Felieton

Autor
Dariusz Dyrda: Fiksum Dyrdum

I już po…

I już po…

ilustracja

W Tychach stulecie niepodległości Polski obchodzono godnie. Łącznie z odsłonięciem nowego pomnika. A jednak – i nie tylko,
a nawet nie przede wszystkim Tychów to dotyczy – ja czuję pewien niedosyt. Bo przecież Polacy mieli sto lat czasu, by na święto to się przygotować. No dobra, niech będzie niektórym, że PRL to nie było państwo polskie. Więc – od czerwca 1989 roku - mieli prawie lat trzydzieści.
PRL może i polska nie była, może i była antykatolicka, ale za początek państwowości uznawała rok 966 – chrzest Polski. Którego to chrztu zresztą najprawdopodobniej nie było, ale to już inna bajka. W roku 1966 Polska Ludowa obchodziła więc tysiąc lat istnienia Polski. I zrobiła to z nieporównywalnie większym rozmachem. Na tysiąclecie państwa wybudowano tysiąc  szkół. Do dziś  powszechnie tysiąclatkami zwanymi.
Oficjalnie  każda z nich nosiła nazwę szkoła-pomnik Tysiąclecia Państwa Polskiego. Także w naszej okolicy jest ich sporo. Ale Społeczny Fundusz Budowy Szkół Tysiąclecia powołano już w roku 1959, na siedem  lat przed jubileuszem. I to nieważne, że te szkoły były bardzo potrzebne, bo przedwojenna Polska miała szkół niewiele, a podczas wojny 60 procent z nich uległo większym lub mniejszym uszkodzeniom. Do tego w wiek szkolny wchodziły roczniki wyżu lat 50. Szkoły były potrzebne – i wybudować trzeba je było. Ale czyż nie wznioślej, niż budować po prostu – jest wybudować tysiąc szkół na tysiąclecie Polski? Czyż to nie jest godne uczczenie wielkiej i jakże okrągłej rocznicy?
No i teraz zestawiam obchody 100-lecia niepodległej. Co po tych obchodach, po tym stuleciu, zostanie? W Tychach  choć pomnik, który  jednak monumentalnym  nazwać trudno. Gdzie indziej – nic? Owszem, gdzie czego nie wybudowali w 2018 roku, przy przecinaniu wstęgi mówiono, że to na stulecie niepodległości. Czy to wiadukt, czy to przedszkole, czy to stacja kolejowa. Ale to improwizorka, planu nie było w tym żadnego. Koncepcji, że na stulecie  Polski wybudujemy w całym kraju…
No właśnie, co? Przecież nie sto aqua-parków, bo, przynajmniej w naszej okolicy, jest ich raczej przesyt, niż brak. I nie sto szkół, bo na roczniki wyżowe się nie zanosi, szkoły w szwach nie pękają. Ale może sto nowoczesnych placówek badawczych przy polskich uczelniach? Bo przecież nie jest tajemnicą, że w rankingach 500 najlepszych światowych uczelni, nie ma ani  jednej polskiej. Są czeskie, łotewskie, austriackie, węgierskie. O niemieckich, holenderskich czy brytyjskich nawet wspominać nie warto – bo ich
w tym rankingu są dziesiątki. Ba, Islandia, mająca tyle ludności, co miasto Katowice – ma dwie uczelnie w najlepszej pięćsetce. Polska – ludności sto razy więcej, niż Islandia – ani jednej!
I dla mnie wysiłek wprowadzenia kilku polskich uczelni do tego elitarnego grona – byłby na miarę godnego obchodzenia jubileuszu 100-lecia odrodzonej Polski. Dla mnie byłby to dowód, że ta odrodzona Polska w dzisiejszym świecie się liczy. Bo dziś najwyżej ceni się naukę, ona jest kluczem do potęgi.
Tak, tak, wiem, zaraz ktoś wyskoczy, że nasi naukowcy są w świecie cenieni, tylko uczelnie skostniałe. Tylko – wyskoczy z kłamstwem! Tak, pojedynczy są cenieni. Gdzieś tam w czołowym obserwatorium astronomicznym USA naukowcem jest syn  mojego kolegi z Rudy Śląskiej. Inny mój znajomy (z Kędzierzyna-Koźla) wykłada w jednym z tych topowych brytyjskich  uniwersytetów  socjolingwistykę, zajmuje się też tam teorią narodu i nacjonalizmu, europejskimi mniejszościami narodowymi i etnicznymi.
Ale to wyjątki! Generalnie Polaków w Cambridge czy innych sławnych miastach  akademickich spotyka się na zapleczu barów i kafejek – a nie za profesorską katedrą.
Dla mnie te uczelnie są miarą wartości, niepodległości państwa. Bo ja wiem, że posiadanie dobrych uczelni w krótkim czasie przekłada się na zamożność państwa. A tak naprawdę byt niepodległy wart jest tyle, ile obywatelom dobrobytu umie zapewnić. Gdyby było inaczej – dlaczego niepodlegli Nigeryjczycy narażaliby życie, by swoją niepodległą opuścić? Podobnie jak Ukraińcy czy Polacy właśnie. Choć my bez narażania życia.
Niestety, zamiast jakiegoś wielkiego planu na stulecie, zobaczyłem tylko fanfaronadę. Podniecanie się,  że ćwierć miliona Polaków szło w biało-czerwonym  marszu. Ale gdyby szło ich nawet pięć milionów – co z tego dla Polski wynika? Na jaką sensowną wartość się to przekłada? Co po tym pozostanie?
W  Bieruniu z okazji święta niepodległości zostałem poczęstowany – jak każdy przybyły – kilkoma śląskimi przysmakami. Tylko … strawię i tyle z tych obchodów pozostanie. W wracając z Bierunia, przejeżdżałem w Lędzinach koło dwóch  szkół. Tysiąclatek! Od PRL-owskich obchodów 1000-lecia państwowości polskiej minęło ponad pół wieku, a one wciąż pełnią rolę, dla której na okoliczność tamtego jubileuszu je wybudowano. I co by o komuchach nie myśleć – im obchody wyszły znacznie lepiej!•     
                                              
  Dariusz DYRDA

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Co by pedzioł Szekspir po naszymu?

Za kilka dni ukaże się w księgarniach niezwykła książka tyskiego nauczyciela języka angielskiego, Marcina Melona. Ponieważ jednak niedawno udzielał nam on wywiadu, tym razem rozmowa z rysownikiem, który książkę ilustrował.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Czy Jan Paweł II mógł być ślązakiem?

To zaskakujące pytanie zadałem sobie pewnego pięknego dnia podczas wycieczki do Wadowic. To miasto, leżące w województwie małopolskim, jest – jak powszechnie wiadomo - miejscem urodzenia Karola Wojtyły czyli późniejszego papieża Jana Pawła II. Niezbyt już powszechnie wiadomo, że jego pradziadek był wyznawcą Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, czyli potocznie luteraninem.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

A to flądra!

„Nawet flądra nie jest bezstronna” - Stanisław Jerzy Lec

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ograna przez radnych

Rzutem na taśmę, przed wyborami, lędzińska burmistrz próbowała tereny pod centrum sprzedać pod… Lidla

więcej

Partnerzy