Nie siedź w domu

Sondaż publiczny

Czy uważasz, że nasze miejscowości mają dobrą ofertę naferie dla dzieci?

Felieton

Autor
Kłania się Gramatyka

Urodzony zwycięzca

Urodzony zwycięzca

ilustracja

„Nie mamy tu, w Gdańsku tak dobrego piwa jak wy, w Tychach. Ale mamy morze! I Pańskie ukochane szanty brzmią u nas zdecydowanie lepiej niż na Śląsku!”

Tak zapamiętam Pawła Adamowicza. Takie słowa wypowiedział pod moim adresem w 2012 roku, kiedy odbierałem w Gdańsku nagrodę „Samorządowego lidera cyfrowej Polski” przyznaną miastu Tychy. Skąd wiedział, że śpiewam szanty? Jak wpadł na pomysł, żeby wpleść to do swojego wystąpienia? Nie wiem i pewnie się już nie dowiem. Ale „kupił” mnie tym natychmiast.
Był bez wątpienia ikoną samorządowej Polski. Oryginalny, odważny a przy tym ciepły i zawsze uśmiechnięty. Zawsze pod prąd, szczególnie w latach po wyborczym zwycięstwie PiS. Ostatni czas był zresztą niezwykle trudny dla Prezydenta. Rozstał się z Platformą – partią, którą zakładał – wystartował w wyborach po raz pierwszy jako kandydat niepartyjny. Atakowany właściwie z każdej strony – jak bezlitośnie niszczyła jego wizerunek rządowa telewizja, wszyscy pewnie widzieli. Partyjni koledzy niestety też nie byli bezczynni. „Niech się rozliczy z walizki pieniędzy” apelował Jarosław Wałęsa przed pierwszą turą wyborów. To musiało boleć, szczególnie, że Wałęsa-senior  był zawsze dla Adamowicza centralną postacią sukcesu polskiej demokracji. Prezydent Gdańska zawsze miał odwagę doceniać i bronić legendarnego lidera „Solidarności”. Nawet wtedy, kiedy wyrzekło się go wielu dotychczasowych sojuszników.
Paweł Adamowicz reprezentował politykę moich marzeń. Otwartą, odważną, nie mającą większego problemu z przyznaniem się do błędu czy z weryfikacją nietrafionego stanowiska. Pełną przy tym szacunku do przeciwnika. Miał siłę niepospolitą. Potrafił zarażać ludzi swoim entuzjazmem i prowadzić ich za sobą. Był urodzonym zwycięzcą. To właśnie dlatego spotykał się z tak ogromną nienawiścią ze strony prawicowych mediów hołdujących zasadzie niszczenia wszystkiego, co nie po myśli „oficjalnej linii rządu”.
Zakochany w demokracji, zapatrzony w sukces „polskiej drogi do wolności” z końca lat 80-tych ubiegłego stulecia. Jeszcze z początkiem stycznia, w liście do Związku Miast Polskich, wzywał do należytego uhonorowania rocznicy czerwcowych wyborów z 89 roku – pierwszych od kilkudziesięciu lat na poły demokratycznych: „Kiedy rząd PiS odwraca się ostentacyjnie plecami do tak ważnej rocznicy, odpowiedzialność za nadanie jej obchodom stosownej rangi spada na władze samorządowe. Nie mam wątpliwości, że na tym właśnie polega zobowiązanie, (…) i rola władzy obdarzonej mandatem obywatelskim”.
Przed tygodniem, w kulminacyjnym momencie „światełka do nieba” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jego marzenia o polskim świętowaniu zostały brutalnie przerwane. Kilka ciosów nożem, potem opętańczy taniec na scenie i okrzyki nienawiści wobec Platformy Obywatelskiej i samego prezydenta. Szok, niedowierzanie, bezradność wobec tak skrajnego przejawu nienawiści.
Oby przyszła refleksja. Obyśmy nie stracili Jego siły w walce o lepszą Polskę…•  
 
Michał GRAMATYKA

 

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Zbiorowe wyparcie

Z Markiem Łuszczyną, autorem „Polskich Obozów Koncentracyjnych” rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Biały pułkownik

Komisarz stanu wojennego, który stanął po stronie załogi

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Zozwór, jak go tu dawniej zwano

Przyszedł styczeń - miesiąc postanowień noworocznych. Podziwiam z dumą powtarzane hasła w stylu: Nowy Rok – nowa ja. Albo „nowy ja”, bo coroczne szaleństwo dotyczy wszystkich, bez wyjątku. Dla tych, którzy za chwilę po raz pierwszy włożą buty do biegania i postanowią zafundować swojemu nieprzygotowanemu organizmowi terapię szokową (albo już to zrobili i czekają na efekty) mam dwie wiadomości - jak w kawałach... złą i dobrą. Pierwsza jest taka, że z kiepską odpornością i kondycją prawie na pewno zapracujecie na przeziębienie, a druga – żeby nie zniechęcać tak do gruntu – są na to sposoby. Dobre i domowe. Sprawa wygląda tak – chcecie igrać ze styczniową pogodą? Zróbcie zapas imbiru!

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Mały ZUS, wielkie cygaństwo!

Z dniem 1 stycznia wszedł „mały ZUS”. Obecne władze reklamują ją jako niezwykłą ulgę dla mikroprzedsiębiorstw. A ja zakładam się w ciemno, że na terenie działania całego tyskiego urzędu skarbowego załapie się na nią nie więcej, niż 100 przedsiębiorców. A może mniej, niż 20. Bo tak naprawdę ci, którzy spełniali kryteria wymyślone przez  rząd PiS-u, albo już umarli z głodu, albo wyemigrowali zbierać pomidory do Holandii, albo zamknęli firmę, żeby iść do najgorzej nawet płatnej roboty.

więcej

Partnerzy