Naszym tropem

Frontem do klienta

Tychy należą do najtańszych miast dla zwolenników usług seksualnych

Nie wiadomo, z czego to wynika, ale usługi seksualne w Tychach należą do najniższych w Polsce, chociaż wśród tych niedrogich są też inne śląskie miasta, na przykład Ruda Śląska czy Chorzów. Z erotycznych portali wynika, że w Tychach swoje usługi świadczy przynajmniej 40 prostytutek, w Pszczynie około 10, w Mysłowicach i Mikołowie ogłaszają się pojedyncze.

ilustracja

Prostytucja zwana też przez niektórych nierządem była od zawsze i chyba zawsze będzie, bo popyt rodzi podaż. A chyba popyt jest, bo wchodząc na pierwszą z brzegu stronę z ogłoszeniami towarzyskimi, jeśli wybrać nasze województwo - od razu wyskakuje prawie 800 ogłoszeń pań, które szukają sponsora albo miłego faceta z zasobnym portfelem. Co ciekawe jeśli się „rozklika” opcję że to mężczyzna szuka pani, by miło spędzić czas, w województwie Śląskim takich poszukujących panów jest ponad 7 razy więcej (liczba anonsów mężczyzn poszukujących towarzystwa to prawie 6 tysięcy!).

Prostytucja zazwyczaj kojarzy się nam negatywnie, z przestępczym półświatkiem, z typkami z pod ciemnej gwiazdy, z wykluczeniem społecznym i tirówką przy ekspresówce w Kobiórze. Ale tak w sumie, ludzie są zazwyczaj nieświadomi, że czasem nawet nasi znajomi czerpią korzyści materialne z prostytucji, bo przecież można być sexworkerem raz w tygodniu, a podstawowe źródło utrzymania mieć zupełnie inne. Taka kobieta (bądź też mężczyzna) ma jednego klienta z którym się spotyka, i może nawet ta kobieta jest przekonana o uczuciu, które ich łączy. Zresztą taka głębsza relacja może wychodzić też od strony klienta, badania przeprowadzone w latach 70 XX wieku przez amerykańską psychoterapeutkę Martha Stein pokazują to wyraźnie. Badaczka przeprowadziła wywiad z ponad tysiącem klientów korzystających z usług call-girl, prawie 50 procent badanych wyznało podczas rozmowy, że podało swojej kochance swoje prawdziwe personalia i prawdziwy numer telefonu z czego jasno wynika fakt o chęci utrzymania kontaktu z kobietą, a co za tym idzie i zaufaniu. Z definicji prostytucji wynika coś jeszcze innego: opłatą za seks nie zawsze są pieniądze zostawiane na nocnej szafce, ale również inne korzyści, nie zawsze materialne. W internecie pełno ogłoszeń młodych, wykształconych kobiet, które szukają dobrze płatnej pracy biurowej, oferując szefowi dodatkowo wspólne intymne spędzanie czasu.

 

Ile ich jest?

 

Szacuje się że w Polsce z prostytucji utrzymuje się prawie 160 tysięcy osób, ale uprawiających najstarszy zawód świata może być znacznie więcej, gdyż wraz z pojawieniem się nowego terminu „sponsoring”, grono uprawiających seks w zamian za wsparcie finansowe znacznie wzrosło. Większość dziewczyn studiujących i uczących się a zarazem mających starszego zamożnego kochanka, w ogóle nie myśli o sobie w kategoriach nierządu, wiec statystyki są trochę, moim zdaniem, zaniżone. Z raportu OBOP opublikowanego dawno,, bo początkiem 2003 roku wynika. że to decyzję o wyborze drogi kobiety do towarzystwa, jest głownie zła sytuacja materialna (ponad 60 % respondentek), rzadziej kierowały nimi możliwość szybkiego zarobku czy też poprawę standardu życia.

Z badania wynika również, że kobiety w większości same podjęły decyzje o takiej formie zarobku, a u 80 procent ankietowanych jest to jedyne źródło utrzymania. Zapytana czy myślą, żeby zmienić pracę, prawie 90% respondentek potwierdza, a prostytucja ma być tylko tymczasowym zajęciem, póki nie wyjdą z kłopotów finansowych, lub też nie uzbierają pieniędzy na konkretny cel. Ankietowane zapytane o klientów, stwierdziły że to są zwykli ludzie, tacy jakich można spotkać na ulicy czy w urzędzie, sklepie. I choć może jakiś głos z tyłu głowy mógłby powiedzieć „te kobiety Boga w sercu nie mają” to większość tych pań, bo aż 80%, uważa się za osoby religijne i nie są to wcale osoby mało inteligentne, bo większość z nich ma wykształcenie średnie bądź też wyższe, albo właśnie studiują, więc z powodzeniem mogłyby szukać pracy gdzieś poza prostytucją. A ich klienci? To zazwyczaj mieszkańcy większych miast i w odróżnieniu od „kobiet pracujących”, uważają się często za niewierzących (takiej odpowiedzi udzieliło 25% mężczyzna biorących udział w badaniu), ponadto mimo tego, że płacą za seks. nie burzy im to obrazu i mniemania o sobie - prawie 70 procent ankietowanych mężczyzn nie widzi w korzystaniu z usług prostytutek nic złego, ponad 70 procent klientów uważa się za dobrych mężów i ojców.

