Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że dzieci nieszczepione nie powinny być przyjmowane do szkół i przedszkoli?

W naszej kuchni

ilustracja

Bażant dla każdego

Kiedyś podawany jako rarytas przeszedł długą i trudną drogę kulinarną, żeby po wielu latach znów wrócić do naszego menu. Znów jako rarytas. Zdaję sobie sprawę z tego, że bażant traktowany jest jako zbyt wyrafinowany, trudno dostępny i drogi przysmak – usłyszałam nawet, że wręcz „pretensjonalny”. To nie jest do końca prawda, choć znając jego losy (ostatnie sto lat omal nie skończyło się dla niego tragicznie) podejrzewam, dlaczego myślimy o bażancie jakby dalej chadzał wyłącznie po sarmackich stołach. Skoro mamy dostęp do kawioru, możemy w każdej chwili skoczyć na sushi lub ramen, albo w formie ciekawostki spróbować strusiny w praktycznie każdym większym mieście, to uwierzcie – bażant nie będzie już takim wyzwaniem.

więcej
ilustracja

Czas na szczaw!

O szczawiu nie wiedziałam zbyt dużo - oprócz tego, że podobnie jak chrzan można go zebrać za swoim domem i że mój ojciec robi pyszną zupę szczawiową.

Przeglądając książki kucharskie w poszukiwaniu inspiracji kulinarnych usłyszałam rozmowę, dość zabawną, bo w zasadzie o ten dylemat się rozbijała cała sprawa. "O nie, skosiłeś mi szczaw!" - krzyknęła przez okno ciocia. "Jaki szczaw? Chyba nie tamte zielone chabazie! I co ty niby chciałaś z nim zrobić?". "No jak to co" – uśmiechnęła się pod nosem i dokończyła już w moim kierunku: "Tę zupę, którą tak zachwalasz". Robi nie gorszą, niż tata, choć inną.

Wcale się kuzynowi, który skosił, nie dziwię, sama nie wiedziałam jak wygląda szczaw. Teraz już wiem i...nie zawaham się go użyć.

więcej
ilustracja

Owoc czy warzywo?

Podobno jak rośnie, to cicho trzeszczy... Czy to prawda? Sprawdzać można teraz, bo właśnie zaczęliśmy na niego sezon. Zaskakuje prostotą, ale też wykwintnością. Wystarczy odrobina wiedzy i z rabarbaru wyczarujemy prawdziwe cuda, a przy okazji w naszej kuchni wreszcie zapachnie latem. Mnie kojarzy się przede wszystkim z dodatkiem do szarlotki i dżemem, ale prawda jest taka, że wciąż jeszcze za mało popularny rzewień swój złoty czas ma dopiero przed sobą. Możliwości jest dużo więcej, gwarantuję. Wystarczy tylko troszkę zaryzykować. A kiedy, jak nie teraz?

więcej
ilustracja

Rzodkiewka – królowa nowalijek

W końcu na poważnie zaświeciło słońce. I to nie jest już pogodowy kaprys, anomalia na kilka dni i powrót na stare, jesienno - zimowe śmieci. Przyroda wystartowała i teraz już nie ma wątpliwości – nic jej nie zatrzyma przez następne pół roku, nawet te chwilowe „zera” w nocy. Poza tym, że wszędzie robi się malowniczo zielono i słonecznie, dzień jest długi, to wchodzimy znowu w dobry czas dla sezonowego jedzenia.
I świetnie, o to przecież chodzi – żeby jeść to, co chwilowo rośnie dookoła, naturalnie. Długo na nią czekałam i jak tylko zaczęła się pojawiać musiałam poszperać i dowiedzieć się co w niej drzemie. Według mnie to najsmaczniejszy symbol wiosny – rzodkiewka!

więcej
ilustracja

Wielkanocne słodkości

Święta Wielkanocne to kulinarny zastrzyk wiosny. Jajka, twarożki, żur, domowy majonez, świeże zioła i wędzone szynki z chrzanem – to prawdziwy, śniadaniowy raj. W ten jeden dzień pierwszy posiłek w ciągu dnia zdecydowanie jest najważniejszy i równocześnie najdłuższy w roku, bo przecież wszyscy z przyjemnością przeciągają ucztę do samej kolacji.

więcej
ilustracja

Niezłe jaja

„Ale teraz to się staje, że od kury mądrzejsze jaje”

Aleksander Fredro

więcej
ilustracja

Do chrzanu, rodacy

„Panie chrzanie,
Niech pan przestanie!”
A chrzan na to: „Wolne żarty,
Płaczę tak, bo jestem tarty,
Lecz mi nie żal tego stanu,
A łzy wasze są do chrzanu!”

Jan Brzechwa

więcej
ilustracja

Rosole mio!

Dużo jest smaków bez których nie wyobrażamy sobie kuchni. I co ciekawe, najczęściej są to proste potrawy - jedzenie, które od zawsze nam towarzyszy i do którego najczęściej wracamy. Pamiętam jak wyjechałam z domu do akademika, myśląc, że teraz w końcu będę mogła jeść tylko to, na co będę miała ochotę. Rebelia, prawdziwa wolność, słowem: czyste szaleństwo. Pizza, zupki chińskie, hamburgery i tony słodyczy na okrągło. Nawet nie wiem jak to się stało, że pewnego dnia, po zaledwie kilku miesiącach sielanki, wykonałam ten jeden, przełomowy w życiu prawie każdego, młodego człowieka telefon - „Babciu...to jak się robi ten cały rosół”? 

więcej
ilustracja

Jarmuż - doskonały wybór

Mody na zdrowe jedzenie i diety zmieniają się jak w kalejdoskopie. Absurdów nie brakuje: powinniśmy jeść tylko zielone warzywa, tylko tłuszcze, może tym razem same owoce? Albo nie, nie jedzmy nic – będziemy jak młodzi bogowie - chudzi, zgrabni i powabni. Aha, no i odkwaszeni (cokolwiek to znaczy, bo na ten temat spotkałam się już z wieloma, niezwykłymi historiami rodem z science fiction). 

więcej
ilustracja

Taki właśnie z niego burak

Niezwykle fascynujący okazuje się ten nasz zwykły, z pozoru nudny burak. Nic bardziej mylnego, wiąże się z nim ładny kawałek historii świata i - co zabawniejsze – mody, bo przecież dzisiaj burak przechodzi drugą młodość. Kiedyś kojarzony był wyłącznie z barszczem i tanim, łatwo dostępnym pożywieniem; a dzisiaj – proszę bardzo - intryguje różnorodnością sposobów przyrządzania.

więcej
ilustracja

Śledzik na dobry koniec i początek

Przed nami ostatki, czyli najfajniejszy okres karnawałowego szaleństwa. Dlaczego? Bo wszyscy czują, że do tradycyjnego Wielkiego Postu został już tylko tydzień – nie ma na co czekać, trzeba korzystać i się bawić. Ostatki otwiera Tłusty Czwartek (znam takich, którzy do tego święta przygotowują się skrupulatnie już od początku lutego...), a zamyka mniej już znany dzisiaj...śledzik. I to o nim chcę dzisiaj wspomnieć, bo co jak co, ale śledź w Polsce, to poważna sprawa.

więcej
ilustracja

Niedoceniany długouch

Królik europejski pojawił się na Półwyspie Iberyjskim około pół miliona lat temu. Stamtąd, dzięki Fenicjanom rozprzestrzenił się po całej Europie i w rezultacie od trzech tysięcy lat gości na naszych stołach jako tradycyjne mięso - najczęściej podawane podczas świąt. Dość kontrowersyjne, bo przez wieki królik przeszedł w naszych oczach niemałą metamorfozę – od zwierzyny łownej, która zapewniała pożywny posiłek i futro pomagające przetrwać mroźne zimy, przez uciążliwego szkodnika aż po...domowego pupila.

więcej

Wywiad

ilustracja

Pojazd uprzywilejowany to mit

Rozmowa ze starszym brygadierem Piotrem Szojdą, komendantem Państwowej Straży Pożarnej w Tychach

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Konstytucja nie dumy lecz wstydu

Druga na świecie, wyprzedzająca swoją epokę, pionierska, postępowa – za kilka dni znów uraczą nas opowieściami o Konstytucji 3 Maja. I wszystko to będzie prawdą. Tylko… uchwalenie tej konstytucji było jedną z największych głupot, jakie w swojej historii zrobili Polacy.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Bażant dla każdego

Kiedyś podawany jako rarytas przeszedł długą i trudną drogę kulinarną, żeby po wielu latach znów wrócić do naszego menu. Znów jako rarytas. Zdaję sobie sprawę z tego, że bażant traktowany jest jako zbyt wyrafinowany, trudno dostępny i drogi przysmak – usłyszałam nawet, że wręcz „pretensjonalny”. To nie jest do końca prawda, choć znając jego losy (ostatnie sto lat omal nie skończyło się dla niego tragicznie) podejrzewam, dlaczego myślimy o bażancie jakby dalej chadzał wyłącznie po sarmackich stołach. Skoro mamy dostęp do kawioru, możemy w każdej chwili skoczyć na sushi lub ramen, albo w formie ciekawostki spróbować strusiny w praktycznie każdym większym mieście, to uwierzcie – bażant nie będzie już takim wyzwaniem.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Każdy obcy to wróg - niebezpieczne dzielnice

W każdym mieście mieszkaniec może wskazać miejsce grozy, gdzie strach spacerować gdy zgasną ostatnie promienie słońca. Nie inaczej jest na Śląsku. Powodów z których do niektórych miejsc śląskich miast przylgnęła łatka dzielnic grozy jest wiele, począwszy od biedy, częstych libacji alkoholowych, a na wysokim odsetku przestępstw kończąc. W niektórych miastach przyczyniły się do tego makabryczne wydarzenia, które po czasie urosły do wielkości legend miejskich, skutecznie odstraszających mieszkańców. Czasem by zebrać baty wystarczy być „obcym” na dzielnicy, wiec jak się nikogo tam nie zna, lub nie idzie się w konkretnym zamiarem odwiedzanie kogoś, lepiej się tam nie zapuszczać. A jak wygląda dziś sytuacja w miejscach grozy oraz gdzie się znajdują? Czy miasta starają się zmienić wizerunek tych miejsc?

więcej

Partnerzy