Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy wierzysz, że wpadka polityków PiS-u z materiałami wyborczymi opatrzonymi numerami listy przed ich losowaniem?

W naszej kuchni

Pora na...pora

Niedoceniany w naszej kuchni święci tryumfy u Włochów, Francuzów i Skandynawów. Czemu nasz por niemal zawsze zawsze ląduje w zupie? Pewnie ma to związek z historią przybycia do Polski... ale przecież fantazji i pomysłów nam nie brakuje, a okres zimowy nie grzeszy różnorodnością świeżych warzyw i owoców. Może zamiast się nudzić i powtarzać bez końca te same przepisy, albo – co gorsza – kupować szklarniowe, często sztucznie pędzone niesezonówki, po prostu spróbujemy obsadzić zimowego pora na pierwszym planie? Zdziwicie się, ile można z niego wyczarować.

ilustracja

Kto go odkrył?

Por pochodzi z Azji Mniejszej i okolic Europy południowej. Uprawiany był bardzo wcześnie – pierwsze wzmianki pochodzą z czasów starożytnych, o czym przeczytać możemy choćby w biblijnej Księdze Liczb. Zajadał się nim cały starożytny świat na czele z Egipcjanami, Grekami i Rzymianami – cesarz Nero wyjątkowo chętnie zajadał się tym warzywem twierdząc, że świetnie wpływa na jego zdarte struny głosowe (por miał poprawić ton i barwę głosu).
Kiedy pojawił się w Polsce? Prawdopodobnie przyjechał z królową Boną w XVI wieku, jako składnik popularnej włoszczyzny i choć możliwości pora są dużo większe...to mimo upływu czasu nadal wykorzystujemy go głównie jako składnika wywarów jarzynowych i mięsnych. Zupełnie niesłusznie, bo znakomicie nadaje się jako główny ingredient wielu potraw.

Porne... kwiaty

Por wywodzi się z rodziny roślin amarylkowatych. I chociaż blisko mu do swojej kuzynki – cebuli, czy czosnku, to wyróżnia się budową i o wiele bardziej rozbudowanym systemem korzeniowym. Jest rośliną dwuletnią, choć uprawianą najczęściej tylko przez jeden sezon. To dlatego, że w pierwszym roku uprawy pojawia się cebula i zielone liście (jak wiadomo obie części są jadalne), a w następnym - na długim, aż dwumetrowym pędzie – pokaźne, różowe lub białe kwiaty, które również mogą być wykorzystywane w kuchni, a zbierane we wczesnej fazie wzrostu są aromatycznym dodatkiem do codziennych potraw. Swoją drogą są na tyle ładne, że często zamiast na talerzu lądują w eleganckich wazonach jako element dekoracji. Jeśli nie zetniemy kwiatostanów, po drugim roku przekwitnięta roślina zostawia nasiona i zwyczajnie obumiera.


Świeże cały rok

Odmian tego warzywa jest bardzo dużo. I warto wiedzieć, że por to właściwie roślina całoroczna – to dlatego, że dzielimy jego odmiany na letnie i zimowe. Pierwsze cechują się krótszym okresem wegetacji, są większe, jaśniejsze i delikatniejsze w smaku - najczęściej lądują jako składniki mrożonek, natomiast te drugie charakteryzuje niezwykła odporność na mróz (mogą nawet zimować pozostawione na gruncie!). Odróżnia je też kolor - są z reguły ciemniejsze oraz wzrost i smak - są niższe i mają ostrzejszy aromat.

Czemu warto?

Przede wszystkim jedząc pora dostarczamy swojemu organizmowi cały wachlarz witamin i minerałów takich jak: wapń, fosfor, potas, siarka, żelazo, magnez, witamina A (100g pokrywa aż 71% zapotrzebowania organizmu na nią), C, E, B1, B6 i PP i kwas foliowy. Dodatkowo to również źródło cennych fitoskładników, których najwięcej jest w najczęściej wyrzucanych przez nas częściach – czyli w zielonej części łodygi i liściach. Por, podobnie jak czosnek zawiera allicyny, które odpowiadają za ostrzejszy smak i zapach warzywa, ale również – działanie antybakteryjne. Dzięki tym substancjom odżywczym por wspomaga pracę serca, uszczelnia naczynia krwiotwórcze, obniża poziom złego cholesterolu, wspiera układ odpornościowy – syrop z pora działa podobnie jak ten, który tradycyjnie przyrządzamy z cebuli. To również naturalny sposób na usprawnienie pracy jelit, wspomagający przy tym leczenie nerek i układu moczowego, wzmocnienie kości, pomoc przy redukcji stresu, odchudzaniu,
i poprawie koncentracji. Oczywiście, jak ze wszystkim – nie należy z nim przesadzać. Jedzony zbyt często powoduje wzdęcia. Unikać go powinny również kobiety w ciąży.

Dajmy mu szansę

Jak zaszaleć z porem i wyciągnąć go z zupy? Z pomocą przyjdą nam pomysły zagranicznych kuchni – np. Skandynawów. Tam masowo wykorzystuje się go
w zapiekankach warzywnych, mięsnych i serowych – jego aromat świetnie podkreśli wszystkie delikatne smaki. To także wyśmienity składnik sosów, sałatek i surówek – zarówno na słono, jak i na słodko. Jeśli zależy nam na delikatniejszym smaku możemy go zblanszować (czyli przelać wrzątkiem, lub bardzo krótko gotować) – dzięki czemu straci swoją pikantność i zapach. Łodygę możemy wydrążyć i nadziewać np. serem, czy mięsem albo – bazując na kuchni śródziemnomorskiej – zestawić z białym mięsem, rybami, lub owocami morza.

To jak z tymi zakupami?

Chcąc kupić dobrego pora zwróćmy uwagę na jego liście – zewnętrzne nie powinny być zwiędnięte. Unikajmy również takich sztuk, które mają na sobie przebarwienia. No i banał, ale może nie wszyscy zdają sobie
z tego sprawę – naprawdę dobre warzywo musi być świeże, jędrne i nie przerośnięte. Więcej nie zawsze znaczy lepiej... Po zakupach zawińmy pora w papier
i włóżmy do lodówki. Możemy go w ten sposób przetrzymywać około 5 dni. Pamiętajmy, żeby przed przygotowaniem go do zjedzenia, zawsze obrać go ze ściemniałych, łykowatych liści zewnętrznych, bo inaczej zafundujemy sobie twarde i gorzkie kawałki.•

Ewa DYRDA

Wywiad

ilustracja

Wierzę w ten Teatr

Rozmowa ze Sławkiem Żukowskim, reżyserem, aktorem, rysownikiem, malarzem, a nawet muzykiem!

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wio koniku

Przełom XIX i XX wieku to czas, kiedy rozwój cywilizacji bardzo przyspieszył. Mówimy  o nim w kontekście elektryczności, hut, samochodów, samolotów, chirurgii nawet. Tymczasem dla naszych górnośląskich przodków najważniejsze były być może zmiany, które zachodziły w transporcie… konnym. Ponieważ jednak najlepiej znam temat z okolic Mysłowic, będę operował przede wszystkim tutejszymi przykładami.

 

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląska oberiba!

Alka, Delikates Biała, Gabi czy Wiedeńska Biała - coś wam to mówi? No tak. A może po prostu…oberiba? Pewnie części nie trzeba już bardziej tłumaczyć. Tak proszę Państwa - dzisiaj biorę na warsztat kalarepę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

W Kamionce nie chcą szerokiej drogi

Plan zagospodarowania przestrzennego, który burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula pokazał mieszkańcom dzielnicy Kamionka – bardzo się im nie spodobał. Mało powiedziane, na spotkaniu 25 lipca było bardzo gorąco. Padały pod adresem burmistrza i planu gorące słowa. Najwięcej kontrowersji wzbudza szeroka ulica, prowadząca przez środek dzielnicy. Mieszkańcy nie wiedzą, czemu ma ona służyć, ale obawiają się, że stanie się drogą praktycznie tranzytową, a ich spokojna, cicha, wiejska w zasadzie dzielnica zmieni się nie do poznania.

więcej

Partnerzy