Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że susza spowoduje duży wzrost cen żywności?

W naszej kuchni

Polska cytryna – czas na pigwę!

Niby wszyscy ją znamy, wiemy jak wygląda, ale kojarzymy ją głównie z nalewkami. Fakt, pigwa jest dzisiaj mało popularnym owocem, mało kto wie jak ją odpowiednio przygotować - nie da się jej tak po prostu zerwać z drzewa jak jabłka, albo gruszki i zjeść. Trzeba ją najpierw odpowiednio przetworzyć, surowa rzeczywiście może odstraszyć – jest twarda jak kamień i jak na polską cytrynę przystało, bardzo kwaśna. Wierzcie mi, warto wiedzieć o co w tej całej pigwie chodzi!

ilustracja

Kultowy owoc

Pigwa to jedno z pierwszych „udomowionych” przez człowieka drzew. Wzmianki o niej pojawiają się w różnych kulturach i religiach, choćby w Biblii – bo to właśnie pigwę, a nie jabłko, miała zerwać Ewa w rajskim ogrodzie... W starożytnej Grecji pigwa otoczona była kultem – nazywano ją owocem Afrodyty (bogini miłości). Zresztą znane z mitologii greckiej złote jabłko z romantycznym napisem „dla najpiękniejszej” najprawdopodobniej było właśnie owocem pigwy!

Stało się symbolem niezgody niedługo po tym, jak bogini Eris rzuciła je między Herę, Atenę i Afrodytę. Według mitologii spór rozstrzygnięty został przez pięknego Parysa i w ten sposób kydońskie jabłko (starogrecka nazwa na pigwę) stała się własnością Afrodyty. A schodząc na ziemię, owoce te miały również bardziej praktyczne zastosowanie, czasem bardzo oryginalne, ot choćby przyszłe panny młode żuły jej kawałki przed nocą poślubną dla... odświeżenia oddechu.

Skąd przybyła?

Wiele wskazuje na to, że pierwsze sadzonki przybyły do Europy z rejonów dzisiejszego Iranu. Wędrówka pigwy po mapie świata nabrała tempa zaraz po tym jak Grecy, Fenicjanie, Arabowie i inne żeglarskie narody, rozpowszechniły owoc w basenie Morza Śródziemnego. Potem była to już kwestia czasu kiedy mało wymagająca w uprawie pigwa pojawi się w mniej słonecznych regionach Europy m.in. w Polsce. Dziś popularna jest także w Wielkiej Brytanii, Australii, na Karaibach, w Argentynie i w USA.

Pigwa, czy pigwowiec?

Mimo podobnej nazwy i wyglądu owoców z botanicznego punktu widzenia to dwie odrębne rośliny. Ich owoce różnią się przede wszystkim wielkością, ale mają dość podobne właściwości. Zarówno w przypadku jednych jak i drugich nie nadają się do spożycia zaraz po zerwaniu – powinno się je najpierw odpowiednio przetworzyć. Owoce pigwowca są mniejsze, ale bardziej aromatyczne w porównaniu z jej większą kuzynką, natomiast nasiona pigwy mogą być wykorzystywane przy dolegliwościach żołądkowych.

Portugalskie przysmaki

Czy ktoś wie, że słowo „marmolada” ma ścisły związek z owocem pigwy? Słowo to pochodzi z języka portugalskiego, a „marmelo” to dosłownie nazwa na pigwę. Pierwsza oryginalna „marmelada”, zanim stała się popularnym przetworem z dowolnego owocu, długo gotowanego z cukrem była więc pierwotnie konfiturą pigwową.

Wściekle czerwona

Pigwa posiada pewną zaskakującą właściwość... Pod wpływem długiego gotowania jej pierwotnie żółto – zielony kolor zmienia swoją barwę na czerwoną. Dzieje się tak nie bez powodu – w owocach zawarta jest antocyjanina. To pigment, który uwalnia się w temperaturze wrzenia wody. I właśnie dlatego słynna hiszpańska galaretka – dulce de membrillo jest intensywnie czerwona, tak jak podobne do niej wschodnie przetwory z pigwy z dodatkiem melasy. Swoją drogą antocyjanina to dość niezwykły związek chemiczny – mocno reaguje na poziom kwasowości i zawartość metali w wodzie. Jeśli ktoś wiedział kiedyś marynowany, niebieski czosnek, albo czerwoną kapustę, która po kiszeniu zmienia swoją barwę na błękitną, to może być spokojny – to sprawka właśnie antocyjaniny.

Dlaczego tak łatwo zrobić z niej galaretkę?

