Naszym tropem

Rekonstrukcja jest przestępstwem?

Prokuratura chyba się ośmiesza tym śledztwem

- Dziesiątki razy ubierałem na siebie ten mundur przy różnych inscenizacjach i rekonstrukcjach, niosłem tę flagę. Nie ukrywam zresztą, że umiem się w tę rolę wczuć, bo moja rodzina w latach 1919-21 była raczej związana z Selbschutzem niż z polskimi powstańcami. Ale pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, że symbole cesarstwa niemieckiego oraz organizacji, dążących w okresie powstań śląskich do utrzymania śląska w graniach Niemiec, to symbolika państwa totalitarnego. Przecież to totalitarne powstało kilkanaście lat później a symbolikę, którą my w rekonstrukcjach używamy, odrzuciło, zastępując inną – mówi Roman Bojno, rekonstruktor niemieckich jednostek z okresu powstań śląskich.

ilustracja

Chodzi o śledztwo, które prowadzi katowicka Prokuratura Rejonowa Katowice-Wschód w związku z obchodami rocznicy powstań śląskich, które miały miejsce w Pszczynie16 czerwca. Prokuratura bada, czy nie doszło tam do propagowania faszystowskiego ustroju państwa. Chodzi o grupę rekonstruktorów odtwarzających działania oddziału śląskiego Selbstschutzu (Samoobrony). Bo rekonstruktorzy ci posługiwali się flagą wojenną Cesarstwa Niemieckiego.

Ale w polskim prawie mamy zdefiniowane dwa ustroje totalitarne; faszyzm i komunizm. Cesarstwo niemieckie przestało istnieć 15 lat przed tym, zanim powstały faszystowskie Niemcy. Jak więc flaga cesarstwa może propagować III Rzeszę?

IPN nie wie, czym jest rekonstrukcja?

Teoretycznie prokuratura postępuje zupełnie prawidłowo. Jeśli następuje zgłoszenie podejrzenie przestępstwa, prokuratura ma obowiązek sprawę zbadać. Jeśli zgłoszenia dokonuje jakaś osoba o prawie nie bardzo mająca pojęcie, to może i nawet po łebkach. Ale tego zgłoszenia nie dokonał byle głupek, tylko Andrzej Sznajder, dyrektor katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej

Smutne to. Sznajder to człowiek, który kieruje instytucją zatrudniającą wielu dobrych, zawodowych historyków, a nawet własnych prokuratorów, więc chyba umiejącą ustalić, że flaga cesarstwa nie jest symbolem ustroju totalitarnego.

Sznajder próbuje swoją postawę motywować wprawdzie tym, że rekonstruktorzy mieli na sobie umundurowanie niemieckiej formacji, która wsławiła się wyjątkowym okrucieństwem podczas walk o Górę Św. Anny w III powstaniu. Ale przecież rekonstrukcja dotyczyła walk w tym właśnie okresie, więc jakie niby mundury mieli nośić? Polskiej husarii??? Dyrektor IPN nie wie, że rekonstrukcja wydarzeń polega na tym, by jak najwierniej odtworzyć mundury, symbole, uzbrojenie?

Przywłaszczyli neonaziści. I co z tego?

Anna Łukasik z prokuratury rejonowej, która sprawą się zajmuje twierdzi, że flaga wojenna cesarstwa niemieckiego aktualnie została przywłaszczona przez organizacje neonazistowskie. Jeśli jednak nawet to prawda, to wcale używana w kontekście cesarstwa nijak symbolem nazistowskim się nie staje, podobnie jak nikt nie twierdzi, ze symbolem hitlerowskim były swastyki, noszone przed wojną przez polskie oddziały Podhalańczyków (obecnie używają szarotki zamiast swastyki). Bo gdyby rekonstruktorzy nie mogli użyć flagi cesarstwa, pod jaką wtedy walczyli, to po jaką niby mieliby sięgnąć? Obecnej flagi Bundesrepubliki??? Jeśli prokuratura uważa, że jakaś faszystowska grupa przywłaszcza sobie symbole cesarstwa niemieckiego, to niech ściga tę grupę, a nie ludzi, którzy używają tych symboli zgodnie z historyczną prawdą.

Szajnera o podejrzeniu przestępstwa zawiadomił Grzegorz Grześkowiak, członek Komitetu Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa w Katowicach przy IPN. Uważa, że rekonstruktorzy przekroczyli swoją rolę, gdy nie tylko brali udział w rekonstrukcji, ale chodzili też z flagą po mieście, brali udział w defiladzie.

Zarzut równie absurdalny jak wszystkie pozostałe. Rekonstruktorzy potwierdzają, że w uroczystościach brali udział jako publiczność. Ale cóż w tym dziwnego, przecież te mundury, to kostiumy, w których podczas tych uroczystości występowali. Występowali w kilku punktach, trudno więc, by stale się przebierali. Ubrani byli w to, czego organizatorzy uroczystości od nich oczekiwali. W tych mundurach byli na mszy, w nich, jak wszyscy inni, brali udział w przemarszu na Rynek. Tam oficjalne uroczystości oglądali jako publiczność.

Prokuratura musi sprawdzić każde zawiadomienie, to oczywiste. Ale ta sprawa jest tak oczywista, że śledztwo powinno się zamknąć po kilku minutach, nie dopatrując się znamion przestępstwa. Tymczasem prokuratura zamiast tego przesłuchuje kolejnych świadków. Efekt może być tylko jeden – ostudzenie zapału rekonstruktorów, zniechęcenie ich do tej pasji. I jakie potem będą miały sens rekonstrukcje, jeśli będzie walczyć w nich tylko jedna, „słuszna” strona? Strzelać do drzew, krzaków…

Dariusz Dyrda

Wywiad

ilustracja

Uczeń z depresją

Rozmowa z Elizą Cieślikowską, psychologiem ze szpitala Megrez

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zbyt bogaci na niepodległość

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Cynamon!

Pamiętam prześmieszną rozmowę między moim ojcem a jego łódzkim przyjacielem. Ojciec zawsze przekonywał go, że oryginalna mowa śląska, a nie jej kabaretowe podróbki, bardziej podobna jest do języka czeskiego niż polskiego. Tamten kiedyś wracając z Czech, zagadnął: jeśli tak, to powiedz, jak po czesku będzie cynamon. Ojciec: skurzica? Adriana zamurowało: rzeczywiście, skurice… Mnie nie, bo w domu mojej babci i ojca zawsze mówiono skurzica. Nie bez sensu, bo to przecież skóra drzewa. Idą święta, więc czas na skurzicę!

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy