Felieton

Autor
Jerzy Ciurlok

Weselmy się, żeby było wesoło!

Weselmy się, żeby było wesoło!

ilustracja

Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, by zauważyć „jesienny szczyt matrymonialny”.
Przy czym, daje się zauważyć dynamiczny proces uatrakcyjnienia owej oprawy na najróżniejsze sposoby. Zaś, co do tradycji, to każdy bierze z niej to, co mu najbardziej odpowiada lub też, jak ją sobie wyobraża. Dlatego w różnych regionach pojawiają się obrzędy, których nigdy tam nie było, ale były gdzie indziej. Zdaje się, że decyzyjność na tym polu całkowicie zagarnięta została przez ważnych wodzirejów, didżejów i kapele majstrów weselnych. Para młoda tymczasem, coraz częściej miast być podmiotem tych wszystkich poczynań, staje się przedmiotowo traktowanym pretekstem, służącym uciesze gości i popisom wspomnianych weselnych artystów.
   Ślub, a potem wesele zawsze były okazją do stosownych ceremoniałów i szalonej zabawy. Zawsze też starano się znaleźć jakieś extra atrakcje. No, bo kiedyś, najczęściej, było to przedsięwzięcie naprawdę na całe życie. Dziś niekoniecznie.
   Wśród tych ślubno-weselnych pomysłów natrafiłem na formę zabawy, która na Górnym Śląsku pojawiła się i rozpowszechniła w okresie międzywojennym. Otóż były to specjalne wydawnictwa, ułożone w formie gazety. Być może odezwało się dalekie echo ślubnych panegiryków, które wydawano we wcześniejszych wiekach, w formie najczęściej kilkunasto kartkowych utworów prozą lub wierszem, pisanych często po łacinie. Ich autorami byli bądź wynajęci twórcy, bądź przyjaciele domów weselnych. Zleceniodawcami zaś przyjaciele lub współpracownicy.
Wybitni literaci pisali tego rodzaju utwory na zamówienie największych arystokratycznych domów Europy, całkiem nieźle na tym zarabiając. Przy czym nie była to - jak byśmy dziś powiedzieli - chałtura. Wręcz przeciwnie; utwory te przetrwały do naszych czasów i cieszą walorami literackimi, choć przyznajmy też, że często grzeszą nadmierną kwiecistością określeń i napuszonym stylem. Sam posiadam takowe XVIII-wieczne dziełko pochodzące z Brzegu, napisane przez jakiegoś wykładowcę, słynnej książęcej brzeskiej uczelni na ślub innego wykładowcy tej szkoły. Owe międzywojenne pisemka mają zupełnie inny charakter; są żartobliwe, bo ich zadaniem było bawienie uczestników wesela, również na długo po jego zakończeniu, gdyż pozostawały jako miła pamiątka tego wydarzenia.
   Pierwsze z posiadanych przeze mnie nowszych pisemek nosi tytuł: „Kurierek Weselny” i pochodzi z 20 lipca 1926 roku. Określi go autorzy, jako: „Dziennik bezpartyjny, który nie idzie ani za nią, ani za nim, przynosi wiadomości możliwe i niemożliwe a szczególnie wszystkie głupstwa, jakie zdarzają się pomiędzy zakochanemi, zaręczonemi i żonatemi”. „Wychodzi w każdy dzień za wyjątkiem tych dni, w których Jadzia i Roman nie robią wesela”. Jadzia, czyli panna młoda pochodziła – jak się zdaje - z zacnej mikołowskiej rodziny mieszczańskiej, a Roman był pochodzącym z Mysłowic prawnikiem. Gazetka była całkiem spora, bo liczyła sześć szpalt. Odręczne zapiski, które na niej ktoś poczynił świadczą, ze stała się także wzorem do późniejszych podobnych publikacji.
   Tak samo rzecz ma się z drugim posiadanym przeze mnie pisemkiem weselnym. Jest to „Jednodniówka”- czasopismo tylko dla dorosłych i miłosnych. Tłoczono bez wiedzy teściowej dla rozrywki i zgorszenia świeżo upieczonych oraz starych rycerzy pantofla”. Wydano to zabawne pisemko 28 września 1931 roku w Mysłowicach, na ślub niejakich: Frydzi i Karlika.Zdaje się, że panna młoda była córką piekarza, zaś pan młody posłem do Sejmu Śląskiego.
Jak więc widać tego rodzaju rozrywki wymyślali przedstawiciele tak zwanej „klasy średniej” i jak widać chcieli i potrafili się bawić: pięknie w dobrym guście, bez nadmiernego „popisywactwa”. Dowcipy pomieszczone na łamach, wierszyki i fraszki są naprawdę wysokiej próby
i mimo upływu czasu nie straciły świeżości. Np. wśród nauk, które powinien znać przyszły małżonek jest i teologia - by mógł należycie zrozumieć kazania żony; i strategia – na wypadek wojny domowej; i matematyka – w celu dokładnego obliczenia, w jakim czasie narzeczona jest w stanie zrujnować mężczyznę; i jeszcze 9 innych dyscyplin wiedzy. Są anonse, w rodzaju: „Wszystkich tych, którym coś wiadomem jest z tajemnic mojego kawalerskiego życia, proszę o grobowe milczenie.” Albo: „Oferta! 336 wymówek ażeby módz wyjść wieczorem. Bezwarunkowo potrzebne każdemu mężczyźnie! Niebywałe skutki! Zamówienia kierować…”
To na chybił trafił wybrane przykłady z zachowaniem oryginalnej, staroświeckiej pisowni Czytając, uśmiechnąłem się nie jeden raz. Czego i dzisiejszym organizatorom śląskich wesel życzę.•

 Jerzy CIURLOK

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Czasem włącza mi się „śląski tryb”

Rozmowa z Waldemarem Cichoniem, tyskim pisarzem, autorem książek dla dzieci

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Polska nie wtedy się odrodziła!

Mało kto wie, co 11 listopada świętujemy

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Nie taki zwykły ten ziemniak

Wartość odżywcza kartofli jest tak duża, że mogą one – oczywiście przez jakiś czas – stanowić jedyny składnik pożywienia człowieka bez uszczerbku na zdrowiu. Odmian tego niezwykłego warzywa jest około 4000, choć nie wszystkie są jadalne (większość zjadaczy ziemniaków pewnie będzie zdziwiona – jak to, jest więcej rodzajów niż młode i stare?!). Możemy spotkać odmiany białe, żółte, różowe, czerwone, fioletowe a nawet niebieskie (popularne w Irlandii). I właśnie od koloru ziemniaka zależy ilość mikroelementów
i przeciwutleniaczy. Wspólna dla wszystkich rodzajów jest niska zawartość tłuszczów i niezwykłe bogactwo węglowodanów o średnim indeksie glikemicznym. Gotowane bulwy mają więcej białka niż kukurydza i prawie dwa razy więcej wapnia. Oprócz tego maja w sobie błonnik i składniki mineralne takie jak: potas, fosfor, kwas foliowy i witaminy - szczególnie C.

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Ograna przez radnych

Rzutem na taśmę, przed wyborami, lędzińska burmistrz próbowała tereny pod centrum sprzedać pod… Lidla

więcej

Partnerzy