 

Ile ona wyciąga?

 

Ile może zarobić prostytutka? To zależy od wielu czynników. Od wyglądu, wieku, predyspozycji (im więcej w ofercie, tym większe stawki), ale także od wielkości miasta i miejsca. Nie jest tajemnicą, że najwięcej mogą zarobić te które można znaleźć w nocnych klubach czy też agencjach towarzyskich, najmniej zarabiają tak zwane „tirówki”, jak niektórzy mówią jest to tak zwany ostatni sort. Te można spotkać przy drogach ekspresowych, na parkingach lub tez drogach wylotowych dużych miast.

Jak wynika z raportu portalu wynagrodzenia.pl w 2017 roku średni zarobek kobiet świadczących usługi seksualne wynosił 183 złotych za godzinę, za noc średni zarobek wynosił dziesięć razy więcej. Najdrożej jest w stolicy, gdzie za godzinę towarzystwa trzeba zapłacić około 254 złotych, zaskoczeniem jest (może tylko dla mnie), że na szóstym miejscu pod tym względem jest Leszno gdzie za godzinę trzeba zapłacić 201 złotych. Może determinuje to bliskość niemieckiej granicy? Ale w takim razie drogi musiało być też w Zielonej Górze, Legnicy czy Gorzowie Wielkopolskim. A nie jest. Z zestawienia można się też dowiedzieć że najtańszymi miejscami, by spędzić czas w towarzystwie kobiety są kolejno: Olsztyn, Włocławek, Chorzów i Tychy. Czytając „tyskie” oferty na portalach usług erotycznych, godzina kosztuje u większości pań 150 złotych (czasem mniej), w Katowicach 200 i więcej.

I trochę to dziwi, ponieważ Tychy są chyba prężniejszym miastem i większym od Leszna czy Łomży, a zarobki są tu znacznie powyżej ogólnopolskiej mediany. Z czego wynika taniość usług seksualnych w Tychach? Myślę, że to temat na doktorat dla socjologa. A może ma rację prostytutka, którą udało mi się namówić na rozmowę. Według niej rynek w Tychach psują dziewczyny, które przyjechały tu, nie tylko zza wschodniej granicy, do pracy w przemyśle, bo w Tychach rąk do pracy brakuje, ale po dniówce dorabiają także inaczej. W końcu – jak mówi – przyjechały zarobić, to zarabiają.

Wejście w ten świat, nie takim jak widzą go inni, ale okiem prostytutki jest ciężki dla zwykłego człowieka. One same niechętne są do rozmowy jak naprawdę wygląda ich profesja, jakie były początki, co je do tak radykalnego kroku skłoniło. To nie zawsze jest historia z „Pretty Woman” i często brak jest happy endu.

Karolina Gąsior

Wywiad

ilustracja

Uczeń z depresją

Rozmowa z Elizą Cieślikowską, psychologiem ze szpitala Megrez

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zbyt bogaci na niepodległość

Rok temu jesienią poświęciliśmy wielki tekst odradzaniu się państwa polskiego w 1918 roku. W końcu to setna rocznica niepodległej. Jednak u nas mało kto wtedy o Polsce myślał. Tutaj wtedy najważniejszym tematem było, czy uda się stworzyć państwo śląskie. A grudzień był akurat tym miesiącem, gdy w tej sprawie działo się najwięcej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Cynamon!

Pamiętam prześmieszną rozmowę między moim ojcem a jego łódzkim przyjacielem. Ojciec zawsze przekonywał go, że oryginalna mowa śląska, a nie jej kabaretowe podróbki, bardziej podobna jest do języka czeskiego niż polskiego. Tamten kiedyś wracając z Czech, zagadnął: jeśli tak, to powiedz, jak po czesku będzie cynamon. Ojciec: skurzica? Adriana zamurowało: rzeczywiście, skurice… Mnie nie, bo w domu mojej babci i ojca zawsze mówiono skurzica. Nie bez sensu, bo to przecież skóra drzewa. Idą święta, więc czas na skurzicę!

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Planowany przy jeziorze

Kanał Wisła-Odra to inwestycja jeszcze bardziej mityczna, niż budowa nowej nitki drogi S-1, mającej od Mysłowic, przez Ustroń prowadzić na Słowację. Budowa planowanej od dobrych dwudziestu lat S-1 może się znów przesunąć, gdyż podobno zastrzeżenia zgłasza (w okolicach Bierunia i Oświęcimia) UNESCO. Natomiast Kanał Śląski Odra-Wisła, o którym mówi się od lat ponad pięćdziesięciu ma planowaną nową trasę, która tym razem ma prowadzić tuż przy Jeziorze Paprocańskim.

więcej

Partnerzy