Pigwa to najbogatsze źródło pektyn – czyli mieszanki węglowodanów. Dzięki ich właściwościom wiążącym (to naturalna, roślinna żelatyna) ułatwiają produkcję przetworów np. marmolad, dżemów czy galaretek. Poza tym pektyny są bardzo cenne dla naszego organizmu, np. mają zdolność redukowania poziomu złego cholesterolu. Związki te wykorzystywane są również przy leczeniu otyłości. Dodatkowo, dzięki zdolności wiązania jonów oczyszczają organizm np. z metali ciężkich, takich jak ołów czy kobalt. Usprawniają pracę jelit, tworzą w przewodzie pokarmowym warstwę ochronną – czyli mikroflorę bakteryjną, czyli poprawiają przemianę materii. Warto też wiedzieć, że pektyny wzmacniają odporność i zapobiegają infekcjom wirusowym i bakteryjnym. A skoro już jesteśmy przy temacie zdrowia, to oczywiście nie koniec dobroczynnych właściwości pigwy. Jej owoce są nieocenionym źródłem witaminy C – znajdziemy jej tam więcej niż w cytrynie! Dodatkowo znajdują się tam witamy z grupy B i związki mineralne takie jak: wapń, potas, żelazo, miedź, magnez i fosfor, które poprawiają odporność, a tym samym chronią nas przed jesiennymi przeziębieniami.

No a w kuchni…

Oczywiście najbardziej popularny sposób wykorzystania pigwy w kuchni to zalanie jej spirytusem, czyli zrobienie nalewki. Powidła, dżemy i konfitury na bazie jej samej, ewentualnie łączenie z innymi owocami to również klasyk (osobiście najbardziej polecam duet z gruszką – taki dżem można zjeść bez żadnych dodatków, palce lizać!). Bardzo fajnie sprawdza się również w ciastach – dodaje odrobinę kwasowości, lekko przełamując słodycz szarlotki, czy ciasta z kruszonką lub w formie syropu, jako dodatek do rozgrzewającej herbaty. Zwolennicy słodko – wytrawnych smaków też nie będą zawiedzeni. Konfitura z pigwy z powodzeniem zastąpi popularną żurawinę, więc sprawdzi się na talerzu w towarzystwie dobrego mięsa. Może z polędwiczką? Czemu nie!

Wywiad

ilustracja

Z dr hab. Małgorzatą Myśliwiec, tyszanką, profesorem Uniwersytetu Śląskiego rozmawia Dariusz Dyrda

W czerwcu przez Polskę przetoczyła się dyskusja o decentralizacji, w tym samym miesiącu Sejm RP po raz piąty odrzucił projekt ustawy o śląskim języku regionalnym. O obu tych sprawach rozmawiamy z najbardziej znanym na Górnym  Śląsku komentatorem politycznym, prof. Małgorzatą Myśliwiec, politologiem z Tychów.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Miasta Duchów

Czy to cień, czy jeniec były, polski, niemiecki, sowiecki? Czy to wiatr, czy echo dawnych salw? Wiatr hula, historia zawodzi, zwiedzać, czy brać za pas nogi? Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Turystyka to nie tylko piękne pałace, strzeliste góry, czyste jeziora. Są tacy, którzy wolą zwiedzać miejsca ludne niegdyś, a dziś wymarłe. Miasta widma. Wiele takich na świecie, ale i na zachodzie Polski, na dawnych terenach niemieckich, także parę znaleźć można. Zapraszam do miast wymarłych.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Morwa - repertuar do nadrobienia

Mało się o niej mówi mimo, że morwa to roślina znana od tysiącleci. Jej owoce, które przypominają śląskie ostrenżyny czyli polskie jeżyny, albo dzikie maliny sugerują, że morwa to po prostu krzak. Nic bardziej mylnego – to drzewo, które potrafi osiągnąć nawet do 10 metrów wysokości i przetrwać nawet 250 lat. W Polsce nie wzięła się przez przypadek, a na jej historię i właściwości warto zwrócić uwagę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Coś do jedzenia, proszę

Niedawno zaczęły się upragnione przez wszystkich wakacje, ale wakacje to nie tylko letni czas wypoczynku, w którym kurorty i wakacyjne miejscowości zapełniają się turystami… zwiększa się też liczba ludzi tam żebrzących. Pod tym względem wakacje niczym się nie różnią od okresu przed świętami, kiedy skokowo zwiększa się liczba ludzi w potrzebie, ale nie dajmy się zwieść - większość
z nich tak naprawdę nic ze zjawiskiem skrajnej biedy wspólnego nie ma, a takie żebranie może być dochodowym zajęciem.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Grosz do grosza…

Postanowiłam sprawdzić, jak to jest, gdy masz pieniądze na przyzwoite zakupy, ale są one w maleńkich nominałach. Grosz, dwa grosze, pięć groszy, dwadzieścia to już grubsza kasa. Dysponuję takimi zawsze, bo mój maż ma dziwny zwyczaj zbieractwa, a raczej porzucania po domu w przeróżnych miejsca drobnych monet, które ja, wychowana w szacunku do pieniądza, zbieram do wielkiego słoika… i zawsze mam dylemat, co zrobić z zebranymi miedziakami. No to dzisiaj sprawdzę, ile są warte. Ruszam w miasto!

więcej

Partnerzy