Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że nasze miejscowości mają dobrą ofertę naferie dla dzieci?

W naszej kuchni

ilustracja

Zozwór, jak go tu dawniej zwano

Przyszedł styczeń - miesiąc postanowień noworocznych. Podziwiam z dumą powtarzane hasła w stylu: Nowy Rok – nowa ja. Albo „nowy ja”, bo coroczne szaleństwo dotyczy wszystkich, bez wyjątku. Dla tych, którzy za chwilę po raz pierwszy włożą buty do biegania i postanowią zafundować swojemu nieprzygotowanemu organizmowi terapię szokową (albo już to zrobili i czekają na efekty) mam dwie wiadomości - jak w kawałach... złą i dobrą. Pierwsza jest taka, że z kiepską odpornością i kondycją prawie na pewno zapracujecie na przeziębienie, a druga – żeby nie zniechęcać tak do gruntu – są na to sposoby. Dobre i domowe. Sprawa wygląda tak – chcecie igrać ze styczniową pogodą? Zróbcie zapas imbiru!

 

więcej
ilustracja

Włoski najlepszy!

Zabawna sprawa z tymi włoskimi orzechami. Łatwo je u nas dostać, wyhodować i przechować, wszyscy wiedzą, że takie dobre i zdrowe, a jednak jemy ich bardzo mało. Najczęściej widuję je w ciężkich, kremowych i niemożliwie tłustych tortach. A gdyby tak zaryzykować i trochę zaszaleć? Jeszcze by się okazało, że wcale nie taki twardy ten orzech do zgryzienia…

 

więcej
ilustracja

Siała baba mak

Postanowiłam wziąć na tapetę smak, który może nie gra pierwszych skrzypiec na wigilijnym stole, ale zastanówmy się... Czy można sobie wyobrazić bożonarodzeniową kolację bez makowca? Ja na pewno nie. A skoro święta tuż tuż, to okazja jest doskonała, żeby wziąć mak pod lupę i zastanowić się co w nim jest takiego wyjątkowego.

 

więcej
ilustracja

Kapusta – głowa pusta

Niby pusta, a jednak to właśnie kapusta była autorem błyskotliwej i... no nie da się ukryć - lekko katastroficznej puenty w wierszu Brzechwy „Na straganie”. Bez niej trudno sobie wyobrazić święta Bożego Narodzenia, a znam takich, którzy kiszą ją praktycznie na okrągło, przez cały rok. No i sprawa podstawowa, gdyby jej nie było, to skąd brałyby się dzieci? Bez kapusty ani rusz!

więcej
ilustracja

Ładne kwiatki – czyli za co kochamy brokuły

Jak przemycić dziecku brokuły na talerzu... Brzmi banalnie? Ci, którzy spotkali się z tym problemem świetnie wiedzą, że sprawa jest dobrym materiałem na traktat filozoficzny, albo chociaż poradnik dla młodych, zdesperowanych rodziców.

więcej
ilustracja

Kasztanowa pora roku

„W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle” - podawał hasło łącznik w kultowym serialu „Stawka większa niż życie”. - „Zuzanna lubi je tylko jesienią” - odpowiadał Kloss. Zuzanna nie była głupia, bo sezon na kasztany jadalne trwa właśnie teraz, od września do listopada.

więcej
ilustracja

Czerwone korale…

 „Czerwone korale, czerwone niczym wino, korale z polnej jarzębiny…” - tak brzmi tekst piosenki zespołu „Brathanki”, ale czy jarzębina kojarzy mam się tylko z dziecinnymi  koralami, które robiliśmy w przedszkolu i wczesnych latach szkolnych? Jarzębina kojarzy nam się z typowym atrybutem jesieni ale w wierzeniach germańskich, czy też w czasach, gdy wierzono jeszcze w słowiańskich bogów przynależała do bogów takich jak Perun (gromowładne bóstwo Słowian) czy też wszechmocnego Thora.

więcej
ilustracja

A niech to gęś kopnie!

Gęś jest dobrze znana z powodu takiego:
W stadach lata „kluczem”, a pływa „gęsiego” - Ewa Zuber

 

więcej
ilustracja

Dajmy brukselce szansę!

