Sondaż publiczny

Czy uważasz, że ze smogiem, który znów się zaczyna, uporamy się:

Naszym tropem

Giżyński Gate!

Znowu nas wyrolowali. Rolnicy w swoich sprawach zamiast do Mikołowa, będą jeździć do Częstochowy

ilustracja

Najbardziej wściekli są rolnicy z okolic Mikołowa. Ale tylko mniej ci z powiatu pszczyńskiego, Tychów – a w zasadzie całej śląskiej części naszego województwa. Nawet nie tylko śląskiej, także Żywca czy powiatu będzińskiego. Wszyscy oni nie zostawiają suchej nitki na najnowszych decyzjach ministerstwa rolnictwa. Bezpośrednio uderzających w rolników naszego regionu. Chodzi o to, że najważniejszą dla nich instytucję właśnie przenosi się z Mikołowa do Częstochowy.
- Co za idiota to wymyślił – piekli się Franciszek Mateja, rolnik z Lędzin – Piękny nam prezent na dożynki zrobili. Do tej pory jak mam coś do załatwienia,
a rolnik ma często w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa do załatwienia, wychodziłem
z domu o ósmej rano, a o dziesiątej byłem już na traktorze w polu. Teraz, jak będę potrzebował coś załatwić, to stracę całą dniówkę. To ja, a co ma powiedzieć taki rolnik z Żywca? Do Mikołowa jechał godzinę, pod Częstochowę pojedzie trzy godziny. Potem
w częstochowskich korkach jeszcze jedną. Wyjdzie z domu rano, wróci wieczorem. A tam czasem, jak się przedłuża choćby dzierżawę ziemi, to trzeba się w ciągu miesiąca wybrać kilka razy.
Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa został powołany
w ubiegłym roku – zastępując Agencję Nieruchomości Rolnych (ANR) i przejmując część zadań Agencji Rynku Rolnego (ARR). Jego ośrodek powstawał w każdym województwie. W naszym wybór padł na Mikołów, chociaż poseł PiS-u z Częstochowy, Szymon Giżyński mocno optował za swoim miastem. Przeważyły jednak względy praktyczne.

Mikołów po prostu logiczny

Pierwszy z nich to geografia. Wystarczy spojrzeć na mapę województwa, by zauważyć, że Mikołów leży niemal w jego środku, a Częstochowa na samych północnych granicach. Wszyscy rolnicy mają tak samo daleko. Do tego Mikołów jest świetnie skomunikowany – bliziutko do autostrad A-4 i A-1 oraz ich węzła w Gliwicach.
W sąsiedztwo Mikołowa można przyjechać autostradą i z okolic Jastrzębia, i Tarnowskich Gór,
i Jaworzna. Do tego przez Mikołów idzie „Wiślanka”, niedaleko jest też „Gierkówka”, czyli dwupasmowe drogi krajowe.
A Częstochowa? Ma tylko tą „Gierkówkę”, która drogą ekspresową była 30 lat temu, ale teraz od Będzina do Częstochowy, na 60 kilometrach, jest na niej chyba ze 30 sygnalizacji świetlnych. Ostatnie dziesięć kilometrów do Częstochowy jedzie się niemal zawsze w korku. Poza tym                 do miasta tego prowadzą tylko dość kiepskiej jakości drogi powiatowe.
Te zalety Mikołowa dostrzegło ministerstwo, które rok temu wyjaśniało wybranie tego miasta: Mikołów znajduje się w samym centrum województwa, co pozwala na optymalizację dojazdu do siedziby rolnikom zarówno
z części południowej województwa (Cieszyn, Racibórz, Żywiec, Wodzisław Śląski, Jastrzębie Zdrój), jak i z części północnej (Zawiercie, Częstochowa, Lubliniec, Myszków). Mikołów graniczy z Katowicami, gdzie znajdują się siedziby władz wojewódzkich oraz urzędów właściwych dla całego województwa śląskiego. Miasto jest bardzo dobrze skomunikowane z całym województwem zarówno pod względem transportu drogowego (drogi krajowe S1, 81, autostrady A1, A4), jak
i kolejowego. Siedziba SZGZ ANR w Mikołowie znajduje się około 150 metrów od dworca PKP
i dworca autobusowego”.

