Sondaż publiczny

Ile wydajesz na zakupy związane ze Wszystkimi Świętymi?

Felieton

Autor
Dariusz Dyrda: Fiksum Dyrdum

Zatrzymać doktora

Zatrzymać doktora

ilustracja

Na internetowej stronie szpitala Megrez w Tychach pełno ogłoszeń, że poszukuje on lekarzy najróżniejszych specjalności. Klinika laryngologii dziecięcej w Katowicach właśnie przełożyła termin operacji mojego syna (miała być w tym tygodniu), bo nie ma personelu, więc oni muszą przesunąć terminy nawet tym dzieciom, które – jak mój Henio – mają na skierowaniu napisane: cito. Onkologię dziecięcą w Chorzowie zamykają, bo nie m specjalistów. A przecież to szpitale najlepsze, w małych powiatowych jest jeszcze gorzej. I nie oszukujmy się, lepiej nie będzie, braki kadrowe w polskiej służbie będą się pogłębiać.

I trudno się dziwić, jeśli się porówna zarobki lekarzy (zresztą pielęgniarek też) w Polsce oraz w Niemczech, Anglii, Holandii. Owszem, lekarz specjalista jak na nasze warunki zarabia nieźle, ale nadal znacznie gorzej, niż tam. A i w Anglii, jak mi córka donosi, lekarza o brytyjskiej urodzie ciężko spotkać, zazwyczaj są to, jak mówią o nich Polacy na Wyspach, ciapaci, którzy studia medyczne skończyli albo w Wielkiej Brytanii, albo – na uczelniach anglojęzycznych – w Indiach czy innych dawnych brytyjskich koloniach. Polskiego lekarza też już tam spotkała.

Więc nie oszukujmy się, nasi młodzi lekarze będą pozostawać w Polsce tak długo, dopóki nie zrobią specjalizacji, a potem przynajmniej połowa z nich wyjedzie w świat. I nic na to nie poradzimy, bo od 30 lat żadne polskie rządy nie odważyły się sięgnąć po prostą metodę, zatrzymującą w kraju młodych lekarzy, ale też informatyków, inżynierów i tak dalej.

Wystarczy po prostu skończyć z bezpłatnymi studiami wyższymi. Wystarczy ustalić, że studia medyczne kosztują, na przykład milion złotych. Oczywiście mało który młody człowiek, który na medycynę się wybiera, kwotą taką dysponuje, ale na tym pomysł się zasadza, że państwo mu ją pożyczy. I po studiach, za każdy rok przepracowany w kraju umorzy powiedzmy 5%. Więc po 20 latach od skończenia studiów cały dług zostaje umorzony. A jeśli chce wyjechać wcześniej, to oddawaj misiu kasę! Zaś po 20 latach, mając lat 45, dobry specjalista się już raczej nigdzie nie wybierze, bo w Polsce – mając prywatną praktykę – zarabia miesięcznie naprawdę dużo. A jeśli jest kiepskim specjalistą, to niech jedzie w cholerę, nawet lepiej.

Oczywiście powie ktoś, że dlaczego tak dyskryminowani mają być tylko lekarze. Ale wcale nie tylko – zasada powinna obowiązywać na wszystkich studiach wyższych, choć oczywiście kwota powinna być wyższa, bo wykształcenie lekarza czy inżyniera automatyka jest jednak znacznie kosztowniejsze niż socjologa czy psychologa. I zasada powinna też mówić, że jeśli, powiedzmy, nie ma dla niego pracy w zawodzie, w odległości 200 kilometrów od domu, to wtedy ze wszystkich zobowiązań jest zwolniony, niech jedzie dokąd chce. Bo przecież nie o to chodzi, żeby pani magister psychologii była kierowcą trolejbusa.

Powie ktoś, że taka reforma wymaga zmiany konstytucji. No to co? Konstytucja jest po to, by służyła społeczeństwu, a nie społeczeństwo po to, by było niewolnikiem konstytucji. Zresztą dotyczy to też państwa. W Polsce stale się zapomina, ze państwo jest dla obywateli a nie obywatele dla państwa. Poza tym bezpłatne studia wyższe są i tak fikcją, bo na te dzienne (a tylko one są bezpłatne) stać w zasadzie tylko młodzież z zamożnych rodzin. Studiowanie to kosztowne hobby.

