Sondaż publiczny

Dzieci z mojej rodziny podczas ferii:

Felieton

Autor
Dariusz Dyrda: Fiksum Dyrdum

Królica Jadwiga

Królica Jadwiga

ilustracja

Królowa to po polsku żona króla. Ale Jadwiga Andegawenka, późniejsza żona Jagiełły nie była po prostu jego żoną; zanim go poślubiła, to ona była królem Polski. Jeśli więc zastosować wobec niej modne ostatnio feminitywy, to kim była Jadwiga? Tą królą? Tą królicą? No bo przecież jeśli ta posłanka, ta biolożka, ta gościni, ta ministra, to ani Jadwiga-król, ani Jadwiga-królowa, bo to by sugerowało, że tylko jako pierwsza dama, niczym jakaś Korhanuser-Duda albo Komorowska u boku męża stała, a to przecież Jagiełło stał u jej boku, a nie ona u jego.

Feminitywy, bo tak się fachowo nazywają te żeńskie rzeczowniki, budowano ostatnio w oparciu o ich męskie odpowiedniki, stały się ostatnio modne. W innych językach, choćby niemieckim, sprawa jest prosta. Wystarczy do męskiego rzeczownika dodać końcówkę -in, i już mamy. Lehrer (nauczyciel) / Lehrerin, Rektor / Rektorin, Chirurg/Chirurgin - i tak dalej. Chociaż i tam następują zmiany, bo gdy nastała Angela Merkel, powszechnie zwracano się do niej Frau Kanzler, a teraz już oczywistą jest forma Kanzlerin. Niemcy przyzwyczaili się do tego, że kobieta jest kanclerzem i zauważyli to w swoim języku. Ale czy to oznacza, że dla czyichś dziwactw mamy mówić i pisać, że Suchocka, Kopacz, Szydło były premierkami. Ta premiera zaś – mnie się z teatrem kojarzy, a nie z polityką!

Kiedyś pytany o tę sprawę prof. Bralczyk powiedział, że najbardziej właściwa żeńska formą pani poseł jest poślica, I chyba dotknął istoty problemu. Kobiety w Polsce (na szczęście tylko niektóre) wymyśliły sobie, że jeśli sfeminizować nazwę ich zawodu, to zyskają wyższą rangę. A to bzdura, dobra pani doktor na pewno będzie bardziej przez pacjentów szanowana, niż przeciętna doktorka, do dobrej pani mecenas przyjdzie o wiele więcej klientów, niż do byle jakiej mecenażki.

Kobiety (niektóre) uroiły sobie, że nazywanie ich profesji czy pozycji rzeczownikiem męskim im ubliża. Ogłasza taka jedna moja mniej więcej znajoma: „Dlaczego mam mówić poszliśmy, jeśli w towarzystwie znajduje się choć jeden mężczyzna? Czy faceci mówię poszłyśmy, jeśli w towarzystwie jest choć jedna kobieta? To jakiś absurd”. Hanno droga, otóż dlatego, że poszliśmy my, ludzie. Człowiek po polsku jest rodzaju męskiego, chyba że Ty jesteś człowieką. Ja jakoś się nie obrażam, że ktoś mówi „wszystkie obecne tam osoby poszły” chociaż w towarzystwie był też mężczyzna. Bo w odróżnieniu od człowieka, osoba jest rodzaju żeńskiego. Więc ludzie poszli, a osoby poszły. I zapewniam cię, że nie wpadnę na pomysł, by twierdzić, że to jest babski seksizm, więc ja jestem tym osobem. „Mój osób wziął w tym udział” brzmiałby równie idiotycznie, jak „Była tam jedna człowieka”.

Kobiety (niektóre) uparły się wcisnąć w język polski feminitywy. Może nie tyle wcisnąć, bo one istnieją w nim chyba od zawsze, ale wymyślać nowe. Osobiście uważam, że wynika to z braku znajomości i wyczucia języka polskiego. Ja, choć nieraz mówię, że to dla mnie język obcy (bo od dawna twierdzę, że moim ojczystym jest śląski, niezależnie, czy ktoś uznaje jego istnienie, czy nie – jego sprawa) uważam nieskromnie, że to wyczucie mam. Dlatego od czasów licealnych protestuję przeciw formie „krawcowa”, bo krawcowa to żona krawca – podobnie jak profesorowa to żona profesora - zaś kobieta zajmująca się krawiectwem to od stuleci po polsku krawczyni albo szwaczka. Ale bez zastrzeżeń akceptuję dziennikarkę, pisarkę, ekspedientkę, germanistkę i tak dalej. Formy się w polszczyźnie przyjęły i brzmią dobrze.

