Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy wierzysz, że wpadka polityków PiS-u z materiałami wyborczymi opatrzonymi numerami listy przed ich losowaniem?

Naszym tropem

Nadchodzi czas inwazji kleszcza, komary też już latają

Pryskać czy nie pryskać?

Na zewnątrz coraz cieplej wiec kleszczy i komarów będzie coraz więcej. Mylnie uważa się, że atak kleszcza grozi nam tylko w lecie. Tychy już przygotowują się do oprysków przeciw nim, Katowice z nich zrezygnowały. Kto ma rację?

ilustracja

 Tak naprawdę stale ocieplający się klimat bardzo pomógł kleszczowi, sezon na nie rozpoczął się już w marcu, a szczyty ich aktywności przypadają na maj - czerwiec i wrzesień - październik. Nie straszna mu też wczesna pora dnia, bo zaczynają poszukiwania żywicieli już od samiuśkiego rana aż do zmroku. Gdy temperatura spada poniżej 4 stopni, wtedy zapadają w letarg i zagrzebują się
w ściółce by przetrwać najgorsze.
 W coraz większej ilości miast zaczyna się robić opryski przeciwko kleszczom i komarom. Świadomość o ich bliskości często nie pozwala nam należycie spędzić wolnego czasu na powietrzu. Jest lęk, bo wiemy, że kleszcze przenoszą różnorakie choróbska, a komary swoim ukąszeniem powodują swędzące bąble. W przypadku kleszczy trzeba powiedzieć, że ludzie nie są nadrzędnym targetem, jeśli chodzi o ich ucztowanie, wolą psa albo kota, ale z braku laku przyczepiają się również do człowieka. Na świecie występuje około 900 gatunków kleszczy, w samej Europie występuje 70 gatunków,
a u nas 19. Najczęściej spotykany jest kleszcz pospolity. Wyssana przez kleszcza krew nie jest problemem dla żywiciela; problemem są choroby które kleszcz przenosi.

Z drzewa nie spadnie

Panuje przekonanie, że kleszcze spadają na nas z drzew, ale to nie do końca prawda, bo kleszcz potrafi się wspiąć na najwyżej 150 cm w górę. Takiego pasażera na gapę raczej można zabrać z  trawnika lub krzewów. Wiec wychodząc nawet na papierosa do swojego ogrodu, można wrócić do domu już nie samemu.
Kleszczowi przyznać trzeba, że jest cierpliwym i wytrawnym łowcą. Larwy tych zwierząt polują zazwyczaj aktywnie, ale potrafią też długo wyczekiwać na źdźble trawy lub liściu, wyczekując odpowiadającej mu ofiary. W całym tym przedsięwzięciu pomaga mu odpowiedni sprzęt. Kleszcze wyposażone są w specjalne „radary”  (narząd Hallera znajdujący się w odnóżach), za pomocą którego kleszcz może rozpoznać około 50 zapachów, zwłaszcza wyczuć dwutlenek węgla wydychany przez ofiarę. Reagują też na zmiany temperatury czy też wibracje. Zmysł węchu jest wykształcony u kleszczy do tego stopnia, gdyż nie posiadają zmysłu wzroku - są ślepe, wiec mit o tym że ciemne ubrania uchronią nas przed kleszczami można od razu wyrzucić do kosza. Przy pomocy narządu Hallera kleszcz może wyczuć obecność żywiciela nawet z odległości 30 metrów, wiec nie łudźmy się że nasza obecność zostanie przez kleszcza nie zauważona. Czuje  nas,  kwestia czy podejdziemy dość blisko. Bo jeśli tak, jest  na nodze…
Katowice wolą ulotki, Tychy pryskanie
Pozostaje pytanie pryskać czy nie. W tamtym roku Katowice wykonywały opryski przeciwko kleszczom, w tym roku robić tego nie będę, gdyż w ostatnim roku padło od nich wiele pszczół. Ponadto rzecznik prasowy Urzędu miasta Katowice - Ewa Lipka tłumaczy decyzje w ten sposób, że opryski wykonane w kilku miejscach
w mieście wcale skutecznie nie zabezpieczają przed ugryzieniem kleszcza czy też przenoszoną przez nią boreliozą. Tylko środki indywidualnej ochrony zapewnią nam wysokie bezpieczeństwo. Też nie stuprocentowe. W tym roku Katowice będą walczyć z kleszczami papierowymi ulotkami, których wydrukowano już tysiące.
Najwyraźniej inaczej myślą władze Tychów, które wykonują opryski przeciwko pajęczakom już od 10 lat i w tym roku również będą pryskać - na ten cel zostało zarezerwowane 25 tysięcy złotych
w budżecie miasta. Z roku na rok coraz więcej miast wykonuje opryski przeciwko kleszczom i komarom, na przykład Gliwice czy Chorzów. Wiadomo nie da się spryskać każdego metra w mieście, ale chodzi o to, by zabezpieczyć miejsca, w których od maja zaczną się pojawiać duże skupiska ludzi, na przykład w miejskich parkach czy nad jeziorem. W ten sposób miasto tworzy względnie bezpieczną przestrzeń publiczną, która pozwala beztrosko spędzić czas, bez obawy że przyczepi się do nas kleszcz czy ugryzie komar. Wiadomo, nie zwalnia to
z korzystania ze środków ochrony indywidualnej, ale jest to pewne udogodnienie dla mieszkańców miast. Ale czy na pewno?
Mieszkający w Katowicach Marek Matuszczyk, który od około roku leczy się na boreliozę, w tamtym roku namówił wraz z innymi facebookowiczami,  urzędników swojego miasta na wykonanie oprysków, wiec bardzo zaskoczony był decyzja, że w tym roku oprysków nie będzie.