A jednak na proste a skuteczne rozwiązanie nie zdecydowały się po 1989 roku żadne polskie rządy, nie odważyły się w obawie, że owo bezpłatne szkolnictwo wyższe jest jakimś szczególnym przywilejem, do którego jesteśmy bardzo przywiązani. Ja jestem zwolennikiem zasady, że praw nabytych odbierać nie wolno, więc zgoda, ci, którzy poszli na studia bezpłatne to powinni skończyć bezpłatne, ale dzisiejszy 15-latek żadnych studenckich praw nabytych nie ma, więc nic nie traci, jeśli się za trzy lata te płatne studia wprowadzi. I od kilku lat czekam, aż jakiś polska partia, podczas wyborów parlamentarnych zapowie wprowadzenie takich rozwiązań, dzięki którym moje dziecko będzie miało operację w terminie, Megrez nie będzie musiał szukać lekarzy, zapisy do specjalistów nie będą z rocznym wyprzedzeniem. Ja zagłosowałbym na nich na pewno, i pewnie nie tylko ja.

Zamiast tego słucham o sporze na temat LBGT, który dotyczy jednak bardzo niewielkiego kręgu obywateli, słucham o innych trochę sztucznych tematach wyborczych, które nijak mnie nie dotyczą, i w tej sytuacji nie dziwię się, że Polacy idąc na wybory kierują się raczej kwestiami światopoglądowymi, niż programem wyborczym. Bo jeśli w tych programach są rzeczy dla nich mało istotne?

Tak, tak, wiem, wyższa emerytura, którą zapowiedział ostatnio PiS dotyczy każdego, a że mnie do niej bliżej niż dalej, to nawet powinno brzmieć zachęcająco. Tylko co mi z tej wyższej emerytury, jeśli z braku lekarzy jej nie dożyję?

Dariusz Dyrda

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

W opozycji jest dziwnie

z Michałem Gramatyką, radnym wojewódzkim rozmawia Dariusz Dyrda

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Zapomniana kompania

W rocznicę wybuchu II wojny światowej w okolicy przypomina się Bitwę Wyrską i walki wokół Mikołowa, przypomina się to, że jedni Ślązacy ramię w ramię z wojskiem polskim stanęli do obrony, a inni (pisaliśmy o nich tydzień temu) ramię w ramię z Wehrmachtem wojsko to atakowali. Jedni płakali za utraconą Polską, inni radośnie witali wkraczający Wehrmacht. I tylko nikt nie wspomina losów „Zapomnianej kompanii”.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Chutney czyli co?

Tę egzotyczną nazwę słyszałam na tyle często przez ostatnie miesiące, że w końcu postanowiłam ostatecznie rozwiązać zagadkę i rozprawić się z tematem raz, a dobrze. Zgodzę się - chutney brzmi orientalnie i - co tu dużo gadać - dość pretensjonalnie, co fanów prostoty w kuchni jest w stanie skutecznie powstrzymać od wypróbowania nowego smaku…

więcej

Reportaż

ilustracja

Góra śmieci czy też wyspa skarbów?

Ostatnio był u nas wywóz tak zwanych śmieci wielkogabarytowych, ludzie powystawiali stare kanapy, sprzęt AGD, zabawki dziecięce którymi już się ich pociechy się nie bawią albo sprzęty z których już wyrosły. Wynoszenie zaczęło się już w weekend. I gdy siedziałam na schodach paląc papierosa jechała bagażówka - i ni z tego ni z owego zatrzymała się na ulicy; mężczyzna siedzący przedtem na miejscu pasażera wysiadł z auta i zabrał sprzed jednego z domów stojący wśród innych śmieci mały, różowy, dziecięcy rowerek, po czym zaniósł go do samochodu. Najwyraźniej dla niektórych śmieci, a dla innych skarby.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Imielin przegrywa z kopalnią

O konflikcie miedzy miastem Imielin a kopalnią Piast-Ziemowit pisaliśmy już kilkukrotnie. Polska Grupa Górnicza, której kopalnia jest częścią, zamierza wydobywać złoże Imielin-Północ. Dla miasteczka oznacza to degradację i szkody górnicze, bo teren może obniżyć się o 6 metrów. W przekonaniu mieszkańców zagrożony jest też zbiornik wody pitnej Dziećkowice, dostarczający jej do ¼ aglomeracji katowickiej. Mieszkańcy Imielina zapowiadają na 14 września pikietę.

więcej

Partnerzy