Sondaż publiczny

Czy w tym roku przyłączysz się do którejś z przedświątecznych akcji pomocy potrzebującym?

Naszym tropem

Sukces gry „Pokemon GO”

„Pokemon Go” zyskuje coraz więcej fanów. Grają dzieci i dorośli. Gra nie jest jedynie okazją do sentymentalnej podróży w czasy dzieciństwa, daje również możliwość poznania nowych znajomych oraz np. zwiedzenia miasta. Rodzi przy tym kilka wątpliwości wartych większej uwagi.

ilustracja

Historia pokemonów sięga lat 90. Osoby, których dzieciństwo przypadało właśnie na ten okres z pewnością pamiętają ówczesne pokemonowe szaleństwo. Młodsi i trochę starsi siadali wówczas przed telewizorem i oglądali coraz to nowe przygody Asha i jego przyjaciół.
 - Do dziś pamiętam wszystkie odcinki. Szczególnie zapadły mi w pamięć walki na arenach. Potem wyszły filmy. Nie zapomnę jak w dzieciństwie oglądałem przygody pokemonów na wielkim ekranie – wspomina mieszkaniec Tychów.
Na fali popularności pokemonów pojawiła się seria gadżetów. Najpopularniejszymi z nich były krążki z podobiznami poszczególnych pokemonów, które znaleźć można było w paczkach z chipsami. Wtedy to pokemony przeniosły się na szkolne korytarze. Każda szkolna przerwa wypełniona była przez pokemonowe potyczki. Szał związany z pokemonami mijał, ponieważ fani zaczęli dorastać, a nowych nie przybywało. Do niedawna pokemony stanowiły więc jedynie szkolne wspomnienie.
O pokemonach nie zapomniała firma Niantic. Rozpoczęły się prace nad stworzeniem gry o stworkach. Po zakończeniu testów, gra została wypuszczona na amerykański, australijski i nowozelandzki rynek. Stała się tak popularna, że wkrótce opanowała cały świat. Potrzeba zagrania w „Pokemon GO” była tak mocna, że użytkownicy usilnie poszukiwali możliwości zagrania w swoim kraju. Na stronach internetowych pojawiły się więc poradniki tłumaczące jak ściągnąć aplikację. Wielu graczy decydowało się na ściąganie plików instalacyjnych ze stron internetowych, pomimo dużego wirusowego zagrożenia. Oficjalnie aplikacja dostępna była już w piątek, 16 lipca. 
Liczba graczy okazała się tak duża, że na samym początku gracze mieli kłopoty z logowaniem. Serwery padły, a gracze przez długie godziny siedzieli z telefonami w rękach. Jeżeli komuś udało się uruchomić grę, w ciągu kilku minut zawieszała się a gracz wracał do ekranu logowania.
Jeśli się uda i rozpoczniemy grę wygląda to mniej więcej tak:
