Felieton

Autor
Grzegorz Poloczek : Z mojego placu

Czasy jak w Bonanzie

 Czasy jak w Bonanzie

ilustracja

Niezwykle ważną kwestią, w dzisiejszych czasach, jest dbanie o dobre wychowanie kolejnego pokolenia. Musimy dobrze wychować nasze dzieci i wnuki, bo to one zadbają o nasze emerytury, będą na nie pracowały. Dlatego powinniśmy je nauczyć wszystkiego, co potrafimy

Jesteśmy, jako naród wyjątkoKobiety, które mają wnuczki lub córki, powinny je nauczyć szyć, piec, gotować czy robić na drutach. Co prawda może dzisiaj wydawać się to niepotrzebne, bo szaliki i czapki na pęczki mogą sobie kupić za grosze w markecie, ale na starość będzie jak znalazł, żeby się nie nudzić i godnie starzeć.
Moja mama nigdy się nie nudzi, bo wszystko potrafi i zawsze znajdzie sobie jakieś zajęcie. Kiedy przychodzę do niej z wnuczką a jej prawnuczką, konstatuje na przykład: - Martynko nie masz u babci papućków. Jutro ci je zrobię. I za dwa dni kapciochy gotowe!
Kiedykolwiek pytam moją mamę czy się nie nudzi, odpowiada z oburzeniem: - Ależ skąd! Mam tyle do roboty, że nie wiem, w co ręce włożyć...
Nuda zabija. I właśnie, dlatego moja mama, która ma pełne ręce roboty, będzie wiecznie młoda.
Babcie jednak są różne. Są babcie suwnicowe, babcie motornicze, babcie traktorzystki (to spuścizna lat pięćdziesiątych). Są jednak także na przykład - babcie księgowe (co to było za skaranie boskie przy wyliczaniu kieszonkowego), które całe zawodowe życie pracowały umysłowo. Na adrenalinie. Codziennie nowe ustawy, rachunki, obliczenia.
Babcie, kiedyś księgowe, nie miały czasu na prace ręczne. Kiedy przechodzą na emerytury zaczynają się nudzić, bo co tu w domu księgować? Nawet już nie ma po co i komu wyliczać kieszonkowego z marnej emerytury, bo dzieci już dawno na swoim. Takie babcie cieszą jak idą spać, i boją się obudzić, bo… nuda.
Gnerealnie jednak dziewczynki powinny uczyć się od swoich matek i babć i obserwować je, żeby stać się tak jak one, subtelne, delikatne i pracowite.
Inna jest sprawa z chłopakami. Ci powinni się wychowywać przy ojcu i dziadku, żeby mieli jak oni „złote rączki”, które wszystko potrafią. Żeby byli jak Indianie, którzy chodzą na polowanie, (ale nie na piwo).
Mnie jest dzisiejszych chłopaków żal. Gdzieś na wsi to się taki młodzieniec przy gospodarstwie jeszcze czegoś nauczy. Ale w mieście? W bloku?
Kiedyś w każdej piwnicy było imadło, kleszcze, pilniki, gwoździe i młotki. Kradzione, ale były. Tak kradzione! Przecież Praktikierów, Leroy Merline czy OBI jeszcze nie było. A w GS-ie, WSS Społem kupić ich nie było można.
Na Śląsku generalnie wszystkie narzędzia były z kopalni albo z huty. Pamiętam nawet aferę, kiedy do hutniczego magazynu przyjęli młodego inżyniera. Po miesiącu, gdy zrobił remanent, sporządził raport, zameldował dyrektorowi huty: - Panie dyrektorze, nie jest dobrze. Nasza huta liczy pięć tysięcy pracowników a my kupiliśmy 250 tys. młotków…
Dyrektor mu na to, ze spokojem - To nic złego. Od nadmiaru głowa nie boli…
Młody inżynier jednak nie dawał za wygraną. - Nadmiar nadmiarem, ale w hucie nie ma ani jednego młotka! Nasi pracownicy gwoździe cegłami przybijają, bo wszystkie młotki są… po domach.
Było podobnie jak w Bonanzie, gdzie Ben Cartwright miał wiszących na ścianie w salonie dwadzieścia karabinów. U nas też był „bonanza” - każdy hutnik miał u siebie w piwnicy dwadzieścia młotków.
Pamiętam też anegdotę o dziewięćdziesięciolatku, który chodził ciągle do roboty. Gdy go wezwali do dyrekcji i zapytali, dlaczego jeszcze chodzi do pracy, kiedy może spokojnie przejść na emeryturę, pykać jak na starzika przystało z fajeczki i hodować gołębie.
- Czekom aż aż do magazynu przywiezom wiertaki… - z pełną powagą stwierdził podstarzały, w godnym wieku, karlus. - U mnie w szpindzie już wszystko jest oprócz wiertarki… Bydzie wretarka, pójda na emerytura…
Kiedy w hucie malowano płot na czerwono, to wszystkie płoty na działkach były czerwone. Jak huta dostała żółtą farbę, to wszystkie płoty się żółciły. Jak wśród czerwonych okien w familokach pojawiły się nagle dwa niebieskie, to nie dlatego, że ktoś chiał być indywidualistą, miał inne poczucie estetyki. Było to dla wszystkich oczywiste, że w hucie pojawiła się niebieska farba…
Takie to były czasy. A dzisiaj? Farb w markecie w dziesiątkach odcieni każdego koloru do wyboru. Aż się w głowie kręci. I kombinuj chłopie, żeby żonie się spodobało.
Każde czasy są trudne. Te co były, i te dzisiejsze, też do łatwych nie należą. Zwłaszcza, kiedy nie mamy wypchanego banknotami portfela. Niektórzy przebąkują, że będzie jednak lepiej. Że znowu wszystko będzie nasze polskie, i do tego państwowe. Tylko nie wiem, dlaczego, jak mi się taki państwowy sen przyśni, to budzę się w strachu, oblany potem. •         
                    Grzegorz Poloczek

Dodaj swój komentarz

Wywiad

ilustracja

Harcerzem się jest całe życie

Babciu, dziadku – opowiedz swoim wnuczętom

Papież Franciszek podczas ŚDM w Krakowie w lipcu 2016 roku zaapelował do młodych ludzi, aby odwiedzali swoich dziadków 
i babcie i poświęcili im trochę czasu. Zagonieni dzwonią od czasu do czasu, pytając o zdrowie, nie zdając sobie sprawy, jakie ciekawe historie mają do opowiedzenia

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Pisaliśmy przed laty

ilustracja

Siedem lat z „Echem”

Zacznę od pewnej refleksji. To była szczęśliwa siódemka. Moje siedem lat pracy w redakcji „Echa” - czas zdobywania szlifów dziennikarskich i nieustających emocji. Dlatego zaproszenie redaktora naczelnego do napisania wspomnień przyjęłam ze wzruszeniem, ale też z niepokojem, czy potrafię odtworzyć z przeszłości coś istotnego...

więcej

Reportaż

ilustracja

W krainie bunkrów, mercedesów i osłów!

Tychy/Albania • Podróże kształcą

Albania przez dziesiątki lat niezwykle skutecznie izolowała się od świata. Od 2014 roku posiada status państwa - kandydata oficjalnie ubiegającego się o wejście do Unii Europejskiej. W 2015 roku odwiedziło Albanię ponad 3, 5 mln ciekawskich turystów. Od 2 lat także polscy turyści coraz częściej wybierają ten kraj, jako miejsce wypoczynku.

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Sukces gry „Pokemon GO”

„Pokemon Go” zyskuje coraz więcej fanów. Grają dzieci i dorośli. Gra nie jest jedynie okazją do sentymentalnej podróży w czasy dzieciństwa, daje również możliwość poznania nowych znajomych oraz np. zwiedzenia miasta. Rodzi przy tym kilka wątpliwości wartych większej uwagi.

więcej

Interwencje

ilustracja

Poniewierka na stare lata

Tychy • Eksmisja do baraków na ul. Świerkowej

więcej

Partnerzy