Sondaż publiczny

Sylwestrową Noc lubisz spędzać:

Echo dla pań

Ustawić swoje życie ?na nowo?

Psychologia to wciąż dziedzina nauki, która zaskakuje i odkrywa nowe możliwości naszego umysłu oraz tajemnice podświadomości… Czy możliwe jest, aby problemy naszych przodków skutecznie zakłócały porządek naszej egzystencji i nie pozwalały szczęśliwie ułożyć sobie życia? Okazuje się, że tak! O metodzie ustawień rodzinnych „Echo” rozmawia z psycholog Jadwigą Grech – specjalistą psychoterapii uzależnień oraz systemowej terapii rodzin.

Agnieszka Kopel: - Pani Jadwigo czym są ustawienia rodzinne i skąd się wzięła ta metoda?

Jadwiga Grech: - To metoda stosowana w psychologii pozwalająca na szybkie zidentyfikowanie źródła problemu, który tkwi
w podświadomości i nie pozwala danej osobie na szczęśliwe ułożenie swojego życia. Ustawienia rodzinne to metoda zaczerpnięta z systemowej terapii rodzin i rozpropagowana przez Berta Helingera, zakładająca, że istnieje tzw. „pierwotny porządek” w systemach. Zaburzenie owych reguł obciąża rodzinę i staje się źródłem niepowodzeń u osób żyjących w następnych pokoleniach. Okazuje się bowiem, że system, ów „ pierwotny porządek”, rządzi się bezwzględnymi regułami i kosztem najmłodszych pokoleń stara s ię dokonać wy równania – usunięcia tzw. zakłóceń. Może zabrzmi to trochę jak magia – ale
możemy być uwikłani w losy ludzi, których nie znamy i o istnieniu których nie mięliśmy pojęcia. Zdaniem Berta Helingera – „Pojedyncza osoba jest czymś więcej niż myśli i jest ze swoją rodziną połączona nieświadomie na dobre i na złe przez wiele pokoleń”.

- Jakie zdarzenia i sytuacje mogą łączyć nas z naszymi przodkami i wywoływać splot niekorzystnych zdarzeń w naszym życiu?

- Z doświadczenia, jakie mam w systemowej terapii rodzin, są one przeróżne. Mogą to być wczesne lub drastyczne śmierci w rodzinie, późne poronienia, urodzenie martwego dziecka, adopcja, utrata majątku, przesiedlenia, morderstwa itp. Fakty z życia,
które są traumatyczne i odcisnęły się niczym piętno w podświadomości naszych przodków. Okazuje się, że ten ból i cierpienie w sposób niewyjaśniony przechodzi w podświadomość następnych pokoleń.

- Jak wyglądają w praktyce ustawienia rodzinne i na czym polegają?

- Ustawienia rodzinne nie wymagają obecności całej rodziny. Osoba ustawiająca wybiera z osób obecnych na warsztatach
tzw. reprezentantów własnej rodziny – ojca, matkę, siostrę, brata, dziadków i siebie. Następnie ustawia ich (wg. własnego
uznania) w przestrzeni sali. Wybrani reprezentanci odczuwają emocje i energię osób, które reprezentują i w zależności od
tego czują się w wybranych miejscach dobrze lub źle. Ujawnia to natychmiast ważne informacje o relacjach w rodzinie. Psycholog
prowadzący ustawienia nie sugeruje, gdzie reprezentanci mają się ustawić aby stworzony przez nich układ był prawidłowy. Oni
sami decydują, w którym miejscu i obok kogo powinni się znaleźć, aby poczuć się dobrze. Decydują tutaj emocje i odczucia. To tworzenie nowego obrazu rodziny i poznanie prawdy o niej jest właśnie formą terapii, uzdrowienia zaburzonego przepływu miłości
w rodzinie.

- Czy efekty takiej terapii przychodzą szybko?