Po zainstalowaniu aplikacji na telefon wcielamy się w postać trenera pokemonów. Naszym zadaniem jest złapanie jak największej ilości stworków, w myśl hasła znanego wszystkim, którzy oglądali serial – „Gotta Catch ‘Em All”. Gra bazuje na znanej już wszystkim aplikacji „Google Maps”, wykorzystywanej dotychczas najczęściej w nawigacji. Pokemony pojawiają się w określonych miejscach, będących zazwyczaj istotnymi punktami miasta, takimi jak rynek lub pomniki. Na podstawie sygnału GPS gracz porusza się po mapie i łapie pokemony.
Każdy pokemon ma określoną liczbę punktów zdrowia i punktów walki oraz dwa ataki. Nic więc dziwnego, że gracze coraz częściej „wychodzą na ulicę” w poszukiwaniu coraz lepszych pokemonów.
Świat obiegły już doniesienia o czasem groźnie wyglądających niezwykłych przypadkach, jakie miały miejsce w trakcie gry. Od znalezienia zwłok po liczne napady na grupki graczy...
W naszym regionie na razie nikomu nic się nie stało, aczkolwiek np. kierowcy często narzekają na osoby, które chcąc „złapać pokemona” przebiegają przez ulicę lub wpatrzeni w ekran telefonu nie zwracają uwagi na to, co dzieje się dookoła.
- Tu nie chodzi o samą grę, ale o gracza. Wiadomo, że poruszając się po mieście, trzeba zwracać uwagę na wszystko, szczególnie na samochody. Takie same sytuacje mogą się zdarzyć, gdy ktoś pisze sms lub zagada się przez telefon – tłumaczy jeden z tyskich graczy.
Zapytaliśmy również ile przeciętnie mieszkańcy naszego regionu „spędzają z grą”. 
- Telefon włączony mam cały czas, ale nie mogę powiedzieć dokładnie ile godzin zajmuje mi rozgrywka. Kiedy system wykryje pokemona, telefon wibruje. Pozostałą część czasu mam go po prostu w kieszeni. Mogę więc siedzieć w pracy i raz na jakiś czas zrobić sobie przerwę – przyznaje.
- Gramy praktycznie cały dzień. To świetna zabawa – przyznaje 8-letni Jakub.
Gracze nie widzą minusów aplikacji, tłumaczą, że gra pozwala na integrację osób mieszkających w okolicy. Na portalach społecznościowych zawiązały się już grupy, dzięki którym mieszkańcy mogą wyruszyć na wspólne poszukiwanie pokemonów.
- Ta gra, to świetny pomysł. Osoby, które dotychczas były aspołeczne, bo tylko siedziały w domu i grały w gry, nagle wyszły ma ulicę i zaczęły poznawać innych graczy. Teraz mają znajomych i mogą wspólnie z nimi wyruszyć na poszukiwanie pokemonów. Ta gra, to również świetna szansa na to, żeby lepiej poznać miasto.  
Gra pozwala na odkrywanie ważnych miejsc i obiektów. Może jednak nie wszystkie powinny znajdować się na wirtualnej mapie. Np. Muzeum Auschwitz-Birkenau, gdzie w ostatnim czasie „zanotowano znaczny wzrost liczby odwiedzających”. Młodzi ludzie nie mieli jednak zamiaru poznawać historii tego miejsca. Chodziło o ... wygenerowane tam pokemony. Pracownicy muzeum wystosowali już oficjalne pismo do twórców gry, aby wyłączyli obszar muzeum z gry.•

