się – pogoda będzie kapryśna jeszcze długo. Dlatego właśnie zamiast faszerowania się sztucznymi suplementami powinniśmy docenić wartości odżywcze buraków – choćby ze względu na zawartość antycyjanów, które wspierają naszą odporność, a w czasie choroby działają wykrztuśnie i przeciwwirusowo. Mają działanie przeciwnowotworowe, zapobiegają miażdżycy i obniżają ciśnienie krwi. Dodatkowo – co ucieszy głównie żeńską część – pomagają opóźnić procesy odpowiedzialne za starzenie się skóry.
Są źródłem kwasu foliowego – to ważna informacja dla przyszłych mam, wspomagają produkcję czerwonych krwinek, a przy tym wspomagają odchudzanie przyspieszając przemianę materii. Burak, czy raczej sok z buraka, to także dobry sposób na klasycznego kaca., ze względu na szybsze wydalanie toksyn z organizmu. Co ciekawe, buraki hamują apetyt na słodycze, a dzięki temu, że zawierają tryptofan – po zjedzeniu tego niepozornego warzywa poprawia nam się humor (dokładnie tak jak po zjedzeniu gorzkiej czekolady!). To również jeden z najsilniej działających afrodyzjaków.
I ważna informacja dla sportowców – buraki są uważane za legalny doping! To za sprawą zawartych w nich azotanom, które spowalniają wchłanianie się tlenu, a mówiąc wprost – powodują, że wolniej się zmęczymy i szybciej pozbędziemy zakwasów! Warto jednak pamiętać, że ze względu na wysoki indeks glikemiczny, gotowanym burakiem nie powinni się raczyć chorzy na cukrzycę.
Do tańca i różańca
Wybierając buraki w sklepie sprawdźmy ich rozmiar – zbyt duże nie są tak aromatyczne i jest duża szansa, że będą po prostu stare i łykowate. I jeszcze jedno – zanim spróbujemy się z nimi rozprawić w kuchni pamiętajmy, że rozgotowane stracą swoje cenne wartości odżywcze!
A teraz do sedna. Przede wszystkim buraki kojarzą się
w naszym kraju z zupami. Świąteczny, klarowny barszcz przeszedł już do tradycji i niektórzy z nas nie wyobrażają  sobie bez niego Bożego Narodzenia. Bo akurat rdzenni Ślązacy odwrotnie – nie wyobrażają sobie z nim. A w pozostałej części roku króluje ukraiński – z krojonymi warzywami, zabielany.
Od dawna promowane soki z buraków to hit fit-blogerek i cud-diet i właściwie w tym względzie wyjątkowo można przyznać rację – to jeden z najzdrowszych napojów jakie możemy sobie wyobrazić. Tarte, gotowane, z chrzanem do schabowego – jasne, ale czy słyszeliście o buraczanych lodach? Tak, to nie jest żart. Okazuje się, że burak wyjątkowo dobrze komponuje się jako mrożony deser
z bananem, miodem i limonką, czasem z odrobiną wanilii. Brzmi jak szaleństwo, a wierzcie - warto spróbować. Modne są kiszonki
z buraka i wszystkie formy, które idealnie sprawdzą się jako zimowe przetwory – są bogate w witaminę C i stanowią ciekawy zamiennik ogranej na tysiące sposobów kapusty i ogórków. Buraki królują jako przysmak wegetarian i wegan – podawane w różnej formie świetnie nadają się jako składnik carpaccio, czy w formie wege–burgerów (w tej wersji z powodzeniem udają wołowinę... podobno). No i najciekawsza sprawa – buraczana nalewka, albo...wino. Nie ma co, burak to warzywo do wszystkiego i do niczego – bo surowy też daje sobie świetnie radę.  
I na koniec stary rosyjski dowcip. Żołnierze rosyjscy i amerykańscy mają razem manewry. Rosyjski generał tak, patrzy, że jego wojaki chude, mikre, a każdy Amerykanin 1,90 wzrostu
i w barach jak niedźwiedź, biceps masywny. Więc pyta amerykańskiego pułkownika, jak oni to robią, a tamten  odpowiada, że zwyczajnie, dieta amerykańskiego żołnierza to 10  000 kilokalorii dziennie. Amerykanin  poszedł,
a rosyjski generał wyjął kalkulator, liczy, liczy i w końcu stwierdza: 15 kilo buraków??? Niemożliwe!
Tak, tak, bo 100 gramów buraka to zaledwie 40 kcal. •

Ewa DYRDA

Wywiad

ilustracja

Wierzę w ten Teatr

Rozmowa ze Sławkiem Żukowskim, reżyserem, aktorem, rysownikiem, malarzem, a nawet muzykiem!

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wio koniku

Przełom XIX i XX wieku to czas, kiedy rozwój cywilizacji bardzo przyspieszył. Mówimy  o nim w kontekście elektryczności, hut, samochodów, samolotów, chirurgii nawet. Tymczasem dla naszych górnośląskich przodków najważniejsze były być może zmiany, które zachodziły w transporcie… konnym. Ponieważ jednak najlepiej znam temat z okolic Mysłowic, będę operował przede wszystkim tutejszymi przykładami.

 

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląska oberiba!

Alka, Delikates Biała, Gabi czy Wiedeńska Biała - coś wam to mówi? No tak. A może po prostu…oberiba? Pewnie części nie trzeba już bardziej tłumaczyć. Tak proszę Państwa - dzisiaj biorę na warsztat kalarepę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

W Kamionce nie chcą szerokiej drogi

Plan zagospodarowania przestrzennego, który burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula pokazał mieszkańcom dzielnicy Kamionka – bardzo się im nie spodobał. Mało powiedziane, na spotkaniu 25 lipca było bardzo gorąco. Padały pod adresem burmistrza i planu gorące słowa. Najwięcej kontrowersji wzbudza szeroka ulica, prowadząca przez środek dzielnicy. Mieszkańcy nie wiedzą, czemu ma ona służyć, ale obawiają się, że stanie się drogą praktycznie tranzytową, a ich spokojna, cicha, wiejska w zasadzie dzielnica zmieni się nie do poznania.

więcej

Partnerzy