- Po ustawieniach zaczyna się proces, który porządkuje i trudno jest określić to w czasie. Czasem efekty przychodzą szybko, a czasem  potrzebne jest dodatkowe wsparcie psychologa. Zawsze dalszy proces terapii wynika już z ndywidualnych potrzeb danej
osoby.

- Czy pamięta Pani ze swojego doświadczenia z ustawieniami rodzinnymi jakiś szczególny przypadek?

- Było ich wiele, każdy z nich jest szczególny i wyjątkowy, ale przychodzi mi na myśl pewien mężczyzna, który po prostu się zapijał… irracjonalnie pragnął tylko jednego – nieustannie pić. Trafił do ośrodka uzależnień i tam miałam okazję zrobić z nim
ustawienia rodzinne. Mężczyzna wybrał reprezentantów rodziny,siebie oraz to bez czego nie mógł żyć – alkohol. Z ustawień okazało się, że obraz jest niepełny, reprezentant owego mężczyzny nie potrafił wybrać miejsca dla siebie. Każde miejsce i osoba przy której stanął było niewłaściwe… Doszłam więc do wniosku, że kogoś  w ustawieniach brakuje. Poprosiłam więc, aby porozmawiał szczerze z matką, może jest jakaś przemilczana tajemnica, która nie pozwala mu normalnie żyć. Okazało się, że mężczyzna ów jest dzieckiem adoptowanym, a jego prawdziwa matka zmarła i była uzależniona od alkoholu. Po kolejnym
ustawieniu sytuacja się poprawiła, a wyjaśnienie problemu spowodowało, że mężczyzna przestał tak bardzo pragnąć pić.
Całkowity powrót do normalnego życia i rodziny odbywał się stopniowo przy wsparciu terapeuty. I z całą satysfakcją mogę powiedzieć, że się udało!

- Czy ustawienia rodzinne to takie cudowne lekarstwo, które rozwiązuje wszystkie problemy?

Nie, to tylko proces, który umożliwia zmiany prowadzące do zrozumienia a co za tym idzie do lepszego i szczęśliwszego życia.

Wywiad

ilustracja

Miśka, Ślązaczka i Twoja twarz brzmi znajomo

Bieruńska Michalina Sosna po tyskim „Kruczku”, podbija warszawskie sceny

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bożek – przegrał ze Stephensonem

Dla wynalazcy liczy się miejsce, gdzie pracuje

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Dajmy brukselce szansę!

Z brukselką jest trochę jak ze szpinakiem, czy wątróbką – większość z nas ma związane z nimi złe wspomnienia z czasów dzieciństwa. Czemu tak się stało? Po pierwsze do niektórych smaków trzeba zwyczajnie dojrzeć, ale myślę, że najważniejszy jest jednak sposób przyrządzenia. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić wszystkie przemiłe panie przedszkolanki, które z pełnym przekonaniem usiłowały wciskać mi i moim kolegom gorzką, rozgotowaną brukselkę... Tak być nie musi! A skoro właśnie ruszył sezon na najciekawszą i zarazem najrzadziej przyrządzaną kapustkę, to mamy okazję dać jej szansę i docenić jej walory!

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Święty czy podciep czyli kim jest Mikołaj

Wyobrażacie sobie, że w rocznicę urodzin papieża-Polaka ktoś – twierdząc, że to ku jego pamięci – będzie chodził ubrany w strój klauna i przedstawiał się, jako Jan Paweł II? Najdalej za dwie godziny ktoś poleci  na prokuraturę, donieść o obrazie uczuć religijnych. I w zasadzie można zrozumieć, że taka sytuacja kogoś, kto czci Jana Pawła II, bądź co bądź świętego, może obrażać. Podobnie jak ktoś, kto wciągnie na siebie skórę niedźwiedzia – i nie będzie twierdził, że jest teraz miśkiem, tylko, powiedzmy, św. Krzysztofem, patronem Tychów. To chyba też obraza uczuć religijnych, też na prokuraturę trzeba lecieć.

więcej

Partnerzy