Magdalena PYTLARZ

 

Blaski i cienie Pokemon Go?

Pokemon GO to darmowe przedsięwzięcie pochłaniające umysły mobilnych graczy, którzy są wielbicielami Pokemonów. Jednocześnie jest swoistą podróżą sentymentalną dla dzieci i młodzieży, dorastających w latach 90. XX w., które rosły, oglądając bajki o Pokemonach i gromadząc gadżety z nimi związane.

Gra, którą stworzyło studio Niantic, reklamowana była jako mobilna premiera roku. Wykorzystuje ona geolokalizację oraz rzeczywistość rozszerzoną. Gracz, który na wstępie wybiera postać, którą chce grać oraz pierwszego Pokemona, wychodzi ze smartfonem w dłoniach 
z domu, szukając po okolicy innych Pokemonów (ich lokalizację można oznaczyć przy wykorzystaniu GPS-a) i łapiąc je. Dzięki wbudowanej w smartfon kamerze oraz nałożeniu na rejestrowany obraz trójwymiarowej postaci stworka uzyskiwany jest efekt przeniesienia wirtualnego świata do naszego. Zdobyte Pokemony uczestnik gry może trenować 
i wystawiać do walk z innym trenerem, którego może spotkać choćby tuż za rogiem swojego domu czy ulicy.
Treści fabuły mogą być niebezpieczne pod względem psychologicznym i duchowym. Nazwa „pokemon” jest skrótem od pocket monster, co można przetłumaczyć jako: kieszonkowy potwór lub kieszonkowy demon. Sama idea wywodzi się ze shintoizmu, według  którego należy oddawać cześć naturze i jej  upersonifikowanym elementom. Niestety przymioty pokemonów są przydatne przede wszystkim do unicestwiania przeciwników.  Poza tym, wśród pokemonów dopatrzyć się można elementów reinkarnacji - pokemon po śmierci może uzyskać doskonalszą formę wcielenia, a posługiwanie się zaklęciami oraz mantrowanie 
w czasie walki własnego imienia pozwala na przejście do wyższej klasy duchowej. Stwory te po raz pierwszy pojawiły się 
w grze wydanej przez tę samą firmę, która wcześniej wprowadziła na rynek należącą do klasyki okultyzmu - “Dungeos and Dragons”. Ponadto w kreskówce zaskakuje brutalność, a sens walki sprowadza się do rywalizacji o tytuł Mistrza Wszechświata, która jest bezwzględna. Pokemony między innymi: ciskają głazami, porażają prądem, miotają ogniem… 
Formalnie gra PokemonGo dostępna jest tylko w kilku krajach, wśród których zabrakło Polski. Można w nią jednak zagrać, jeśli dysponuje się smartfonem pracującym pod kontrolą Androida lub iOS i zastosuje się do wskazówek zamieszczonych w poradniku HYPERLINK. Jedno z zagrożeń to niebezpieczne wersje gry, które mogą zawierać złośliwy kod. Jeżeli więc ktoś pobiera plik. apk na Androida, to lepiej niech pamięta, aby robić to ze sprawdzonego źródła. Oprócz tego, aby zagrać należy się zalogować. Gra oferuje znacznie ułatwiającą ten proces opcję logowania przez konto Google. Natomiast jeżeli korzysta się z tej propozycji, to wyraża się zgodę na pełny dostęp Pokemon GO do twojego konta. Lepiej być przewidującym - bo co by się stało, gdyby serwery studia Niantic padły łupem hakerów...Mając to na uwadze - można założyć  konto na serwerach gry. Posiadający iPhone'a mogli natomiast pokusić się o rejestrację nowego konta w innym kraju.
Warto też pamiętać, że grając w Pokemon GO nie można zapominać o realnym świecie, w którym o nieszczęście nie jest trudno. Gra niestety potrafi także sprowadzić realne niebezpieczeństwo, a nawet zagrożenie życia, na nieuważnych graczy. Co więcej, pojawiły się doniesienia o złodziejach telefonów, którzy zastawiają pułapki na graczy wpatrzonych w ekran i nieświadomie podążających w niebezpieczne miejsca. Są już przykłady pierwszych ofiar: w Meksyku podczas próby złapania wirtualnego potworka młody człowiek spadł z mostu i poniósł śmierć na miejscu, z kolei w Chicago zapatrzony w ekran smartfona nastolatek trafił do niebezpiecznej dzielnicy, gdzie został dźgnięty nożem, natomiast jego smartfon wylądował w kieszeni napastnika. Także w Polsce zdarzyły się pobicia graczy.
Odrealnienie ma też swój wymiar psychologiczny, gdyż obcując na granicy rzeczywistości realnej i wirtualnej, które nakładają się na siebie w opisywanej grze - możemy odpływać w świat fantastyczny lub zacząć mylić te dwa światy. Poza tym, w przypadku prawdopodobnej rozbudowy gry autorzy mogą rozwijać możliwości coraz głębszego angażowania człowieka w świat nierzeczywisty.
Niebagatelną sprawą mogą być też koszty finansowe. Gra Pokemon GO jest darmowa, aczkolwiek umożliwia robienie zakupów (4,89 zł – 479,99 zł za sztukę). Wymaga też Androida w wersji przynajmniej 4.4 i iOS co najmniej w wersji 8.0. Jeśli wciągnie nazbyt gracza - może on wydać naprawdę sporo. Ponadto aplikacja szybko wyczerpuje baterię, prowadząc do konieczności nabycia i noszenia ze sobą powerbanku.
