Sondaż publiczny

Sylwestrową Noc lubisz spędzać:

EKO Echo

Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów

Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach

Drapieżniki ekologicznym ogniwem uzdatniania wody do picia

Goczałkowice • 760 tys. narybku wpuszczono do jeziora

ilustracja

Do Jeziora Goczałkowickiego, z którego czerpią wodę do picia śląskie miasta, zostało wpuszczonych 760 tys. sztuk narybku szczupaków i sandaczy. W przyszłym miesiącu ma tam jeszcze trafić 40 tys. małych węgorzy. Wszystko to po to, aby
w sposób ekologiczny i naturalny uzdatnić wodę do picia dla 1,5 mln mieszkańców aglomeracji śląskiej.

Narybek drapieżnych ryb przetransportowano do Goczałkowic z województwa świętokrzyskiego w specjalnie natlenionych pojemnikach. Wpuszczono je do wody w miejscu z gęstą wodną roślinnością, ułatwiającą rybom adaptację do nowych warunków.
Drapieżniki mają służyć do biologicznego uzdatniania wody do picia. Oczyszczają ją, eliminując tzw. białe ryby - spokojnego żeru - karpie, karasie, płocie, leszcze - które wygrzebując w mule pożywienie, uwalniają fosfor i azot. W ten sposób oczyszczona woda trafia do zakładu jej uzdatniania do picia. To jedyny w Polsce akwen pitnej wody, w którym drapieżne ryby spełniają rolę pierwszego ogniwa jej oczyszczania, dopiero później przechodzi proces uzdatniania, zanim trafi do naszych kranów.
Jak podkreśla rzecznik Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów Piotr Biernat, drapieżne ryby traktowane są jako naturalni sprzymierzeńcy.
GPW zakłada, że wpuszczone w tym roku do jeziora ryby swoją rolę będą spełniać po trzech latach. Do tego czasu przeżyje ok. 10 procent z 800 tys. sztuk narybku, którym zostanie w tym roku zasilony zbiornik.
Jezioro Goczałkowickie obejmujące 3200 hektarów i mieszczące 168 mln m sześc. wody stanowi główny regionalny rezerwuar wody do picia i często określane jest jako „śląskie morze”. Żyje w nim ponad 17 gatunków ryb i co roku akwen jest zarybiany różnymi gatunkami ryb drapieżnych.

Wywiad

ilustracja

Miśka, Ślązaczka i Twoja twarz brzmi znajomo

Bieruńska Michalina Sosna po tyskim „Kruczku”, podbija warszawskie sceny

więcej

Stare fotografie

ilustracja

Mąż wyrusza na wojnę

Maria Piekorz (1879-1951), szanowana akuszerka bojszowska z pierwszym mężem Grelą, który jako marynarz poległ na I wojnie światowej.

więcej

Echo historii

ilustracja

Bożek – przegrał ze Stephensonem

Dla wynalazcy liczy się miejsce, gdzie pracuje

więcej

W naszej kuchni

ilustracja

Dajmy brukselce szansę!

Z brukselką jest trochę jak ze szpinakiem, czy wątróbką – większość z nas ma związane z nimi złe wspomnienia z czasów dzieciństwa. Czemu tak się stało? Po pierwsze do niektórych smaków trzeba zwyczajnie dojrzeć, ale myślę, że najważniejszy jest jednak sposób przyrządzenia. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić wszystkie przemiłe panie przedszkolanki, które z pełnym przekonaniem usiłowały wciskać mi i moim kolegom gorzką, rozgotowaną brukselkę... Tak być nie musi! A skoro właśnie ruszył sezon na najciekawszą i zarazem najrzadziej przyrządzaną kapustkę, to mamy okazję dać jej szansę i docenić jej walory!

 

więcej

Reportaż

ilustracja

Do Ziemi Świętej z orkiestrą symfoniczną z Bergisch Gladbach

Izrael • Projekt „Razem” niemieckich i izraelskich muzyków

więcej

Naszym tropem

ilustracja

Święty czy podciep czyli kim jest Mikołaj

Wyobrażacie sobie, że w rocznicę urodzin papieża-Polaka ktoś – twierdząc, że to ku jego pamięci – będzie chodził ubrany w strój klauna i przedstawiał się, jako Jan Paweł II? Najdalej za dwie godziny ktoś poleci  na prokuraturę, donieść o obrazie uczuć religijnych. I w zasadzie można zrozumieć, że taka sytuacja kogoś, kto czci Jana Pawła II, bądź co bądź świętego, może obrażać. Podobnie jak ktoś, kto wciągnie na siebie skórę niedźwiedzia – i nie będzie twierdził, że jest teraz miśkiem, tylko, powiedzmy, św. Krzysztofem, patronem Tychów. To chyba też obraza uczuć religijnych, też na prokuraturę trzeba lecieć.

więcej

Partnerzy