Sondaż publiczny

W Dzień Matki:

Naszym tropem

Ziobro szuka mafii górniczej

Minister wie lepiej od sądu?

ilustracja

Minęło ponad 1000 dni od czasu po zapowiadanym wielkim audycie państwa. PiS miał przedstawić liczne afery poprzednich rządów. Jednak nic, kompletnie nic, w zasadzie nikogo o nic nie oskarżono, żadnej afery nie wyjaśniono, a komisje śledcze, choćby ta w sprawie Amber Gold, coraz bardziej popadają w śmieszność. Zamiast tego coraz głośniej o aferach obecnie rządzących, nie tylko spółki Srebrna, ale też płacach w NBP i wielu innych. Prokurator Generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chcący cokolwiek pokazać, sięga już po bardzo odgrzewane kotlety.

Bo za odgrzewany kotlet trzeba uznać kasację, którą złożył od wyroku uniewinniającego byłych prezesów Katowickiego Holdingu Węglowego i dyrektorów kopalń należących do tej spółki. Sześciu ludzi postawionych na szczycie KHW a później Kompanii Węglowej oskarżono o korupcję pięć lat lat temu. Zresztą podobnie, jak innych kopalń, choćby Bogdanki. Materiały związane z korupcją jeszcze za czasów rządów PO zbierała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ogółem sprawa dotyczyła 30 osób, a łapówki miały dotyczyć kilkunastu milionów złotych.
Oskarżeni z naszego terenu, jedyny świadek z Tychów

Akt oskarżenia, dotyczący między innymi Andrzeja S., byłego szefa kopalni Wesoła (miał dostać 93 tys. zł), Jerzego K., byłego dyrektora kopalni Staszic (21 tys. zł), a najwięcej miał dostać były prezes KHW Maksymilian K. (400 tys. zł). Łapówki miał im wręczać Andrzej J. wówczas prezes Voest-Alpine Technika Górnicza i Tunelowa, mającej siedzibę w Tychach. Obecnie mieści się tu firma Sandvik Mining and Construction (SMaC), w którą tyska Voest-Alpine się przekształciła.
W zasadzie cały akt oskarżenia oparto na zeznaniach dyrektora Andrzeja J. On sam nie miał zaś innej możliwość, jak zeznawać, bo ABW zabezpieczyła jego e-maile do przełożonych w Austrii, w których informował ich, że temu czy tamtemu musi wypłacić „prowizję”. ABW dotarła też do wydruków konta bankowego w Austrii, z którego pieniądze wypłacano.
Według Andrzeja J. pieniądze te trafiały potem do szefów polskich koncernów górniczych i kopalń, zwłaszcza z naszej okolicy. W latach 1999-2004 kopalnie z KHW rzeczywiście kupowały od Voest-Alpine sporo maszyn górniczych – transportowych i kombajnów. Kontrakty mówiły też o ich serwisowaniu i zakupie części zamiennych. Kiedy okazało się, że Andrzej J. jest na swoich e-mailach przyłapany, zaczął przekonywać śledczych, że bez „prowizji” dla górniczych szych nie sprzedałby dyrektorów Polsce ani jednego kombajnu, ani jednej maszyny. Że wszystkie te transakcje wymagały prowizji dla decydujących o zakupie.
Oskarżenie bez żadnych dowodów