Pokemon GO sprawia problemy także instytucjom i firmom oraz osobom prywatnym. Przykładem jest tutaj policja z Darwin w Australii, której budynek został oznaczony jako PokeStop, w którym można znaleźć różne przedmioty. "Atakujący" posterunek gracze zmusili funkcjonariuszy do wydania oświadczenia tłumaczącego, że aby zdobyć Pokeballe wcale nie trzeba wchodzić do budynku. Poza tym, nie zawsze umieszczanie pokemonów jest " na miejscu": np. miejsca sakralne czy jak było w przypadku Muzeum Auschwitz-Birkenau. Pracownicy muzeum wystosowali już odpowiednie pismo do twórców gry o wyłączenie obszaru muzeum. Również inne instytucje oraz firmy nie godzą się na postawienie pokemonów blisko swoich siedzib, w trosce o swoje bazy danych. Zdarza się również, że gracze w ferworze łapania Pokemonów - "pukają do drzwi" właścicieli prywatnych posesji.
Pokemon GO według wielu graczy - to wręcz fantastyczna gra, mimo bardzo prostych opcji - pozwalająca na przyjemną zabawę na powietrzu i co istotne, zmuszająca do wyjścia z domu. Zatem zastępuje siedzenie przed komputerem – ruchem. 
Jednocześnie gra pozwala na integrację osób mieszkających w okolicy. Na portalach społecznościowych zawiązują się grupy wspólnie wyruszające na poszukiwanie pokemonów. Jest to także  okazja do przełamywania tendencji aspołecznych i do integrowania się z innymi ludźmi.
Dzięki aplikacji lepiej można poznawać topografię miasta. Podczas gry, uczestnicy odkrywają istotne dla miasta miejsca i obiekty. Przy tej okazji - można zachęcić jednocześnie, szczególnie młodych ludzi do ich bliższego poznania, także w wymiarze historycznym. 
Aplikacja może jednoczyć pokolenia, gdyż dzieci lat 90., niejednokrotnie mają już swoje pociechy, które przez wspólną zabawę - wprowadzić mogą w świat swojego dzieciństwa oraz znaleźć wspólną formę rozrywki. Daje to też osobom dorosłym i dojrzałym sposobność, aby poczuli się jak nastolatkowie czy dzieci. Oby tylko gra nie zastąpiła prawdziwych relacji i wychowania, rodzic nie był jedynie kumplem, a osoby dojrzalsze wiekiem nie naraziły się na śmieszność.
Niewątpliwie sukces gry przekłada się na sukces finansowy firmy Niantic, ale też punktów usług komercyjnych, nastawionych na dużą liczbę klientów, szczególnie gastronomicznych jak przykładowo: fast foody. Liczba graczy jest już obecnie zbliżona do liczby użytkowników Twittera, pomimo tego, że Pokemon GO trafił oficjalnie jedynie do: Australii, Nowej Zelandii oraz Stanów Zjednoczonych. 
Jakie dalsze efekty wywoła wyżej opisana aplikacja okaże się za jakiś czas...czy będzie więcej cieni czy blasków? Na gorąco dostrzegamy - że z pewnością gra wychodzi naprzeciw potrzebom wielu ludzi i jest pozytywna, jak i negatywna w skutkach. 
Popularność gry pokazuje nam niewątpliwą atrakcyjność świata wirtualnego dla współczesnego człowieka, gdyż tak naprawdę, żyjemy w rzeczywistości hybrydowej, która coraz ściślej łączy świat realny z tym zza ekranu monitora. Ponadto chcemy, niezależnie od wieku - „pławić się” w atmosferze młodości, przyjemności i beztroski, a postacie fantastyczne mogą być w tym pomocne. Natomiast nic nie zastąpi prawdziwego życia i prawdziwych relacji, a za zbyt duże odrealnienie przyjdzie zapłacić naszą kondycją psychiczną, społeczną, a nawet fizyczną. Każdy nadmiar szkodzi.•

ALEKSANDRA STUŁA psycholog,  terapeuta uzależnień

 

 

 

 

Wywiad

ilustracja

Irena Kurowska: - Należy szanować ludzi i siebie

Bohaterka filmu pt. „Ewangelicy”

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

W krainie bunkrów, mercedesów i osłów!

Tychy/Albania • Podróże kształcą

Albania przez dziesiątki lat niezwykle skutecznie izolowała się od świata. Od 2014 roku posiada status państwa - kandydata oficjalnie ubiegającego się o wejście do Unii Europejskiej. W 2015 roku odwiedziło Albanię ponad 3, 5 mln ciekawskich turystów. Od 2 lat także polscy turyści coraz częściej wybierają ten kraj, jako miejsce wypoczynku.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Przeznaczona na deweloperkę?

Co dalej z budynkiem po SP 21?

Zamknięta od trzech lat szkoła przy ulicy Młodzieżowej 7 w Tychach wciąż stoi bezczynnie. Choć w budynku tkwi ogromny potencjał, nikt dotąd nie podjął jakichkolwiek kroków, by go wykorzystać.

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy