Sondaż publiczny

W Dzień Matki:

W naszej kuchni

Zozwór, jak go tu dawniej zwano

Przyszedł styczeń - miesiąc postanowień noworocznych. Podziwiam z dumą powtarzane hasła w stylu: Nowy Rok – nowa ja. Albo „nowy ja”, bo coroczne szaleństwo dotyczy wszystkich, bez wyjątku. Dla tych, którzy za chwilę po raz pierwszy włożą buty do biegania i postanowią zafundować swojemu nieprzygotowanemu organizmowi terapię szokową (albo już to zrobili i czekają na efekty) mam dwie wiadomości - jak w kawałach... złą i dobrą. Pierwsza jest taka, że z kiepską odpornością i kondycją prawie na pewno zapracujecie na przeziębienie, a druga – żeby nie zniechęcać tak do gruntu – są na to sposoby. Dobre i domowe. Sprawa wygląda tak – chcecie igrać ze styczniową pogodą? Zróbcie zapas imbiru!

 

ilustracja

Przybył z daleka, został do dzisiaj

Nazwa tej fascynującej rośliny pochodzi od sanskryckiego słowa 'stringa – vera', które oznacza „ciało jak róg”. Ba w śląskiej (i niemal identycznej czeskiej) nazwie „zozwór” – też można ten sanskrycki ślad odnaleźć. Chyba nawet bardziej. To zresztą ciekawe dla tych, którzy uważają, że mowa śląska to polszczyzna z dużą ilością germanizmów. Bo w przyprawach o wiele łatwiej znaleźć związki z czeskim, niż polskim czy niemieckim. Na przykład taki cynamon. Ewidentnie z niemieckiego (Zimt), ale po śląsku to skurzica, a po czesku skořice. Zaś śląski zozwór, to po czesku: zazvor.
Wracając do imbiru - sanskrycka nazwa stąd, że imbir swoim kształtem przypomina poroże jelenia. Znany od ponad trzech tysięcy lat, od samego początku uważany był za niezwykle cenne odkrycie. I to dosłownie, bo
w tamtych czasach Fenicjanie używali go jako...środka płatniczego. Pochodząca z Indii i Chin roślina szybko zdobyła popularność w całym basenie Morza Śródziemnego i jako jedna z pierwszych, popularnych przypraw z czasem stopniowo opanowała całą Europę i Zachodnią Afrykę. Obecnie imbir znany jest już na całym świecie, ale to Azja cały czas wiedzie prym, jeśli chodzi ilość spożywania i pomysłowość z jaką wykor zystuje się go w kuchni.

Imbirowe kwiaty

Trudno w to uwierzyć, ale istnieje ponad 140 gatunków imbiru. Sama roślina z botanicznego punktu widzenia zaliczana jest do bylin. Charakteryzuje się płaskimi, rozgałęzionymi kłączami, które rosną pod ziemią i długimi liśćmi o wydłużonym kształcie. Jego kwiaty są niezwykłe – najczęściej żółto–fioletowe i co ciekawe...pięknie pachną! Wcale nie imbirem zresztą.

Czemu jest zdrowy?

Imbir jest mało kaloryczny, ale umówmy się - nie dla kalorii tak chętnie po niego sięgamy. To źródło wapnia, potasu, żelaza, sodu, magnezu, witaminy C i B6, jednak najważniejszymi jego składnikami są gingerol i shogaol – odpowiedzialne za szereg prozdrowotnych właściwości. Gingerol działa podobnie jak kapsaicyna, którą znajdziemy np. w papryczce chilli. To właśnie ta substancja działa w naszym organizmie prawdziwe cuda!

Azjaci mają rację

To prawdziwe antidotum! Zmniejsza ryzyko pojawienia się zmian nowotworowych (głównie raka jajników i okrężnicy), działa przeciwzakrzepowo, pomaga walczyć z cellulitem, ma działanie rozkurczające, wspomaga pracę mózgu, rozgrzewa, hamuje stany zapalne, wspomaga trawienie i ułatwia przyswajanie pokarmów, wzmaga krążenie krwi, działa przeciwbólowo, żółciopędnie – dzięki czemu chroni wątrobę, pobudza wydzielanie soku żołądkowego i śliny, pomaga zapobiegać wrzodom żołądka.
Jakby tego było mało imbir zmniejsza częstotliwość ataków migreny, pomaga oczyszczać drogi oddechowe – działa wykrztuśnie, jest odkażający – zwalcza infekcje bakteryjne, wirusowe i grzybicze, wspomaga płuca przy zapaleniu płuc i oskrzeli, zapobiega nudnościom (to ważna informacja dla wszystkich cierpiący na chorobę lokomocyjną). Do tego jest stosowany przy leczeniu zaburzeń koncentracji, pomaga przy leczeniu zatok, zgagi, odtruwa organizm z toksyn, więc przyda się również tym, którzy postanowili od Nowego Roku rzucić palenie
i wciąż, mimo że minęło dni dziesięć, udaje im się w tym postanowieniu trwać.
Jedzenie imbiru obniża cholesterol, likwiduje obrzęki, pomaga w walce ze zbędnymi kilogramami (gingerol podwyższając temperaturę ciała powoduje, że organizm zużywa więcej energii). Do tego posiada silne właściwości przeciwutleniające, dzięki czemu skutecznie opóźnia procesy starzenia i poprawia wygląd skóry. Do tego wspomaga leczenie artretyzmu i poprawia libido – jest więc afrodyzjakiem. Imponująca lista, czyż nie?