Lokal bez czynszu

Ale zdecydowały nie tylko drogi. Chodziło też o samą siedzibę. W Mikołowie znaleziono piękne biurowce, należące do skarbu państwa, w tym jeden z nich zabytkowy, z 1907 roku, mający ponad tysiąc metrów kwadratowych. Ponieważ należ do państwa, nie trzeba nikomu płacić czynszu. Wcześniej za wynajem budynków dla tej agendy rządowej płacono w Katowicach rocznie ponad pół miliona złotych. W ciągu ostatniego roku KOWR wydał na remonty – posiadanego na własność - mikołowskiego budynku prawie milion złotych. Niebawem wyremontowany znów opustoszeje.
„Ponoszenie kosztów wynajmu w sytuacji, gdy KOWR będzie dysponować własnym budynkiem
w Mikołowie byłoby jawną niegospodarnością”. – pisało rok temu ministerstwo rolnictwa. Teraz się na tę niegospodarność zdecydowało.
A jeszcze kilka tygodni temu plany były zupełnie inne. Siedziba KOWR-u ma wspólny mur z tutejszym Bankiem Śląskim, który 31 grudnia przeprowadza się do innej siedziby. KOWR planował kupić ten budynek i ulokować tam Agencję Restrukturyzacji
i Modernizacji Rolnictwa, która obecnie w Mikołowie wynajmuje osobny budynek. Wystarczyłoby przebić jedne drzwi i rolnik załatwiałby wszystko na miejscu. I dzierżawę ziemi w KOWR-ze i wszelkie dopłaty do swoich upraw,  którymi zajmuje się Agencja. Budynek nie wymagałby żadnych przeróbek – bo układ banku, z dużą halą obsługi klientów, idealnie nadaje się do wypłat dotacji i dopłat.
Zaletą mikołowskiej siedziby jest też ogromny bezpłatny parking, który się mieści tuż obok.
W Częstochowie podobne miejsce trudno będzie znaleźć. Zresztą obecnie KOWR mający w Mikołowie budynek własny, zaczyna szukać w Częstochowie lokali pod wynajem. Jeśli nie znajdą dość dużego obiektu – będzie rozrzucony w kilku miejscach.

Bo Mikołów jest w środku

Ale chodzi nie tylko dojazd rolników i siedzibę. Rok temu ministerstwo uzasadniało mikołowską lokalizację: „Wybór siedziby oddziału terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa
w województwie śląskim nastąpił po dokładnej analizie czynników, które powinny o tym decydować. Za wyborem Mikołowa jako siedziby OT KOWR w województwie śląskim przemawiały względy  finansowe, kadrowe, centralne położenie w regionie oraz możliwość wykorzystania istniejącej bazy lokalowej stanowiącej własność Skarbu Państwa. Ponadto znaczenie ma bezpośrednie sąsiedztwo Mikołowa ze stolicą województwa śląskiego – Katowicami”.
Co się w ciągu roku zmieniło? Nic, poza tym, że wiceministrem rolnictwa został poseł Giżyński
z Częstochowy. Przenosząc siedzibę nawet nie uznano za stosowne przeprowadzić konsultacji wśród rolników, bo jak wyjaśnia ministerstwo, jest to zmiana "organizacji wewnętrznej Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa"
Tak naprawdę nie przeprowadzono, bo wynik konsultacji sprzed roku jest świetnie znany: 13 Rad Powiatowych Śląskiej Izby Rolniczej poparło Mikołów, 4 – Częstochowę, jedna (zawierciańska) się nie wypowiedziała. Rolnicy nie chcą, by służącą im instytucję rządową przenieść do Częstochowy. Ale co to Giżyńskiego obchodzi?

Nowe, dziwaczne analizy

Ministerstwo wie swoje. Właśnie sporządziło nowe analizy,
w których czytamy: „Proponowana zmiana usprawni dostępność usług świadczonych dla mieszkańców województwa śląskiego, z uwagi na korzystniejsze położenie infrastrukturalne – szeroka dostępność do środków komunikacji masowej, bliskość różnych urzędów publicznych”. To już jawna kpina. Twierdzić, że Częstochowa ma lepszy od Mikołowa dostęp infrastrukturalny, to jak powiedzieć, że Warszawa ma lepszą sieć połączeń lotniczych niż Nowy Jork. No, a twierdzić, że Mikołów, leżący praktycznie na obrzeżach stolicy województwa Katowic ma gorszą „bliskość różnych urzędów publicznych” niż peryferyjna Częstochowa, to jak powiedzieć, że w Jędrzejowie jest większa dostępność do placówek kultury, niż w Warszawie.
KOWR nie tylko dzierżawi rolnikom działki skarbu państwa
i załatwia dla nich wiele innych spraw. Połączono w jedną agencję – promocji rolnictwa, rynków zbytu, giełdy rolnicze. Na górze województwa mamy 300 000 odbiorców, mieszkańców powiatów wokół Częstochowy,  na dole 4 miliony ludzi. KOWR prowadzi akcje w rodzaju: Owoce i warzywa w szkole, Mleko w szkole. W samym okręgu rybnickim (blisko im do Mikołowa) odbiorców tych akcji jest więcej, niż na Ziemi Częstochowskiej. Gdy wziąć pod uwagę nie okręg rybnicki, ale cały Górny Śląsk
i Metropolię Silesia, jest to dziesięć razy więcej. W samych Katowicach (rzut beretem od Mikołowa) mieszka chyba więcej ludzi niż w Częstochowie i sąsiednich powiatach.  
Argumenty za Mikołowem można by mnożyć. Za Częstochową jakichkolwiek logicznych nie umie znaleźć nawet samo ministerstwo, przenoszące siedzibę śląskiego KOWR-u. Ale logika nie ma tu nic do znaczenia, liczą się osobiste ambicje wiceministra Szymona Giżyńskiego. Który od lat walczy, by powołać województwo częstochowskie, a jeśli się nie da, to wyrwać do tego miasta każdą możliwą agendę państwową. Ma władzę nad KOWR-em, to padło na KOWR.

