Sondaż publiczny

Czy uważasz, że samorządy powinny mieć prawo zablokowania wydobycia węgla pod swoją miejscowością?

Felieton

Autor
Jerzy Ciurlok

Śmiych polepszo krew!

Śmiych polepszo krew!

ilustracja

W latach 1269 – 1273 opat Piotr w klasztorze cystersów w Henrykowie spisywał sławną dziś księgę. Opisał w niej dzieje i majętności klasztoru oraz różne związane
z nim postaci, poczynając od 1259 roku. To jeden z najważniejszych śląskich artefaktów, wpisany na listę „Pamięć Świata” UNESCO – m.in. z powodu zawartego w łacińskim tekście zdania: Day, ut ia pobrusa,
a ti poziwai. Zapewne nigdy nie umilkną utarczki filologów co do natury języka w którym zdanie to wypowiedziano; czy to zdanie w staropolskim, czy staroczeskim języku. A może po śląsku? Zauważmy jednak, że wypowiedział je do swojej żony rycerz Bogwał, który był Czechem, wypowiedział je na Śląsku w czasach, gdy nie tylko Śląsk nie był związany
z państwem polskim, ale gdy jeszcze nikomu nie śniło się o języku polskim, lecz używano dialektów - zapewne bardzo zbliżonych do siebie i do swojego prasłowiańskiego rdzenia. Zostawmy jednak dociekania filologiczne na inną okazję.
    W Księdze Henrykowskiej pojawia się też postać niejakiego Kwiecika. Był to dawny najemny wojak, który na wojaczce stracił jedną rękę, a drugą miał bezwładną. Potrafił za to zabawnie opowiadać różne historie – szczególnie sprośne. Zakonnicy litościwie trzymali go
w klasztorze na łaskawym chlebie. Podczas odwiedzin w klasztorze natknął się na niego książę Henryk, który do historii wszedł jako Henryk z Brodą. Książę uwielbiał dobrą zabawę, nic więc dziwnego, że polubił Kwiecika i jego zabawne opowieści. Gdy piękna małżonka księcia, Jadwiga, którą później uznano za świętą, na skutek osobistych przeżyć, które dziś nazwalibyśmy traumatycznymi, zrezygnowała z dworskich uciech na rzecz ascezy, książę nie tylko się z tym pogodził, ale sam kazał sobie wygolić mnisią tonsurę i zapuścił mnisią brodę. Niemniej jednak doskwierało mu to, bo naturę miał – rzekli byśmy – rozrywkową. Od czasu do czasu popadał więc w rodzaj depresji i wówczas posyłano do Henrykowa po Kwiecika, który szybko księcia rozbawiał. Możemy zatem uznać, że był to pierwszy w historii Śląska Kabaret.
    Ślady zamiłowania do humoru i zabawy możemy odnaleźć w całej historii śląskiej kultury. Możemy śmiało stwierdzić, że humor stał się ważnym komponentem tej kultury; że ją współtworzył.
W renesansowym manuskrypcie z początku XVI wieku, przechowywanym w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego, znajduje się pełny tekst widowiska pasyjnego o męce pańskiej. Lecz wśród niezwykle poważnych, dramatycznych scen, nagle pojawia się dość frywolna, zabawna piosenka. Znana i śpiewana jest na Śląsku po dzień dzisiejszy w różnych wersjach. Opowiada ona o tym, jak matka rai córce różnych kandydatów na męża – rzemieślników różnych specjalności; zaś ta wszystkich odrzuca i wybiera pisarczyka. Czyż nie dlatego, że nawet śmiertelny smutek trzeba od czasu do czasu przełamać, znalazła się ta piosenka w takim miejscu? Czyż nie mówi nam to czegoś ważnego o naturze Ślązaków?
W młodszym o niecałe sto lat tekście „Officina ferraria, abo huta y warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego”, Walenty Roździeński dał pierwszy na świecie literacki opis zwyczajnej, ciężkiej pracy. W dodatku sam był pierwszym europejskim poetą, który tę ciężką pracę osobiście wykonywał. Był jednocześnie protestantem, co nie sprzyjało zamiłowaniu do frywolnych zabaw. Mimo to otrzymaliśmy od niego opis uciech, którym oddawano się w czas wolny, szczególnie w dniu hutniczego święta. I tak możemy snuć tę opowieść o humorze współtworzącym śląską kulturę do czasów współczesnych, szczególnie nie zapominając o pokaźnym zbiorze dowcipów księdza Stanisława Jarzyny z Cieszyna oraz nieco mniejszych i później wydanych „Berach i bojkach śląskich” Stanisława Ligonia; przywodząc też modne w okresie międzywojennym gazetki weselne, wydawane z okazji zaślubin, dowcipkujące na temat gości, rodziny i samej instytucji małżeństwa. Posiadam ich kilka w swoich zbiorach.
    A jaka jest istota śląskiego dowcipu? Pytano mnie o to często, słusznie zauważając, że przecież dowcip posiada uniwersalne właściwości, występujące na całym świecie i to od starożytności poczynając – bo przecież w starożytnej Grecji zapisano pierwsze dowcipy o mieszkańcach Beocji i miasta Abdera, co jest odpowiednikiem naszych Marklowic, czy Wąchocka, zaś dowcipy tego rodzaju noszą nazwę „beocjanizmów”. Otóż zastanawiając się nad naturą śląskiego dowcipu i poczucia humoru Ślązaków, udało mi się skonstatować, że występuje tu ogromny dystans do świata, życia i tego co ze sobą niosą – czy to złego, czy dobrego.
Jest dobrotliwe pogodzenie z fatalizmem losu i ludzkimi właściwościami. Nie pojawia się szyderstwo – co w swej monumentalnej pracy „Megalomania narodowa” skonstatował już
w okresie międzywojennym profesor Jan Stanisław Bystroń. Jest za to ironia i – co najważniejsze – autoironia; Ślązacy potrafią śmiać się z siebie, co nie wszystkim nacjom jest dane. Występuje też w śląskim dowcipie potężna dawka absurdu, pure nonsensu i „czarnego humoru” - co czyni śląski dowcip podobnym do charakterystycznego humoru angielskiego i francuskiego. Przykłady? Tych już musicie Państwo sami poszukać...  
Albo wybrać się na występ kabaretu Masztalski,  gdzie teorię przekuwam w praktykę.•