Z brukselką jest trochę jak ze szpinakiem, czy wątróbką – większość z nas ma związane z nimi złe wspomnienia z czasów dzieciństwa. Czemu tak się stało? Po pierwsze do niektórych smaków trzeba zwyczajnie dojrzeć, ale myślę, że najważniejszy jest jednak sposób przyrządzenia. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić wszystkie przemiłe panie przedszkolanki, które z pełnym przekonaniem usiłowały wciskać mi i moim kolegom gorzką, rozgotowaną brukselkę... Tak być nie musi! A skoro właśnie ruszył sezon na najciekawszą i zarazem najrzadziej przyrządzaną kapustkę, to mamy okazję dać jej szansę i docenić jej walory!

 

więcej
ilustracja

Polska cytryna – czas na pigwę!

Niby wszyscy ją znamy, wiemy jak wygląda, ale kojarzymy ją głównie z nalewkami. Fakt, pigwa jest dzisiaj mało popularnym owocem, mało kto wie jak ją odpowiednio przygotować - nie da się jej tak po prostu zerwać z drzewa jak jabłka, albo gruszki i zjeść. Trzeba ją najpierw odpowiednio przetworzyć, surowa rzeczywiście może odstraszyć – jest twarda jak kamień i jak na polską cytrynę przystało, bardzo kwaśna. Wierzcie mi, warto wiedzieć o co w tej całej pigwie chodzi!

więcej
ilustracja

A to flądra!

„Nawet flądra nie jest bezstronna” - Stanisław Jerzy Lec

więcej
ilustracja

Nie taki zwykły ten ziemniak

Wartość odżywcza kartofli jest tak duża, że mogą one – oczywiście przez jakiś czas – stanowić jedyny składnik pożywienia człowieka bez uszczerbku na zdrowiu. Odmian tego niezwykłego warzywa jest około 4000, choć nie wszystkie są jadalne (większość zjadaczy ziemniaków pewnie będzie zdziwiona – jak to, jest więcej rodzajów niż młode i stare?!). Możemy spotkać odmiany białe, żółte, różowe, czerwone, fioletowe a nawet niebieskie (popularne w Irlandii). I właśnie od koloru ziemniaka zależy ilość mikroelementów
i przeciwutleniaczy. Wspólna dla wszystkich rodzajów jest niska zawartość tłuszczów i niezwykłe bogactwo węglowodanów o średnim indeksie glikemicznym. Gotowane bulwy mają więcej białka niż kukurydza i prawie dwa razy więcej wapnia. Oprócz tego maja w sobie błonnik i składniki mineralne takie jak: potas, fosfor, kwas foliowy i witaminy - szczególnie C.

więcej

Wywiad

ilustracja

Zbiorowe wyparcie

Z Markiem Łuszczyną, autorem „Polskich Obozów Koncentracyjnych” rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Biały pułkownik

Komisarz stanu wojennego, który stanął po stronie załogi

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Zozwór, jak go tu dawniej zwano

Przyszedł styczeń - miesiąc postanowień noworocznych. Podziwiam z dumą powtarzane hasła w stylu: Nowy Rok – nowa ja. Albo „nowy ja”, bo coroczne szaleństwo dotyczy wszystkich, bez wyjątku. Dla tych, którzy za chwilę po raz pierwszy włożą buty do biegania i postanowią zafundować swojemu nieprzygotowanemu organizmowi terapię szokową (albo już to zrobili i czekają na efekty) mam dwie wiadomości - jak w kawałach... złą i dobrą. Pierwsza jest taka, że z kiepską odpornością i kondycją prawie na pewno zapracujecie na przeziębienie, a druga – żeby nie zniechęcać tak do gruntu – są na to sposoby. Dobre i domowe. Sprawa wygląda tak – chcecie igrać ze styczniową pogodą? Zróbcie zapas imbiru!

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Mały ZUS, wielkie cygaństwo!

Z dniem 1 stycznia wszedł „mały ZUS”. Obecne władze reklamują ją jako niezwykłą ulgę dla mikroprzedsiębiorstw. A ja zakładam się w ciemno, że na terenie działania całego tyskiego urzędu skarbowego załapie się na nią nie więcej, niż 100 przedsiębiorców. A może mniej, niż 20. Bo tak naprawdę ci, którzy spełniali kryteria wymyślone przez  rząd PiS-u, albo już umarli z głodu, albo wyemigrowali zbierać pomidory do Holandii, albo zamknęli firmę, żeby iść do najgorzej nawet płatnej roboty.

więcej

Partnerzy