W każdej chwili pod ręką...

W każdym sklepie z przyprawami dostaniemy imbir w wersji sproszkowanej, w tych większych - świeży. No właśnie, świeży, czyli jaki? Najłatwiej przekonać się o tym sprawdzając twardość i jędrność kłączy. Natomiast to, czy imbir jest stary czy młody zobaczymy dopiero po rozkrojeniu – im bardziej włóknisty, tym gorzej. Korzeń można przechowywać przez około tydzień, pod warunkiem, że będziemy go trzymać w chłodnym miejscu. Natomiast jeśli zawiniemy go w papierowy ręcznik i zamkniemy w plastikowym pudełku, to trzymany w ten sposób w lodówce będzie świeży nawet kilka tygodni. Warto!

A w kuchni...

Sproszkowany jest łagodniejszy i najlepiej sprawdza się jako przyprawa korzenna do ciasteczek, ciast, pieczonych owoców i napojów. Świeży jest ostry i lekko gorzki w smaku. Charakteryzuje się lekko cytrynową nutą, dzięki czemu zostawia orzeźwiający, świeży posmak. Z powodzeniem nadaje się jako przyprawa do mięsa, wszelkich owoców morza i warzyw. Dodanie nawet małej ilości potrafi zdziałać cuda – mdłe i tłuste potrawy stają się bardziej wyraziste.
Klasycznie możemy użyć go do zrobienia naparu, najlepiej z cytryną i miodem – to połączenie sprawdzi się w chłodne dni szczególnie jeśli czujemy nadciągające przeziębienie! Marynowany imbir to świetny dodatek do sushi – tradycyjnie zajada się go między poszczególnymi kęsami, żeby oczyścić kubki smakowe. To także dobry dodatek do sałatek i zakąsek. Wersja imbiru kandyzowanego to słodka przekąska. Jest świetnym dodatkiem do deserów, drinków, czy koktajli. Jest niestety dość drogi, więc warto przygotować go samodzielnie. Wystarczy obrać świeży, młody korzeń, pokroić w kostkę, a następnie gotować na małym ogniu w roztworze wody i cukru.
A na Śląsku. Na Śląsku nie ma odpustu bez zozworków, czyli imbirowych słodyczy. Zachwalać je jednak trudno, bo składają się głównie z cukru, z niewielkim dodatkiem imbiru. Ale swoich amatorów mają.•

Ewa DYRDA

Wywiad

ilustracja

Niech żyje teatr

Z Dorotą Pociask-Frącek, dyrektorem Teatru Małego w Tychach rozmawia Dariusz Dyrda.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bardzo zacięte bitwy

Na Górnym Śląsku II wojna światowa  trwała do 8 maja!

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rzodkiewka – królowa nowalijek

W końcu na poważnie zaświeciło słońce. I to nie jest już pogodowy kaprys, anomalia na kilka dni i powrót na stare, jesienno - zimowe śmieci. Przyroda wystartowała i teraz już nie ma wątpliwości – nic jej nie zatrzyma przez następne pół roku, nawet te chwilowe „zera” w nocy. Poza tym, że wszędzie robi się malowniczo zielono i słonecznie, dzień jest długi, to wchodzimy znowu w dobry czas dla sezonowego jedzenia.
I świetnie, o to przecież chodzi – żeby jeść to, co chwilowo rośnie dookoła, naturalnie. Długo na nią czekałam i jak tylko zaczęła się pojawiać musiałam poszperać i dowiedzieć się co w niej drzemie. Według mnie to najsmaczniejszy symbol wiosny – rzodkiewka!

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Nadchodzi czas inwazji kleszcza, komary też już latają

Na zewnątrz coraz cieplej wiec kleszczy i komarów będzie coraz więcej. Mylnie uważa się, że atak kleszcza grozi nam tylko w lecie. Tychy już przygotowują się do oprysków przeciw nim, Katowice z nich zrezygnowały. Kto ma rację?

więcej

Partnerzy