No ale w wojsku polskim mamy coraz więcej kobiet oficerów. Więc prędzej czy później jakaś zostanie generałem. Tylko… generałem czy generalicą? Generałą? Pani generało (generalico), melduję jednostkę gotową do manewrów? Wyobrażacie to sobie chłopaki? Dziewczyn nie pytam, bo 99% z nich wojska na oczy nie widziało. Czasem natomiast kobieta deprecjonuje żeńską formę. Pewna „polityczka” ogłosiła, że w programie TV była gościnią. Zdębiałem. Bo po polsku „gość” ma wiele znaczeń. Gdy powiemy, że taki gość został moim szefem, to raczej nie mówimy o nim pochlebnie. Ale gdy powiemy, że ona jest gościówa, to czapki z głów, bo gościówa, w odróżnieniu od gościa, to jest Ktoś. Więc czy ta polityczka, taka wrażliwa na punkcie swojego ego, nie powinna raczej powiedzieć, że była w TV gościówą?

Snuję te rozważania, bo do następnego numeru Echa zamierzam napisać tekst, w którym niezbędna jest wypowiedź tyskiej wiceprezydent Anety Moczkowskiej. I tak się zastanawiam, czy zwrócić się „pani prezydent” czy raczej „prezydencico”. Tylko boję się, że się na feminityw obrazi, chociaż się lubimy. Dlatego jak przeczyta, że dla mnie Jadwiga to już nie król, tylko królica, to może – bo ma poczucie humoru – mimo prezeydencicy będzie ze mną gadać. Zobaczymy.

Dariusz Dyrda

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Wojenna historia dziadka jest w archiwum

Rozmowa z Kamilem Kartasińskim, historykiem, autorem książki „Odszukaj dziadka w…”

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Różne oblicza Jorga

20 listopada (1985 roku) zmarł Jerzy Ziętek, jedna z dwóch, obok Wojciecha Korfantego, kontrowersyjnych śląskich postaci XX wieku. Zresztą w plebiscytach na Ślązaka XX wieku też lokuje się tuż za nim, na drugim miejscu. I pewnie już na zawsze dla jednych pozostanie ikoną, a dla innych symbolem komunistycznego ucisku.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Fenkuł włoski

O fenkule wiemy niewiele, co innego jeśli mowa o… koprze włoskim - a przecież to jedno i to samo warzywo! Wystarczy wyjechać do Francji, czy do Włoch żeby przekonać się na ile sposobów można go wykorzystywać w kuchni. U nas cały czas przegrywa w starciu z koprem ogrodowym, a w innych miejscach na świecie robi furorę. Warto przyjrzeć mu się bliżej i wykorzystać jego walory w kuchni.

więcej

Reportaż

ilustracja

Kup sobie swoją kurtkę

Co jakiś czas każdy z nas staje przed faktem kiedy szafa się nie domyka a nowo nabytych ubrań nie ma już gdzie chować. Z tym problemem mierzą się głównie panie. Wtedy też przychodzi czas na wietrzenie szaf i sortowanie, w czym jeszcze zamierzamy chodzić, a w czym już raczej nie. I chociaż jej zawartości nadaje się jeszcze do noszenia, moda tak szybko się zmienia, że większość z ubrań albo wyszła z mody, albo już przestała się nam podobać. Dochodzimy do wniosku że trzeba się ich pozbyć i zrobić trochę miejsca na nowe rzeczy.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Przyjaciel potrzebny od zaraz

Każdy z nas czasem potrzebuje drugiego człowieka. Takiego któremu można powiedzieć o wszystkim a on wysłucha, czasem skrytykuje ale zawsze służy radą i wsparciem. Utworzenie takich wartościowych, głębokich i trwałych relacji nie jest proste, a posiadaniem prawdziwego przyjaciela mogą pochwalić się w dzisiejszych czasach nieliczni. Jak to kiedyś mówiono przyjaciela poznaje się w biedzie albo chcąc poznać przyjaciela trzeba z nim zjeść beczkę soli. Bawią mnie filmiki telewizyjne, gdzie każda pani ze swoich problemów zwierza się swojej najlepszej przyjaciółce. Bo ilu z nas posiada prawdziwego przyjaciela, nie najlepszego, ale choć jednego. Mój mąż ma, ale właśnie na stałe emigruje z Polski. Ja nie mam.

więcej

Partnerzy