 Jerzy CIURLOK

Komentarze

Komentator: Krzysiek [2018-09-21 21:26:48]
Baba chopa zabiła i pado szpas musszajn! Godo sie na Ślonsku.
Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Mordowali polskich patriotów

Rozmowa z Damianem Fierlą, tyskim historykiem i wielokrotnym weteranem bitwy wyrskiej.

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Wrzesień '39 w naszej okolicy

Autentyczne wspomnienia Ślązaków z września 1939 roku, a nie opracowania historyków. Prawdę powiedziawszy, znacznie się od tych opracowań różnią. I chyba warto spojrzeć na wrzesień 1939 roku ich oczami. Wtedy łatwiej zrozumieć, że dla mieszkańców województwa śląskiego wkroczenie Niemców było czymś zupełnie innym, niż dla reszty mieszkańców Polski. Warto ją przeczytać, by zrozumieć, jak złożona jest śląska historia. I jak inna od choćby warszawskiej.

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Żurawina – mały owoc o dużym potencjale

O zaletach owoców żurawiny wielkoowocowej wieki temu bardzo dobrze wiedzieli rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej. Cenili zarówno jej smak jak i właściwości, dlatego poza włączeniem jej do codziennej diety, zaczęli ją wykorzystywać w medycynie i jako naturalny barwnik do farbowania tkanin.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Bieruński geszeft po warszawsku

Nowak – cudotwórca. I nie chodzi wcale o Zbigniewa Nowaka

więcej

Partnerzy