W oparciu o te zeznania Prokuratura Apelacyjna w Katowicach sporządziła akt oskarżenia, mówiący, iż oskarżeni uzależniali zawarcie umów od tych „prowizji” a w rzeczywistości korupcji. Ich wysokość miała być wyliczana procentowo, zależnie od wartości maszyny. Stąd tak dziwne kwoty, bo powszechnie wiadomo, że łapówki wręcza się raczej w sumach okrągłych.
W naszej okolicy od dobrych 30 lat mówi się, że jeśli kopalnia kupuje jakieś maszyny, to dyrektor wziął w łapę od producenta. Ale mówić, to można na rodzinne imprezie, i najlepiej też bez nazwisk, bo jeszcze ktoś poczuje się zniesławiony i pozwie nas do sądu. ABW oraz katowicka prokuratura uznały jednak, że „mówienie” Andrzeja J. wystarczy i na tej podstawie rozpoczął się proces szóstki dyrektorów i prezesów. Sam Andrzej J. miał w procesie posiadać status świadka a nie oskarżonego.
Ale nie posiadał, bo jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego popełnił samobójstwo. Powiesił się w katowickim hotelu. Wprawdzie plotki mówiły też, że ktoś mu „pomógł”, ale takiego wniosku już ani ABW ani prokuratura nie sformułowały. Tak więc proces zakończył się kompromitacją prokuratury, bo jak oskarżać kogoś o branie łapówek, jeśli nie ma po procederze tym żadnych śladów a jedyny świadek oskarżenia nie żyje? Zresztą sąd rozpatrujący sprawę nie wykluczył, że owszem, Andrzej J. od swoich austriackich przełożonych pieniądze na prowizje brał, ale nikomu ich nie wręczał, tylko zostawiał sobie jako dodatkowe wynagrodzenie. Może miał świadomość, że proces pójdzie w tym kierunku i dlatego popełnił samobójstwo. Bo nagle się okaże, że to on był zwykłym złodziejem?
Tego nie dowiemy się już nigdy – ale za to wiemy na pewno, że sąd I instancji uznał, ze nie ma żadnych dowodów korupcji, więc ich uniewinnił, a mimo złożonej apelacji prokuratury, sąd II instancji
w całości podzielił to stanowisko. Zresztą sprawa z innymi oskarżeniami o korupcję (m.in.. we wspomnianej Bogdance) skończyła się podobnie.
Kasacja, ale w oparciu o co?
Prawomocne wyroki zapadły w 2017 roku, a więc już za rządów PiS-u. I nagle, kilka dni temu, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro wnosi o kasację tamtego wyroku. Najwyraźniej uważa, że korupcja jednak była. Podległa mu Prokuratura Krajowa wyjaśnia, że w procesie miały miejsca uchybienia – sąd nie nakazał przeprowadzenia wszechstronnej kontroli i niezbyt starannie ustosunkował się do zarzutów apelacyjnych. Ponadto
w II instancji orzekał sędzia, który wcześniej sam złożył oświadczenie, że może budzić uzasadnienie braku bezstronności. Sędziemu chodziło jednak o to, że wcześniej orzekał już w innej sprawie, opartej o zeznania Andrzeja J. Jego przełożeni jednak uznali, że to nijak nie jest przesłanka wykluczająca jego bezstronność.
Obrońca jednego z prezesów KHW, mec. Karol Konsek wypowiada się do mediów, że owa nowa kasacja to po prostu polemika
z prawomocnym wyrokiem sądu. Gazecie Wyborczej powiedział, że Zbigniew Ziobro „– Podnosi w niej te same argumenty, który były zawarte w apelacji wyroku i zostały odrzucone już przez sąd drugiej instancji. A co do zarzutu dotyczącego sędziego, to prokurator generalny będzie musiał wykazać, że fakt orzekania w innej sprawie bazującej na zeznaniach tego samego świadka miał wpływ na wyrok uniewinniający szefów KHW”.
Determinację ministra jednak łatwo zrozumieć. Za rządów innych, niż Dobrej Zmiany Polskę miała oplatać ośmiornica korupcji. Jak nie ma nic innego, to może tu coś ugra. Ale to gra ryzykowna, bo w czasach dotyczących tej „afery” ministrem sprawiedliwości był Lech Kaczyński a w radzie ministrów zasiadał też Ryszard Czarnecki, prominentny działacz PiS-u.•
 
Joanna NORAS

 

Wywiad

ilustracja

Niech żyje teatr

Z Dorotą Pociask-Frącek, dyrektorem Teatru Małego w Tychach rozmawia Dariusz Dyrda.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bardzo zacięte bitwy

Na Górnym Śląsku II wojna światowa  trwała do 8 maja!

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Rzodkiewka – królowa nowalijek

W końcu na poważnie zaświeciło słońce. I to nie jest już pogodowy kaprys, anomalia na kilka dni i powrót na stare, jesienno - zimowe śmieci. Przyroda wystartowała i teraz już nie ma wątpliwości – nic jej nie zatrzyma przez następne pół roku, nawet te chwilowe „zera” w nocy. Poza tym, że wszędzie robi się malowniczo zielono i słonecznie, dzień jest długi, to wchodzimy znowu w dobry czas dla sezonowego jedzenia.
I świetnie, o to przecież chodzi – żeby jeść to, co chwilowo rośnie dookoła, naturalnie. Długo na nią czekałam i jak tylko zaczęła się pojawiać musiałam poszperać i dowiedzieć się co w niej drzemie. Według mnie to najsmaczniejszy symbol wiosny – rzodkiewka!

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Nadchodzi czas inwazji kleszcza, komary też już latają

Na zewnątrz coraz cieplej wiec kleszczy i komarów będzie coraz więcej. Mylnie uważa się, że atak kleszcza grozi nam tylko w lecie. Tychy już przygotowują się do oprysków przeciw nim, Katowice z nich zrezygnowały. Kto ma rację?

więcej

Partnerzy