Ludzi szkoda, PiS-u jakby mniej

Minister Giżyński bardzo się spieszył. Do międzyresortowej analizy wysłał rozporządzenie 24 sierpnia. Dodał, że brak odpowiedzi w ciągu kilku dni będzie uznawał, za akceptację. Rozporządzenie weszło w życie 1 września, KOWR z Mikołowa ma zostać przeniesiony z dniem 1 stycznia 2019 roku.
W zasadzie każdy, kto życzy źle PiS-owi, może się cieszyć. Rolnicy w naszej okolicy dość masowo popierali PiS. W powiecie pszczyńskim znamy takiego, który cztery lata temu kandydował
z listy PiS-u do powiatu. Teraz gdy przedstawiciele tej partii odwiedzili go w tej samej sprawie, pokazał im drzwi. – To bezczelność po takim PiS-owskim świństwie wobec śląskich rolników przyjść jeszcze do mnie, żebym kandydował z PiS-u – wyjaśnia.
PiS na skutek machinacji wiceministra Giżyńskiego straci pewnie w naszym województwie kilka mandatów do sejmiku, znacznie więcej do rad powiatów pszczyńskiego, mikołowskiego, bieruńsko-lędzińskiego i wielu innych. Wkurzenia rolników nie zneutralizuje wizyta premiera czy ministra w Tychach. Ale to nie nasze zmartwienie. Każda partia odpowiada przecież za swoje decyzje.
Naszym zmartwieniem jest, że na skutek widzimisię jednego faceta podjęto idiotyczną
i krzywdzącą dla rolników z naszego terenu decyzję. Nie tylko dla rolników, dla szkolnych dzieci z programów „Mleko w szkole” i innych też. Bo jakoś nie chce nam się wierzyć, że te programy w aglomeracji katowickiej da się lepiej realizować z Częstochowy, niż z Mikołowa.
                                              

Adam MOĆKO  

 

Wywiad

ilustracja

Czasem włącza mi się „śląski tryb”

Rozmowa z Waldemarem Cichoniem, tyskim pisarzem, autorem książek dla dzieci

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Polska nie wtedy się odrodziła!

Mało kto wie, co 11 listopada świętujemy

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Nie taki zwykły ten ziemniak

Wartość odżywcza kartofli jest tak duża, że mogą one – oczywiście przez jakiś czas – stanowić jedyny składnik pożywienia człowieka bez uszczerbku na zdrowiu. Odmian tego niezwykłego warzywa jest około 4000, choć nie wszystkie są jadalne (większość zjadaczy ziemniaków pewnie będzie zdziwiona – jak to, jest więcej rodzajów niż młode i stare?!). Możemy spotkać odmiany białe, żółte, różowe, czerwone, fioletowe a nawet niebieskie (popularne w Irlandii). I właśnie od koloru ziemniaka zależy ilość mikroelementów
i przeciwutleniaczy. Wspólna dla wszystkich rodzajów jest niska zawartość tłuszczów i niezwykłe bogactwo węglowodanów o średnim indeksie glikemicznym. Gotowane bulwy mają więcej białka niż kukurydza i prawie dwa razy więcej wapnia. Oprócz tego maja w sobie błonnik i składniki mineralne takie jak: potas, fosfor, kwas foliowy i witaminy - szczególnie C.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ograna przez radnych

Rzutem na taśmę, przed wyborami, lędzińska burmistrz próbowała tereny pod centrum sprzedać pod… Lidla

więcej

Partnerzy