Zdiagnozuj się sam…

Chory na przenoszoną przez kleszcze boreliozę jest zdany tak naprawdę tylko na siebie. Człowiek ugryziony przez kleszcza często musi wykonać specjalistyczne badania w sanepidzie, za które musi zapłacić sam, a to dosyć duży koszt, ponieważ takie badania wykonywane są z wykorzystaniem bardzo zaawansowanej technologii diagnostycznej.
Dlatego wzorem jest miasto Tychy, które w tym roku zamierza znów wykonać opryski na 65 hektarach miasta. Jak mówi rzecznik urzędu miasta Tychy Ewa Grudniok:  - Opryski przeciw komarom i kleszczom obejmujące łączną powierzchnię 65 ha, wykonywane są w parkach, w których zlokalizowane są zbiorniki wodne i place zabaw, tj. w parku Północnym, parku św. Franciszka, parku Suble I i II, parku Łabędzim oraz tereny wokół zbiornika Paprocany . W tym roku także je planujemy.  Na 2019 zabezpieczyliśmy na opryski 25 000 zł.


Pszczoły względnie bezpieczne

Ponadto w informacji, dotyczącej oprysków na terenie miasta w czasie zbliżającym się do terminu oprysków, mieszkańcy są o tych działaniach informowani w prasie lokalnej czy na stronie Urzędu Miasta. Powiadamiana jest też policja, sanepid oraz Stowarzyszenie Pszczelarzy w Tychach. Opryski (uprzedza się o miejscu i godzinie ich wykonywania)  uzgadniane są z pszczelarzami, tak aby właściciele mogli zabezpieczyć pszczoły w ulach i w ten sposób zniwelowali kontakt pszczół ze środkiem czynnym i możliwym negatywnym wpływem. Od wykonania pierwszego oprysku minęło 10 lat. Przez cały ten czas  nie było żadnych skarg ze strony pszczelarzy, a przecież na terenie miasta znajduje się około 650 pni pszczelich. Także dlatego, że opryski wykonywane są w godzinach nocnych miedzy godziną 20 a 1 w nocy. Gdy pszczoły śpią.  
Działania tyskie są odpowiedzią na dane sanepidów, z których wynika że województwo śląskie jest jednym z największych ognisk boreliozy w Polsce. W roku 2016 odnotowano tu 3264 przypadki boreliozy
z czego 356 wymagało hospitalizacji.•
                                                      
 Karolina GĄSIOR

Wywiad

ilustracja

Wierzę w ten Teatr

Rozmowa ze Sławkiem Żukowskim, reżyserem, aktorem, rysownikiem, malarzem, a nawet muzykiem!

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wio koniku

Przełom XIX i XX wieku to czas, kiedy rozwój cywilizacji bardzo przyspieszył. Mówimy  o nim w kontekście elektryczności, hut, samochodów, samolotów, chirurgii nawet. Tymczasem dla naszych górnośląskich przodków najważniejsze były być może zmiany, które zachodziły w transporcie… konnym. Ponieważ jednak najlepiej znam temat z okolic Mysłowic, będę operował przede wszystkim tutejszymi przykładami.

 

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Śląska oberiba!

Alka, Delikates Biała, Gabi czy Wiedeńska Biała - coś wam to mówi? No tak. A może po prostu…oberiba? Pewnie części nie trzeba już bardziej tłumaczyć. Tak proszę Państwa - dzisiaj biorę na warsztat kalarepę.

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

W Kamionce nie chcą szerokiej drogi

Plan zagospodarowania przestrzennego, który burmistrz Mikołowa Stanisław Piechula pokazał mieszkańcom dzielnicy Kamionka – bardzo się im nie spodobał. Mało powiedziane, na spotkaniu 25 lipca było bardzo gorąco. Padały pod adresem burmistrza i planu gorące słowa. Najwięcej kontrowersji wzbudza szeroka ulica, prowadząca przez środek dzielnicy. Mieszkańcy nie wiedzą, czemu ma ona służyć, ale obawiają się, że stanie się drogą praktycznie tranzytową, a ich spokojna, cicha, wiejska w zasadzie dzielnica zmieni się nie do poznania.

więcej

Partnerzy